banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 21 listopada 2017 roku       Jesteś 1129619 naszym gościem.       Osób on-line: 7


Konferencja


    Wielki Poniedziałek - namaszczenie w Betanii (J 12,1-11)


    
Rozpoczął się już najważniejszy czas oczekiwania – najgorętszy czas, szczególnie trudny dla Jezusa. Do tego oczekiwania wraz z Jezusem zaproszona jest każda dusza najmniejsza: 
- każda dusza, która miłuje Jezusa, 
- która pragnie żyć blisko Jezusa, 
- która pragnie żyć w zjednoczeniu. 
Zaproszona jest każda dusza, która chciałaby coś dać Jezusowi z siebie, w jakiś sposób wesprzeć Go. Nie musi wiedzieć jak to czynić. Ważne, by W DUSZY BYŁO PRAGNIENIE JEZUSA, bycia razem z Nim.
Jeśli w sercu jest miłość, to miłość podpowiada duszy, co ma czynić. Miłość niejako nastraja duszę do tego, w jaki sposób zachować się, jaką przyjąć postawę.
CZAS WIELKIEGO TYGODNIA POWINIEN BYĆ PRZEPOJONY MIŁOŚCIĄ, otwieraniem się serca na obecność Boga. Cały człowiek powinien być nastawiony na Jezusa, na Jego samotność, Jego cierpienie, Jego oczekiwanie na Mękę. W tym czasie człowiek powinien wykonać swoje najważniejsze obowiązki, zadania, ale resztę czasu POWINIEN POŚWIĘCIĆ JEZUSOWI. Każda myśl skierowana do Jezusa POWINNA BYĆ PEŁNA MIŁOŚCI, czułości, troski. Człowiek nie jest w stanie zmniejszyć cierpienia Jezusa, zmniejszyć Jego Krzyż. Natomiast zadaniem duszy jest: 
- otoczyć Jezusa miłością, 
- otwierać się na to, co dzieje się w Sercu Jezusa, by starać się współczuć, starać się współodczuwać. 
Gdy dusza stara się rozumieć, co się dzieje w Sercu Jezusa, wtedy w duszy wzrasta miłość. Jest ona balsamem na poranione, zasmucone Serce Jezusa. 
Przepiękny obraz pokazuje dzisiaj Ewangelia (J 12,1-11). Zatrzymamy się na chwilę przy tym obrazie. Jezus jest w domu swoich przyjaciół. Zwróćmy szczególnie uwagę na dwie osoby: Jezusa i Marię. Dzieje się dużo różnych rzeczy wokół Jezusa. Wiele dzieje się w umysłach ludzkich, dzieje się wiele w sercach. Jest dużo słów, dużo emocji. A jednak najważniejsze w dzisiejszej Ewangelii jest to, co czyni Maria, choć wydawać by się mogło, że nie czyni nic wielkiego. Gdyby ktoś oczekiwał jakiegoś wielkiego czynu heroicznego, pełnego męstwa, to się zawiedzie. W zachowaniu Marii nie ma żadnego bohaterstwa, nie ma jakiejś walecznej postawy, w której ona okazałaby swoją miłość, stając chociażby po stronie Jezusa w obronie, wygłaszając jakąś przemowę, tłumacząc faryzeuszom ich błędne myślenie. Jej zachowanie jest bardzo ciche i pokorne. Całym swoim zachowaniem wyraża miłość. Każdy gest, każde spojrzenie, wszystko jest miłością. Ta miłość otula Jezusa. Ona jest u Jego stóp. Nie jest na poziomie Jego wzroku – nie stoi przy Nim, nie siedzi przy Nim, a więc jak gdyby nie ma jej w tym pomieszczeniu. Wszystkie inne osoby są mniej więcej na poziomie Jezusa, jeśli chodzi o usadowienie, bo to one prowadzą rozmowę. A Marii jak gdyby nie ma. A jednak to woń jej miłości rozprzestrzenia się na całe pomieszczenie. To jej miłość zwraca uwagę. To ona dotyka Serca Jezusa i ona jest Jego pocieszeniem. W przepięknym geście namaszczenia stóp Jezusa drogim olejkiem, w przepięknym geście wycierania stóp własnymi włosami ukazuje swoje uniżenie w stosunku do Jezusa, poddanie, uznanie Go za kogoś Najważniejszego, za Pana, za Władcę, za Miłość. Ona dotyka Jego stóp z wielką czcią, z wielką miłością, z wielką czułością. A jest to czysta miłość, prawdziwa wdzięczność za okazane przez Niego miłosierdzie, za Jego miłość w stosunku do niej.
Gdybyśmy mieli możliwość wejścia w głąb serca Marii, doznalibyśmy zadziwienia jej piękną miłością w stosunku do Jezusa. Są osoby, które myślą z pogardą o Marii. Nie biorą jednak pod uwagę tego, że miłość Jezusa całkowicie przemieniła jej serce. Uczyniła to serce nowym. Jego miłość uczyniła jej serce świętym. Jej dusza stała się czysta. Jej sposób myślenia, pojmowania, sposób patrzenia, jej miłość - wszystko zostało oczyszczone i przemienione mocą miłości Jezusa. A więc jest nowym człowiekiem. W jej sercu jest niezmierna wdzięczność do Jezusa, który jako jedyny okazał jej taką miłość, choć ona sama sobą pogardzała, nie mówiąc już o otoczeniu. To, co ona sama o sobie myślała, jak siebie traktowała, było straszne. Nie miała do siebie żadnego szacunku i inni też go jej nie okazywali. Jezus ją szanował, Jezus potraktował ją inaczej, Jezus jej przebaczył. Podniósł znowu ją do godności człowieka; nie przedmiotu, ale człowieka.
Maria przez cały czas tej sceny jest u stóp Jezusa. W całym pomieszczeniu roznosi się piękny zapach olejku nardowego. To zapach miłości. Jej miłość - choć nie wypowiada ona żadnego słowa - wypełnia pomieszczenie. Jej miłość otula Jezusa. Jej miłość łagodzi wszystko, czego Jezus doświadcza od ludzi.
Jezus zna myśli ludzkie, uczucia, zamiary. I to wszystko w Niego uderza, dotyka Jego Serca. To wszystko jest bardzo agresywne ze strony faryzeuszy, uczonych w Piśmie. Jezus doznaje agresji. Ale w momencie, kiedy Maria wylewa olejek na Jego stopy, kiedy wyciera swoimi włosami, kiedy całuje Jego stopy, kiedy zalewa łzami, kiedy z pieszczotą dotyka Jego stóp, Serce Jezusa jest otulane miłością, niczym balsamem. Te wszystkie agresywne zranienia, dotknięcia, to wszystko, co jest nienawiścią skierowaną do Jezusa, zostaje łagodzone miłością Marii. Jezus zaznaje pokoju dzięki tej miłości. To nie znaczy, że zmienia się Jego stosunek do Męki, że teraz już o niej nie myśli. On obraz Męki ma cały czas przed sobą, obraz tych Dni, które za chwilę nadejdą. Wszystko dobrze wie, jak się potoczy. Zna każdą chwilę, każdą minutę kolejnych dni. Dobrze wie, co się dzieje w sercach tych, którzy knują teraz zdradę, którzy knują zabójstwo. Ale ta miłość, która jest przy Nim, tak cicha, tak niezauważalna, ta miłość wszystko łagodzi. Czyni pokój w Jego Sercu, pocieszenie. Jezus doświadcza miłości. Ma siły do przeżywania kolejnych dni. To czyni miłość. 
Maria nie dokonuje wielkiego czynu. Nie staje żywą fizyczną tarczą w obronie Jezusa. Nie załatwia niczego, chociażby adwokatów, którzy by bronili Jezusa. Nie wykupuje wolności Jezusowi. Nie czyni nic wydawałoby się wielkiego, nic zauważalnego. ONA JEST U STÓP JEZUSA – POKORNA, CICHA.
W tym tygodniu będzie wiele krzątaniny, wiele spraw do załatwienia. Jezus też będzie przeżywał różne chwile. Dobrze byłoby, aby dusze przez Boga wybrane przyjęły właśnie taką pozycję Marii. W wirze różnych obowiązków, spraw dobrze byłoby w swoim sercu: 
- zatopić się w miłości, 
- być cały czas u stóp Jezusa, 
- wylewać miłość swoją na Jego stopy, 
- patrzeć na Niego z miłością, 
- korzyć się przed Nim w wielkiej wdzięczności za Jego miłość, jaką ukazuje nieustannie każdej duszy, 
- czynić tak, aby woń miłości – tak jak woń olejku nardowego – otulała Jezusa, otaczała Go, chroniąc Jego Serce przed złem, przed nienawiścią, przed agresją; 
- chronić Go przed całą tą krzątaniną, zabieganiem, przed wszystkimi sprawami, które trzeba niby załatwić. 
Pamiętajmy, że w naszych sercach mieszka Jezus. Tam W SERCU POWINNA BYĆ OAZA MIŁOŚCI, w której Jezus będzie cały czas zanurzony, a z którym my cały czas będziemy przebywać chroniąc Go przed nienawiścią, tuląc Jego Serce. W Ten sposób Jezus i my będziemy przygotowywać się do Triduum. Nie ma innego przygotowania, bo cóż może zrobić najmniejsza dusza? 
Co mogła zrobić Maria? Powiemy: miała pieniądze, mogła załatwić adwokatów, załatwić ochronę, żołnierzy, wywieźć Jezusa gdzieś. Jezus po to przyszedł, aby zbawić. A więc przyszedł, aby wziąć Krzyż i aby potem na nim zawisnąć. Nie potrzebuje, więc takiej obrony. Natomiast On oczekuje: 
- uczestnictwa dusz w Jego Dziele, 
- uczestnictwa dusz, które otworzą się na miłość. 
Nie będą brały Jego Krzyża, ONE BĘDĄ TYLKO KOCHAĆ, ale to będzie aż, a nie tylko. 
By dobrze przygotować się do Świąt potrzebna jest miłość, a nie szczotka, ścierka i płyny czyszczące. Do przygotowania do Świąt nie potrzeba wiele i stół może być skromnie zastawiony, bo NAJWAŻNIEJSZYM GOŚCIEM, NAJWAŻNIEJSZĄ OSOBĄ I POKARMEM BĘDZIE JEZUS. Nie potrzeba ani nikogo innego, ani niczego. Jeśli dusza przyjmie Jezusa Zmartwychwstałego, jeżeli On zmartwychwstanie w niej, nie potrzebuje już niczego, bo JEZUS będzie: 
- jej ŻYCIEM, 
- jej POKARMEM, 
- jej ISTNIENIEM, 
- jej KRÓLEM, 
- jej SZCZĘŚCIEM, 
- WSZYSTKIM. 
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu, prosząc o pełne zrozumienie, w jaki sposób mamy przygotować się do Świąt, o pełne zrozumienie w swoim sercu i o siły, by podjąć właśnie w ten sposób przygotowania. 
 
Modlitwa
 
Jak dobrze jest, Jezu, być u Twoich stóp! Jak dobrze, że jesteś, Jezu! Pragnę dzisiaj, tak jak św. Maria Magdalena być przy Tobie, by wyrażać swoją miłość i wdzięczność. Zobacz, Jezu, że nawet można porównać: Ty jesteś na Ołtarzu, tak jak i w tej scenie z Ewangelii siedziałeś, a Maria Magdalena była u Twoich stóp bardzo niziutko. Ja też, Jezu, chcę być tak bardzo nisko, by dotykać Twoich stóp. Pozwól mi, Jezu, Będę wylewać swoją miłość na Ciebie. Będę całować Twoje stopy. Już niedługo będą strasznie poranione. Ale już teraz, Jezu, całuję Twoje stopy, przygotowując je na Mękę. Pragnę, Jezu, aby moja miłość otuliła Ciebie całego, aby objęła Twoje Serce. Chcę, abyś zaznał ukojenia, pokoju, pocieszenia. Wiem, że niewiele mogę zrobić. Nie posiadam żadnej mądrości, aby się wykłócać o Ciebie, nie posiadam też żadnej siły, aby Ciebie bronić. Ale Maria Magdalena pokazuje mi dzisiaj, co może czynić dusza maleńka – być u Twoich stóp, namaszczać Ciebie miłością. 
Niech woń mojej miłości dotrze do Ciebie i niech będzie dla Ciebie radością! 
Niech pocieszy Twoje zasmucone Serce! 
Niech umocni Ciebie w oczekiwaniu na najważniejsze Dni! 
Kocham Ciebie, Jezu! 
 
***
Jezu! Zapraszasz moją duszę do trwania przy Tobie, do niezwykłego uczestniczenia w Twoim cierpieniu. Budzisz we mnie pragnienie, aby być tak blisko, aby nieustannie adorować Ciebie. A jednocześnie, Jezu, pozostawiasz mnie samą sobie. Stale upadam, stale zapominam, stale zajmuję się czymś innym i moje serce nie trwa przy Tobie. Kiedy mi przypomnisz wracam do Ciebie skruszona i serce moje płacze, bo wiem, że znowu byłeś samotny. Znowu Twoje Serce doznawało zranień, a mnie nie było przy Tobie. Bardzo chciałabym, Jezu, czynić wszystko zgodnie z Twoją wolą. Bardzo chciałabym z miłości do Ciebie nieustannie trwać u Twoich stóp, wykonując swoje czynności, ale w sercu jednoczyć się z Tobą. 
Czy mogę prosić, Jezu, abyś udzielił mi takiej łaski, iż w tym tygodniu prawdziwie pozostawię wszystko, co niepotrzebne, a będę cały czas przy Tobie? Będę Ciebie pocieszać, Jezu! Będę Ciebie kochać! Razem z Tobą będę myśleć o Męce. 
Jezu, ja już w sercu widzę Twoją Mękę i już, Jezu, całuję Twoje Rany. Nie mogę pojąć, Jezu, jak to jest. Dajesz łaskę, że widzę. Przychodzisz do mojego serca, a potem rzucasz mnie samą w wir moich obowiązków. A ja wiem, że teraz to ja mam być przy Tobie, że to Ty teraz potrzebujesz mego serca. Ale ja potrzebuję Twojej łaski. Proszę, więc, Jezu, daj mi tę łaskę: 
- abym z miłością stale zwracała się do Ciebie, 
- abym zagłębiała się w swoją duszę i była przy Tobie, 
- abym mogła wpatrywać się w Twoje oczy, 
- abym mogła tulić się do Twego Serca i czuć jego bicie. 
Będę przy Tobie w każdej sytuacji. Nie pomogę Ci w rozmowach z faryzeuszami, Ty sobie bardzo dobrze sam radzisz, ale ja będę Cię kochać. Moją miłość będę wysyłać cały czas jako tarczę przed nienawiścią, przed złem; jako ochronę na Twoje Serce, jako balsam. I tak w każdej minucie, w każdej godzinie będę z Tobą, Jezu. Przygotowywać się będę wraz z Tobą do Twojej Męki, do Twojego Ukrzyżowania, do śmierci, ale i do Zmartwychwstania. 
Proszę, udziel mi swego błogosławieństwa. Niech ono mi towarzyszy, niech mi pomaga, niech podpowiada, niech przypomina mi, co mam czynić.
 
Refleksja
 
WYSTARCZY KOCHAĆ! Naprawdę, wystarczy tylko kochać. Serce prawdziwie kochające chce być przy tym, kogo kocha. Daleko jeszcze duszom najmniejszym do prawdziwej wielkiej miłości, ale PODEJMUJMY STARANIE, PODEJMUJMY WYSIŁEK, a Bóg udzieli swojej łaski według własnego uznania. Sam dobierze czas, sposób. MY MAMY SIĘ WYKAZAĆ STARANIEM O TRWANIE PRZY JEZUSIE: 
- ciągłym powstawaniem, 
- ciągłym zaczynaniem od nowa, 
- wytrwałością w powstawaniu, w powracaniu. 
A z czasem łaska sprawi, że będziemy nieustannie przy Sercu Jezusa. Maryja będzie wraz z nami oczekiwać tych wydarzeń. Razem z nami będzie przy Sercu Jezusa i będzie Go wspierać. 
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!