Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 30 sierpnia 2014 roku       Jesteś 408864 naszym gościem.       Osób on-line: 4


 
Sierpień 2014
Pon Wto Śro Cz Pią Sob Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31


 

 

 

 
radio





 

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
48. Pierwsza zapowiedź męki i zmartwychwstania.
 
    "I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie»."
(Mk 8,31-33)


   Komentarz: Wyznanie Piotra było swego rodzaju nieprzyjmowaniem cierpienia, jakie zapowiadał Jezus. Było brakiem zgody. Piotr nie wyobrażał sobie, iż ich Jezus mógłby czegoś podobnego doświadczać. Nie do pomyślenia dla niego było to odrzucenie, straszliwe cierpienie, aż po śmierć, skoro właśnie dokonywało się tyle uzdrowień, skoro tłumy otaczały Jezusa, skoro potrafił dokonać tylu różnych rzeczy. Rzeczy, które dla przeciętnego człowieka były nieosiągalne. W dodatku On miałby cierpieć? Przecież tylu ludzi uzdrowił, wskrzesił, pocieszył! Innym pomaga, to i sobie też na pewno może pomóc. Taka moc z Niego bije! Któż by się ośmielił podnieść na Niego rękę? Owszem, faryzeusze niezbyt przyjaźnie się do Niego odnoszą, lecz żeby od razu zabijać? To na pewno nie będzie miało miejsca. Poza tym, Piotr poczuł niepokój o siebie samego. Co stałoby się z nimi, gdyby rzeczywiście Jezusa pojmano i skazano na śmierć? Przecież są Jego uczniami. Nieraz zdarzało się, że uczniowie podzielali los swoich nauczycieli. A to nie bardzo odpowiadałoby Piotrowi. On nie chciał cierpieć. W prawdzie podczas pracy często zdarzały się jakieś skaleczenia, odrapania, przetarcia, nadwyrężenia. Był do tego przyzwyczajony. To, o czym mówił Jezus, zabrzmiało o wiele straszniej. Nie, tego na pewno Piotr nie chciał dla siebie.
    Zauważmy, że w tym toku myślowym, ujawniły się u Piotra pobudki bardzo egoistyczne. On pomyślał o sobie. Myślał o cierpieniu i pojawił się u niego strach przed tym. Jego wyobraźnia działała bardzo szybko. Widział siebie i innych uwięzionych, skazanych, bitych, torturowanych. Widział swoją śmierć. A on nie chciał umierać. Był zwykłym, prostym człowiekiem. Jeśli Duch Święty czegoś mu nie wyjawił, to po prostu nie posiadał odpowiedniej wiedzy. I chociaż przed momentem pod natchnieniem tegoż Ducha wypowiedział znamienne słowa: „Ty jesteś Mesjasz;” to jednak nie miał całości poznania i reagował tak, jak nakazywała mu jego ludzka natura. A natura człowieka wzdraga się przed cierpieniem. Gdy doświadcza dobra, chciałaby, aby tak było stale. Bardzo przywiązuje się do dobra, a broni się przed tym, co wydaje się jej złem dla niej. Cierpienie odbiera jako zło. Dlatego buntuje się przed nim i nie chce go zaakceptować. Człowiek odbiera wszystko bardzo subiektywnie. Słabość natury ludzkiej polega na tym, że nie potrafi od razu wyjść poza siebie. Nie potrafi wyjść poza własne „Ja”. Pierwsza myśl: Co będzie ze mną? Czy bardzo będę cierpiał? Czy zrealizuję swoje pragnienia? Czy dużo będę musiał poświęcić dla danej sprawy? Czy mnie stać na takie poświęcenie? Czy w związku z tym warto się tego podejmować? Tych myśli może pojawić się bardzo dużo. Gonią jedna za drugą. Jeśli człowiek się nie spostrzeże, cały tok myślowy zostanie przeprowadzony przez własne „ego”. Myśli te podsyca szatan. To on bazuje na miłości własnej każdej duszy. Jeśli ona szybko nie zareaguje, nie sprzeciwi się temu, za myślami pójdą emocje, które tylko utrwalą te przekonania. Zwycięży natura ludzka - słaba i chwiejna.
    Jednak dzisiaj Jezus pragnie pouczyć nas, jak dusza maleńka powinna postępować. W swoim życiu często doświadczamy takich chwil, gdy spodziewamy się cierpienia, gdy mamy to wprost zapowiedziane, gdy musimy w jakiejś formie zrezygnować z siebie, gdy powinniśmy odsunąć na bok własne pragnienia i przyjemności. Zwykłe sprawy, szara codzienność. Tego jest bardzo dużo w ciągu dnia. Jezus chciałby, abyśmy w takich momentach mówili Bogu: tak. Jeśli spojrzymy na te sytuacje jako na łaskę, którą nam daje, bo uznaje, że ona najlepiej nas uświęci, przygotuje do Nieba, ukształtuje, uformuje, to zrozumiemy, że te wszystkie sprawy są dla nas dobrem, służą nam, naszemu wzrostowi. Postarajmy się wyjść poza własne „ego”. Spróbujmy uciąć napraszające się myśli, cały ich bieg, aby nie dać się pociągnąć miłości własnej. Spróbujmy zrezygnować z siebie prawdziwie. Pomyślmy o Jezusie. Dla Niego zgódźmy się na takie, czy inne wyrzeczenie, nieprzyjemność, nawet ból, czy cierpienie. Zamilknijmy, gdy mielibyśmy właśnie ochotę coś powiedzieć. Uśmiechnijmy się, gdy mielibyśmy ochotę skrzywić się z bólu. Ugryźmy się w język, jeśli przychodzi nam ochota trochę ponarzekać.
    Tych sytuacji będzie się nam nadarzać dużo. Za każdym razem próbujmy przezwyciężać naszą ludzką naturę, która będzie narzekać, stękać, domagać się swoich praw, wzbudzać niepokój, strach, lęk, buntować się. Za każdym razem myślmy o Jezusie. I to Jezusie Ukrzyżowanym. Niech nam ta myśl stale przyświeca. Cierpiący Jezus na Krzyżu, Jezus torturowany, Jezus niosący Krzyż. Obrazów cierpienia Jezusa można mieć wiele w sercu. Należy je przywoływać, by uświadamiać sobie stale od nowa, dlaczego godzimy się na te sytuacje. Dlaczego godzimy się cierpieć. Komu to cierpienie ofiarowujemy. Jaki jest sens cierpienia i cel naszej rezygnacji z siebie.
    Zauważymy wtedy, że te zwykłe, codzienne sprawy mogą przysłużyć się wyższym celom. Bo każda odpowiednio przyjęta będzie kształtować nas, formować. Przysłuży się nam, ale i innym duszom, jeśli swoje wysiłki ofiarujemy w ich intencji. W ciągu jednego dnia możemy w ten sposób pomóc wielu duszom. Bardzo wielu. Bowiem nie brakuje nam trudności i przeciwności, na które do tej pory reagowaliśmy z niechęcią marnując niejako tak wielkie łaski przygotowane dla nas i innych.
    Ten fragment Ewangelii zazwyczaj rozpatrywany jest pod innym kątem. Jednak dzisiaj Jezus pragnął zwrócić naszą uwagę na sposób przyjmowania przez nas trudności dnia codziennego, na sposób reagowania na cierpienie, na fakt marnowania przez nas tak wielu okazji do przyczynienia się do zbawienia dusz. Na naszą słabą ludzką naturę, która poprzez fakt odrzucania wielu przeciwności, umacnia się w swoim egoizmie. Jezus chciałby, abyśmy spróbowali popatrzeć na wydarzenia, jako na okazję do złączenia się z Jezusem cierpiącym i towarzyszeniu Mu w męce. Jako na możliwość współuczestniczenia w zbawianiu dusz. Jako na daną łaskę, by uformować własną duszę na kształt Jezusa. Jako na okazję, by wyjść poza krąg miłości własnej i napełnić się miłością Jezusową.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech Duch Święty, który dał poznanie Piotrowi, kim jest Jezus, pomoże nam teraz dobrze zrozumieć, czym obdarza nas Bóg w naszej codzienności. Byśmy dojrzeli Jego wielką łaskę i pragnienie obdarzenia nas świętością. Niech Bóg błogosławi nas.

poprzedni          następny

©2010-2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!