banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 18 listopada 2017 roku       Jesteś 1128949 naszym gościem.       Osób on-line: 10

Archiwum


    ::    Słowo na 15-01-2008 r.    ::
   Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: ”Słyszeliście o niej ode Mnie - [mówił] - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”. Zapytywali Go zebrani: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” Odpowiedział im: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.  Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”.
(Dz 1,1-11)


   Komentarz: „Wspólnota Wieczernika stara się realizować wskazania Papieża Jana Pawła II, który wprowadzając Kościół w nowe tysiąclecie chrześcijaństwa ukazywał potrzebę naśladowania pierwszych chrześcijan żyjących w Pierwotnym Kościele jako wspólnocie miłości i jedności. Mówił o potrzebie poznawania wydarzeń zawartych w Dziejach Apostolskich i uczestniczenia w nich jako bohaterowie napełnieni Duchem Świętym, niosący Dobrą Nowinę o zbawieniu na krańce świata. Przy tym przypominał współczesnym chrześcijanom, że doświadczenie uczniów Chrystusa tworzących Pierwotny Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy nie było działaniem jednorazowym i radził żebyśmy naśladowali entuzjazm pierwszych chrześcijan, przyjmując w ten sposób Dar Jubileuszu Roku 2000: "Możemy liczyć na moc tego samego Ducha, który został wylany w dniu pięćdziesiątnicy" (Novo Millennio ineunte). Podejmujemy zatem trud realizacji wskazań Papieża Polaka i prosimy o Jego wstawiennictwo w budowaniu wspólnoty zgodnie z pouczeniami zawartymi w tej Księdze. Niech słowa Jezusa: „...gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami...” będą dla wszystkich uczestników naszych modlitewnych spotkań zachętą do trwania na modlitwie w oczekiwaniu na dar Nowej Pięćdziesiątnicy.
 
    ::    Słowo na 16-01-2008 r.    ::
   Pierwotny stan Kościoła. Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, [brat] Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.
Uzupełnienie grona Dwunastu. Wtedy Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: "Bracia, musiało wypełnić się słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu. Za pieniądze, niegodziwie zdobyte, nabył ziemię i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. Rozniosło się to wśród wszystkich mieszkańców Jerozolimy, tak że nazwano ową rolę w ich języku Hakeldamach, to znaczy: Pole Krwi. Napisano bowiem w Księdze Psalmów: Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka! A urząd jego niech inny obejmie! Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania". Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się pomodlili: "Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą". I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów.

(Dz 1,12-26)


   Komentarz: „Duch Święty także i dzisiaj wskazuje w Kościele na tych, którzy są przez Boga przygotowani i powołani do realizacji Jego dzieł. Należymy poprzez własną dobrowolną decyzję do tych chrześcijan, którzy obdarzeni zostali darem Wspólnoty realizującej szczególną drogę naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, jest to Droga Miłości – Królewska na którą wchodzą tylko Ci, którzy przygotowują w swoich sercach tron dla Jezusa Króla i Maryi Królowej naszych serc. Jest to droga triumfu Miłości, na której trwa nieustanna walka z wszelkimi przejawami braku miłości w nas i w naszych relacjach z bliźnimi. Spośród dwóch Duch Święty wskazał Macieja – być może to w jego sercu mógł więcej czynić poprzez jego otwieranie się na Bożą Miłość, czego zabrakło Barsabie. Również i my miejmy świadomość, że nasze uczestnictwo we Wspólnocie i Dziele wymaga odpowiedzialności. Tu nie ma mowy o przypadkowości, czy okazjonalności. Zauważmy, że Duch zstępuje na tych, którzy nieustannie trwają na modlitwie zgromadzonych w Wieczerniku razem z Maryją. Nie ma tam nikogo przypadkowego, obecnego okazjonalnie. Wszyscy zgromadzeni w Wieczerniku stanowią zwarte grono uczniów zjednoczonych w jednym wspólnym, łączących wszystkich oczekiwaniu na zapowiedzianego Ducha Pocieszyciela.
 
    ::    Słowo na 17-01-2008 r.    ::
   Zesłanie Ducha Świętego. Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. "Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?" - mówili pełni zdumienia i podziwu. "Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże". Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: "Co ma znaczyć?" - mówili jeden do drugiego. "Upili się młodym winem" - drwili inni.
(Dz 2,1-13)


   Komentarz: Pięćdziesiątnica - Tajemnica obecności Trzeciej Osoby Trójcy Świętej wciąż uobecnia się w Kościele wszystkich wieków. Szczególnie można jej doświadczyć w czasie znaczących dla Kościoła wydarzeń, o czym daje liczne świadectwa cała święta Tradycja Kościoła. Papież Jan Paweł II zwracał naszą uwagę na dwa takie wydarzenia w Kościele, a mianowicie ostatni Sobór Powszechny - Watykański II, oraz Wielki Jubileusz Roku 2000. Zachęceni licznymi zachętami Ojca Świętego wprowadzającego nas w nowe tysiąclecie chrześcijaństwa przyjmujemy dar Nowej Pięćdziesiątnicy a wraz z nią otwieramy się na liczne przejawy działania Ducha Świętego, który ożywia serca wierzących. W otwarciu się na bogactwo darów i charyzmatów pomaga nam świadectwo chrześcijan pierwszych wieków, którzy nie zrażali się nie zawsze przychylną opinią, związaną z zaskoczeniem i z niezrozumieniem tego, co Duch realizuje we wspólnocie wierzących. Owo: „upili się  młodym winem”, inne drwiny, czy też przesadna ostrożność nie zatrzymuje „szumu z nieba” i nie gasi „języków jakby z ognia” lecz tym bardziej rozbrzmiewa prawda o „wielkich dziełach Boga,” co daje początek pierwszej ewangelizacji świata.
 
    ::    Słowo na 18-01-2008 r.    ::
   Pierwsze wystąpienie Głowy Kościoła. Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: "Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! Ci ludzie nie są pijani, jak przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia, ale spełnia się przepowiednia proroka Joela: W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny. Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą prorokowali. I sprawię dziwy na górze - na niebie, i znaki na dole - na ziemi. Krew i ogień, i kłęby dymu, słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały. Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim: Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim. Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Więc jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi. Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami. Wyniesiony na prawicę Boga, otrzymał od Ojca obietnicę Ducha Świętego i zesłał Go, jak to sami widzicie i słyszycie. Bo Dawid nie wstąpił do nieba, a jednak powiada: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich podnóżkiem stóp Twoich. Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem".

(Dz 2,14-36)


   Komentarz: W pierwszym wystąpieniu św. Piotra w Dniu Pięćdziesiątnicy jako Głowy Kościoła trzeba nam dostrzec cały ewangelizacyjny wymiar posługi Papieża Polaka - Jana Pawła II. Kształtując sumienia wierzących przypominał nam potrzebę zgłębiania Pisma św., w którym „Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację...” (...) Uczył, że przez „zachowanie więzi z Pismem Świętym, otwieramy się na działanie Ducha (por. J 15, 26)...” i „na świadectwo Apostołów (por. J 15, 27), którzy bezpośrednio zetknęli się z Chrystusem, Słowem życia, widzieli Go na własne oczy, słyszeli własnymi uszami, dotykali rękoma (por. 1 J 1, 1)”. (Novo Millennio Ineunte). Całe nauczanie papieskie jest aktualne dla naszej Wspólnoty, bo tak jak całe pokolenie JP II pozostajemy wierni Piotrowi wprowadzającemu nas w wydarzenia Nowej Pięćdziesiątnicy i przygotowującemu do Nowej Ewangelizacji związanej z przełomem wieków. Wyruszyliśmy pod duchowym przewodnictwem Jana Pawła II „w dalszą drogę, aby głosić Chrystusa światu na początku trzeciego tysiąclecia: On jest „wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8).” (Novo Millennio Ineunte). Jako pokolenie JP II oddajemy się lekturze Pisma św,, korzystając z cennej pomocy opracowań teologicznych i biblijnych. Realizując dzieło ewangelizacyjno-modlitewne czerpiemy żywotne soki właśnie z tej więzi ze słowem Bożym. To od Jana Pawła II nauczyliśmy się, że należy tę więź umacniać i pogłębiać. Oraz, że konieczne jest słuchanie słowa Bożego jako żywe spotkanie, zgodnie z wiekową i nadal aktualną tradycją lectio divina, pomagającą odnaleźć w biblijnym tekście żywe słowo, które stawia pytania, wskazuje kierunek, kształtuje życie. (por. Novo Millennio Ineunte).
 
    ::    Słowo na 19-01-2008 r.    ::
   Pierwsze nawrócenie Żydów. Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: "Cóż mamy czynić, bracia?" - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. "Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz". W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: "Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!". Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.
(Dz 2,37- 41)


   Komentarz: Wiele pytań stawialiśmy w bezpośrednim zaangażowaniu się w obchody Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Dla każdego bowiem chrześcijanina, ale nie tylko dla ochrzczonych, przełom wieków i tysiącleci był związany z szukaniem odpowiedzi na pytanie; „Cóż mamy czynić...” by nie utracić łask i przywilejów, jakie niesie czas Wielkiego Jubileuszu? Oczekiwaliśmy odpowiedzi ze strony papieża Jana Pawła II, który mówił :„Ze świadomością tej obecności wśród nas zmartwychwstałego Chrystusa stawiamy sobie dzisiaj pytanie, jakie zadano Piotrowi w Jerozolimie zaraz po jego mowie wygłoszonej w dniu Pięćdziesiątnicy: „Cóż mamy czynić?” (por. Dz 2,37). Zadajemy to pytanie pełni ufności i optymizmu, chociaż nie lekceważymy trudności. Nie ulegamy bynajmniej naiwnemu przekonaniu, że można znaleźć jakąś magiczną formułę, która pozwoli rozwiązać wielkie problemy naszej epoki. Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami!”. Nie trzeba zatem wyszukiwać „nowego programu”. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebiańskim Jeruzalem.” (por. Novo Millennio Ineunte). Na początku budowania naszej Wspólnoty również napisaliśmy list do Watykanu, na który w odpowiedzi Jan Paweł II zachęcał całą Wspólnotę Czerwińskich Wieczerników do ufnego trwania na modlitwie, szczególnie różańcowej. Życzył, aby spotkania z Bogiem przed Obliczem Matki Bożej Pocieszenia były dla wszystkich umocnieniem w wierze, nadziei i miłości. By modlitwa inspirowała dzieła nowej ewangelizacji, towarzysząc wszystkim zarówno w chwilach radości; - dziękczynienia i życiowych doświadczeń. By swoim światłem rozwiewała troski i dodawała otuchy. Jego Świątobliwość zawierzył dzieło Czerwińskich Wieczerników Modlitwy Matce Bożej, Pani Mazowsza i Św. Janowi Bosko, Patronowi Księży Salezjanów. Upraszał dla całej Wspólnoty i Uczestników modlitewnych spotkań obfitość Bożych łask i z serca udzielił wszystkim swego Apostolskiego Błogosławieństwa.
 
    ::    Słowo na 20-01-2008 r.    ::
   Życie pierwotnego Kościoła. Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.
(Dz 2,42-47)


   Komentarz: „Także w nowym stuleciu Kościół na drodze swego rozwoju historycznego będzie potrzebował wielu różnych rzeczy; jeśli jednak zabraknie mu miłości (agape), wszystko inne będzie bezużyteczne. Sam apostoł Paweł przypomina nam o tym w hymnie o miłości: nawet gdybyśmy mówili językami ludzi i aniołów i posiadali wiarę, która „góry przenosi”, ale nie mieli miłości, wszystko byłoby „niczym” (por. 1 Kor 13, 2). Miłość jest naprawdę „sercem” Kościoła, jak to dobrze rozumiała św. Teresa z Lisieux, którą ogłosiłem Doktorem Kościoła właśnie ze względu na jej głęboką znajomość scientia amoris: „ Zrozumiałam, że Kościół ma Serce i że to Serce płonie Miłością. Zrozumiałam, że tylko Miłość zdolna jest poruszać członki Kościoła. [...] Zrozumiałam, że w Miłości zawierają się wszystkie powołania, że Miłość jest wszystkim”.„Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Komunia jest owocem i objawieniem owej miłości, która wypływając z serca przedwiecznego Ojca, rozlewa się w nas za sprawą Ducha darowanego nam przez Jezusa (por. Rz 5, 5), abyśmy wszyscy stali się „jednym duchem i jednym sercem” (por. Dz 4, 32). Właśnie budując tę komunię miłości Kościół objawia się jako „sakrament”, czyli jako „znak i narzędzie wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. (por. Novo Millennio Ineunte). Wspólnota nasza odczytuje te słowa Jana Pawła II jako cel i posłannictwo w gromadzeniu się w Wieczernikach Modlitwy, które sprzyjają budowaniu komunii na wzór chrześcijan pierwszych wieków. Trwając we wspólnocie miłości, uczestnicząc w Eucharystii i w modlitwach doświadczamy przymnażania nam tych, którzy z nami włączają się w coraz to nowe przejawy ewangelizacyjno-modlitewnej działalności. Także w wokół nas doświadczamy wiele życzliwości ludzi, którzy w zaangażowaniu Wspólnoty Wieczernika dostrzegają nadprzyrodzone działanie Boga, któremu dziękują i oddają chwałę.
 
    ::    Słowo na 21-01-2008 r.    ::
   Uzdrowienie chromego Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: "Spójrz na nas!". A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. "Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało. A gdy on trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym.
(Dz 3,1-11)


   Komentarz: „Istnieje pewna pokusa, która od zawsze zagraża życiu duchowemu każdego człowieka, a także działalności duszpasterskiej: jest nią przekonanie, że rezultaty zależą od naszej zdolności działania i planowania. To prawda, że Pan Bóg oczekuje od nas konkretnej współpracy z Jego łaską, a zatem wzywa nas, byśmy w służbie Jego Królestwu wykorzystywali wszystkie zasoby naszej inteligencji i zdolności działania. Biada jednak, gdybyśmy zapomnieli, że bez Chrystusa "nic nie możemy uczynić" (por. J 15, 5). Modlitwa sprawia, że w życiu towarzyszy nam świadomość tej właśnie prawdy. Przypomina nam nieustannie o pierwszeństwie Chrystusa i - przez odniesienie do Niego - o pierwszeństwie życia wewnętrznego i świętości. Kiedy ta zasada nie jest przestrzegana, to czyż można się dziwić, że przedsięwzięcia duszpasterskie kończą się niepowodzeniem, pozostawiając w sercu obezwładniające uczucie frustracji? (Novo Millennio Ineunte). Udziałem naszej Wspólnoty stało się doświadczenie uczniów, opisane w Dziejach Apostolskich, mówiące o cudownym uzdrowieniu: "Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" (Dz 3, 6). Jesteśmy przekonani, iż w takiej chwili „potrzebna jest wiara, modlitwa i dialog z Bogiem, aby serce otworzyło się na strumień łaski, a słowo Chrystusa mogło przeniknąć nas z całą swoją mocą” (tamże). Uczniowie Jezusa wypowiedzieli słowa wiary: "W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" Jako Wspólnota Wieczernika na początku nowego tysiąclecia wsłuchujemy się w słowa Następcy Piotra Jana Pawła II, który z całym Kościołem także i nas wezwał do takiego aktu wiary, wyrażonego przez odnowę życia modlitewnego.
 
    ::    Słowo na 22-01-2008 r.    ::
   Druga mowa św. Piotra. Na ten widok Piotr przemówił do ludu: "Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, imię to przywróciło siły. Wiara [wzbudzona] przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków. Powiedział przecież Mojżesz: Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu. Zapowiadali te dni także pozostali prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców. Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi. Dla was w pierwszym rzędzie wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów".
(Dz 3,12-26)


   Komentarz: Fragment Dziejów Apostolskich przedstawiający drugą mowę św. Piotra (Dz 3,12-26) pozwala nam dostrzec wielką gorliwość Głowy Kościoła dotyczącą posługi Słowa. Tę samą postawę dostrzegamy w zachętach Jana Pawła II, który wzywał Kościół przekraczający próg tysiącleci do nowej ewangelizacji. Mówił: „Mamy karmić się słowem, aby być „sługami Słowa” w dziele ewangelizacji. Jest to z pewnością jedno z najważniejszych zadań stojących przed Kościołem na progu nowego tysiąclecia. Nawet w krajach, gdzie Ewangelia dotarła wiele wieków temu, przestało już istnieć „społeczeństwo chrześcijańskie”, które mimo licznych ułomności, jakie cechują wszystko co ludzkie, odwoływało się jednoznacznie do wartości ewangelicznych. Dzisiaj trzeba odważnie stawić czoło sytuacji, która staje się coraz trudniejsza i bardziej zróżnicowana w związku z globalizacją oraz powstawaniem nowych i zmiennych współzależności między narodami i kulturami. Wielokrotnie w minionych latach przypominałem wezwanie do nowej ewangelizacji. Ponawiam je i teraz, pragnąc przede wszystkim wskazać, że musimy na nowo rozniecić w sobie pierwotną gorliwość i pozwolić, aby udzielił się nam zapał apostolskiego przepowiadania, jakie wzięło początek z Pięćdziesiątnicy. Powinniśmy wzbudzić w sobie płomiennego ducha św. Pawła, który wołał: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9, 16). (Novo Millennio Ineunte). Jako Wspólnota prowadząca działalność ewangelizacyjną modlimy się o ten zapał do nowej aktywności misyjnej w Kościele. Jako katolicy wrażliwi na znaki czasu podejmujemy trud odpowiedzialnego udziału w tej działalności „powierzonej wszystkim członkom Ludu Bożego” (tamże). Wraz z Apostołami jesteśmy przeświadczeni, że „kto prawdziwie spotkał Chrystusa nie może zatrzymywać Go dla siebie, ale winien Go głosić” (tamże). Nasze spotkania w Wieczernikach Modlitwy wyrażają potrzebę nowego rozmachu w apostolstwie, które staramy się przeżywać jako „codzienne zadanie wspólnot i grup chrześcijańskich” (tamże).
 
    ::    Słowo na 23-01-2008 r.    ::
   Apostołowie Piotr i Jan przed Sanhedrynem. Kiedy przemawiali do ludu, podeszli do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie umarłych w Jezusie. Zatrzymali ich i oddali pod straż aż do następnego dnia, bo już był wieczór. A wielu z tych, którzy słyszeli naukę, uwierzyło. Liczba mężczyzn dosięgała około pięciu tysięcy. Następnego dnia zebrali się ich przełożeni i starsi, i uczeni w Jerozolimie: arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. Postawili ich w środku i pytali: "Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?" Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: "Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka - którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych - że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni". Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi. Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzili się: "Co mamy zrobić z tymi ludźmi? - mówili jeden do drugiego - bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię!". Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: "Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli". Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało. A człowiek, który doznał tego cudownego uzdrowienia, miał ponad czterdzieści lat.

(Dz 4,1-22)


   Komentarz: Szukając odpowiedzi na pytania, jakie powstawały w umysłach „rodu arcykapłańskiego”, koncentrujemy się na doświadczeniu Apostołów, którzy już wcześniej, za życia Chrystusa zastanawiali się nad Jego czynami i słowami. Z ich postawy wynika że "do Jezusa nie można dotrzeć inaczej jak tylko przez wiarę, pokonując drogę, której etapy zdaje się wskazywać sama Ewangelia w znanym opisie rozmowy, do jakiej doszło w Cezarei Filipowej (por. Mt 16, 13-20). Dokonując tam jak gdyby pierwszego podsumowania swej misji, Jezus pyta uczniów, za kogo uważają Go ludzie, i w odpowiedzi słyszy, że „jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków” (Mt 16, 14). Odpowiedź z pewnością budująca, ale odległa jeszcze - i to jak bardzo - od prawdy. Lud przeczuwa, że ten rabbi, umiejący tak porywająco przemawiać, ma nadzwyczajną rangę religijną, ale nie potrafi postawić Go ponad mężami Bożymi, którzy wystąpili już wcześniej w dziejach Izraela. W rzeczywistości Jezus jest kimś zupełnie innym! Właśnie tego wyższego stopnia poznania, które dociera do Jego głębokiej tożsamości, oczekuje On od „swoich”: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16, 15). Tylko wiara, jaką wyznaje Piotr, a wraz z nim Kościół wszystkich czasów, trafia odpowiedzią w sedno prawdy, przenikając do głębi tajemnicy: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16). (por. Novo Millennio Ineunte). Krocząc drogą Wieczernikową – drogą pierwszych uczniów Chrystusa – wzrastamy w wierze Apostołów, z którymi wyznajemy, iż „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.”
 
    ::    Słowo na 26-01-2008 r.    ::
   Ananiasz i Safira. Ale pewien człowiek, imieniem Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów. "Ananiaszu - powiedział Piotr - dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu". Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali. Około trzech godzin później weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. "Powiedz mi - zapytał ją Piotr - czy za tyle sprzedaliście ziemię?" "Tak, za tyle" - odpowiedziała. A Piotr do niej: "Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę Ducha Pańskiego? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża. Wyniosą też ciebie". A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.
(Dz 5,1-11)


   Komentarz: Rozważając ten trudny fragment Dziejów Apostolskich zwracamy uwagę na potrzebę okazywania Miłosierdzia, które – jak nauczał Jan Paweł II – „bierze początek z komunii wewnątrzkościelnej, ale ze swej natury zmierza do posługi powszechnej, skłaniając nas do podejmowania dzieł czynnej i konkretnej miłości wobec każdego człowieka” (Novo Millennio Ineunte). Jest to dla nas dziedzina, która w równie decydujący sposób określa kształt naszego życia chrześcijańskiego i wspólnotowego, styl działalności kościelnej i treść wspólnie realizowanych, z naszymi kapłanami i wspólnotami parafialnymi, programów duszpasterskich. Już dostrzegamy – a zobaczyć to nie jest trudno – iż rozpoczynający się wiek i tysiąclecie będą świadkami jak wielkiego poświęcenia wymaga miłosierdzie wobec najuboższych. Stąd nasze działania, które mają początek w kontemplacji Chrystusa, uczą Go dostrzegać przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić: „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 35-36). Te słowa nie są dla nas jedynie wezwaniem do miłosierdzia: zawierają one głęboki sens chrystologiczny, który ukazuje w pełnym blasku tajemnicę Chrystusa. Te słowa, w nie mniejszym stopniu niż wierność prawdzie, są probierzem wierności w naszym Wieczernikowym doświadczeniu Kościoła jako Oblubienicy Chrystusa (por. tamże).
 
    ::    Słowo na 27-01-2008 r.    ::
   Cuda działane przez Apostołów. Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana. Wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia.
(Dz 5,12-16)


   Komentarz: Cytowany wyżej fragment z Dziejów Apostolskich przypomina podstawową prawdę o powołaniu do świętości. Zadziwiająca wszystkich postawa Apostołów, porywająca serca do wychwalania Boga, tym bardziej przekonuje, że nie można pogodzić się z własną małością, zadowalając się powierzchowną religijnością. Sprzeczne by to było z tym o czym Jezus mówi w Kazania na Górze: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Również „Sobór wyjaśnił, że nie należy mylnie pojmować tego ideału doskonałości jako swego rodzaju wizji życia nadzwyczajnego, dostępnego jedynie wybranym „geniuszom” świętości.” Jan Paweł II dodaje, że „drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować w minionych latach tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia. Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej „wysokiej miaryzwyczajnego życia chrześcijańskiego. Całe życie kościelnej wspólny i chrześcijańskich rodzin winno zmierzać w tym kierunku. Ale jest też oczywiste, że istnieją różne indywidualne drogi do świętości, wymagające prawdziwej pedagogiki świętości, która zdolna jest dostosować się do rytmu poszczególnych osób. Winna ona łączyć całe bogactwo propozycji dostępnych dla wszystkich z tradycyjnymi formami pomocy indywidualnej i grupowej oraz z nowszymi formami udostępnianymi przez stowarzyszenia i ruchy uznane przez Kościół” (Novo Millennio Ineunte). Wspólnota Wieczerników Modlitwy w tej wypowiedzi Ojca Świętego i czerpiąc zarazem z Jego życia w świętości odnajduje program pracy formacyjnej. Stawiamy sobie wielkie wymagania, dążymy do tej „wysokiej miary” zwyczajnego życia jako chrześcijanie zjednoczeni na wspólnej drodze do świętości.
 
    ::    Słowo na 28-01-2008 r.    ::
   Sanhedryn przeciw Apostołom. Wówczas arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zazdrości zatrzymali Apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia. Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: "Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia!". Usłyszawszy to weszli o świcie do świątyni i nauczali. Tymczasem arcykapłan i jego stronnicy zwołali Sanhedryn i całą starszyznę synów Izraela. Posłali do więzienia, aby ich przyprowadzono. Lecz kiedy słudzy przyszli, nie znaleźli ich w więzieniu. Powrócili więc i oznajmili: "Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących przed drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo". Kiedy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, nie mogli pojąć, co się z nimi stało. Wtem nadszedł ktoś i oznajmił im: "Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud". Wtedy dowódca straży poszedł ze sługami i przyprowadził ich, ale bez użycia siły, bo obawiali się ludu, by ich samych nie ukamienował. Przyprowadziwszy ich stawili przed Sanhedrynem, a arcykapłan zapytał: "Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?" "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział Piotr i Apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni".
(Dz 5,17-32)


   Komentarz: W kolejnym rozważanym fragmencie Dziejów Apostolskich otrzymujemy również wartościowe wskazania, które – według Jana Pawła II - pozwalają nam łatwiej przyswoić sobie rzeczywistość żywej wiary. Żyć tą wiarą pomaga szczególne światło, jakie uczniowie Chrystusa otrzymali od Ducha Świętego i osobiste przeżycie owego straszliwego doświadczenia próby (zamknięcie w więzieniu), które tradycja mistyczna opisuje jako „noc ciemną”. Nierzadko święci doznawali czegoś podobnego do doświadczenia Jezusa na krzyżu, które polega na paradoksalnym połączeniu szczęścia i cierpienia. W Dialogu o Bożej Opatrzności Bóg Ojciec ukazuje Katarzynie ze Sieny, że w świętych duszach może być jednocześnie obecna radość i cierpienie: „Dusza zatem pozostaje szczęśliwa i bolejąca: bolejąca z powodu grzechów bliźniego, szczęśliwa dzięki zjednoczeniu i serdecznej miłości, jaką sama otrzymała. Święci naśladują niepokalanego Baranka, mego Jednorodzonego Syna, który wisząc na krzyżu był szczęśliwy i cierpiący”. W ten sam sposób Teresa z Lisieux przeżywa swoją agonię w zjednoczeniu z konaniem Jezusa, doświadczając w sobie samej tegoż właśnie paradoksu Jezusa jednocześnie szczęśliwego i udręczonego: „Pan nasz w Ogrójcu zaznawał wszelkich radości Trójcy, ale Jego konanie nie było przez to mniej okrutne. Jest to tajemnica, ale zapewniam, że rozumiem ją po trochu dzięki temu, czego sama doświadczam”. To świadectwo wiele wyjaśnia! Sama zresztą relacja ewangelistów stwarza podstawę do takiego rozumienia przez Kościół świadomości Chrystusa, kiedy przypomina, że choć Jezus umierał pogrążony w otchłani cierpienia, modlił się jeszcze o przebaczenie dla swoich oprawców (por. Łk 23, 34) i w ostatniej chwili zwracał się do Ojca ze słowami synowskiego zawierzenia: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). (Novo Millennio Ineunte). Nasza droga wieczernikowa oparta na kontemplacji Chrystusa pomaga nam zbliżyć się do tego najbardziej paradoksalnego aspektu Jego tajemnicy, który ujawnia się w godzinie Krzyża. Bo przecież „jest to tajemnica w tajemnicy, którą człowiek może jedynie adorować na kolanach (tamże). Pragnieniem naszym jest, by doskonaliła się w nas na wzór Świętych miłość do Krzyża i stała się naszą pierwszą miłością. Cierpienie naszą radością. A rozważanie męki Jezusa nie schodziło z naszych serc i umysłów.
 
    ::    Słowo na 29-01-2008 r.    ::
   Wystąpienie Gamaliela. Gdy to usłyszeli, wpadli w gniew i chcieli ich zabić. Lecz pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w Radzie: "Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem". Usłuchali go. A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa]. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.
(Dz 5,33-42)


   Komentarz: Opisane w tym fragmencie Dziejów Apostolskich wystąpienie i mądra rada Gamaliela wyraża zasadę postępowania wobec trudnych sytuacji. Ta zasada jest niesamowicie skuteczna. Wszelkie wątpliwości, wszelkie rozterki, rozczarowania, wszelkie bolesne przeżycia, jeżeli rozpatrywane są w duchu wiary, mają dość jasne rozeznanie. Jeżeli dany ból, jeżeli dana trudność jest z dopustu Bożego, wtedy walka z nią nie ma sensu, bo walczy się z samym Bogiem. Jeżeli pochodzi od ludzi, rozpadnie się, rozproszy, straci swoją moc, moc rażenia. Ona może w tej chwili wydawać się wielka, ale straci moc rażenia. To, co jest potrzebne w takiej sytuacji, to czas, czas przepełniony dla wyznawców Pana – wiarą. Wiara rozłożona w czasie. Po owocach ich poznacie – mówi Chrystus w innym miejscu. Gamaliel podejmując trudny temat, daje bardzo mądrą radę. Daje ją też nam. Jeżeli konkretna myśl czy sprawa od ludzi pochodzi – rozpadnie się. Jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potrafimy jej zniszczyć i może się czasem okazać, że walczymy z Bogiem. Drugie ważne pouczenie wynika z kolejnego faktu: Gamaliel znalazł posłuch wśród uczonych, wśród faryzeuszów. A przywoławszy apostołów kazali ich biczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa. Cieszą się, że stają się godni cierpieć dla imienia Jezusa. Nie przestają też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie. Apostołowie nie tylko nie przestają głosić, ale cieszą się z tego, że mogli cierpieć dla imienia Jezusa. Jaki ślad jest nam tu zostawiony? Po pierwsze - nawet gdybyśmy się znaleźli wśród wrogów, jako wyznawcy Pana, możemy liczyć na Niego. Wzbudzi myśl, pomysł, rozwiązanie, które zaskoczy. Przemawia przez Gamaliela. Znajdzie usta, znajdzie osobę, często najmniej oczekiwaną, przez którą przemówi i do nas. Nawet gdyby trzeba było cierpieć, nawet gdyby okazało się, że jest to kosztem cierpienia, kosztem biczowania, jak się dokonało wyzwolenie Apostołów, kolejne zresztą wyzwolenie – warto czekać. Warto pragnąć w czasie spotkania z Panem. Warto oczekiwać śladów, które Pan daje, żeby do siebie doprowadzić.
 
    ::    Słowo na 30-01-2008 r.    ::
   Ustanowienie Siedmiu. Wówczas, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. "Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły" - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. "Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości! Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa". Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. 6 Przedstawili ich Apostołom, którzy modląc się włożyli na nich ręce. A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.
(Dz 6,1-7)


   Komentarz: Fragment Dziejów Apostolskich, mówiący o wyborze siedmiu diakonów ukazuje otwarcie się Kościoła pierwotnego na wszystkie dary Ducha Świętego. „Jedność Kościoła nie oznacza jednolitości, ale połączenie w organiczną całość uprawnionych odmienności. Jest to rzeczywistość wielu członków połączonych w jednym Ciele - jedynym ciele Chrystusa (por. 1 Kor 12, 12)” (Novo Millennio Ineunte). Również Kościół trzeciego tysiąclecia winien pobudzać wszystkich ochrzczonych i bierzmowanych do uświadomienia sobie obowiązku czynnego udziału w życiu kościelnym. Obok posługi kapłańskiej także inne posługi ustanowione lub po prostu uznane - mogą się rozwijać z pożytkiem dla całej wspólnoty, zaspokajając jej wielorakie potrzeby: od katechezy po aktywny udział w liturgii, od wychowania młodzieży po różne formy działalności charytatywnej (por. tamże). Z tego wynika również „obowiązek popierania różnych form zrzeszania się, zarówno tradycyjnych, jak i nowszych ruchów kościelnych, ponieważ nadają one Kościołowi żywotność, która jest darem Bożym i przejawem prawdziwej „wiosny Ducha” (tamże). Do tego też odnosi się napomnienie Apostoła, wymagające i stanowcze: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie” (1 Tes 5, 19-21) (tamże).
 
    ::    Słowo na 31-01-2008 r.    ::
   Wystąpienie św. Szczepana. Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej [synagogą] Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego [natchnienia] przemawiał. Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: "Słyszeliśmy, jak on mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu". W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: "Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał". A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego podobną do oblicza anioła.
(Dz 6,8-15)


   Komentarz: Ewangelizacja podjęta przez św. Szczepana – diakona i jego męstwo na drodze wiary, poświadczone w konsekwencji męczeńską śmiercią dla Jezusa, to dla Kościoła wchodzącego w trzecie tysiąclecie przykład skutecznego chrześcijańskiego świadectwa. I dzisiaj potrzeba odwagi w życiu każdego chrześcijanina by odważnie zajmować stanowisko, zwłaszcza w delikatnych i kontrowersyjnych dziedzinach takich jak troska o poszanowanie życia każdej ludzkiej istoty od poczęcia aż do naturalnego kresu, a co za tym idzie przeciwstawienie się deptaniu godności właściwej każdej istocie ludzkiej. W obecnym nowym wieku trzeba wykonać wielki wysiłek, aby popierać stanowisko Kościoła, podkreślając zwłaszcza, że interpretuje on i chroni wartości zakorzenione w samej naturze istoty ludzkiej. Takie odważne świadectwo to konkretna praktyka miłosierdzia i służba kulturze, polityce, gospodarce i rodzinie, aby wszędzie były przestrzegane podstawowe zasady, od których zależy los człowieka i przyszłość cywilizacji. W obecnym czasie ten aspekt świadectwa jawi się jako nieodzowny, stąd należy odrzucać pokusę duchowości skupionej na wewnętrznych, indywidualnych przeżyciach, którą trudno byłoby pogodzić z wymogami miłosierdzia, a ponadto z logiką Wcielenia i ostatecznie nawet z chrześcijańską eschatologią. Szczególnie aktualne pozostaje w tym kontekście nauczanie Soboru Watykańskiego II: „nauka chrześcijańska nie odwraca człowieka od budowania świata i nie zachęca go do zaniedbywania dobra bliźnich, lecz raczej silniej wiąże go z obowiązkiem wypełniania tych rzeczy” (por. Novo Millennio Ineunte).
 

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!