banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 11 grudnia 2018 roku       Jesteś 1220350 naszym gościem.       Osób on-line: 27

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
42. Uzdrowienie głuchoniemego.
    "Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: «Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę»."
(Mk 7,31-37)


   Komentarz: Bóg pragnie dzisiaj otworzyć nasze serca i dusze, oczy i uszy naszych wnętrz, na swoją miłość, na słowo, które płynie z wnętrza tej miłości. Bóg, który przecież jest miłością, nieustannie otwarty jest na swoje stworzenie. Już ze swej istoty, miłość nigdy nie zamyka się w sobie, ale otwiera. Gdybyśmy przyjrzeli się miłości, zobaczylibyśmy otwarte ramiona, wyciągnięte do ludzi, otwarte serce na ich potrzeby, otwarte rany, z których wypływa miłosierdzie. Bóg cały jest otwarty. Otwartość ta daje nam gwarancję, iż cokolwiek dzieje się z nami - dokonuje się pod czujnym okiem Boga Ojca. Jakiekolwiek upadki, uleganie słabościom, powodują szersze otwieranie się ran i wylew Zdrojów Miłosiernych. Nasza zaś modlitwa, wzywanie Ducha, tegoż Ducha przywołuje i sprawia wielki Jego wylew na nas.
    Żyjemy nie obok Boga. Żyjemy w Jego wnętrzu. I o tym wielokrotnie mówiliśmy. To zaś samo już zakłada, niemożność zamknięcia się Boga na nas, bo wszystko jest w Nim. Niejako od początku już założył, iż na zawsze jest dla nas i wszystko, co Jego, do nas należy. Gdyby, bowiem stworzył nas i umieścił obok siebie, to wtedy mógłby dawać to, co zechce dać danego dnia i udzielać się na tyle, na ile będzie miał ochotę. Przypominałoby to trochę zamek i króla, do którego codziennie przychodzą poddani i otrzymują tyle, ile jego kaprys w danej chwili zechce im dać. Jednak Bóg bardziej przypomina Króla, który uczynił swych poddanych dziedzicami i umieścił ich w samym skarbcu zamkowym. Otworzył On ten skarbiec i zachęcił, by korzystali z niego dowoli, zawsze, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota.
    Zatem miłość jest nieustannym otwieraniem się na innych. Bóg jest tą właśnie miłością - otwartą, dająca siebie całą, zawsze i do końca. Pragnie On naszego upodobnienia się do Niego, naszej przemiany w Niego. Dlatego poucza, daje słowo, ustanowił Sakramenty św. Dlatego utworzył Kościół stwarzając tym samym odpowiednie warunki dla naszego rozwoju i przemiany. Tym, co szczególnie potrzebuje tej przemiany jest ludzkie serce. To ono, siedlisko uczuć, emocji, pragnień świadczy o otwartości człowieka lub o jego zamknięciu się. Prawdziwie otwartym jest tylko Bóg. Człowiek zaś otwiera się na tyle, na ile pozwalają mu wcześniejsze doświadczenia życiowe, wiedza, predyspozycje wewnętrzne itd. Są ludzie, którzy wydają się być otwartymi od urodzenia oraz tacy, którzy, wydaje nam się, iż nigdy nie otworzą swojego serca. Jednak w mocy Boga jest wszystko. Także i ludzkie serce.
    W dzisiejszej Ewangelii Jezus dokonuje rzeczy na pozór niemożliwej. Przywraca słuch i mowę osobie głuchoniemej. Popatrzmy na to wydarzenie, jako skierowaną do nas bardzo ważną wiadomość. Jezus przywraca ludziom słuch, mowę, wzrok, sprawność rąk i nóg. Chorzy odzyskują zdrowie. Dlaczego właśnie dzisiaj ten fragment? Dlaczego o otwieraniu się chorych części ciała i ich uzdrowieniu przez Jezusa? Dlaczego właśnie ty, dzisiaj to czytasz i rozważasz? Jeśli rzeczywiście wierzysz, że nie ma przypadków, a jedynie Bóg wszystkim kieruje, to przyjmij te słowa, jako słowa, które Bóg wypowiada dzisiaj specjalnie do ciebie. Zastanów się, dlaczego taki, a nie inny fragment? Co Bóg chce przez ten fragment ci powiedzieć? A może, co pragnie uczynić? Może czegoś oczekuje od ciebie? Pozwól, że pokieruję twoim tokiem myślowym.
    Otóż Bóg, który cały otwarty jest na ciebie, a jest, przypomnę miłością, pragnie dla ciebie samego dobra, szczęścia. Tym szczęściem jest Jego miłość. On chce twojej przemiany w Niego, czyli w miłość. Potrzeba do tego twojej otwartości. Zatem dzisiaj Bóg pragnie o tej otwartości tobie mówić i do niej przyprowadzić. Tak, Bóg pragnie przywieść ciebie do otwartości, do tego, abyś się otworzył na Jego miłość, Jego działanie, Jego szczęście, Jego serce, Jego rzeczywistość. On widzi twoje zamknięcie się na Jego działanie. Widzi zamknięte serce, duszę. Widzi oczy twoje, które nie patrzą na Niego, tyko świat zewnętrzny. Widzi twoje uszy, które słuchają tego, co świat mówi, o czym krzyczy, aby zagłuszyć Boga. On widzi twoje zaciśnięte usta, które otwierają się tylko, by brać to, co zewnętrzne lub wypowiadać to, co wcześniej wpadło do serca przez twoje zdeformowane uszy. Zdeformowane, bo przyjmują tylko to, co proponuje ten świat.
    Jesteś dziecko cały zamknięty na Świat prawdziwy i rzeczywisty. A otwarty na świat materialny. To straszliwa deformacja, skoro nie przyjmujesz tego, co daje ci życie, a tylko to, co niesie ze sobą śmierć. Bóg pragnie uzdrowienia ciebie. Pragnie zająć się twoim sercem i duszą. Chce otworzyć oczy, uszy, rozwiązać język twojej duszy i twojego serca. Właśnie dzisiaj, właśnie teraz. Pozwól Mu na to. Pozwól, aby wziął ciebie na bok. ZnajdĽ czas i miejsce na cichą, osobistą modlitwę. Niech nikt, ani nic wam nie przeszkadza. Módl się do Ducha Świętego. On wszak jest tchnieniem, życiem, siłą, mocą. To On może ci pomóc otworzyć się. On przecież w Dniu Pięćdziesiątnicy rozlał się w postaci języków ognia na Apostołów i Maryję. On dodał im odwagi. Tchnął nowe życie. Rozwiązał ich języki tak, że nowymi językami zaczęli mówić wielbiąc Boga. Dał mądrość, jakiej nie posiadali wcześniej i zrozumienie prawd Bożych. Wszystko to uczynił Duch, którego Jezus zesłał na ziemię. Teraz pragnie zesłać Go do twojego serca. Teraz pragnie by otworzył twoją duszę. Teraz pragnie wlać w twoje wnętrze nowe siły, odwagę i moc swoją. Teraz chce dać ci nowe życie, swoje tchnienie. Teraz! Nie jutro, nie za miesiąc, za rok, ale teraz! Teraz jest ten czas, gdy Duch Boży unosząc się nad ziemią szuka serc, by je napełnić, dusz, by je odrodzić. Teraz pragnie dokonywać przemian waszych! Teraz chce, abyście prawdziwie otwierali oczy i uszy waszych dusz na Jego wołanie, pouczenia, słowo, prawdę, poznanie!
    Teraz jest ten czas, gdy Miłość zstępuje na ziemię, by zjednoczyć serca oddane Bogu, by zgromadzić je w jedno, by utworzyć nowy Kościół pełen tejże Miłości. Teraz jest ten czas! Nie przegapmy go! Nie zmarnujmy w naszym pędzie za nowinkami, za materią, by zdobyć kolejne rzeczy, załatwić kolejne sprawy, urządzić kolejne mieszkanie, odwiedzić kolejny market. Rozdrabniamy się na mnóstwo spraw, a gubimy po drodze to, co najważniejsze - Boga. Bóg schodzi dzisiaj na ziemię, by ją pouczyć i przygotować na swoje zwycięstwo, na triumf swojej Miłości. Zważ, abyś nie znalazł się wśród tych, co tego nie spostrzegą. Zważ, by twoim udziałem nie była porażka tych, którzy zamiast w Bogu, to w materii szukali dobra, sensu, wartości.
    Bóg dzisiaj błogosławi nas na czas tych rozważań, daje swego Ducha i mówi naszym sercom: „Effatha”. Niech oczy i uszy twojej duszy otworzą się, byś ujrzał Boga jako miłość swego życia, jedyne dobro, wartość największą, cel swych dążeń, Ľródło swych pragnień. Niech Bóg, który jest miłością stanie się dla ciebie wszystkim. Niech Jego błogosławieństwo pomoże nam podczas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!