banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 18 listopada 2017 roku       Jesteś 1128949 naszym gościem.       Osób on-line: 10

Archiwum


    ::    Słowo na 01-02-2008 r.    ::
   Mowa przed Sanhedrynem: od Abrahama do Mojżesza. "Czy to prawda?" - zapytał arcykapłan. A on odpowiedział: "Słuchajcie, bracia i ojcowie: Bóg chwały ukazał się ojcu naszemu, Abrahamowi, gdy żył w Mezopotamii, zanim zamieszkał w Charanie. I powiedział do niego: Opuść ziemię swoją i rodzinę swoją, a idź do ziemi, którą ci wskażę. Wtedy wyszedł z ziemi chaldejskiej i zamieszkał w Charanie. A stąd po śmierci ojca przesiedlił go [Bóg] do tego kraju, który wy teraz zamieszkujecie. Nie dał mu jednak w posiadanie ani piędzi tej ziemi. Obiecał tylko, że da ją w posiadanie jemu, a po nim jego potomstwu, chociaż nie miał jeszcze wtedy syna. Powiedział Bóg tak: Potomkowie twoi będą wygnańcami na obczyźnie i przez czterysta lat ujarzmią ich jako niewolników, i będą ich krzywdzić. Lecz naród, którego będą niewolnikami, Ja sam sądzić będę, - mówi Pan. Potem wyjdą i będą Mi służyli na tym miejscu. I zawarł z nim przymierze obrzezania. Tak urodził mu się Izaak, którego obrzezał dnia ósmego, a Izaakowi - Jakub, a Jakubowi - dwunastu patriarchów. Patriarchowie sprzedali Józefa do Egiptu, przez zazdrość, ale Bóg był z nim. I uwolnił go od wszystkich ucisków, i dał łaskę i mądrość w oczach faraona, króla Egiptu. A ten ustanowił go przełożonym nad Egiptem i nad całym swym domem. Nastał wtedy głód w całym Egipcie i Kanaanie i wielka bieda, i ojcowie nasi nie mieli co jeść. Gdy Jakub dowiedział się, że w Egipcie jest zboże, wysłał ojców naszych pierwszy raz, a za drugim razem Józef dał się poznać swoim braciom, a faraon dowiedział się o jego rodzie. Posłał Józefa po Jakuba i sprowadził ojca swego i całą rodzinę w liczbie siedemdziesięciu pięciu osób. Jakub przybył do Egiptu i umarł on sam i nasi ojcowie. Przeniesiono ich do Sychem i złożono w grobie, który Abraham kupił za srebro od synów Chamora w Sychem.
(Dz 7,1-16)


   Komentarz: Szczepan w dialogu z przedstawicielami Sanhedrynu ukazuje mądrość Boga objawiającego się i realizującego swoje odwieczne plany w historii Narodu Wybranego. Współczesne nauczanie papieża Jana Pawła II w podobnym dialogu podjętym na początku nowego tysiąclecia ukazuje wielkie bogactwo zawarte we wskazaniach, które pozostawił nam Sobór Watykański II! Tak jak Szczepan przypomniał Arcykapłanom bogactwo duchowe Starego Przymierza, tak w ramach przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Papież przypomniał i zalecił Kościołowi, aby zastanowił się, na ile nauka Soboru została przyjęta. Czy to uczyniono? W tym czasie było wiele okazji do takiej refleksji, którą podjęto w różnych formach we wszystkich Kościołach partykularnych. Papież przypomniał, iż w miarę upływu lat teksty soborowe nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwamy  wraz z Janem Pawłem II powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna. (por. Novo Millennio Ineunte).
 
    ::    Słowo na 02-02-2008 r.    ::
   Dzieje Mojżesza. W miarę, jak zbliżał się czas obietnicy, którą Bóg dał Abrahamowi, rozrastał się lud i rozmnażał w Egipcie, aż doszedł do władzy inny król w Egipcie, który nic nie wiedział o Józefie. Działał on podstępnie przeciwko naszemu narodowi i przymuszał ojców naszych do wyrzucania niemowląt, aby nie zostawały przy życiu. Wówczas właśnie narodził się Mojżesz. Był on miły Bogu. Przez trzy miesiące karmiono go w domu ojca. A gdy go wyrzucono, zabrała go córka faraona i przybrała go sobie za syna. Mojżesza wykształcono we wszystkich naukach egipskich, i potężny był w słowie i czynie. Gdy skończył lat czterdzieści, przyszło mu na myśl odwiedzić swych braci, synów Izraela. I zobaczył jednego, któremu wyrządzono krzywdę. Stanął w jego obronie i zabiwszy Egipcjanina pomścił skrzywdzonego. Sądził, że bracia jego zrozumieją iż Bóg przez jego ręce daje im wybawienie, lecz oni nie zrozumieli. Następnego dnia zjawił się wśród nich, kiedy bili się między sobą, i usiłował ich pogodzić. "Ludzie, braćmi jesteście - zawołał - czemuż krzywdzicie jeden drugiego?" Ten jednak, który krzywdził bliźniego, odepchnął go. "Któż ciebie ustanowił panem i sędzią nad nami? - zawołał - czy chcesz mnie zabić, tak jak wczoraj zabiłeś Egipcjanina?" Na te słowa Mojżesz uciekł i żył jako cudzoziemiec w ziemi Madian, gdzie urodziło mu się dwóch synów.
(Dz 7,17-29)


   Komentarz: Święty Szczepan w swoim dalszym wystąpieniu nawiązuje do Mojżesza, który poprzez swoje zakorzenienie w kontemplacji pozwala lepiej poznać miłość objawioną w Chrystusie. Mojżesz, który wciąż prowadzi dialog  z Bogiem, aby mógł dzięki temu, być do dyspozycji swojego ludu. „Gdy ulega zachwyceniu w kontemplacji, na zewnątrz przywołują go potrzeby cierpiących. Tylko dzięki temu zakorzenieniu Mojżesz mógł przejąć się do głębi potrzebami innych, tak by stały się zarówno jego potrzebami. „Miłość” zatem ma różne wymiary; z których to jeden, czy drugi może bardziej dochodzić do głosu. Gdy jednak owe dwa wymiary oddalają się zupełnie od siebie, powstaje karykatura czy w każdym razie ograniczona forma miłości. Wynika stąd jasno, że wiara biblijna nie buduje jakiegoś świata równoległego czy jakiegoś świata sprzecznego z  istniejącym pierwotnie ludzkim zjawiskiem miłości, lecz akceptuje całego człowieka, interweniując w jego dążenie do miłości, aby je oczyścić, ukazując mu zarazem jej nowe wymiary. (por. Deus Caritas est. Encyklika Benedykta XVI).
 
    ::    Słowo na 03-02-2008 r.    ::
   Krzak gorejący. Po czterdziestu latach ukazał mu się na pustyni góry Synaj anioł Pański w płomieniu ognistego krzaka. Zobaczywszy [go] Mojżesz podziwiał ten widok, lecz kiedy podszedł bliżej, aby się przyjrzeć, rozległ się głos Pana: "Jam jest Bóg twoich przodków, Bóg Abrahama i Izaaka, i Jakuba". Przeraził się Mojżesz i nie śmiał patrzeć. "Zdejm sandały z nóg - powiedział do niego Pan - bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Długo patrzyłem na ucisk ludu mego w Egipcie i wysłuchałem jego westchnień, i zstąpiłem, aby ich wyzwolić. Przyjdź, poślę cię teraz do Egiptu".
(Dz 7,30-34)


   Komentarz: Doświadczenie Boga w „krzewie gorejącym” na pustyni było dla Mojżesza rzeczywistością przerażającą ale też całkowicie mobilizującą do podjęcia powołania. W tym wymiarze spotkania Mojżesza z Bogiem Szczepan ukazuje potrzebę wierniejszej (aż po śmierć) realizacji powołania, którym on sam został obdarowany. Dotyczy to również wszystkich chrześcijan, którzy jeszcze nie zatracili poczucia odpowiedzialności za dar powołania na rzecz Kościoła. Papież Jan Paweł II zwracając się do kapłanów w katedrze częstochowskiej w dniu 6 czerwca 1979 roku przypominał: "Słudzy wzniosłej sprawy, od Was w dużej mierze zależy los Kościoła w tych dziedzinach, które są powierzone Waszej duszpasterskiej trosce. Wymaga to od Was głębokiej świadomości wielkości misji, jaką otrzymaliście, i konieczności dostosowania się do niej w każdej sytuacji. Chodzi przecież w końcu... o Kościół Chrystusowy, i jakiż szacunek i miłość powinien w nas wzbudzać ten fakt, że mamy służyć z radością w świętości życia (por. Ef 4, 13). Nie można wypełnić tej wzniosłej i wymagającej służby bez jasnego, zakorzenionego przekonania co do Waszej tożsamości kapłanów Chrystusa, depozytariuszy i szafarzy Bożych tajemnic, narzędzi zbawiania ludzi, świadków Królestwa, które zaczyna się na tym świecie, a dopełnienie osiąga w wieczności" (por. nn. 2-3: AAS 71/1979/180). I dalej: „Nie można tutaj zostawiać żadnych luk. Trzeba jasno od początku wiedzieć, na czym stoimy, na co liczymy. (...) Zdajemy sobie sprawę, że z ludzi jesteśmy wzięci, że mamy też ludzkie słabości. Wcale nie stawiamy się ponad Ludem Bożym. Jesteśmy tylko z ludu wzięci i dla ludu postawieni. Owszem, myślę, że najwięcej mamy do czynienia z grzechem człowieka, ale i ze świętością człowieka, chociażby poprzez kratki konfesjonału. Nieraz... głęboko czujemy zawstydzenie wobec ludzi świeckich, gdy widzimy, jak bardzo oni dążą do świętości, jak bardzo od siebie wymagają, ile z siebie dają! Ja to również czuję, dzięki temu, że jestem w swoim korzeniu kapłanem polskim” (por. List do Kapłanów na Wielki Czwartek 1979 roku).
 
    ::    Słowo na 04-02-2008 r.    ::
   Mojżesz - prorokiem i wodzem. Tego właśnie Mojżesza, którego zaparli się mówiąc: "Któż ciebie ustanowił panem i sędzią?" - tego właśnie Bóg wysłał jako wodza i wybawcę pod opieką anioła, który się mu ukazał w krzaku. On wyprowadził ich, czyniąc znaki i cuda w ziemi egipskiej nad Morzem Czerwonym i na pustyni przez lat czterdzieści. Ten właśnie Mojżesz powiedział do potomków Izraela: "Proroka jak ja wzbudzi wam Bóg spośród braci waszych". On to w społeczności na pustyni pośredniczył między aniołem, który mówił do niego na górze Synaj, a naszymi ojcami. On otrzymał słowa życia, ażeby wam je przekazać. Nie chcieli go słuchać nasi ojcowie, ale odepchnęli go i zwrócili serca ku Egiptowi. "Zrób nam bogów - powiedzieli do Aarona - którzy będą szli przed nami, bo nie wiemy, co się stało z tym Mojżeszem, który wyprowadził nas z ziemi egipskiej". Wówczas to zrobili sobie cielca i złożyli ofiarę bałwanowi, i cieszyli się dziełem swoich rąk. Ale Bóg odwrócił się od nich i dozwolił, że czcili wojsko niebieskie, jak napisano w księdze proroków: Czy składaliście Mi ofiary i dary na pustyni przez lat czterdzieści, domu Izraela? Obnosiliście raczej namiot Molocha i gwiazdę bożka Remfana, wyobrażenia, które zrobiliście, aby im cześć oddawać. Przesiedlę was za to poza Babilon.

(Dz 7,35-43)


   Komentarz: "Któż ciebie ustanowił panem i sędzią?" (Dz 7,35). (...) "Proroka jak ja wzbudzi wam Bóg spośród braci waszych" (Dz 7,37). Zacytowane z kolejnego fragmentu Dziejów Apostolskich słowa nawiązują do wielkiej troski Mojżesza o wolność i suwerenność Narodu Wybranego. Podobną postawę dostrzegaliśmy w życiu wielkiego proroka naszych czasów – Jana Pawła II, który przypominał: „U progu trzeciego tysiąclecia stają przed Kościołem w Polsce nowe historyczne wyzwania. W dwudziesty pierwszy wiek Polska wchodzi jako kraj wolny i suwerenny. Wolność ta, jeżeli nie ma zostać zmarnowana, wymaga ludzi świadomych nie tylko swoich praw, ale i obowiązków: ofiarnych, ożywionych miłością Ojczyzny i duchem służby, którzy solidarnie pragną budować dobro wspólne i zagospodarować wszystkie przestrzenie wolności w wymiarze osobistym, rodzinnym i społecznym. Wolność wymaga też - jak to już nieraz podkreślałem - ustawicznego odniesienia do prawdy Ewangelii oraz do trwałych i wypróbowanych norm moralnych, które pozwalają odróżnić dobro od zła. Jest to szczególnie ważne właśnie dzisiaj, w dobie reform, jakie Polska przeżywa. (JAN PAWEŁ II. ORĘDZIE DO KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI Warszawa - rezydencja Prymasa Polski, 11 czerwca 1999). W tej trosce potrzebna jest ścisła współpraca kapłanów ze świeckimi w poczuciu odpowiedzialności za Kościół i chrześcijański kształt polskiego życia. Trzeba świeckich darzyć zaufaniem. Mają oni, jak uczy Sobór Watykański II, swoje miejsce i zadanie w wykonywaniu potrójnej misji Chrystusa w Kościele. Jest w nich wielki potencjał dobrej woli, kompetencji i gotowości służenia. Od kapłanów, którzy wejdą w rok dwutysięczny, w znacznym stopniu zależeć będzie ukształtowanie prawidłowej świadomości zarówno świeckich, jak i kapłanów, aby każdy chrześcijanin był żywą cząstką Kościoła-Ciała Chrystusowego wnoszącą swój trud ofiarnego życia do wspólnego dobra” (por. JAN PAWEŁ II. HOMILIA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ ZE ŚWIĘCENIAMI KAPŁAŃSKIMI. Lublin, 9 czerwca 1987).
 
    ::    Słowo na 05-02-2008 r.    ::
   Znak przybytku. Nasi ojcowie mieli na pustyni Namiot Świadectwa. Ten bowiem, który rozmawiał z Mojżeszem, rozkazał zbudować go według wzoru, który [Mojżesz] ujrzał. Przyjęli go nasi ojcowie i pod wodzą Jozuego wnieśli do ziemi pogan, których Bóg wypędził przed ojcami naszymi, aż do czasów Dawida. On znalazł łaskę przed Panem i prosił, aby mógł wznieść przybytek dla Boga Jakuba. Ale dopiero Salomon wybudował Mu dom. Najwyższy jednak nie mieszka w dziełach rąk ludzkich, jak mówi Prorok: Niebo jest moją stolicą, a ziemia podnóżkiem stóp moich. Jakiż dom zbudujecie Mi, mówi Pan, albo gdzież miejsce odpoczynku mego? Czyż tego wszystkiego nie stworzyła moja ręka?
(Dz 7,44-50)


   Komentarz: Wspomniany przez Szczepana – diakona „znak przybytku” jest nadal aktualny w swej głębokiej wymowie i znaczeniu zarazem. Na początku trzeciego tysiąclecia również Jan Paweł II podobnie jak Szczepan wskazuje na obecność Kościoła, który nie przez ludzi ale przez Boga został wzniesiony. Jego bowiem czas rozpoczął się wraz z „przyjściem”, czyli zesłaniem Ducha Świętego na Apostołów, zgromadzonych w jerozolimskim Wieczerniku wespół z Maryją, Matką Pana (por. Dz 1, 14). Czas Kościoła rozpoczął się z chwilą, gdy owe obietnice i zapowiedzi, które tak wyraźnie odnosiły się do Pocieszyciela, do Ducha Prawdy, zaczęły z całą mocą i oczywistością wypełniać się na Apostołach, przesądzając o narodzeniu się Kościoła. Mówią o tym w wielkiej obfitości i w wielu miejscach Dzieje Apostolskie. Wynika z nich, że według świadomości pierwszej wspólnoty, której wiarę wyraża św. Łukasz, Duch Święty objął niewidzialne — a równocześnie poniekąd „wyczuwalne” — kierownictwo tych, którzy po odejściu Pana głęboko przeżywali osierocenie. Wraz z przyjściem Ducha Świętego poczuli się zdolni do tego, aby wypełniać powierzone im posłannictwo. Poczuli się mężni. To właśnie sprawił w nich Duch Święty i nieustannie sprawia w Kościele poprzez ich następców. Łaska Ducha Świętego bowiem, której Apostołowie udzielili przez włożenie rąk swym pomocnikom, jest w dalszym ciągu przekazywana w konsekracji biskupiej. Biskupi następnie w sakramencie kapłaństwa czynią uczestnikami tego duchowego daru świętych szafarzy i troszczą się o to, by przez sakrament bierzmowania zostali nią umocnieni wszyscy odrodzeni z wody i Ducha; w ten sposób, można powiedzieć, trwa w Kościele łaska Pięćdziesiątnicy. Mówi Sobór: „Duch Święty mieszka w Kościele, a także w sercach wiernych, jak w świątyni (por. 1 Kor 3, 16; 6, 19); w nich przemawia i daje świadectwo przybrania za synów (por. Ga 4, 6; Rz 8, 15-16. 26). Prowadząc Kościół do wszelkiej prawdy (por. J 16, 13) i jednocząc we wspólnocie (in communione) i w posłudze, uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy ich pomocy nim kieruje oraz owocami swoimi go przyozdabia (por. Ef 4, 11-12; 1 Kor 12, 4; Ga 5, 22). Mocą Ewangelii utrzymuje Kościół w ciągłej młodości, ustawicznie go odnawia i do doskonałego zjednoczenia z Oblubieńcem prowadzi” (por. Encyklika Dominum et Vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 07-02-2008 r.    ::
   Męczeństwo św. Szczepana. Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: "Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga". A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: "Panie Jezu, przyjmij ducha mego!" A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: "Panie, nie poczytaj im tego grzechu!" Po tych słowach skonał. Szaweł zaś zgadzał się na zabicie go.
(Dz 7,54-60)


   Komentarz: W życiu św. Szczepana dokonała się duchowa przemiana serca. Zapałał tak wielką miłością do Boga, iż serce jego płonęło i wyniszczyło się dla Niego samego, zarażając tym płomieniem wiele dusz. Poprzez swoją śmierć męczeńską dał świadectwo doskonałej miłości Baranka Ofiarnego, co powinno w życiu chrześcijańskim wyrażać się przez śmierć starego człowieka przywiązanego do tego, co na dole. I narodzenie się człowieka nowego, wpatrzonego w to, co na górze. Tą samą mocą Krwi Chrystusa przelanej za nas na Krzyżu, stajemy się ludźmi duchowymi, coraz bardziej stałymi w wierze i świętymi. Aby mogła narodzić się w nas nowa pełna, doskonała Miłość Jezusa. Aby miłość ta poprzez nas, dotykała z kolei następne dusze. Aby przekazywana dalej swemu otoczeniu dotarła do wielu ludzi, pociągając ku sobie, tak, izby niczego innego nie pragnęli, tylko tej jednej, jedynej ofiary - ofiary z samych siebie w połączeniu z ofiarą Baranka! To przeciwstawienie „życia” i „śmierci” odnosimy do Pawłowego przeciwstawienia „ducha” i „ciała,” które wciąż daje chrześcijańską pewność, że Duch tchnie, kędy chce. My zaś „posiadamy pierwsze dary Ducha” — i dlatego również, chociaż możemy podlegać cierpieniom czasu, który mija, „całą istotą swoją wzdychamy, oczekując (...) odkupienia naszego ciała” (Rz 8, 23), to znaczy całej naszej ludzkiej istoty cielesnej i duchowej zarazem. Tak, wzdychamy, ale w oczekiwaniu pełnym niezłomnej nadziei, gdyż do takiej właśnie ludzkiej istoty przybliżył się Bóg, który jest Duchem. Bóg „zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego (...) i dla usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech” (Rz 8, 3). U szczytu swej tajemnicy paschalnej, tenże Syn Boży, stawszy się Człowiekiem i ukrzyżowany za grzechy świata, stanął wpośród swych Apostołów po Zmartwychwstaniu, tchnął na nich i rzekł: „Weźmijcie Ducha Świętego! ”. To „tchnienie” trwa i „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości” (Rz 8, 26) (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 08-02-2008 r.    ::
   Prześladowanie Kościoła jerozolimskiego. Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety, i wtrącał do więzienia.
(Dz 8,1-3)


   Komentarz: Prześladowanie w Kościele jerozolimskim, o czym mówi poddany refleksji kolejny fragment Dziejów Apostolskich uświadamia kolejną ważną prawdę, iż „Kościół pierwszego tysiąclecia zrodził się z krwi męczenników: "Sanguis martyrum - semen christianorum". Historyczne wydarzenia związane z postacią Konstantyna Wielkiego nigdy nie potrafiłyby zapewnić takiego rozwoju Kościoła, jakiego byliśmy świadkami w pierwszym tysiącleciu, gdyby nie ów posiew męczeński oraz wielkie dziedzictwo świętości pierwszych pokoleń chrześcijan. U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących - kapłanów, zakonników i świeckich - zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów, co podkreślił już Paweł VI w homilii wygłoszonej z okazji kanonizacji męczenników ugandyjskich”... „W perspektywie trzeciego tysiąclecia będzie uzupełnienie martyrologiów Kościoła powszechnego, ze szczególnym uwzględnieniem świętości tych, którzy żyli Chrystusową prawdą także w naszych czasach. Należy popierać uznanie heroiczności cnót zwłaszcza świątobliwych wiernych świeckich, którzy realizowali swe powołanie chrześcijańskie w małżeństwie. Żywiąc przeświadczenie, że w rzeczywistości nie brak owoców świętości również w tym stanie, czujemy potrzebę znalezienia odpowiednich sposobów, ażeby świętość ta była przez Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych chrześcijańskich małżonków.” (TERTIO MILLENNIO ADVENIENTE Jana Pawła II). „Drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować w minionych latach tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia” (Novo Millennio Ineunte).
 
    ::    Słowo na 09-02-2008 r.    ::
   Działalność Filipa w Samarii. Ci, którzy się rozproszyli, głosili w drodze słowo. Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście. Pewien człowiek, imieniem Szymon, który dawniej zajmował się czarną magią, wprawiał w zdumienie lud Samarii i twierdził, że jest kimś niezwykłym. Poważali go wszyscy od najmniejszego do największego: "Ten jest wielką mocą Bożą" - mówili. A liczyli się z nim dlatego, że już od dość długiego czasu wprawiał ich w podziw swoimi magicznymi sztukami. Lecz kiedy uwierzyli Filipowi, który nauczał o królestwie Bożym oraz o imieniu Jezusa Chrystusa, zarówno mężczyźni, jak i kobiety przyjmowali chrzest. Uwierzył również sam Szymon, a kiedy przyjął chrzest, towarzyszył wszędzie Filipowi i zdumiewał się bardzo na widok dokonywanych cudów i znaków.
(Dz 8,4-13)


   Komentarz: Działalność Filipa pełna dokonywanych cudów i znaków dowodzi, że Duch Święty, który zstąpił na apostołów, zstępował również na tych, na których apostołowie nakładali ręce i modlili się. Ten Duch nadal działa w Kościele Świętym i zapewnia mu bycie w jedności z Bogiem. Jest Bogiem mieszkającym w każdym człowieku, a poprzez sakramenty uobecnia się mocniej w życiu każdego wierzącego. Mówi o tym Sobór: „Duch Święty mieszka w Kościele, a także w sercach wiernych, jak w świątyni (por. 1 Kor 3, 16; 6, 19); w nich przemawia i daje świadectwo przybrania za synów (por. Ga 4, 6; Rz 8, 15-16. 26). Prowadząc Kościół do wszelkiej prawdy (por. J 16, 13) i jednocząc we wspólnocie (in communione) i w posłudze, uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy ich pomocy nim kieruje oraz owocami swoimi go przyozdabia (por. Ef 4, 11-12; 1 Kor 12, 4; Ga 5, 22). Mocą Ewangelii utrzymuje Kościół w ciągłej młodości, ustawicznie go odnawia i do doskonałego zjednoczenia z Oblubieńcem prowadzi” (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II). Kościół nowego tysiąclecia powraca do swoich źródeł, do swoich korzeni i początków, kiedy to Duch Święty w tak bardzo widoczny sposób działał wśród pierwszych chrześcijan, kiedy ich umacniał, prowadził i chronił. Mimo prześladowań, Kościół Chrystusowy rozwijał się. To moc Ducha Świętego sprawiała. Ta moc przejawiała się w słowach, które głosili, w modlitwie, w darach, w nadnaturalnych zjawiskach i wydarzeniach. „W naszym wieku, kiedy ludzkość (przekroczyła kres) drugiego tysiąclecia po Chrystusie, ów czas Kościoła wyraził się w sposób szczególny właśnie poprzez Sobór Watykański II jako sobór naszego stulecia. Wiadomo, że był to sobór w szczególnej mierze „eklezjologiczny”: sobór na temat Kościoła. Równocześnie zaś nauczanie tego soboru jest gruntownie „pneumatologiczne”: przeniknięte prawdą o Duchu Świętym jako duszy Kościoła. Można powiedzieć, że w swoim bogatym nauczaniu zawarł Sobór Watykański II to wszystko, i to właśnie co „Duch mówi do Kościołów” (por. Ap 2, 29; 3, 6. 13. 22) na obecnym etapie historii zbawienia” (tamże).

 
    ::    Słowo na 10-02-2008 r.    ::
   Apostołowie Piotr i Jan w Samarii. Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc wkładali [Apostołowie] na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego. Kiedy Szymon ujrzał, że Apostołowie przez wkładanie rąk udzielali Ducha Świętego, przyniósł im pieniądze. "Dajcie i mnie tę władzę - powiedział - aby każdy, na kogo włożę ręce, otrzymał Ducha Świętego". "Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą - odpowiedział mu Piotr - gdyż sądziłeś, że dar Boży można nabyć za pieniądze. Nie masz żadnego udziału w tym dziele, bo serce twoje nie jest prawe wobec Boga. Odwróć się więc od swego grzechu i proś Pana, a może ci odpuści twój zamiar. Bo widzę, że jesteś żółcią gorzką i wiązką nieprawości". A Szymon odpowiedział: "Módlcie się za mną do Pana, aby nie spotkało mnie nic z tego, coście powiedzieli".
(Dz 8,14-24)


   Komentarz: W kolejnym fragmencie Dziejów Apostolskich zwraca naszą uwagę równowaga w wyznawaniu wiary w Trzy Osoby Boskie i ich wzajemne działanie. W Kościele Chrystusowym następowały różne okresy. Duch Święty raz był bardzo czczony, kiedy indziej niemalże zapominano o Nim. Sobór Watykański II przywraca ową równowagę w Kościele. Apostołowie głosili naukę Chrystusową, przekazywali dobrą Nowinę o Jego zmartwychwstaniu, o odkupieńczej śmierci na Krzyżu i wylaniu Ducha Świętego. O obietnicy Ojca danej przed wiekami, która to wypełniła się w Chrystusie. Potem nakładali ręce na tych, którzy uwierzyli i modlili się, a wtedy zstępował Duch Święty i napełniał ich serca miłością, wiarą i wszelkimi darami tak, iż mieli odwagę wyznawać wiarę w Chrystusa nawet w obliczu śmierci męczeńskiej. Sobór powraca do korzeni. Do wiary w jednego Boga, który jest w Trzech Osobach. Do wiary w Boga Ojca Stworzyciela Świata, w Jezusa Chrystusa Jego Syna, którego dał nam, abyśmy stali się wszyscy Jego dziećmi, i w Ducha Świętego, który po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa został zesłany jako Duch Boga - Duch Pocieszyciel, Duch, który ma umacniać w wierze. Chrześcijanin trzeciego tysiąclecia według tych wskazań ma wyznawać z wiarą, mocą, z głębi serca, szczerze i otwarcie wiarę w Boga! Pragnąć całym sercem odnowy swej wiary. Wołać z całych sił Ducha Jezusa i uczestniczyć w Jego pełni. Zgodnie z nauką Soboru mamy stać się wyznawcami wiary w Zmartwychwstanie, w Zesłanie Ducha Świętego, który do tej pory działa w Kościele ożywiając Go, prowadząc i umacniając. Teraz zaś ten sam Duch pragnie dokonać odnowy całego Kościoła. Niech zatem nasze wysiłki zmierzają ku naśladowaniu życia apostołów, życia pierwszych chrześcijan. Naśladujmy ich w miłości, wierze i wzajemnym przebywaniu (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 11-02-2008 r.    ::
   Filip nawraca dworzanina etiopskiego. Kiedy dali świadectwo i opowiedzieli słowo Pana, udali się w drogę powrotną do Jerozolimy i głosili Ewangelię w wielu wioskach samarytańskich. "Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta" - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. "Podejdź i przyłącz się do tego wozu!" - powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: "Czy rozumiesz, co czytasz?" - zapytał. A tamten odpowiedział: "Jakżeż mogę [rozumieć], jeśli mi nikt nie wyjaśni?" I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi. "Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym?" - zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego [tekstu] Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: "Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony?" I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go. A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. A Filip znalazł się w Azocie i głosił Ewangelię od miasta do miasta, aż dotarł do Cezarei.

(Dz 8,25-40)


   Komentarz: Czas Kościoła rozpoczął wraz z Zesłaniem Ducha Świętego, który ożywia Kościół. Jego ożywienie objawia się przez liczne dary, którymi Kościół posługuje i otwiera serca na Boże działanie. Wyżej podany fragment z Dziejów Apostolskich ukazuje jak kolejne osoby, które otworzyły serce, otrzymywały liczne łaski objawiające się również na zewnątrz. Kościół pierwotny to Kościół Duchowy, w którym Duch przejawia się, działa, a wierni chodzą w Duchu. Dary, które dzisiaj dziwią, zaskakują, szokują, w życiu pierwszych chrześcijan były czymś zwyczajnym. Nikt nie hamował tego płomienia miłości wybuchającego w kolejnych duszach. Wspólnota Kościoła opisana przez św. Łukasza, to Wspólnota Ducha Świętego. Cała jest natchniona i prowadzona przez Ducha Bożego. Takiego otwarcia serc i dusz potrzeba Kościołowi wchodzącemu w nowe tysiąclecie! Potrzeba tego żywego płomienia miłości w sercach wszystkich wierzących, oddania się pod Jego władanie. Potrzeba otwarcia oczu, uszu, ust, serc i dusz wierzących na Ducha Świętego, by mogły jak najszybciej ujawniać się Jego dary. Tak, jak nie można pochwycić wiatru w dłonie, jak nie można zamknąć w dłoniach ognia, jak nie można powstrzymać wodospadu, jak nie można zatrzymać deszczu, tak nie powstrzymamy Ducha Świętego, który pragnie i w czasach obecnych napełniać swój Kościół rozlicznymi darami! Takiego Kościoła pragnął, o takim Kościele Ducha Świętego mówił często papież Jan Paweł II. W Encyklice o Duchu Świętym wskazuje potrzebę budzenia wiary w Jezusa Chrystusa, który tegoż Ducha Kościołowi obiecał i zesłał! Zachęcał, by czytać Ewangelie i Dzieje Apostolskie! Powrócić do korzeni! Powrócić do Chrystusa! By Kościół żył na wzór pierwszych wspólnot chrześcijańskich (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 12-02-2008 r.    ::
   Nawrócenie Szawła. Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" "Kto jesteś, Panie?" - powiedział. A On: "Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić". Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. "Ananiaszu!" - przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: "Jestem, Panie!" A Pan do niego: "Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli". (I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał). "Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia". "Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia". Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: "Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym". Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły.
(Dz 9,1-19)


   Komentarz: Nawrócenie św. Pawła opisane w powyższym fragmencie Dziejów Apostolskich nawiązuje do wspominanego wcześniej nadzwyczajnego działania Ducha Świętego w pierwotnym Kościele. Ukazaną tu tajemnicę działania Bożego wyjaśnia w cytowanej już wcześniej Encyklice o Duchu Świętym papież Jan Paweł II. „Poczynając od świadectwa jerozolimskiej Pięćdziesiątnicy, działanie Ducha Prawdy, który „przekonywa świat o grzechu” odrzucenia Chrystusa, jest w sposób organiczny zespolone z dawaniem świadectwom o tajemnicy paschalnej: o tajemnicy Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. W takim zaś zespoleniu samo owo „przekonywanie o grzechu” odsłania swój zbawczy wymiar. „Przekonywanie” to bowiem ma na celu nie samo oskarżenie świata ani tym bardziej — jego potępienie. Chrystus nie przyszedł na świat, aby go osądzić i potępić, lecz — by go zbawić (por. J 3, 17; 12, 47). Uwydatnia się to już w pierwszym przemówieniu, kiedy Piotr mówi donośnym głosem: „Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2, 36). Z kolei zaś, gdy zebrani pytają Piotra i Apostołów: „Cóż mamy czynić, bracia?”, słyszą odpowiedź: „Nawróćcie się (...) i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2, 37). W taki sposób „przekonywanie o grzechu” staje się równocześnie przekonywaniem o odpuszczeniu grzechów w mocy Ducha Świętego. Piotr w swoim jerozolimskim przemówieniu nawołuje do nawrócenia się, podobnie jak Jezus nawoływał słuchaczy u początku swej mesjańskiej działalności (por. Mk 1, 15). Nawrócenie domaga się przekonania o grzechu, zawiera w sobie wewnętrzny sąd sumienia — a sąd ten, będąc sprawdzianem działania Ducha Prawdy wewnątrz człowieka, równocześnie staje się nowym początkiem obdarowania człowieka łaską i miłością: „Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20, 22). Tak więc odnajdujemy w owym „przekonywaniu o grzechu” dwoiste obdarowanie: obdarowanie prawdą sumienia i obdarowanie pewnością Odkupienia. Duch Prawdy jest Pocieszycielem. Przekonywanie o grzechu, przez posługę przepowiadania apostolskiego rodzącego się Kościoła, zostaje odniesione — pod tchnieniem Ducha Pięćdziesiątnicy — do odkupieńczej mocy Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. W ten sposób wypełniają się słowa wypowiedziane o Duchu Świętym przed Paschą: „z mojego weźmie i wam objawi”. Kiedy więc, w czasie wydarzeń Pięćdziesiątnicy, Piotr mówi o grzechu tych którzy „nie uwierzyli” (por. J 16, 9), którzy wydali na haniebną śmierć Jezusa z Nazaretu — to słowa jego są zarazem świadectwem o zwycięstwie nad grzechem. Jest to zwycięstwo, które dokonało się poniekąd za pośrednictwem tego właśnie grzechu — największego, jakiego człowiek mógł się dopuścić: zabójstwa Jezusa, Syna Bożego, współistotnego Ojcu! Podobnie jednak, jak śmierć Boga-Syna przezwyciężyła ludzką śmierć: „Ero mors tua, o mors” (Oz 13, 14 Wlg; por.1 Kor 15, 55), tak również grzech ukrzyżowania Boga-Syna przezwycięża ludzki grzech! Ów jerozolimski grzech z dnia Wielkiego Piątku — a zarazem: każdy ludzki grzech. Temu bowiem, co ze strony ludzi było największym grzechem, w sercu Odkupiciela odpowiada ofiara największej miłości, która przewyższa zło wszystkich grzechów człowieka. Na tej właśnie podstawie Kościół nie waha się w liturgii rzymskiej w czasie wigilii wielkanocnej powtarzać co roku: „O felix culpa!” w śpiewanym przez diakona Orędziu paschalnym „Exultet” (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 13-02-2008 r.    ::
   Pierwsze kroki nawróconego Szawła. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: "Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana?" A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku. Po upływie dłuższego czasu Żydzi postanowili go zgładzić. Szaweł dowiedział się o ich zamiarach. A strzegli bram we dnie i w nocy, aby go zgładzić. Uczniowie więc spuścili go nocą w koszu na sznurze przez mur i wyprawili. Kiedy przybył do Jerozolimy, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do Apostołów, i opowiedział im, jak w drodze [Szaweł] ujrzał Pana, który przemówił do niego, i z jaką siłą przekonania przemawiał w Damaszku w imię Jezusa. Dzięki temu przebywał z nimi w Jerozolimie. Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić. Bracia jednak dowiedzieli się o tym, odprowadzili go do Cezarei i wysłali do Tarsu. A Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i napełniał się pociechą Ducha Świętego.
(Dz 9,20-31)


   Komentarz: Kościół pierwotny, który napotyka na trudności hartuje się, a Bóg wyprowadza kolejne przejawy dobra w postaci wzrastającej liczby osób uczestniczących w jego życiu. Rośnie miłość, są liczne nawrócenia i uzdrowienia, jako owoc przeżywanego czasu próby. Tak jak Apostołowie, podobnie i nawrócony św. Paweł przeżywa czas, w którym przekonuje o swej miłości do Chrystusa i Kościoła. Ta miłość jest siłą, która pomoże mu przetrwać trudny okres przygotowania do realizacji dalszego powołania. Ogrom miłości zaczerpniętej od Jezusa daje św. Pawłowi siłę trwania przy Bogu pokonującemu trudności. Zatem i chrześcijanie trzeciego tysiąclecia, realizując podobną drogę w zjednoczeniu z pierwszymi uczniami Chrystusa winni opierać wszystko na wierze i ufności. Nie można dać się zwieść podstępnym zakusom, które różnymi sposobami próbują odciągnąć od Boga, od Kościoła, od modlitwy, życia sakramentalnego, itd. Zapamiętajmy: modlitwa osobista, Eucharystia, bycie we Wspólnocie Kościoła - to pomaga wierzącym przeciwstawić się złu. Pomaga, mimo licznych pokus, dzielnie odpierać wroga i korzystać z wielkich łask podtrzymujących przed upadkami. Bóg oczekuje także od nas wielkiego zaangażowania w dziele ewangelizacji i usposabia do przyjmowania cierpień na rzecz Kościoła. Jak św. Paweł, mamy płonąć miłością czystą do Boga i ludzi i wszystko ofiarowywać Bogu. On oczekuje naszego całkowitego oddania się Jemu za Kościół, poświęcenia dla niego swego życia (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 14-02-2008 r.    ::
   Cuda św. Piotra. Kiedy Piotr odwiedzał wszystkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie. Znalazł tam pewnego człowieka imieniem Eneasz, który był sparaliżowany i od ośmiu lat leżał w łóżku. "Eneaszu - powiedział do niego Piotr - Jezus Chrystus cię uzdrawia, wstań i zaściel swoje łóżko!" I natychmiast wstał. Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu i nawrócili się do Pana. Mieszkała też w Jafie pewna uczennica imieniem Tabita, co znaczy Gazela. Czyniła ona dużo dobrego i dawała hojne jałmużny. Wtedy właśnie zachorowała i umarła. Obmyto ją i położono w izbie na piętrze. Lidda leżała blisko Jafy; gdy więc uczniowie dowiedzieli się, że jest tam Piotr, wysłali do niego dwóch posłańców z prośbą: "Przyjdź do nas bez zwłoki!" Piotr poszedł z nimi, a gdy przyszedł, zaprowadzili go do izby na górze. Otoczyły go wszystkie wdowy i pokazywały mu ze łzami w oczach chitony i płaszcze, które zrobiła im Gazela za swego życia. Po usunięciu wszystkich, Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do ciała i rzekł: "Tabito, wstań!" A ona otwarła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. Piotr podał jej rękę i podniósł ją. Zawołał świętych i wdowy i ujrzeli ją żywą. Wieść o tym rozeszła się po całej Jafie i wielu uwierzyło w Pana. [Piotr] zaś jeszcze przez dłuższy czas przebywał w Jafie u niejakiego Szymona, garbarza.
(Dz 9,32-43)


   Komentarz: „Tajemnica Zmartwychwstania i Pięćdziesiątnicy jest głoszona i przeżywana przez Kościół, który dziedziczy i kontynuuje świadectwo Apostołów o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Jest on wiecznym świadkiem tego zwycięstwa nad śmiercią, które objawiło moc Ducha Świętego, a zarazem sprawiło nowe Jego przyjście: Jego nową obecność w ludziach i w świecie. W zmartwychwstaniu Chrystusa bowiem Duch Święty-Parakletos objawił się nade wszystko jako Ten, który daje życie. „Ten, co wskrzesił Chrystusa [Jezusa] z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocy mieszkającego w was swego Ducha” (Rz 8, 11). W imię zmartwychwstania Chrystusa Kościół głosi życie, które objawiło się poza granicą śmierci: życie, które jest potężniejsze od śmierci głosi równocześnie Tego, który daje to życie. Który jest Ożywicielem. Głosi — a nade wszystko współpracuje z Nim w dawaniu tego życia. Jeżeli bowiem „ciało podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch (...) posiada życie na skutek usprawiedliwienia” (Rz 8, 10), dokonanego przez Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego W imię Chrystusowego zmartwychwstania Kościół, w ścisłej jedności i pokornej posłudze Duchowi Świętemu, służy temu życiu, które pochodzi od Boga samego” (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II). Jakże widoczna jest tu – w odniesieniu do powyższego fragmentu Dziejów Apostolskich - potrzeba odrodzenia Kościoła Chrystusowego wkraczającego w nowe tysiąclecie. Jakże często jesteśmy smutnymi, współczesnymi wiernymi. Jak bardzo odeszliśmy od źródła swej wiary, jak bardzo brakuje nam miłości i ufności. Jakże niewielką wiedzę posiadamy o swej wierze, korzeniach i historii. Brakuje nam zapału pierwszych chrześcijan. Brakuje nam ich miłości! Brakuje nam ich wiary! Jakże widoczna jest tu potrzeba naszego powrotu do podstaw życia chrześcijańskiego! By to uczynić trzeba z naszej strony wielkiej mobilizacji, czytania Ewangelii, poznawania od nowa życia Jezusa, czytania Dziejów Apostolskich i Listów Apostolskich, oraz zagłębiania się w ich treść. Święty Piotr i pozostali Apostołowie powinni dla nas wszystkich stać się przewodnikami po ówczesnym świecie. Wsłuchując się w ich pouczenia i przyjmując je my, chrześcijanie wkraczający w ten nowy wiek, winniśmy poczuć się pierwszymi chrześcijanami, porwanymi płomieniem Ducha Świętego. Jego żar miłości winien rozpalić nasze serca i rozbudzić zapał apostolski, a troska o Królestwo Miłości pobudzać do nieustannej modlitwy.
 
    ::    Słowo na 15-02-2008 r.    ::
   (1) Powołanie setnika Korneliusza. W Cezarei mieszkał człowiek imieniem Korneliusz, setnik z kohorty zwanej Italską, pobożny i "bojący się Boga" wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi i zawsze modlił się do Boga. Około dziewiątej godziny dnia ujrzał wyraźnie w widzeniu anioła Pańskiego, który wszedł do niego i powiedział: "Korneliuszu!" On zaś wpatrując się w niego z lękiem zapytał: "Co, panie?" Odpowiedział mu: "Modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu. A teraz poślij ludzi do Jafy i sprowadź niejakiego Szymona, zwanego Piotrem! Jest on gościem pewnego Szymona, garbarza, który ma dom nad morzem". Kiedy znikł anioł, który z nim mówił, [Korneliusz] zawołał dwóch domowników i pobożnego żołnierza spośród swoich podwładnych. Opowiedział im wszystko i posłał ich do Jafy.
Następnego dnia, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina. Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie. Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. "Zabijaj, Piotrze i jedz!" - odezwał się do niego głos. "O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego" - odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: "Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił". Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba.
(Dz 10,1-16)


   Komentarz: To, co spotkało św. Piotra Jan Paweł II w Encyklice o Duchu Świętym nazywa wyzwoleniem od różnorakich determinizmów. Czytamy w niej: „Gdy pod wpływem Parakleta ludzie — czy to jako osoby, czy wspólnoty — odkrywają ten Boski wymiar swego istnienia i życia, zdolni są wyzwalać się od różnorakich determinizmów, zrodzonych nade wszystko z materialistycznych podstaw myślenia, z praktyki i odpowiedniej metodologii. W naszej epoce elementy te zdołały wtargnąć do wnętrza ludzkiego, do owego sanktuarium sumienia, gdzie Duch Święty nieustannie daje światło i moc do nowego życia wedle „wolności dzieci Bożych”. Dojrzewanie człowieka w tym życiu jest utrudnione przez uwarunkowania i naciski otwierane przez układy i mechanizmy panujące w różnych strukturach społecznych. Można powiedzieć, że w wielu wypadkach te czynniki społeczne, zamiast popierać rozwój i ekspansję ducha ludzkiego, ostateczne odrywają go od całej prawdy jego bytu i życia, której strzeże Duch Święty, a podporządkowują go „władcy tego świata”. Jan Paweł II również zwraca uwagę, iż Wielki Jubileusz dwutysiąclecia zawiera w sobie orędzie wyzwolenia za sprawą Ducha Świętego, który jedynie może dopomóc osobom i wspólnotom do uwolnienia się ze starych i nowych determinizmów, prowadząc je prawem „Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie” (Rz 8, 2), odkrywając i urzeczywistniając w ten sposób pełną miarę prawdziwej wolności człowieka. Tam bowiem gdzie jest Duch Pański — tam wolność, pisze św. Paweł (2 Kor 3, 17)" (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 16-02-2008 r.    ::
   (2) Powołanie setnika Korneliusza. Kiedy Piotr zastanawiał się, co może oznaczać widzenie, które miał, przed bramą stanęli wysłańcy Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona. "Czy przebywa tu w gościnie Szymon, zwany Piotrem?" - pytali głośno. Kiedy Piotr rozmyślał jeszcze nad widzeniem, powiedział do niego Duch: "Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem". Piotr zszedł do owych ludzi i powiedział: "Ja jestem tym, którego szukacie. Z jaką sprawą przybyliście?" A oni odpowiedzieli: "Setnik Korneliusz, człowiek sprawiedliwy i bogobojny, o czym zaświadczyć może cała ludność żydowska otrzymał polecenie od anioła świętego, aby cię wezwał do swego domu i wysłuchał tego, co mu powiesz". [Piotr] więc zaprosił ich do wnętrza i ugościł. A następnego dnia wyruszył razem z nimi w towarzystwie niektórych braci z Jafy. Nazajutrz wszedł do Cezarei. Korneliusz oczekiwał ich, zwoławszy swych krewnych i najbliższych przyjaciół. A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: "Wstań, ja też jestem człowiekiem". Rozmawiając z nim, wszedł i zastał licznie zgromadzonych. Przemówił więc do nich: "Wiecie, że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego. Dlatego też wezwany przybyłem bez sprzeciwu.
(Dz 10,17-29)


   Komentarz: Słowa wypowiedziane przez Apostoła Piotra „nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego” przypominają prawdę o „uniwersalizmie Odkupienia”. Papież Jan Paweł II we wspominanej wcześniej Encyklice wyjaśnia: „Kiedy Chrystus w przeddzień Paschy mówi o Duchu Świętym jako Tym, który „przekona świat o grzechu”, wypowiedź ta zdaje się mieć z jednej strony możliwie najszerszy zasięg, wskazując na ogół grzechów w dziejach ludzkości. Z drugiej strony jednakże, kiedy Jezus wyjaśnia, że grzech ów polega na tym, iż „nie uwierzyli w Niego”, zasięg ów wydaje się zawężać do tych, którzy odrzucili mesjańskie posłannictwo Syna Człowieczego, skazując go na śmierć krzyżową. Trudno jednak nie dostrzec, że ów „wąski”, historycznie określony zasięg znaczenia grzechu — rozprzestrzenia się do zasięgu uniwersalnego, z racji uniwersalizmu Odkupienia, jakie dokonało się poprzez Krzyż. Objawienie tajemnicy Odkupienia otwiera drogę do takiego rozumienia, w którym każdy grzech, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełniony, zostaje odniesiony do Krzyża Chrystusa — a więc pośrednio również — do grzechu tych, którzy „nie uwierzyli w Niego”, skazując Jezusa z Nazaretu na śmierć krzyżową. (...) Związek pomiędzy zapowiedzią i obietnicą (wspomnianego uniwersalizmu) jest wyraźny. Poprzez rozważany fragment Dziejów Apostolskich jesteśmy po prostu świadkami wypełnienia się Chrystusowej obietnicy. Paraklet Przychodzi — zostaje posłany od Ojca — „po” odejściu Chrystusa, „za cenę” tego odejścia. Było to naprzód odejście przez śmierć krzyżową, z kolei zaś — czterdziestego dnia po zmartwychwstaniu — poprzez chrystusowe wstąpienie do nieba. Jeszcze w momencie wniebowstąpienia Chrystus nakazał apostołom „nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca”; „wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”, „gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 4. 5. 8). (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 17-02-2008 r.    ::
   (3) Powołanie setnika Korneliusza. Zapytuję więc: po co mnie sprowadziliście?" Korneliusz odpowiedział: "Cztery dni temu, gdy modliłem się o godzinie dziewiątej w swoim domu, stanął przede mną mąż w lśniącej szacie i rzekł: "Korneliuszu, twoja modlitwa została wysłuchana i Bóg wspomniał na twoje jałmużny. Poślij więc do Jafy i wezwij Szymona, zwanego Piotrem. Jest on gościem w domu Szymona garbarza, nad morzem". Posłałem więc natychmiast do ciebie, a ty dobrze zrobiłeś, żeś przyszedł. Teraz my wszyscy stoimy przed Bogiem, aby wysłuchać wszystkiego, co Pan tobie polecił". Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: "Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów". Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: "Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?" I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił u nich jeszcze kilka dni.
(Dz 10,29-48)


   Komentarz: Korneliusz jest jednym z wielu bohaterów Dziejów Apostolskich, „którzy – według wskazań papieża Jana Pawła II - pozwalają się Duchowi Świętemu „przekonać o grzechu”, pozwalają się również „przekonać o sprawiedliwości i o sądzie”. Duch Prawdy, który dopomaga ludziom — ludzkim sumieniom — poznawać prawdę grzechu, równocześnie też sprawia, że poznają prawdę tej sprawiedliwości, jaka wkroczyła w dziele człowieka wraz z Jezusem Chrystusem. W ten sposób ci, którzy „przekonani o grzechu” nawracają się pod działaniem Pocieszyciela, zostają przez Niego niejako wyprowadzeni z orbity „sądu” — tego „sądu”, jakim „władca tego świata został osądzony” (por. J 16, 11). Nawrócenie w Bosko-ludzkiej głębi tajemnicy oznacza zerwanie wszelkich więzów, jakimi grzech jest powiązany w całokształcie mysterium iniquitatis. Ci zatem, którzy się nawracają, zostają przez Ducha Świętego wyprowadzeni z orbity „sądu”, wprowadzeni zaś do tej sprawiedliwości, która jest w Jezusie Chrystusie — gdyż ma ją od Ojca (por. J 16, 15) jako odzwierciedlenie świętości trynitarnej. Jest to sprawiedliwość Ewangelii i Odkupienia, sprawiedliwość Kazania na górze i Krzyża, która sprawia oczyszczenie sumień przez Krew Baranka. Jest to z kolei ta sprawiedliwość, jaką Ojciec oddaje Synowi oraz wszystkim, którzy z Nim są zjednoczeni przez prawdę i miłość. W sprawiedliwości tej Duch Święty, który jest Duchem Ojca i Syna — który „przekonywa świat o grzechu” — objawia się i uobecnia w człowieku jako Duch życia wiecznego” (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 18-02-2008 r.    ::
   Św. Piotr wyjaśnia sprawę Korneliusza. Apostołowie i bracia, przebywający w Judei, dowiedzieli się, że również poganie przyjęli słowo Boże. Kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki. "Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych - mówili - i jadłeś z nimi". Piotr więc zaczął wyjaśniać im po kolei: "Modliłem się - mówił - w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba. I dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie płazy i ptaki powietrzne. Usłyszałem też głos, który mówił do mnie: "Zabijaj, Piotrze, i jedz!" Odpowiedziałem: "O nie, Panie, bo nigdy nie wziąłem do ust niczego skażonego lub nieczystego". Ale głos z nieba odezwał się po raz drugi: "Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił". Powtórzyło się to trzy razy i wszystko zostało wzięte znowu do nieba. Zaraz potem trzech ludzi, wysłanych do mnie z Cezarei, stanęło przed domem, w którym mieszkaliśmy. Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nimi. Razem ze mną poszło też tych sześciu braci. Przybyliśmy do domu owego człowieka. On nam opowiedział, jak zobaczył anioła, który zjawił się w jego domu i rzekł: "Poślij do Jafy i sprowadź Szymona, zwanego Piotrem! On cię pouczy, jak zbawisz siebie i cały swój dom". Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: "Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym". Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru co nam, którzyśmy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?" Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: "A więc i poganom udzielił Bóg [łaski] nawrócenia, aby żyli".
(Dz 11,1-18)


   Komentarz:Modliłem się” – mówił Apostoł – „Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku.” Papież Jan Paweł II w Encyklice o Duchu Świętym przypomina: „Duch Święty, daje o sobie znać — w swej najprostszej i najpowszechniejszej zarazem postaci — w modlitwie. Piękna i zbawienna jest myśl, że gdziekolwiek ktoś modli się na świecie, tam jest Duch Święty, ożywcze tchnienie modlitwy. Piękna i zbawienna jest myśl, że jak szeroko rozprzestrzenia się modlitwa na całym okręgu ziemi, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, tak rozległa jest obecność i działanie Ducha Świętego, który „tchnie” modlitwę w serce człowieka w całej niezmierzonej gamie różnych sytuacji i warunków, raz sprzyjających, raz przeciwnych życiu duchowemu i religijnemu. Wiele razy pod działaniem Ducha Świętego modlitwa płynie z serca człowieka pomimo zakazów i prześladowań, a nawet wbrew oficjalnym oświadczeniom o areligijnym czy wręcz ateistycznym charakterze życia publicznego. Modlitwa pozostaje zawsze głosem wszystkich, którzy pozornie nie mają głosu, a w głosie tym rozlega się zawsze owo „donośne wołanie” Chrystusa, o którym mówi List do Hebrajczyków (por. Hbr 5, 7). Modlitwa jest też objawieniem owej głębi, jaka właściwa jest sercu człowieka: głębi, która jest od Boga i tylko Bóg może ją wypełnić właśnie Duchem Świętym. Czytamy u św. Łukasza: „Jeżeli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!” (Łk 11, 13). Duch Święty jest darem, który przychodzi do serca ludzkiego wraz z modlitwą. W modlitwie objawia się On przede wszystkim jako Dar, „przychodzi bowiem z pomocą naszej słabości”. Św. Paweł rozwija wspaniale tę myśl w Liście do Rzymian, kiedy pisze: „Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). Tak więc Duch Święty nie tylko sprawia, że się modlimy, ale prowadzi nas wewnętrznie na modlitwie, uzupełniając naszą nieumiejętność modlenia się. Jest On obecny w naszej modlitwie i nadaje ludzkiej czynności modlenia się Boski wymiar. W ten sposób „Ten, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 27). Modlitwa staje się za sprawą Ducha Świętego coraz dojrzalszym wyrazem nowego człowieka, który przez nią uczestniczy w życiu Boga” (Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 19-02-2008 r.    ::
   Początki chrześcijaństwa w Antiochii Syryjskiej. Ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko Żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana. Wieść o tym doszła do uszu Kościoła w Jerozolimie. Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary. Pozyskano wtedy wielką liczbę [wiernych] dla Pana. Udał się też do Tarsu, aby odszukać Szawła. A kiedy [go] znalazł, przyprowadził do Antiochii i przez cały rok pracowali razem w Kościele, nauczając wielką rzeszę ludzi. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami. W tym czasie właśnie przybyli z Jerozolimy do Antiochii prorocy. Jeden z nich imieniem Agabos przepowiedział z natchnienia Ducha, że na całej ziemi nastanie wielki głód. Nastał on za Klaudiusza. Uczniowie postanowili więc, że każdy według możności pośpieszy z pomocą braciom, mieszkającym w Judei. Tak też zrobili, wysyłając [jałmużnę] starszym przez Barnabę i Szawła.
(Dz 11,19-30)


   Komentarz: Początki chrześcijaństwa w Antiochii to owoc – jak uczy papież Jan Paweł II - nieustannego głoszenia i przeżywania w Kościele Tajemnicy Zmartwychwstania i Pięćdziesiątnicy. W ten sposób Kościół po dziś dzień dziedziczy i kontynuuje świadectwo Apostołów o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, będąc wiecznym świadkiem tego zwycięstwa nad śmiercią, które objawiło moc Ducha Świętego, a zarazem sprawiło nowe Jego przyjście: Jego nową obecność w ludziach i w świecie. W imię Chrystusowego zmartwychwstania Kościół, w ścisłej jedności i pokornej posłudze Duchowi Świętemu, służy temu życiu, które pochodzi od Boga samego. Przez tę właśnie służbę — człowiek staje się wciąż na nowo „drogą Kościoła”, jak to zostało już powiedziane w encyklice o Chrystusie Odkupicielu, i co powtarzam w obecnej encyklice o Duchu Świętym. Zjednoczony z Duchem Świętym, Kościół — jak nikt inny — jest świadom tego, co w człowieku wewnętrzne, a zarazem najbardziej głębokie i istotne, bo duchowe i niezniszczalne. Tam właśnie zostaje zaszczepiony przez Ducha ów „korzeń nieśmiertelności” (por. Mdr 15, 3), z którego wyrasta nowe życie: życie człowieka w Bogu. To życie, jako owoc zbawczego udzielania się Boga w Duchu Świętym, tylko pod Jego działaniem może rozwijać się i umacniać. Dlatego też Apostoł modli się za swoich wiernych i pisze do nich: „zginam kolana moje przed Ojcem (...), aby sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka” (por. Ef 3, 14-16). (por. Encyklika Dominum et vivificantem Jana Pawła II).
 
    ::    Słowo na 20-02-2008 r.    ::
   Pojmanie św. Piotra. W tym także czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi.
(Dz 12,1-4)


   Komentarz: Kapłani uznali zwolenników Jezusa za jedną z wielu sekt, jakie istniały wtedy wśród Żydów i szybko przemijały. Mieli nadzieję, że i tym razem uczniowie Jezusa szybko się rozproszą nie zagrażając jedności Żydów. Gdy jednak nowa nauka rozszerzała się nawet poza Palestynę, wnuk Heroda Wielkiego, Herod Agryppa I - rozpoczął prześladowania. Jakub brat Jana został ścięty, a Piotra zamknięto w starannie strzeżonym więzieniu. Piotr miał być sądzony po święcie Paschy. Jego los byłby przesądzony, gdyby nie cudowna interwencja Boża. Modlitwa chrześcijan gromadzących się prawdopodobnie w Wieczerniku miała wielkie znaczenie w uwolnieniu św. Piotra. Jego niebezpieczeństwo poruszyło wszystkich wierzących w gminie jerozolimskiej. Piotr ukazuje się w niej jako osoba o wielkim znaczeniu, która w Jerozolimie rozwijała żywą działalność apostolską. Cała wspólnota była z nim złączona, tak, że prześladowanie Piotra dotykało całego Kościoła. Czytanie tego urywka Dziejów Apostolskich jest zaproszeniem do ufności Bogu. Losy Piotra i jego następców są w rękach Boga. Jednego tylko od nas wymaga Bóg - nieustannej modlitwy. Do modlitwy tym bardziej winna nas pobudzać świadomość, że na Stolicy Apostolskiej mieliśmy naszego rodaka Jana Pawła II. Ujawniona w ostatnim czasie treść trzeciej tajemnicy fatimskiej pokazuje nam, jak wiele zależy od naszej modlitwy i pokuty, od zaufania Bogu i zawierzenia losów Kościoła Najśw. Maryi Pannie.
 
    ::    Słowo na 21-02-2008 r.    ::
   Cudowne uwolnienie z więzienia. Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: "Wstań szybko!" Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany. "Przepasz się i włóż sandały!" - powiedział mu anioł. A gdy to zrobił, rzekł do niego: "Narzuć płaszcz i chodź za mną!" Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego. Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: "Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi". Po zastanowieniu się poszedł do domu Marii, matki Jana, zwanego Markiem, gdzie zebrało się wielu na modlitwie. Kiedy zakołatał do drzwi wejściowych, nadbiegła dziewczyna imieniem Rode i nasłuchiwała. Poznała głos Piotra i z radości nie otwarła bramy, lecz pobiegła powiedzieć, że Piotr stoi przed bramą. "Bredzisz" - powiedzieli jej. Ona jednak upierała się przy swoim. "To jest jego anioł" - mówili. A Piotr kołatał dalej. Kiedy wreszcie otworzyli, ujrzeli i zdumieli się. On zaś nakazał im ręką milczenie, opowiedział, jak to Pan wyprowadził go z więzienia, i rzekł: "Donieście o tym Jakubowi i braciom!". I udał się gdzie indziej.
(Dz 12,5-17)


   Komentarz: Natchniony autor (Dz 12,1-11) opisuje cudowne uwolnienie Piotra z więzienia. Bóg jest wszechmocny, panuje nad każdą sytuacją. Może na różne sposoby uchronić człowieka przed śmiercią i katastrofą oraz wyprowadzić z więzienia, cudownie lub dzięki ludzkim zabiegom, co w rezultacie też będzie znakiem Jego miłości i mocy. Czyż nie cudownie wyprowadził Bóg z zagrożenia śmierci następcę Piotra Jana Pawła II? Jeden i drugi może wielbić Boga i wołać: "Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda". W jak różnych przebraniach grozi Herod życiu i działaniu ludzi Bożych. Jednak modlitwa wierzących za Piotra jest silniejsza. Ona niweczy plany Heroda.
 
    ::    Słowo na 22-02-2008 r.    ::
   Koniec Heroda Agryppy I. A gdy nastał dzień, powstało niemałe zamieszanie wśród żołnierzy z powodu tego, co się stało z Piotrem. Herod poszukiwał go, a gdy go nie znalazł, przesłuchał strażników i kazał ich ukarać śmiercią. Sam zaś udał się z Judei do Cezarei i tam się zatrzymał. Gniewał się bardzo na mieszkańców Tyru i Sydonu. Lecz oni razem przybyli do niego, pozyskali Blasta, podkomorzego królewskiego, i prosili o pokój, ponieważ sprowadzali żywność z kraju króla. W oznaczonym dniu Herod ubrany w szaty królewskie zasiadł na tronie i miał do nich mowę. A lud wołał: "To głos boga, a nie człowieka!" Natychmiast poraził go anioł Pański za to, że nie oddał czci Bogu. I wyzionął ducha, stoczony przez robactwo. A słowo Pańskie rozszerzało się i rosło. Barnaba i Szaweł, wypełniwszy swoje zadania, powrócili z Jerozolimy zabierając z sobą Jana, zwanego Markiem.
(Dz 12,18-25)


   Komentarz: Sprawcą wyroku śmierci świętego Jakuba Większego był król Herod Agryppa I. Jako wnuk Heroda Wielkiego i Hasmonejki Mariamme chciał Żydom okazać, że krew jego narodu płynie w jego żyłach. Dlatego pilnie przestrzegał przepisów prawa Mojżesza i sprawował opiekę nad świątynią w Jerozolimie. Z tych powodów Żydzi bardzo cenili Heroda i łączyli z nim nawet pewne nadzieje. Korzystając z przyjaźni, jaką darzył naród żydowski, Herod Agryppa I, kapłani i starsi nakłonili go, aby rozpoczął prześladowanie Kościoła. Chodziło na pierwszym miejscu o stracenie przywódców. To właśnie ten król po straceniu świętego Jakuba kazał natychmiast uwięzić także świętego Piotra. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po święcie Paschy wydać go ludowi. Jest rzeczą zadziwiającą, dlaczego świętego Jakuba stracono bez procesu. Władzę nad całą Palestyną dał Herodowi cesarz Klaudiusz. Herod jednak niedługo panował, gdyż zmarł nagle rażony apopleksją. Według Biblii poraził go anioł Pański, ponieważ nie powiedział prawdy. Wyzionął ducha i stoczyło go robactwo. Biblia Poznańska tłumaczy, że Bóg go skarał za niepowiedzenie prawdy, polegające mianowicie na tym, że nie zdementował bluźnierczego okrzyku ludu, iż przemawiał był jak bóg, nie człowiek.
 
    ::    Słowo na 23-02-2008 r.    ::
   Apostołowie ruszają w pierwszą podróż misyjną. Cypr. W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł. Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: "Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem". Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich. A oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji, a stamtąd odpłynęli na Cypr. Gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich; mieli też Jana do pomocy. Gdy przeszli przez całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego maga, fałszywego proroka żydowskiego, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka roztropnego. Ten, wezwawszy Barnabę i Szawła, chciał słuchać słowa Bożego. Lecz przeciwstawił się im Elimas - mag (tak bowiem tłumaczy się jego imię), usiłując odwieść prokonsula od wiary. Ale Szaweł, który także zwie się Paweł, napełniony Duchem Świętym spojrzał na niego uważnie i rzekł: "O, synu diabelski, pełny wszelkiej zdrady i wszelkiej przewrotności, wrogu wszelkiej sprawiedliwości, czyż nie zaprzestaniesz wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Teraz dotknie cię ręka Pańska: będziesz niewidomy i przez pewien czas nie będziesz widział słońca". Natychmiast spadły na niego mrok i ciemność. I chodząc wkoło, szukał kogoś, kto by go poprowadził za rękę. Wtedy prokonsul widząc, co się stało, uwierzył, zdumiony nauką Pańską.
(Dz 13,1-12)


   Komentarz: Antiochia pozostanie dla Pawła ojczyzną z wyboru i bazą jego podróży apostolskich. W 45 r. razem z Barnabą i Markiem podejmuje pierwszą większą podróż misyjną. Dociera na Cypr, spędza parę miesięcy w Salaminie i Pafos, gdzie osiąga swą działalnością wspaniałe rezultaty. Potem ponownie wsiada na statek, zatrzymuje się w Perge i wyrusza w głąb Azji Mniejszej. Spotkawszy się z wrogością Judejczyków w Antiochii Pizydyjskiej zwraca się ku poganom, którzy bardzo licznie nawracają się. Po roku rusza w dalszą drogę ku Ikonium, gdzie znów jest chętnie witany przez pogan, a darzony nienawiścią przez Judejczyków. W pierwszych miesiącach 48 r. jest już w Listrze, bałwochwalczo wręcz wielbiony przez pogan i zaciekle prześladowany przez Judejczyków. Mocno przez nich poturbowany chroni się do Derbe, gdzie przez cały 49 r. głosi Ewangelię odnosząc wielki sukces. Stamtąd wyrusza już w drogę powrotną, zatrzymując się na krótko w Listrze, Ikonium, Antiochii i Perge. Szawłowi towarzyszą w niej Barnaba i Jan Marek. W trakcie tej wyprawy Szaweł nawrócił, mimo sprzeciwów, czarownika Elimasa (w Pamfos na Cyprze) i od tego momentu występuje w Dziejach Apostolskich już nie jako Szaweł, lecz jako Paweł.
 
    ::    Słowo na 24-02-2008 r.    ::
   (1) Działalność w Antiochii Pizydyjskiej wśród Żydów i pogan. Odpłynąwszy z Pafos, Paweł i jego towarzysze przybyli do Perge w Pamfilii, a Jan wrócił do Jerozolimy, odłączywszy się od nich. Oni zaś przeszli przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli. Po odczytaniu Prawa i Proroków przełożeni synagogi posłali do nich i powiedzieli: "Przemówcie, bracia, jeżeli macie jakieś słowo zachęty dla ludu". Wstał więc Paweł i skinąwszy ręką, przemówił: "Słuchajcie, Izraelici i wy, którzy boicie się Boga! Bóg tego ludu izraelskiego wybrał ojców naszych i wywyższył lud na obczyźnie w ziemi egipskiej i wyprowadził go z niej mocnym ramieniem. Mniej więcej przez czterdzieści lat znosił cierpliwie ich obyczaje na pustyni. I wytępiwszy siedem szczepów w ziemi Kanaan oddał im ziemię ich w dziedzictwo, mniej więcej po czterystu pięćdziesięciu latach. I potem dał im sędziów aż do proroka Samuela. Później poprosili o króla, i dał im Bóg na lat czterdzieści Saula, syna Kisza z pokolenia Beniamina. Gdy zaś jego odrzucił, powołał na ich króla Dawida, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: "Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach". Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu, bo mieszkańcy Jerozolimy i ich zwierzchnicy nie uznali Go, i potępiając Go wypełnili głosy Proroków, odczytywane co szabat. Chociaż nie znaleźli w Nim żadnej winy zasługującej na śmierć, zażądali od Piłata, aby Go stracił. A gdy wykonali wszystko, co było o Nim napisane, zdjęli Go z krzyża i złożyli w grobie. Ale Bóg wskrzesił Go z martwych, a On ukazywał się przez wiele dni tym, którzy z Nim razem poszli z Galilei do Jerozolimy, a teraz dają świadectwo o Nim przed ludem. My właśnie głosimy wam Dobrą Nowinę o obietnicy danej ojcom: że Bóg spełnił ją wobec nas jako ich dzieci, wskrzesiwszy Jezusa. Tak też jest napisane w psalmie drugim: Ty jesteś moim Synem, Jam Ciebie dziś zrodził. A [to], że Go wskrzesił z martwych i że nie miał już nigdy ulec rozkładowi, tak wyraził: Wypełnię wierne, święte sprawy Dawida. Dlatego i w innym miejscu mówi: Nie dozwolisz, aby Twój Święty uległ skażeniu. Dawid jednak, zasłużywszy się swemu pokoleniu, zasnął z woli Bożej i został złożony u boku swych przodków, i uległ skażeniu. Lecz nie uległ skażeniu Ten, którego Bóg wskrzesił. Niech więc będzie wam wiadomo, bracia, że zwiastuje się wam odpuszczenie grzechów przez Niego: Każdy, kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich [grzechów], z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w Prawie Mojżeszowym. Baczcie więc, aby nie sprawdziły się na was słowa Proroków: Patrzcie, szydercy, zdumiewajcie się i odejdźcie, bo za dni waszych dokonuję dzieła, dzieła, któremu byście nie uwierzyli, gdyby
(Dz 13,13-41)


   Komentarz: Podczas pierwszej podróży misyjnej powstało wiele wspólnot chrześcijańskich. Paweł udawał się najpierw do synagog, uważając, że na mocy wierności Bogu Ewangelia powinna być głoszona najpierw Żydom. Gdy jednak odrzucali oni Dobrą Nowinę, kierował się do pogan: należało głosić Słowo Boże najpierw wam – powie Paweł do sprzeciwiających mu się Żydów w Antiochii Pizydyjskiej – skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan (Dz 13,46). Zasadę tę stosował przez całe życie. Apostołowie kierowali orędzie, dawali świadectwo o Jezusie i podejmowali tematykę usprawiedliwienia z grzechów przez wiarę. Można poznać tu sposób postępowania Pawła. Przybywszy do miasta udawał się do dzielnicy żydowskiej, tam szukał pracy, a w szabat zjawiał się w synagodze, aby wyjaśnić czytane tam słowo Boże, wskazując na wypełnienie się oczekiwań Izraela w osobie Jezusa Chrystusa. Wśród Żydów ilość nawróceń była zazwyczaj niewielka. Wtedy zwracał się on do pogan, którzy chętniej słuchali głoszonej przez niego Ewangelii. Z nawróconych Żydów i pogan tworzył Paweł lokalny Kościół. Wzbudzało to oburzenie Żydów niechętnych naukom Pawła. Podburzali oni przeciw niemu lud i władze, zmuszając go w ten sposób do opuszczenia miasta.
 
    ::    Słowo na 25-02-2008 r.    ::
   (2) Działalność w Antiochii Pizydyjskiej wśród Żydów i pogan. Kiedy wychodzili, proszono ich, aby w następny szabat mówili do nich o tym samym. A po zakończeniu zebrania, wielu Żydów i pobożnych prozelitów towarzyszyło Pawłowi i Barnabie, którzy w rozmowie starali się zachęcić ich do wytrwania w łasce Boga. W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: "Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi". Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.
(Dz 13,42-52)


   Komentarz: W Dziejach Apostolskich św. Łukasz opisuje, jak pierwotny Kościół prowadzi działalność ewangelizacyjną w mocy tegoż Ducha, którego zesłał im Pan: „Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę" (Dz 4,33). Posługa ewangelizacyjna sprawowana w imię Chrystusa, jest bowiem dziełem Ducha Świętego; to za Jego pośrednictwem Zbawiciel daje ludzkości swoją świętość i swoje życie. Otrzymany dar Ducha Świętego uzdalnia nas do spełniania jego misji. Ta formacja uczniów Chrystusa nadal jest formacją do posługiwania Ducha (por. 2 Kor 3, 6. 8). Również chrześcijanie wchodzący w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa powinni się przyzwyczaić do życia i działania w wewnętrznym zjednoczeniu z Duchem Świętym. Formacja ta ma na celu doprowadzenie do posługi w Kościele ludzi «pełnych Ducha i mądrości», zgodnie z wymogiem postawionym przez św. Piotra przy wyborze pierwszych mężów na służbę Kościołowi". (...) Dlatego mądry katolik podejmujący posługę w Kościele nie zawierza własnym talentom, ale zdaje się na tajemniczą moc Ducha Świętego, który działa w nim po to, aby przekazywać miłość Chrystusa ludzkim sercom. Duch Święty jest tym, który kształtuje nas na obraz Chrystusa, a czyni to poprzez naszą służbę, pod warunkiem, że przyjmiemy Ducha w modlitwie oraz że codziennie pozwolimy Mu sobą kierować. Pełniąc służbę w Kościele mamy być chętnymi i gotowymi na stale zaskakujące działanie Ducha: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha" (J 3,8). Zgadzać się także powinniśmy z roztropnością i z rozeznaniem na dzieła mocy, jakich Duch Święty chce dokonać za jego pośrednictwem dla potwierdzenia prawdy słowa, które w Kościele głosimy: „Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wśród ludu" (Dz 6,8). Rozpoznajemy i przyjmujemy z dziękczynieniem charyzmaty, jakie Pan daje nam w celu budowania wspólnoty, oraz troszczymy się o ich rozpoznawanie i potwierdzanie wśród wiernych: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce" (l Kor 12, 4-11). We wszystkich sprawach mamy współpracować z Duchem Jezusa Chrystusa, który działa w Kościele i w świecie: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne — zachowujcie!" (l Tes 5,1921).
 
    ::    Słowo na 26-02-2008 r.    ::
   Działalność w Ikonium. W Ikonium weszli tak samo do synagogi żydowskiej i przemawiali, tak że wielka liczba Żydów i pogan uwierzyła. Ale ci Żydzi, którzy nie uwierzyli, podburzali i źle usposobili pogan wobec braci. Pozostali tam dość długi czas i nauczali odważnie, ufni w Pana, który potwierdzał słowo swej łaski cudami i znakami, dokonywanymi przez ich ręce. I podzielili się mieszkańcy miasta: jedni byli z Żydami, a drudzy z apostołami. Gdy jednak dowiedzieli się, że poganie i Żydzi wraz ze swymi władzami zamierzają ich znieważyć i ukamienować, uciekli do miast Likaonii: do Listry i Derbe oraz w ich okolice, i tam głosili Ewangelię.
(Dz 14,1-7)


   Komentarz: Łaską właściwą dla posługi ewangelizacyjnej w Kościele, decydującą o jej pięknie i wielkości, a także trudnościach z nią związanych, jest niewątpliwie fakt, że pełni się ją pośród ludzi i świata. Uczniowie Jezusa podejmują ewangelizację w otoczeniu nieznanego im świata, tym samym przypominają ludziom w nim żyjącym o absolutnej bliskości Boga. Apostołowie podczas tej i kolejnych wypraw misyjnych dzielą warunki życia tych, do których zostali posłani, lecz w postawie nieustannego, codziennego rozeznawania, które stało się jakby ich drugą naturą. Bowiem gdy są razem z owcami swej trzody, to nie po to, aby błąkać się razem z nimi, lecz aby przekazywać im orędzie łaski i wyzwolenia, którego świat nie zna i nie chce o nim słyszeć; po to, aby chronić je od Złego, prowadzić je ku innym wartościom niż podsuwane przez anioła ciemności; po to, aby ukazywać im inne obyczaje niż te praktykowane przez większość ludzi; słowem po to, aby rozpoznawać i wskazywać wąską drogę życia, z daleka od błędnych alei, które szeroko i pociągająco otwierają się przed ludźmi także naszych czasów. I nie przeraża ich to, że nie wszyscy chcą ich słuchać, że nie wszyscy ich lubią, ani ich potrzebują, gdyż są dla nich niewygodni. Nagłaśniając to co najlepsze w środowisku, w którym rozbili swój namiot, nie przynoszą pokoju, lecz rozłam. Odkrywają przed ludźmi zmaganie światła z ciemnością, w które są zaangażowani wszyscy, zwykle o tym nie wiedząc. Wiedzą, że obojętność, krytyka, odrzucenie są ich udziałem, gdyż uczeń nie jest większy od Mistrza. Wiedzą, że tylko u boku Mistrza znajdą siłę i pomoc, aby kontynuować, często w samotności, swoją służbę misjonarza.
 
    ::    Słowo na 27-02-2008 r.    ::
   Uzdrowienie kaleki w Listrze. Derbe. Droga powrotna. W Listrze mieszkał pewien człowiek o bezwładnych nogach, kaleka od urodzenia, który nigdy nie chodził. Słuchał on przemówienia Pawła; ten spojrzał na niego uważnie i widząc, że ma wiarę potrzebną do uzdrowienia, zawołał głośno: "Stań prosto na nogach!" A on zerwał się i zaczął chodzić. Na widok tego, co uczynił Paweł, tłumy zaczęły wołać po likaońsku: Bogowie przybrali postać ludzi i zstąpili do nas!" Barnabę nazywali Zeusem, a Pawła Hermesem, gdyż głównie on przemawiał. A kapłan Zeusa, który miał świątynię przed miastem, przywiódł przed bramę woły i przyniósł wieńce, i chciał razem z tłumem złożyć ofiarę. Na wieść o tym apostołowie, Barnaba i Paweł, rozdarli szaty i rzucili się w tłum, krzycząc: "Ludzie, dlaczego to robicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy podlegamy cierpieniom. Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich się znajduje. Pozwolił On w dawnych czasach, że każdy naród chodził własnymi drogami, ale nie przestawał dawać o sobie świadectwa czyniąc dobrze. Zsyłał wam deszcz z nieba i urodzajne lata, karmił was i radością napełniał wasze serca". Tymi słowami ledwie powstrzymali tłumy od złożenia im ofiary. Tymczasem nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.
(Dz 14,8-28)


   Komentarz: Święty Paweł wie, że Bóg powołał go w takich samych warunkach, w jakich nastąpiło odkupieńcze Wcielenie, a mianowicie gdy Bóg współczuł grzesznikom błądzącym w mrokach duchowej śmierci. Dlatego odczuwa on duchową potrzebę codziennego umacniania się przy Sercu Dobrego Pasterza i czerpania zeń współczucia, bez którego jego apostolska służba straciłaby dynamikę i sens. Apostoł Jezusa Chrystusa musi stale mieć przed oczyma boskiego Mistrza, aby uczynić własnymi Jego głębokie uczucia i aby wraz z Nim «litować się» nad «znękanymi i porzuconymi», którzy błądzą po drogach życia «jak owce nie mające pasterza» (Mt 9,36). Zdaniem ojca Chevriera, „współczucie jest fundamentem miłosierdzia. Jest to pierwsze uczucie, które powinno ogarnąć naszą duszę na widok każdego człowieka w nieszczęściu". Apostołowie proszą Boga, aby wzbudził w nich współczucie dla ubogich i grzeszników, które jest fundamentem miłosierdzia. Bez współczucia nie dokonaliby niczego. „Współczucie ogarnęło Jezusa na widok naszych grzechów, poczuł wzruszenie, niepokój i drżenie". Właśnie współczucie jest specyficzną cechą służby Apostoła i jego następcy, to ono przydaje mu piękna, wielkości i stanowi szczególną drogę jego świętości.
 
    ::    Słowo na 28-02-2008 r.    ::
   Sobór Jerozolimski. Spory o zachowanie Prawa. Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: "Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni". Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, Apostołów i starszych. Opowiedzieli też, jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: "Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego". Zebrali się więc Apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę. Po długiej wymianie zdań przemówił do nich Piotr: "Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca. Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni". Umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan.
(Dz 15,1-12)


   Komentarz: Bardzo niedawno został ochrzczony pierwszy poganin, Korneliusz (Dz 10). Dla wspólnoty chrześcijańskiej, składającej się dotychczas z samych tylko Żydów, była to decyzja wysoce kontrowersyjna (Dz 11,2), nawet dla Apostoła Piotra jej podjęcie nie było czymś oczywistym, zdecydował się ochrzcić Korneliusza dopiero pod wpływem wyraźnych znaków z nieba (Dz 11,4-18). Wkrótce potem Barnaba i Szaweł wyruszają na pierwszą w historii Kościoła wyprawę misyjną do pogan (Dz 13,2nn). Owoce tej wyprawy były ogromne (Dz 13,48; 14,1). Ponieważ jednak, udzielając chrztu poganom, Apostołowie nie żądali od nich poddania się obrzezaniu ani przyjęcia innych obowiązków religii żydowskiej, w Kościele ówczesnym zaczęło się poważne zamieszanie, które groziło nawet rozłamem. Autor Dziejów Apostolskich opisuje ten kryzys w prostych słowach: "Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą" (Dz l5,ln). Zatem sytuacja była dla młodego Kościoła bardzo poważna. Właśnie ze względu na tę sytuację Apostołowie zebrali się na tzw. Sobór Jerozolimski. Narady odbyły się w atmosferze radości, że Bóg również pogan wzywa do zbawienia.
 
    ::    Słowo na 29-02-2008 r.    ::
   Mowa św. Jakuba. A gdy i oni umilkli, zabrał głos Jakub i rzekł: "Posłuchajcie mnie, bracia! Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje - mówi Pan, który to sprawia. To są [Jego] odwieczne wyroki. Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga, lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi. Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach".
(Dz 15,13-21)


   Komentarz: św. Jakub Mniejszy, syn Alfeusza, pochodził z Nazaretu i był prawdopodobnie krewnym Jezusa. Św. Jakub był zwierzchnikiem Kościoła jerozolimskiego i nazywany jego "kolumną". Jest uważany za autora Listu św. Jakuba Apostoła wchodzącego w skład Nowego Testamentu, w którym zamieszczone są znane słowa: "Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków". Ten pierwszy biskup Jerozolimy — człowiek bezkompromisowy, cieszący się ogromnym szacunkiem judeochrześcijan, stojący na straży czystości tradycji dał się przekonać mowie Pawła, a w szczególności argumentowi o wzywaniu imienia Boga przez wszystkie narody. Powołał się w tym momencie, jak przystało na prawowiernego żyda, na starotestamentowe przepowiednie proroka Amosa. Nie mógł jednak dopuścić do siebie myśli, że poganie mieliby stać się pełnoprawnymi członkami Kościoła bez wypełnienia minimum z kanonu prawa żydowskiego. Postulował więc wprowadzenie dla pogan chociaż czterech zasad. Wiedział, że byłoby to wystarczające, aby nie budzić zgorszenia wśród zwolenników ortodoksyjnego obozu. Warunki te przeszły do historii jako tzw. klauzule Jakubowe. Obejmowały zakaz jedzenia pokarmów ofiarowywanych bożkom, zakaz spożywania krwi i pokarmów ze zwierząt uduszonych oraz kategoryczny zakaz nierządu. Tak oto surowy Jakub stał się osobą, która z jednej strony wyciągnęła do pogan rękę, z drugiej zaś — zapobiegła kolejnemu rozłamowi. A istniało zagrożenie, że judeochrześcijanie, w poczuciu bycia zdradzonymi i oszukanymi, odłączą się od nowego Kościoła.
 

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!