banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 15 sierpnia 2018 roku       Jesteś 1190982 naszym gościem.       Osób on-line: 16

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
54. Spór o pierwszeństwo.
    "Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał»."
(Mk 9,33-37)


   Komentarz: Sytuacja ta, chociaż dotyczy dorosłych, bardzo przypomina dziecięce kłótnie o pierwszeństwo, o przywództwo w grupie, o ustalenie pozycji w grupie rówieśniczej. I tak trochę też Jezus to potraktował. „Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.” Uczniowie tak, jak dzieci, pokłócili się o pozycję pośród siebie.
    Każdy człowiek pragnie być dostrzeżonym, każdy chce być poważanym. Każdy pragnie uznania. Każdego cieszy podziw otoczenia. To wszystko zwiększa ludzkie poczucie własnej wartości. Uczniowie to najzwyklejsi ludzie. Mający swoje słabości, jak każdy. Tworząc swego rodzaju wspólnotę chcieli tak zwyczajnie coś w niej znaczyć. Chcieli być dostrzeżeni i docenieni. Cała ta sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, gdy weĽmie się pod uwagę to, że tutaj Jezus był oczywistym „przywódcą”. Ta pozycja bezwzględnie „należała” do Niego. To było w świadomości uczniów. I tego nikt nawet nie próbowałby podważać. Jezus był tak ważną osobą dla nich, podziwianą, że bez dwóch zdań, On był na pierwszej pozycji. Ale w grupie można mieć też i pośrednie dobre pozycje. Można coś znaczyć niekoniecznie zajmując to najważniejsze „stanowisko”. W dodatku dla uczniów ważny był fakt bycia dostrzeżonym przez samego Jezusa.
    Tak już jest, że człowiek chce być zauważonym przez osoby, które są dla niego ważne, są autorytetami, przewodnikami. Często wtedy nieświadomie czyni różne rzeczy ze względu na nie. Chce pokazać się od jak najlepszej strony. A uznanie tych osób, pochwała, dobre zdanie o nim są dla niego niezmiernie ważne. Tak jest z dziećmi, tak jest i z dorosłymi. Zauważmy, że Jezus „usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!” Dobrze sobie tę sytuację wyobraĽmy. Uczniowie milczą, bo pokłócili się o pierwszeństwo. Jak dzieci. Jezus dobrze wie, o co poszło i dlaczego milczą. Robi to, co czyni zazwyczaj mama, albo tata, gdy dzieci się pokłócą, są obrażone, naburmuszone, czasem zawstydzone, gdy dorosły pyta, o co poszło. W takich sytuacjach często przychodzi refleksja i dziecku już jest trochę wstyd, że było tak niemądre, że tak nierozsądnie się zachowało, że kłóciło się o mało ważne sprawy, że wykazało się własnymi słabościami, a nie mądrością, rozwagą i roztropnością.
    A Jezus siada, przywołuje do siebie całą Dwunastkę - jak mama lub tata swoje dzieci i tłumaczy na spokojnie. W sercu uśmiecha się z czułością nad brakiem ich dojrzałości, dziecięcym sposobem myślenia i nawet nie ma im za złe, bo wie, że są dużymi dziećmi. Jednak to, co mówi, nie oznacza pobłażania, czy głaskania. Jezus mówi do dorosłych, którzy są w apostołach. Niejako odwołuje się do ich dojrzałości, do tej części „ja”, która stanowi w człowieku o podchodzeniu do świata w sposób dojrzały, odpowiedzialny, z mądrością i refleksją. Tej części, która pomaga wyjść poza własny egoizm, by zauważyć świat dookoła, a w tym świecie ukrytą głębię - mądrość, miłość, wartości ponadczasowe.
    Jezus mówi do nich: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”! Jezus nawiązuje tutaj do tego, wydawać by się mogło paradoksu, na którym zbudowane jest Królestwo Niebieskie. Im, kto jest mniejszym, tym jest większym. To dziwne stwierdzenie niesie ze sobą tak wielką głębię, że w tym momencie apostołowie jedynie uchwycili niewielki fragment tej mądrości. Jezus zdaje sobie z tego sprawę. Słowa te kieruje nie tylko do apostołów. On je kieruje do wszystkich ludzi na całym świecie i we wszystkich wiekach. Jest to tak ważne stwierdzenie, że można by snuć długie refleksje na ten temat.
    My zatrzymamy się nad jednym z aspektów. Dotyczy on pokory. Jezus zwraca nam dzisiaj uwagę na wielkość pokory, na wagę bycia pokornym. Pokorą dusze zdobywają Królestwo Niebieskie. Pokora, to stanięcie w prawdzie, uznanie własnej małości wobec Boga, własnej nędzy wobec Stwórcy, zaakceptowanie tego faktu, że się nic nie znaczy i jest się nikim i pokochanie tego, uczynienie wręcz swoim atrybutem, by zdobyć Niebo. To życie świadomością własnej nicości. To zupełne zdanie się na moc, siły, mądrość Boga, bo samemu jest się po prostu niczym. Dlatego Jezus „wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię Moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz tego, który Mnie posłał.
    Można to zrozumieć w różny sposób. Bardzo dosłownie: by kochać dzieci, dbać o nie i chronić przed złem, bo w nich mieszka Bóg. Można też przyjąć, iż należy w sobie to „dziecko” odszukać”, czyli stać się małym jak dziecko, przyjąć swoją małość, bo wtedy do takiej duszy sam Bóg zniża się i ją wywyższa. A można uznać, że skoro wszyscy jesteśmy małymi, to każde przyjęcie drugiej osoby, jest przyjęciem samego Boga zamieszkującego każdą duszę. Każda z tych interpretacji jest dobra, może przynieść ogromne korzyści duszy, jeśli ona zacznie tym żyć i to realizować. Dlatego teraz postarajmy się dotrzeć do tego „dziecka” w sobie. Ponownie, mimo, że czyniliście to wielokrotnie, uznajmy siebie małymi, z pokorą przyznajmy przed Bogiem, iż nędza nasza przewyższa wszystko i poprośmy Go, by wziął nas, jako swoje dzieci na kolana. Poprośmy, by to On uczynił tak, jak czynią to ojcowie: podnoszą do góry swoje dziecko i ono, chociaż najmniejsze, z radością ogląda świat z wysoka, ciesząc się, że jest najwyższe. Nawet wyższe od taty. Chociaż wiadomo, że jest najmniejsze ze wszystkich. Niech Bóg patrząc na naszą pokorę, wywyższy nas jako swoje dzieci, synów i córki pierworodne, a odkupione ceną najwyższą. Niech będzie to również radością Boga, tak, jak jest radością ojca, widok własnego maleństwa szczęśliwego w ramionach taty. Niech pokora, która czyni duszę świętą, wypełni nas i pomoże nam stać się prawdziwie dziećmi przed Bogiem, ale i przed samymi sobą.
    Niech poprowadzi nas przez to rozważanie Duch Święty. Niech spłynie na nas błogosławieństwo całej Trójcy Świętej.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!