banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130840 naszym gościem.       Osób on-line: 5


Konferencja


    Wielka Środa (Mt 26,14-25)


    
Serce Jezusa pogrążone jest w smutku. Jego Serce już przeżywa Mękę. Maryja widziała w oczach Jezusa smutek, gdy patrzyła na Niego w tych dniach,. On starał się nie dać poznać po sobie, jak bardzo przeżywa to, co ma nadejść. Jednak Jej Serce czuło bardzo dobrze, co działo się w Nim. W Jej obecności Jezus starał się pokazywać pogodną twarz. Nie chciał martwić swojej Matki. Nie chciał, aby jeszcze więcej cierpiała. A jednak przecież Ich zjednoczone Serca dobrze wiedziały, co się w nich dzieje – On wiedział, co dzieje się w Sercu Matki; Ona wiedziała, co dzieje się w Sercu Syna. Widziała smutek Jezusa, gdy Apostołowie nie rozumieli Jego słów, gdy chciał im jeszcze coś wytłumaczyć, gdy chciał, aby byli przygotowani na to, co nadejdzie. Oni jednak nie wszystko rozumieli. Wtedy czuła wyraźnie samotność Jezusa. Choć otoczony ludźmi, był sam w oczekiwaniu na Mękę. W niedzielę, gdy traktowano Go jak Króla, euforia Apostołów doszła do szczytu. Ileż snuli planów związanych z przyszłością! Ileż mieli pomysłów wobec Jezusa, samych siebie! Teraz więc, tym bardziej nie potrafili przyjąć słów Jezusa, którymi tłumaczył im pewne rzeczy. Byli zamknięci. Bardzo mocno trzymali się swoich pomysłów i swojego wyobrażenia, co do przyszłości. 
Maryja patrzyła na Jezusa. Te kilka dni bardzo zmieniły Jego wygląd. Przez te kilka dni bardzo się postarzał. Rysy twarzy były surowsze. Oczy jakby lekko zapadnięte, pod oczami sińce. Dużo teraz się modli, chociaż przecież całe życie był w cudownej jedności z Ojcem i dużo z Nim rozmawiał. Teraz jeszcze więcej czasu poświęcał na spotkania z Nim. Smutek, świadomość Męki lekko Go przygarbiła i postarzała. Nadal był jednak młodym mężczyzną, Jej Synem, Teraz częściej znajdował chwilę czasu, aby przytulić się do Matki, aby Ją przytulić do Siebie. Choć były to krótkie chwile, Maryja wiedziała, jak bardzo są Jemu potrzebne. Jakże chciała w tych krótkich chwilach przekazać Mu całą swoją miłość. Ona również modliła się. Wiele godzin w nocy spędzała na prośbach kierowanych do Boga Ojca. Choć Jezus tłumaczył Jej, co się wydarzy, choć rozumiała sens tych wydarzeń, choć już wcześniej zostało Maryi objawione, Kim będzie Jej Syn, z jaką misją przyjdzie na ziemię, to jednak była Matką i Jej matczyne Serce ze wszystkich sił pragnęło wołać do Boga, by uchronił Jezusa od tak wielkiego cierpienia. Błagała, by Bóg wziął Ją, by Jej dał cząstkę tego cierpienia, by mogła część tej Męki wziąć na siebie. Wydawało Jej się, że ma do tego prawo jako Matka. To prawo matki, by brać ciężary swego dziecka, by je dźwigać razem ze swoim dzieckiem.
Jezus przed Męką przyszedł do Matki. Od razu wyczuła straszliwy lęk w Jego Sercu, ogromne cierpienie. Przyszedł do Matki, przyszedł jako Dziecko. Uklęknął przede Nią i wtulił się w Nią. Maryja objęła Go, gładziła Jego włosy i modliła się. Nie musieli wiele mówić. Dokładnie czuła Jego cierpienie w swoim Sercu. Widziała Jego oczy, Jego twarz - najmniejsza rysa twarzy mówiła Jej wszystko. Widziała nowe zmarszczki. To cierpienie już tworzyło bruzdy na Jego policzkach. Twarz wydawała Jej się jeszcze starsza. Jezus starał się uśmiechnąć, aby pocieszyć swoją Matkę. Ale smutny był to uśmiech. Maryja całe swoje Serce Jemu dawała. Boże! Wszystko by Mu dała. Wszystko! Aby nie musiał tak cierpieć. 
Przez nieco dłuższą chwilę byli tak przytuleni. Miłość otaczała Ich Serca. Maryja wiedziała dobrze, że Bóg Ojciec był z Nimi i udzielał swojej łaski. Łączył Ich Serca jeszcze ściślej i wysłuchiwał modlitwy Matki Najświętszej, aby i Ona miała swoją cząstkę w cierpieniu Jezusa. Choć nie mogła za Niego ponieść Krzyża, to Bóg sprawił, że cierpiała razem z Nim, uczestnicząc w Jego Dziele. Poprzez to zjednoczenie Jej miłość, Jej Serce wspierało Jezusa. Po ludzku chciała iść na Ukrzyżowanie za Syna, bo w ten sposób wydawało się, że może Go uchronić od cierpienia. Ale miała też mocą łaski Ducha Świętego objawione, że Jej miłość ofiarowana Bogu, Jej zjednoczenie z Synem jest czynnym uczestnictwem w Jego Męce, że razem podejmują to cierpienie, razem dźwigają Krzyż. Pomimo łaski, jaką otrzymała, cierpienie w Sercu Matki Bolesnej wołało, by ratować swojego Synka. Ileż chciała powiedzieć Jezusowi, a jednak żadne słowo nie mogło wyjść z Jej ust. Jej Serce chciało błagać Go, by się schronił, przecież mieli przyjaciół. To była ludzka strona duszy Maryi, ludzkie uczucia matczyne. Ale wiedziała, że takie słowa tylko by Go zasmuciły, byłyby wyrazem niezrozumienia, przecież Jezus wszystko Jej wyjaśniał. Maryja była tylko człowiekiem i po ludzku chciała Go chronić. Bóg był w Jej Sercu. Z Nim przecież żyła całe życie, Jemu życie oddała. Jego światło, Jego mądrość, Jego łaska kierowały Nią. Były silniejsze nad tym, co tak małe i ludzkie. 
Maryja całowała włosy swego Syna, całowała Jego czoło, policzki. Ona  również - tak jak i On - starała się uśmiechnąć. Jeszcze raz przytulili się do Siebie. A potem musiał już iść. I chociaż wyszedł Ich Serca były złączone ze sobą. Nie było chwili, aby Maryja nie modliła się za Niego; nie było chwili, aby nie myślała o Nim; nie było chwili, aby Jej Serce nie drżało; nie było chwili, aby nie czuła cierpienia, które było w Nim. Nie była z Nim fizycznie przez cały czas, nie mogła uczestniczyć we wszystkim - nie wszystko dane jest kobietom - ale Sercem czuła to, co dzieje się w Jego Sercu. Tej nocy również nie spała, tak jak i On nie spał. Wielokrotnie wychodziła z domu. Ileż niepokoju było w Sercu Maryi! Tak bardzo chciała być przy Jezusie. Czuła Jego samotność. Wysyłała swoją miłość, aby towarzyszyła Mu we wszystkim. Słyszała, jak w chwilach cierpienia wypowiadał w myślach słowo: Mamo. Ona wtedy odpowiadała: Jestem przy Tobie Syneczku. 
Maryja wie, bardzo dobrze wie, jak wielkie znaczenie dla Jezusa ma miłość serca, które stara się być przy Nim. Wie, ile znaczy dla Niego miłość Jej Serca. Wie też, jak ważna dla Niego jest obecność dusz umiłowanych podczas Jego Męki. Dlatego:

● STARAJMY SIĘ BYĆ RAZEM Z NIM W SWOIM SERCU! 

● STARAJMY SIĘ TOWARZYSZYĆ MU, MYŚLEĆ O NIM, WYRAŻAĆ SWOJĄ MIŁOŚĆ! 

Nie potrzeba wiele. To nic, że trudno nam czasem wyobrazić sobie, co w tym momencie może czynić Jezus. KLĘKAJMY U STÓP KRZYŻA I MÓWMY MU O MIŁOŚCI! Po prostu: KOCHAJMY GO! Jego wdzięczność będzie wielka – Bóg obdarzy łaską uczestniczenia w Dziele Zbawczym.
Złóżmy swoje serca na Ołtarzu, prosząc o tę łaskę, o wytrwanie, o miłość, wielką miłość do Jezusa szczególnie w tych dniach. 
 
Modlitwa
 
Mój Jezu! Razem z Matką Najświętszą pragnę patrzeć na Ciebie i kochać Ciebie. Dziękuję Ci za to, że mogę oglądać Twoją twarz; za to, że przychodzisz tutaj do nas; za to, że potrzebujesz nas, oczekujesz od nas miłości, obecności. Dziękuję Ci Jezu! Moje serce wyrywa się do Ciebie. Razem z Maryją pragnę, Jezu, przytulać Ciebie. Choć jesteś Bogiem, to jednak, gdy przychodzisz przed Męką, stajesz się taki bezbronny i taki samotny. Jestem przy Tobie, Jezu! Kocham Ciebie! 

● Całuję, Jezu, Twoją głowę, przygotowując w ten sposób na przyjęcie korony. Niech moja miłość już teraz będzie balsamem, który choć może odrobinę zmniejszy Twoje cierpienie. 

● Całuję, Jezu, Twoje oczy. Podczas Męki będą strasznie zapuchnięte, zalane Krwią. Trudno Ci będzie przez nie patrzeć.

● Całuję Twoje policzki, Jezu. Już niedługo będą na nich sińce i rany. Ale teraz widzę, Jezu, że cierpienie spowodowało, iż Twoja twarz jest bardziej szczupła, wychudzona, poszarzała.

● Przytulam, Jezu, Ciebie. Wiedz, że Cię kocham i chcę Ci towarzyszyć we wszystkim.

         Ja wiem, Jezu, że wcale nie jestem odważniejsza od Apostołów. Nie jestem też od nich mądrzejsza. Też mam swoje wyobrażenia o Tobie, też mam swoje marzenia, pragnienia, też jestem słaba i cała przepełniona strachem. Wcale nie czuję w sobie siły, aby być odważną. Na miejscu Apostołów pewnie zachowałabym się tak samo. Ale, Jezu, jest we mnie wielkie pragnienie, aby Ciebie kochać, aby poprzez miłość towarzyszyć Tobie. Bardzo pragnę, aby moja miłość była w każdym momencie Twojej Męki. 

● Więc wraz z Maryją będę posyłać moją miłość i do Wieczernika, gdzie sprawujesz Najświętszą Ofiarę, i do Ogrodu Oliwnego, gdy się modlisz, a szczególnie w momencie, Jezu, kiedy przychodzi do Ciebie Judasz. Och, wysyłam moją miłość! Jakże Twoje Serce jest biedne i zbolałe z powodu tej zdrady! 

● Będę wysyłać moją miłość na każdy Twój krok, gdy prowadzą Ciebie takiego związanego, jak niewolnika. 

● Posyłać będę moją miłość, gdy uwięziony będziesz torturowany. Będę z Tobą, Jezu! Będę duchowo Ciebie przytulać, będę opatrywać Twoje Rany, Jezu, i mówić Ci o miłości, abyś mógł wytrwać. 

● Będę podczas przesłuchań i podczas biczowania. Przeraża mnie, Jezu, biczowanie. Nie mogę pojąć, jak można tak nieludzko. Nie wiem, Jezu, w jaki sposób mogę moją miłością pomóc Ci, gdy Cię biczują. Otulam Ciebie moją miłością. Ale wiem, że moja miłość, tak słaba, nie jest tarczą, nie obroni Ciebie. Kocham Ciebie, Jezu!

 ***
Pragnęłabym, Jezu, moją miłością niczym lekarstwem dotykać Twoich Ran, ale wiem, że moja miłość jest zbyt mała, a każdy dotyk sprawia Ci ból. 

● Kocham Ciebie, Jezu, teraz szczególnie, gdy tak bardzo cierpisz, gdy leżysz we własnej Krwi po biczowaniu! 

● Kocham Ciebie, Jezu, gdy ciągną Twoje bezwładne Ciało i pozostaje po Tobie długi ślad Krwi! Pragnęłabym zebrać całą Krew i przechowywać jak relikwie. 

● Wysyłam moją miłość, Jezu, gdy naśmiewają się z Ciebie, obwołują królem, wciskając cierniową koronę, narzucając brudną szmatę, niczym płaszcz, bijąc Ciebie! Wiedz, Jezu, moja miłość klęka przed Tobą i prawdziwie uznaje Ciebie za Króla. Moja miłość widzi w tej cierniowej koronie prawdziwą koronę. Dla mnie, Jezu, jesteś Królem! Widzę Twój Majestat, wielką godność.

● Wysyłam moją miłość szczególnie do Twojego Serca wtedy, gdy Piłat daje do wyboru, kogo ma uwolnić! Wtedy słyszysz, jak wołają, żeby Ciebie ukrzyżować. Jakże rani to Twoje Serce!

● Wysyłam moją miłość do każdego Twojego kroku z Krzyżem, do każdego Twojego upadku pod Krzyżem!

● Otaczam Ciebie miłością, aby wszystkie uderzenia najpierw dotykały mnie!

● Ślę moją miłość pod Twoje stopy, pod Twoje kolana, gdy upadasz, pod Twoją głowę!

● Moją miłością otulam Twoje Serce, aby cały czas, choć doznaje ogromnej nienawiści, ogromnych zranień, aby miało siły kochać! 

● Wysyłam moją miłość do Ciebie, gdy stoisz biedny obnażony z szat! Moja miłość klęka u Twoich stóp i oddaje Ci cześć jako Najświętszemu ze Świętych, jako Doskonałemu, Czystemu Królowi wszechświata. 

● Moją miłość kładę na Twoje dłonie i stopy, aby poprzez moją miłość najpierw przechodziły gwoździe!

● Moja miłość podtrzymuje Twoją głowę, ociera Twoje łzy! Niech będzie też napojem na Twoje spieczone, spragnione wargi.

● Moją miłością otulam Ciebie, gdy zaczyna wiać przeraźliwie zimny wiatr, gdy drżysz cały z zimna, z osłabienia!

● Moja miłość, Jezu, jest przy Tobie w tej ostatniej chwili! Nie jesteś sam, Jezu! Wiem, że doświadczasz straszliwego opuszczenia, że moje ludzkie serce nie jest w stanie nawet sobie tego wyobrazić. Wiem też, że moja miłość jest niczym wobec Twojego cierpienia. Mimo to, Jezu, wiedz, że jestem przy Tobie do samego końca.

● Jestem również, gdy zdejmują Twoje Ciało z Krzyża! Podtrzymuję je, by czyniono to jak najdelikatniej. I obsypuję pocałunkami Twoje biedne bezwładne Ciało, Twoje dłonie, Twoje stopy. Znowu, Jezu, przeraża mnie ogrom Twojej Męki. Nie mogę pojąć, jak można tak straszliwie torturować człowieka! W tym momencie Jezu, uświadamiam sobie, że przecież to również moje słabości, moje grzechy do tego się przyczyniły. Więc w pokorze, w uniżeniu całuję każdą Twoją Ranę, przepraszając Ciebie, kochając. 

● Wraz z innymi zanoszę Ciebie, Jezu do Grobu! Jeszcze ostatnie spojrzenie, Jezu! Pozostawiam moją miłość przy Tobie, aby mogła być przy Twoim Zmartwychwstaniu. I zasuwają Grób. Moje serce, Jezu przeniknie wszystkie skały i będzie przy Tobie cały czas. Dla miłości nie ma żadnych granic, nie ma poczucia przestrzeni, odległości, czasu. Moja miłość przy Tobie czuwa i czeka, Jezu, na Twoje Zmartwychwstanie.

Pragnę, Jezu, cały ten czas być przy Tobie. Bardzo chciałabym, aby moje serce nieustannie kochało, by moje myśli były tylko przy Tobie. Chciałabym być, gdy cierpisz, gdy lękasz się przed Męką, gdy przygotowujesz się, a potem, gdy już w tej Męce trwasz. Proszę Ciebie, abyś mi pomógł, Jezu, udzielił takiej łaski, abyś wzmocnił moje serce i sprawił, że prawdziwie będę miłością trwać przy Tobie. Nie chcę Ciebie niczym zasmucić, niczym zranić. Chcę być dla Ciebie wsparciem. Proszę, Jezu, udziel mi swojego błogosławieństwa. Udziel mi swojej łaski!
 
Refleksja
 
Jezus zamieszkał tutaj. A Jego cudowna obecność wypełnia cały ten Dom. Poczujmy sercem tę Obecność w każdym pomieszczeniu, w sposób szczególny tutaj w Kaplicy.
Przychodźmy do tego Domu, w którym mieszka Bóg! 
Przychodźmy z radością! 
Tęsknijmy za pobytem tutaj! 
Niech to będzie Dom, w którym czujemy się najlepiej; Dom, w którym, przychodzimy do Boga, w którym doświadczamy Jego miłości, bo On tutaj jest, tutaj mieszka. 
Niech to miejsce będzie przez nas kochane! 
Okazujmy troskę temu miejscu ze względu na Jezusa!
Teraz, gdy zaprosił nas do wspólnego przeżywania Triduum szczególnie potraktujmy to zaproszenie do bycia razem z Nim. Ze wszystkich sił OTWIERAJMY SERCA I STARAJMY SIĘ TRWAĆ PRZY BOGU! Wyrażajmy swoją miłość! Nie zrażajmy się swoją nieudolnością, słabością, nieumiejętnością! To nie jest ważne. Ważna jest miłość! 
Miłość dokonuje cudów! 
Miłość przemienia świat! 
Miłość daje nowe życie!
Błogosławię, was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. 

poprzedni          następny

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!