banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 18 listopada 2017 roku       Jesteś 1128949 naszym gościem.       Osób on-line: 12

Archiwum


    ::    Słowo na 04-06-2008 r.    ::
   Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę. Jezus im rzekł: Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku", jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie.
(Mk 12,18-27)


   Komentarz: Prawda o Zmartwychwstaniu jest zbyt ważna byśmy mogli ją w jakikolwiek sposób podważać. Jezus Zmartwychwstały pokonał śmierć. On zwyciężył grzech - zło. To On panuje nad światem, to On jest rzeczywistym jego Królem. On ten świat stworzył i On zadecyduje o jego końcu. To od Niego zależy, kiedy będzie czas na Jego powtórne przyjście. Nikt nie zna czasu, tylko On - Bóg Stwórca. I tylko On będzie o tym decydował. On jest Zmartwychwstanie i Życie. Co niedzielę Kościół wspomina to wspaniałe wydarzenie - Zmartwychwstanie! Co niedzielę mamy okazję rozradować się niezmiernie w Bogu swoim wielbiąc Go i dziękując Mu za ten dar. Co niedzielę powinniśmy świętować z radością, że Bóg jest zwycięzcą, że pokonał szatana, że pokonał zło, że odkupił twoje winy! Co niedzielę powinniśmy wpadać w zachwyt nad potęgą Miłości Boga do człowieka, nad jej wielkością, nad jej mocą i siłą. Odnówmy swoją wiarę! Zacznijmy od niedzieli! Przychodźmy do świątyni z pragnieniem zmartwychwstania naszej wiary, odrodzenia naszej ufności, narodzenia nowej miłości w nas ku Bogu. Przyjmijmy radość Zmartwychwstania, Miłość przebaczenia, pokój serca i duszy od samego Boga. Świętujmy Zmartwychwstanie Jezusa - w ten dzień zostawmy wszystko inne na boku. Radujmy się razem z Nim. On ofiaruje nam nowe życie, życie w pokoju serca, z ufnością w duszy. Życie pełne miłości Bożej do ciebie i bliskich. Powróćmy do niedzieli jako święta Zmartwychwstania! By czas ten poświęcić wyłącznie Bogu! To nie będzie czas stracony. To czas zyskany! To życie uzyskamy w ten sposób! To duszę na powrót odzyskamy! To serce powróci napełnione pokojem, miłością i ulgą przebaczenia. Świętujmy niedzielę, świętujmy Zmartwychwstanie Jezusa.
 
    ::    Słowo na 05-06-2008 r.    ::
   Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.
(Mk 12,28b-34)


   Komentarz: W dzisiejszych czasach możemy uczyć się wiernie wypełniać przykazanie miłości Boga od św. s. Faustyny Kowalskiej. To ona jako Święta obdarzona wielką wiedzą o miłości miłosiernej Boga może ukazać nam, czym jest to przykazanie miłości. Tylko dla niej warto żyć - mówiła. Tylko dla niej warto swoje życie zamienić w ofiarę. Tylko dla miłości Boga warto zaprzeć się samego siebie, zapomnieć o sobie, a całkowicie zdać się na Niego, na to źródło miłości. Ta święta polska zakonnica za życia na ziemi ponosiła wiele cierpień. Były to cierpienia fizyczne i duchowe. Dużo cierpiała od współtowarzyszek, od sióstr. To było szczególnie dotkliwe. Ale wszystkie te cierpienia razem wzięte - jak twierdziła - niczym są wobec potęgi, ogromu, majestatu, piękna, blasku Miłości. Dla przebywania w wieczności w tej Miłości warto tę chwilę ziemskiego życia uczynić ofiarą za dusze. Warto wyrzec się siebie, swego ja, swych przyjemności, swego zdania, swego dobrego imienia. Nic nie jest w stanie opisać - mówiła, żaden ludzki język, jakiego szczęścia zaznaje dusza w Niebie skąpana w miłości Boga, w Jego bliskości, pod Jego czułym spojrzeniem. Tam ciągle na nowo odkrywa tajemnice Miłości. Ciągle na nowo poznaje różne jej aspekty. I stale widzi, że głębia tej Miłości jest nie do przebycia, a wieczności nie stanie, aby ją przebyć, zmierzyć, zbadać, pojąć. Umiłujmy zatem Boże miłosierdzie i dla niego podejmujmy kolejne ofiary, wyrzeczenia i cierpienia.
 
    ::    Słowo na 06-06-2008 r.    ::
   Nauczając w świątyni, Jezus zapytał: Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest Synem Dawida? Wszak sam Dawid mówi w Duchu Świętym: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich pod stopy Twoje. Sam Dawid nazywa Go Panem, skądże więc jest [tylko] jego synem? A wielki tłum chętnie Go słuchał.
(Mk 12,35-37)


   Komentarz: Jesteśmy dziedzicami Królestwa Bożego. Bóg nakłada swoim dzieciom korony swej chwały. Każdemu ze swoich córek i synów nakłada koronę. Czyni nas dziedzicami. Jesteśmy ważnymi dla Niego. Podnosi nas do godności królewskiej, bo dziećmi Króla jesteśmy. W serca nasze składa skarb najcenniejszy - miłość miłosierną - atrybut królewski. Według niej sądzić będzie z miłości i miłosierdzia. Tych, którzy odrzucą ten skarb, On też traktować będzie zmuszony bez miłosierdzia, a jedynie ze sprawiedliwością. Tych co go przyjmą, uczyni Królewiczami swoimi! Królestwo Boże czeka na nich! Królestwo Boże do nich przychodzi! Królestwo Boże już w nich jest. Oddajmy zatem cześć Królowi swojemu! Oddajmy Mu chwałę i złóżmy hołdy swoje.
 
    ::    Słowo na 07-06-2008 r.    ::
   I nauczając dalej mówił: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.


(Mk 12,38-44)


   Komentarz: Słowo dzisiejsze przypomina nam powagę urzędu kapłańskiego. Na sługach Chrystusa Najwyższego Kapłana ciąży odpowiedzialność za Kościół Chrystusowy. Do nich należy prowadzenie Ludu Bożego. To oni mają być światłem świata, solą ziemi. To oni mają wskazywać Bożej owczarni drogę. Do nich należy upominanie, gdy owce idą złą drogą. Do nich również należy słuchanie głosu Boga. Módlmy się o ducha apostolskiego dla naszych duszpasterzy, o miłość Bożą w każdym z nich, aby byli świadomi wagi tegoż apostolstwa i wagi Bożych słów. Módlmy się, aby nie dali się zwieść tym, którzy gnuśni tkwią w swoim egoistycznym, zamkniętym świecie, aby byli otwarci na Boże natchnienia. Powrócili do utraconej często pierwotnej gorliwości. Wstawiajmy się za nich do Matki Bożej, aby obdarowała ich wiarą, ufnością, prostotą dziecka Bożego.
 
    ::    Słowo na 08-06-2008 r.    ::
   Jezus wychodząc z Kafarnaum ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
(Mt 9,9-13)


   Komentarz: Czytając dzisiejszą Ewangelię uświadamiamy sobie odpowiedzialność za dar powołania jaki każdy z nas otrzymał od Boga. Jezus w słowach pełnych miłości zaprasza nas  do początków powołania na Jego drogę. Czym było nasze powołanie, gdy zdecydowaliśmy się całe życie oddać Jezusowi? Czemu teraz odbieramy Mu stery swego powołania? Stajemy się coraz bardziej ziemscy, nie duchowi! Uznajmy tę prawdę, że jesteśmy celnikami i grzesznikami, że potrzebujemy Lekarza, bo to my źle się mamy. Wyznajmy Jezusowi otwarcie co jest naszą wadą, co niebezpieczeństwem i zagrożeniem naszego powołania w całym chrześcijańskim życiu.
 
    ::    Słowo na 09-06-2008 r.    ::
   Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
(Mt 5,1-12)


   Komentarz: Chrystus w "kazaniu na górze" przypomina, kto obdarzony jest Bożym błogosławieństwem. Swoim błogosławieństwem Bóg dotyka naszych ran, bolących i trudnych spraw, obejmuje relacje w rodzinach, zakładach pracy, we Wspólnocie. Błogosławieństwem otacza szczególnie osoby chore, osoby, które przyjmując na siebie cierpienie ofiarowują je za dzieło zbawienia prowadzone przeze Niego na ziemi. Tym duszom umiłowanym, ofiarnym szczególnie błogosławi. Pragnie dusze Swoje wybrane zapewnić o Bożej miłości, ciągłej obecności przy nich, o jednoczeniu się z nimi w ich cierpieniu. Podjęty trud dla Królestwa Bożego ceni sobie najbardziej. W ich życiu bowiem urzeczywistnia się współcierpienie z Jezusem. Każdą duszę, która godzi się na przyjęcie cierpienia ze względu na Jezusa, traktuje jako Swoją wybrankę, oblubienicę. Zjednoczenie z Krzyżem jest najwyższą formą miłości, jest zarazem zaślubieniem Boga.
 
    ::    Słowo na 10-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
(Mt 5,13-16)


   Komentarz: Czy będziemy jak ci? Czy będziemy jak większość? Jak tłum? Jakże często jeszcze wybieramy postawę większości. Nie zagłębiamy się w adorację Boga, bo inni tak nie robią. Nie zagłębiamy się w modlitwę, bo nie widzimy tego u innych. To źle. To błąd. Dzieci Boga mają iść pod prąd. Modlić się, choćby nikt się nie modlił. Adorować, choćby nikt nie adorował. Trwać w miłości, choć świat uzna to za coś dziwnego. Żyć tym, co duchowe, choć inni zagłębią się w materii. Mamy być solą dla ziemi, mamy być światłem świata. Mamy płonąć, gdy od innych będzie wiać chłodem. Za wszelką cenę mamy trwać na modlitwie, prosić o łaskę miłosierdzia dla dusz. Mamy adorować Jezusa i Jego mękę. Mamy to wszystko czynić, mimo, że nikt tego nie czyni. Mamy się wręcz wyróżniać swoją „aktywnością” na modlitwie. Nie pozostawajmy biernymi. Nie idźmy na łatwość.
 
    ::    Słowo na 11-06-2008 r.    ::
   Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was!
(Mt 28,19a.20b)


   Komentarz: Bóg potrzebuje każdego z nas, by na świecie zatriumfowała Miłość. Aby nastało Królestwo Miłości. Wzywa, zatem nas, byśmy się modlili i cali ofiarowali Miłości Miłosiernej. By każdy z nas złożył siebie na ołtarzu Miłości. Dla dojrzałego chrześcijanina już teraz nastał czas podjęcia decyzji, czas zadeklarowania się! Teraz! Nie jutro! Nie za miesiąc! Teraz jest ten czas! Czy zgodzisz się wraz z Jezusem dźwigać Krzyż? Czy przyjmiesz życie w Bogu, w całkowitym poddaniu się Jego woli? Czy zdecydujesz się oddać wszystko, co jest twoje? Czy masz tę odwagę, by jak apostołowie Jezusa zostawić i pójść za Nim? Czy masz odwagę, by jak pierwsi chrześcijanie żyć we wspólnocie dóbr zarówno materialnych, jak i duchowych? Czy masz siły by zrezygnować z dotychczasowego życia, z tego, co nieustannie proponuje ci świat, by stać się pośmiewiskiem dla świata, być przez niego pogardzanym, wytykanym, wyszydzonym? Podejmij decyzję! Teraz przyszedł czas podjęcia decyzji. Teraz jest ten czas.
 
    ::    Słowo na 12-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
(Mt 5,20-26)


   Komentarz: Fragment ten nawiązuje do zapowiedzianego przez Jezusa Sądu, który nastanie w dniu przyjścia Króla Sprawiedliwego. A sprawiedliwość Jego sięga po krańce świata! Wniknie w każdą szczelinę. W każdy zakamarek się wedrze. Dosięgnie każdego, kto nie miłosierdzia lecz sprawiedliwości się spodziewał. Kto drwił i bluźnił, urągał i deptał Miłość i Miłosierdzie! Kto znieważał Krzyż i Boga wiszącego na Krzyżu! O, biada tym, biada, którzy nie uszanowali Krzyża, miejsc świętych! Którzy bezcześciliście świątynie, Najświętszy Sakrament! Drżyjcie wy, którzy choć wierzącymi byliście, a Sacrum nie uszanowaliście! Miłość kroczy przed nim! Ona najpierw przygarnie maluczkich! Pan wezwie dzieci swoje, przywoła do siebie. Ogarnie Duchem swoim i napełni pokojem bez miary, tak, że zda się, iż zasną w Nim. A dusze ich doznawać będą rozkoszy zjednoczenia, miłości niepojętej, cudownego złączenia ze Stwórcą! Ci zaś, co nie przyjęli łaski miłosierdzia, odrzucili miłość w ogniu tej miłości doznają cierpienia.
 
    ::    Słowo na 13-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
(Mt 5,27-32)


   Komentarz: Czystość jest cnotą najwyższej wagi. Prowadzi do świętości. Stanowi o świętości. Pomaga w kroczeniu drogą świętości. Bóg ceni ją sobie najbardziej. Winniśmy zatem dbać o czystość myśli, słów, serca. Winniśmy stać na straży tej czystości, by czystość przejawiała się w naszym zachowaniu, w rozmowach, żartach, sposobie bycia, ubieraniu się, pracy, odpoczynku, we wzajemnych relacjach. Nawet ptaki dbają o czystość swego gniazda, a nieczystości wyrzucają na zewnątrz. Tym bardziej naszymi ludzkimi cechami powinny być; czystość lilii i miłość anioła. Czystość jest przecudowną cnotą. Sama w sobie zaprasza Boga. Sama w sobie zaprasza Maryję. Jest przejawem, przymiotem Boga. Jest czymś tak cudownym, że ten, kto ją posiada, o nią się stara, jest świętym. Czystości boi się szatan, dlatego tak ją atakuje. Wciąż powracajmy do czystości! Niech panuje ona w naszych myślach, słowach, sercach, czynach.
 
    ::    Słowo na 14-06-2008 r.    ::
   Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
(Mt 5,33-37)


   Komentarz: Nie obawiajmy się fałszywych proroków. Bóg dopuszczając ich do głosu, zamyka serca na ich słowa. Zabiera moc tym słowom. Z czasem zamilkną. Mamy patrzeć na postawę pokory u Maryi i Jezusa i ich naśladować. Nasza pokora wzorowana na tych Dwóch Sercach pokona pychę. Pycha nie ostoi się długo. Dzieło budowane na niej kruche jest i szybko się zawali. Nie posiada mocnego fundamentu, jakim jest Bóg. Bowiem tylko to, co pobłogosławi Bóg, ostoi się, wzmocni i będzie rosło. Słowo Boga niesie pokój, miłość, radość. Porusza najgłębsze struny duszy i dokonuje zmian, kierując wzrok duszy ku Bogu, ku miłości, ku dobru. Wznosi trwałe zmiany w życiu duszy i w jej otoczeniu. Słowo człowieka tej mocy nie ma i takich zmian nie dokonuje. Kto zaś opiera się fałszerstwie, świadomie sprzeciwia się Bogu.
 
    ::    Słowo na 15-06-2008 r.    ::
   Jezus widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
(Mt 9,36-10,8)


   Komentarz: Jezus nadal powołuje pasterzy z różnych środowisk i miejsc. Dał im Ducha Świętego, aby posługiwali w sakramentach świętych. W ich dłonie codziennie składa Swoje Ciało - Siebie całego. Czyni Siebie bezbronnym wobec nich. Co za wyróżnienie! Stan kapłański również po śmierci przygotowane ma szczególne miejsce w Królestwie Jezusa. Bowiem kapłani już tu na ziemi dotykają Sacrum, w Nim uczestniczą w sposób czynny. To oni wypowiadają słowa Boga, które dokonują cudu przeistoczenia. Módlmy się nieustannie za nich. Niech będą otoczeni modlitwą jak murem, który strzec ich będzie przed złem. Niech będą otuleni modlitwą, jak ptak puchem w swym gnieździe. Niech modlitwa unosi ich dusze na skrzydłach Bożej Miłości. Niech poprzez modlitwę zstępuje na nich światło Bożego Ducha i udziela im daru mądrości, rozumu, rady. Niech modlitwa wlewa w ich serce męstwo i odwagę trwania wiernie przy boku Jezusa. Niech modlitwa będzie im balsamem i ukojeniem w chwilach próby. Niech modlitwa będzie ramionami Matki czule chroniącymi synów umiłowanych. Niech modlitwa wspiera ich, umacnia, napełnia Duchem Miłości, Pokoju, Czystości, Pokory. Niech modlitwa niesie ze sobą tchnienie Najwyższego i usposabia ich dusze do całkowitego przeobrażenia w Ducha Chrystusa.
 
    ::    Słowo na 16-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
(Mt 5,38-42)


   Komentarz: Tekst ten przypomina nam, że naszym zadaniem jest przyjmować, godzić się z wolą Ojca, przebaczać i kochać. Taka postawa czynić będzie cuda. Przyjmując pokornie, ofiarowując się, kochając - zrozumiemy lepiej naszych bliźnich, a poprzez miłość będziemy mogli im pomóc. Zwłaszcza ludzie młodzi, nie radzą sobie jeszcze z problemami świata dorosłych. Są jeszcze niedojrzali emocjonalnie. Stąd ich impulsywność. Mają w sobie bardzo dużo pychy. Są w tym wieku, kiedy uważa się, iż dorośli nic nie rozumieją i nie mogą pomóc. Dlatego nasza miłująca i przebaczająca nieustannie obecność będzie najlepszym rozwiązaniem w chwilach próby. Musimy być tą stroną, która przyjmując niepokoje innych, biorąc na siebie ich zbyt emocjonalne reakcje, wyciszać będzie niepotrzebne uczucia, zatargi, konflikty. Bóg z takiego ofiarowania się nas, całkowitego oddania, wyprowadzi dobro.
 
    ::    Słowo na 17-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
(Mt 5,43-48)


   Komentarz: Okazywanie miłości i miłosierdzia tym, którzy nas kochają jest proste - samo płynie z serca. Nie jest to wtedy żadną naszą ludzką zasługą. Gdy wychodzimy na zewnątrz, wracamy do swojej rzeczywistości, jakże często różnej od tej wymarzonej, idealnej - tu dopiero tak naprawdę rozpoczyna się nasze powołanie, a jednocześnie sprawdzian naszej miłości. Zderzamy się ze złem, z niechęcią otoczenia, z podejrzliwością, z kłamstwem, brudem. Zderzamy się z chciwością, ze sprytem, z egoizmem, z maniakalną wręcz zapobiegliwością. Musimy być silni Bożą miłością, aby temu nie ulec. Bowiem wchodzimy jak owieczki między wilki i łatwo wtedy poddać się. Często wtedy przypominajmy sobie powyższy fragment z Ewangelii św. Mateusza o miłości nieprzyjaciół. Myślimy zapewne, że nieprzyjacielem jest ktoś inny, z kim zbyt blisko nie jesteśmy, nie żyjemy, kto jawnie objawia swoją wrogość i niechęć. Jednak jest inaczej. Tu nie chodzi tylko o "stałych" nieprzyjaciół. Bliski, gdy sprzeciwia się, gdy rani, na ten moment traktowany jest często jak nieprzyjaciel. Tak być nie może. Kochajmy swoich bliskich szczególnie, gdy nas ranią, szczególnie, gdy zło dotyka nas posługując się najbliższymi. Jezus prosi nas o Miłość Miłosierną wobec naszych bliskich. Zranienia pochodzące od nich szczególnie bolą. Bądźmy miłosierni. Przebaczajmy od razu. Nie chowajmy urazy. Jezus pragnie, abyśmy byli miłosierni, jako i On jest miłosierny. Prosi nas, gdyż to jest niezmiernie ważne. Prosi o miłość i miłosierdzie wobec siebie nawzajem w rodzinach. Prosi o to zarówno w drobnych sprawach, podczas zwykłych codziennych sytuacji, rozmów i zdarzeń. Prosi również odnośnie spraw i wydarzeń ważnych, bardzo bolesnych, które być może bardzo zaważyły na naszych wzajemnych relacjach, poraniły nas wzajemnie i wprowadziły między nami chłód, niechęć, brak szczerości, nieufność, zamknięcie się na siebie nawzajem.
 
    ::    Słowo na 18-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
(Mt 6,1-6.16-18)


   Komentarz: Wzorem wskazanego w tym fragmencie życia w ukryciu jest Najświętsza Maryja Panna. Jej całkowite powierzenie się Bogu to dla nas pierwsza wskazówka. Posłuszeństwo wobec Jego woli, miłość Boga ponad wszystko, Jej postawa milczenia, cichości, usuwania się w cień, to druga wskazówka. Kolejną jest oddawanie swego życia i całkowite zjednoczenie z Jezusem. Z racji swej słabości i maleńkości oddajmy siebie na własność Matce Najświętszej, by Ona wszystko czyniła w nas i przez nas. Uznajmy swe dziecięctwo wobec Niej i Boga oczekując wszystkiego od Stwórcy i Jego Matki. Należąc całkowicie do Najświętszej Dziewicy w darze od Niej otrzymujemy Jej ducha, który modli się w nas i obdarza licznymi cnotami Matki Bożej. A jako, że Maryja jest Oblubienicą Ducha Świętego, jest pełną tegoż Ducha, udziela nam z tej pełni wielką obfitość łask, darów i charyzmatów.
 
    ::    Słowo na 19-06-2008 r.    ::
   Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.
(Mt 6,7-15)


   Komentarz: W "Modlitwie Pańskiej" Bóg pragnie ukazywać nam, co jest Jego wolą. Codziennie w modlitwie powtarzamy słowa: Bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi. Jednak nie zastanawiamy się nad głębią wymowy tych słów. Czym jest wola Boga? Tym, czym On sam. A więc Miłością. Wola wypływa z głębi. Bóg jest cały Miłością. Jego wolą jest zatem miłość. Pragnie miłości dla każdego stworzenia. Pragnie doświadczenia tej miłości, pragnie życia tą miłością, pragnie, aby stworzenie dążyło do miłości, aby ją przyjmowało i odwzajemniało. Pragnie dla swoich stworzeń szczęścia. A szczęście znajdziemy tylko w miłości. Tylko w Nim. Skoro Bóg jest Miłością, to pragnąc dla nas szczęścia, a więc miłości, pragnie dla nas życia w Nim. Bo tylko w Nim znajdziemy prawdziwą miłość. Módlmy się słowami tej modlitwy: Bądź wola Twoja. Codziennie prośmy o wypełnianie się w nas Bożej woli. Codziennie dziękujmy za każde wydarzenie, spotkanie, rozmowę. Wielbijmy wolę Boga, bo jest najcudowniejsza i najświętsza. A będąc świętą, przyjęta przez nas, nas czyni świętymi. Wysławiajmy wolę Ojca, Syna i Ducha Świętego. Otwórzmy serca, by Ojciec, Syn i Duch Święty mógł poprzez nie realizować swoją wolę w Kościele Świętym. Otwórzmy dusze, aby pociągnięte natchnieniem Ducha Świętego zapragnęły żyć zgodnie z Jego wolą, aby zjednoczyły się z nią i w sposób doskonały ją wypełniały. Módlmy się, aby Bóg dokonał zjednoczenia naszego z Trójcą Świętą, aby przez to zjednoczenie dokonywała się w nas Jego wola.
 
    ::    Słowo na 20-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!
(Mt 6,19-23)


   Komentarz: Tym skarbem w niebie jest zbawienie, które przyszło przez Krzyż. Zatem zostaliśmy dziedzicami Króla i otrzymaliśmy w darze Jego dziedzictwo. Oddawajmy cześć temu Krzyżowi i nigdy go nie porzucajmy. Codziennie rano myślmy o nim i powtarzajmy słowa: Tak na Krzyż Twój, Panie. Tak na Twoje cierpienie. Tak na Miłość Twoją. Tak na każdą sekundę życia z Tobą i dla Ciebie. Potem całując Krzyż pełnijmy wolę Bożą w szarzyźnie codzienności. Cieszmy się z tego, co nas spotyka i wszystko ofiarujmy Ojcu. A wszystko czyńmy z miłością i z aktem miłości w sercu. Troszczmy się codziennie o ten skarb, a Ojciec z wielką czułością będzie opiekować się nami. Wzruszony naszą wiernością i dziecięcą prostotą, czynić będzie wiele. Miłość Jego będzie nam towarzyszyć, będzie przemieniać nas i otoczenie. A to wszystko za sprawą owego tak na wszystko, na Krzyż.
 
    ::    Słowo na 21-06-2008 r.    ::
   Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.
(Mt 6,24-34)


   Komentarz: Bóg, jedyny nasz Pan i Władca, Odwieczna Prawda, Stwórca, Pan i Władca. On początek, On koniec. On życie, On śmierć. W Nim wszystko istnieje, a bez Niego istnieć nie może. To Jego słowo stwarza, Jego myśl rodzi, Jego wzrok podtrzymuje istnienie. On siłą naszą i naszą miłością. On mocą naszą i naszym miłosierdziem. On słowem naszym i naszym życiem w pełni. On pokojem naszym i posłuszeństwem. On czystością i dziewictwem potrójnym. On wytrwaniem i wiernością. Wystarczy, że zaprosimy Go do siebie. On "Wszystko". My zaś - "nic". Pozwólmy, aby "Wszystko" wypełniło "nic". Pozwólmy, aby moc wypełniła niemoc, siła - słabość, potęga - nędzę. Pozwólmy, aby Boża miłość zalała nasz brak miłości, Jego miłosierdzie naszą małoduszność, Jego czystość - nasze uwiązanie, Jego pokój - nasze niepokoje i wątpliwości. Pozwólmy Temu, któremu jedynie służyć mamy, złożyć samego siebie na nasze dłonie. Przyjmijmy Jedynego Pana, bo pragnie zjednoczenia naszego. Pragnie wypełnić to, czego nam brakuje. Pragnie zlać dusze tak, by jedną się stały. Pragnie dusz naszych, serc naszych, ciał naszych, woli naszej, umysłów naszych całkowicie Mu oddanych na Krzyżu. Chce ukrzyżować nasze myśli, nasze słowa, serca, dusze, ciała, wolę, działanie, życie. Przychodzi i mówi: Pokój wam. Oto jestem. Czy przyjmiecie Mnie jako jedynego Władcę i Króla? Moje rany? I Krzyż? Cierpienie, odrzucenie, oszczerstwa? Czy kochacie na tyle, by zgodzić się na to? Pokój wam. Przynoszę wam pokój. Pokój serca, myśli, duszy. Bez względu na to, co mi odpowiecie, Ja mówię: Pokój wam.
 
    ::    Słowo na 22-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
(Mt 10,26-33)


   Komentarz: Bóg zna nasz ból i cierpienie. Zna nasze ciężary. Jest Bogiem. Wie, co nas gnębi i przygniata. Zna każdy smutek, każdy dramat i każdą tragedię. Zna nas. Zna każdy odcień naszych uczuć. Zna myśli nasze i plany, marzenia i potrzeby. Wie, co lubimy, co jest naszą przyjemnością, a co niechęcią. Zna nasze rodziny i wszystkie sprawy z nimi związane. Zna stosunki w pracy, naszych znajomych i przyjaciół. Wie, kto jest nam życzliwy, a kto nie lub jedynie udaje. On wie wszystko. On wie wszystko o każdym z nas. Zna organizm każdego z nas. Każdą komórkę, tkankę i narząd. Ani jeden włos nie spadnie z głowy, żeby On o nim nie wiedział. On Zmartwychwstały. On pokonał śmierć. On zwyciężył grzech - zło. To On panuje nad światem, to On jest rzeczywistym jego Królem. On ten świat stworzył i On zadecyduje o jego końcu. To od Niego zależy, kiedy będzie czas na Jego powtórne przyjście. Nikt nie zna czasu, tylko On - Bóg Stwórca. I tylko On będzie o tym decydował. To nie Bóg porzucił świat, ludzi! To człowiek odrzucił Boga! Nie dziwmy się zatem, że tyle jest nieszczęść i zła. Bóg nie może jednak patrzeć jak cierpimy. Jak kolejne dusze, które kocha, popadają w rozpacz i poczucie beznadziejności. Dlatego przypomina prawdę o nowym życiu. Życiu z Nim, życiu w pokoju serca, z ufnością w duszy. Życiu pełnym miłości Bożej do nas i naszych bliskich.
 
    ::    Słowo na 23-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
(Mt 7,1-5)


   Komentarz: Niestety bardzo dużo jest w Kościele chrześcijan, którzy posługują się tylko intelektem. Zapomnieli o tym, że Chrystus ma Serce i że tym Sercem kocha. Że na Krzyż poszedł nie po licznych wywodach naukowych, ale z powodu miłości do wszystkich, również tych, których pycha intelektualna rozpycha jak powietrze balon. Módlmy się, bowiem chłód serc intelektualistów, obojętność tych serc, bardziej ranią Jezusa niż inne grzechy. Módlmy się, ponieważ właśnie z tej strony Jezus i Jego Kościół jest raniony i atakowany. Módlmy się o miłość dla wszystkich zaangażowanych w życie Kościoła. O miłość wielką, potężną, przezwyciężającą wszelkie przeciwności, a przede wszystkim przezwyciężającą własne zniechęcenie, niedowiarstwo, miłość własną, egoizm i pychę. Bo te najczęściej są przyczyną, dla której człowiek rezygnuje w obliczu przeciwności z wcześniej podjętej drogi.
 
    ::    Słowo na 24-06-2008 r.    ::
   Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.
(Łk 1,57-66.80)


   Komentarz:  Osoba Patrona dnia dzisiejszego, którym jest Święty Jan Chrzciciel zachęca nas do odwagi w życiu chrześcijańskim. Mamy być stanowczy w głoszeniu słowa, które Bóg i w dzisiejszych czasach do nas kieruje. Mamy być czytelnym znakiem Jego prowadzenia na drodze miłości. Mamy być klarowni. Inni patrząc na nas mają widzieć miłość w naszym postępowaniu i posłuszeństwo Bogu. Święty Jan głosił słowo pod natchnieniem Ducha do końca. W sprawach Bożych nie ma kompromisów. Trzeba jasno się deklarować. Trzeba jasno określać, co białe, co czarne. Mowa nasza ma być przejrzysta. „Tak” ma oznaczać tak. „Nie” ma znaczyć nie. W naszej stanowczości mamy być jednocześnie dla innych wyrozumiali i odnosić się z miłością. Stawianie wymagań bez okazywania miłości nie jest Bożym postępowaniem A więc trzeba postępować z miłością. Z miłością wypowiadać należy słowa. Z miłością oddzielać jasno prawdę od fałszu. Z miłością upominać, gdy jest taka potrzeba. Z miłością odnosić się do siebie nawzajem. Bądźmy posłuszni Bogu. Wsłuchujmy się w nasze serca, bo do serc naszych mówi Bóg. Przekazujmy Słowo Boże dalej, nie zatrzymując dla siebie, bo nie tylko dla nas ono jest. Ono ma wyjść do świata, aby świat poznał wielką miłość Boga do człowieka. Aby się nawrócił i przygotował na przyjście Maryi i Jezusa w wielkim triumfie ich zjednoczonych miłości. Już teraz oczekujmy. Już teraz nawracajmy się. Już teraz oczyśćmy nasze serca. Już teraz czuwajmy. Już teraz nadchodzi ten czas. Trwajmy na modlitwie, trwajmy w miłości, abyśmy nie utracili tego, co najważniejsze. Módlmy się, miłujmy się i oczekujmy. Bądźmy posłuszni natchnieniom z Nieba.
 
    ::    Słowo na 25-06-2008 r.    ::
   Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.
(Mt 7,15-20)


   Komentarz: Historia Kościoła, choć naznaczona łaskami obfitymi, naznaczona jest także wielkimi atakami szatana. Różne wydarzenia, wrogość, prześladowania świadczą o obecności osobowego zła, które objawia pośród chrześcijan swoje ogromne wzburzenie. Jego obecność ujawnia się w działaniach przypominających drapieżne zwierzęta, które z wściekłości szaleją, kąsają, porywają tych, co najsłabsi. Jak wilk owce najmniejsze ze stada. Jak lew jagnięta chore i małe. Rzucające się wszędzie. Ich siłą jest wściekłość, ale i inteligencja. To zło nie śpi i w czasach obecnych. Nie dajmy się wywieść w pole. Nie dajmy się zwieść. Zło najczęściej wchodzi między owce pod płaszczem owieczki. Działa na ludzkich uczuciach. Wprowadza między lud Boży zamieszanie. Podsyca zazdrość i nieufność. W wypadku, gdy jesteśmy bardzo słabi, łatwo możemy dać się jemu zwieść. Módlmy się. Jednoczmy się. Gromadźmy w Wieczernikach Modlitwy, we Wspólnotach. Nie pozostawajmy sami. Stada wilk nie ruszy. Owcę słabą, chorą i samotną porwie od razu. Niech słabe i małe chronione będą wewnątrz przez mocne i doświadczone. Niech objęte będą ciągłą modlitwą. Naszą bronią, tarczą, osłoną jest modlitwa. Ona jest jak dym. Zasłania nas przed nieprzyjacielem, szczypie w oczy, odstrasza swoją wonią. Bowiem zło woni modlitwy nie znosi.
 
    ::    Słowo na 26-06-2008 r.    ::
   Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki . Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie
(Mt 7,21-29)


   Komentarz: Nie ten wejdzie do królestwa Niebieskiego, kto mówi tylko, Panie, Panie, lecz ten, kto całym sobą w życiu staje się tymi słowami. Nie da się jedną nogą stać na skale, drugą zaś w grzęzawisku, bo bagno wciągnie. Trzeba stanąć na skale. Trzeba duszę wznieść ku Niebu. Trzeba serce oddać całkowicie Bogu. Tylko wtedy będzie się mocnym Mocą Boga. Będzie się silnym Jego siłą. Będzie się kochać Jego Miłością. A w sercu będzie odwaga płynąca ze zjednoczenia. Patrzmy na postawę pokory u Maryi i Jezusa i ich naśladujmy. Nasza pokora wzorowana na tych dwóch Sercach pokona pychę. Pycha nie ostoi się długo. Dzieło budowane na niej kruche jest i szybko się zawali. Nie posiada mocnego fundamentu, jakim jest Bóg. Bowiem tylko to, co pobłogosławi Bóg, ostoi się, wzmocni i będzie rosło.
 
    ::    Słowo na 27-06-2008 r.    ::
   Gdy Jezus zeszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu. A Jezus rzekł do niego: Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich.
(Mt 8,1-4)


   Komentarz: Nasze liczne upadki, choć nieraz ranią  bardzo Boga, jednak większy ból Mu zadają, gdy tkwimy tak leżąc pokryci trądem zła i niewierności, roztrząsając swój grzech. Jesteśmy wtedy jak dzieci, które upadły w błoto, siedzą w nim, płaczą, ale uparcie w nim tkwią brudząc się nim jeszcze bardziej. Nie rozmyślajmy nad swymi grzechami, nad swoimi słabościami. Nie brudźmy się jeszcze bardziej. Ale wstańmy jak najszybciej. Najlepiej będzie, jeśli wezwiemy Matkę Bożą i wyciągniemy ręce. Ona nas podniesie i zaprowadzi do Syna. Razem oczyszczą nas z trądu zła, ucałują, utulą, przebiorą w nowe, czyste ubranie. Nasze dusze znów zajaśnieją blaskiem miłości Boga i wstąpi w nie pokój, radość i ulga płynąca z przebaczenia. Zatem, gdy upadniemy, nie siedźmy w grzechu, nie ulegajmy wątpliwościom w Boże przebaczenie, nie zajmujmy się sobą, ale zwróćmy się do Matki i prośmy, aby pomogła nam powstać. I już więcej nie rańmy Boga swoimi wątpliwościami w Jego przebaczenie, nie rańmy Go swoim egoizmem, bo On kocha swoje maleństwo, choć było nieposłuszne i uczyniło sobie przez to krzywdę. Nie rańmy swoimi wątpliwościami w Bożą miłość
 
    ::    Słowo na 28-06-2008 r.    ::
   Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.
(Mt 8,5-17)


   Komentarz:  Na to Ojciec Niebieski zesłał Syna, Słowo Odwieczne, by uwolnić nas z naszych słabości, by uzdrowić nasze chore serca, by nasycić nasze zgłodniałe dusze. I przychodzi do nas On Mesjasz, On Bóg, On Lekarz, On Dawca Życia, Władca Śmierci, aby dotykać naszych wnętrz, aby leczyć to, co poranione, chore, zbolałe. Aby zajrzeć do głębi naszych serc i powiedzieć im: Nie lękajcie się! Pośród nas jest Ten, który uzdrawia, przywraca życie, leczy dusze i ciało, pociesza i daje nadzieję. Uwierzmy, że Ten, na którego czekały pokolenia, którego przepowiadali prorocy, stoi teraz przed nami, podnosi rękę i błogosławi nam. Tam, gdzie spoczywa Jego błogosławieństwo tam dokonuje się przemiana duszy, uzdrowienie ciała, otwarcie serca. Tam, gdzie spocznie błogosławieństwo Syna Bożego, tam gości miłość i dobro, tam przychodzi przebaczenie. Tak, jak przed wiekami, tak i teraz pośród tego świata jest ten sam Jezus Chrystus. Ma tę samą moc uzdrawiania, z tą samą siłą przemawia, tą samą miłością pragnie nas obdarzyć, nakarmić, nasycić. Zatem, przyjdźmy do Niego wszyscy, którzy spragnieni i utrudzeni jesteśmy. Przyjdźmy, którzy płaczemy i smucimy się. Przyjdźmy, którzy szukamy odpowiedzi na ważne pytania, którzy jesteśmy nieszczęśliwi, którzy przeżywamy problemy i trudne sytuacje. Przyjdźmy wszyscy do Niego, a On nas dotknie swoim miłosierdziem, przytuli do Serca, szeptać będzie słowa pocieszenia i uzdrawiać będzie to, co chore.
 
    ::    Słowo na 29-06-2008 r.    ::
   Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
(Mt 16,13-19)


   Komentarz: Powinniśmy i my wyznawać z mocą, z głębi serca, szczerze i otwarcie wiarę w Boga! Pragnijmy zatem całym sercem odnowy swej wiary. Domeną pierwszych chrześcijan była silna, niezachwiana wiara. Apostołowie mieli wiarę prawdziwą. Ta wiara nimi kierowała podczas wszelkich apostolskich wypraw, ta wiara dawała odwagę w obliczu zagrożenia życia. Ta wiara niejednokrotnie wyzwalała ich z niebezpieczeństw. Dla tej wiary gotowi byli oddać życie i tak też się działo. Żyjemy w czasach, gdy nikt nie żąda od nas oddania życia za wiarę w sposób dosłowny. Ale oddać życie można w inny sposób. I Bóg oczekuje tego od nas. Oczekuje, że na nowo uwierzymy w Jezusa Chrystusa, który narodził się z Dziewicy, żył przez 30 lat jak zwykły człowiek doświadczając wszystkiego, co ludzkie. Potem nauczał, by w końcu swą naukę poświadczyć męczeńską śmiercią, wyzwalając nas w ten sposób z okowów grzechu. Oczekuje, że wyznamy wiarę w Jego zmartwychwstanie, w zesłanie Ducha Świętego, który do tej pory działa w Kościele ożywiając Go, prowadząc i umacniając. Teraz zaś ten sam Duch pragnie dokonać odnowy naszych serc i poprzez wiarę dokonać odnowy całego Kościoła.
 
    ::    Słowo na 30-06-2008 r.    ::
   Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. Wtem przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz. Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Lecz Jezus mu odpowiedział: Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych!
(Mt 8,18-22)


   Komentarz: Ci, co wybierają Jezusa nie muszą się niczego lękać, ani o nic zbytnio troszczyć. Tych wybranych On sam osłania Bożym Miłosierdziem. Cali zatracajmy się w Bogu. Niech nic, co ludzkie, co ziemskie nie zajmuje naszych serc. Niech nic nie porusza. Bo Jezusa już jesteśmy i On strzeże nas zazdrośnie. Ufajmy Mu do szaleństwa. On wszystkim zajmować się będzie. W sposób cudowny wyprowadzać będzie z różnych opresji i trudnych sytuacji. Ufnie zatapiajmy się w Jego Duchu. Wiedzmy, że niczego innego od nas nie żąda. Trwajmy, kochajmy, adorujmy Jezusa. A On umacniać nas będzie Duchem swoim. On sam wszystko przeprowadzi. Nie lękajmy się!
 

©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!