banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1205390 naszym gościem.       Osób on-line: 22

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
60. Niebezpieczeństwo bogactw
    "Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe»."
(Mk 10,23-27)


   Komentarz: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.” Fragment ten jest bardzo znany. Dużo kazań wygłoszono na jego temat. To fragment, który każdy człowiek rozumie, a nawet osoby niewierzące niekiedy posługują się tym fragmentem jako cytatem. Jednak, czy aby na pewno dobrze rozumiemy te słowa? Czy je przyjmujemy do swojej świadomości? Czy ludzie wierzący utożsamiają się z tymi słowami? Czy nie traktujemy ich zbyt jednostronnie? Czy nie opatrzyły się one nam tak, że zupełnie nad nimi się nie zastanawiamy? Czy nie przechodzimy obojętnie obok nich, jako obok znanych nam słów, dobrze rozumianych, a tak naprawdę, to nie realizowanych? Spróbujmy dzisiaj spojrzeć ponownie na ten fragment, aby nieco odświeżyć jego rozumienie.
    Jezus mówi, iż trudno wejść do królestwa Bożego ludziom bogatym. I przyrównał to do przejścia wielbłąda przez ucho igielne. Przyrównał do rzeczy niemożliwej. Czy zastanawialiśmy się nad samym tym faktem? Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty się zbawi!!! A więc, prędzej stanie się to, co niemożliwe, niż zbawienie będzie udziałem tych, co posiadają dobra ziemskie. Czy nie jest to poruszające? Czy nie wywołuje naszej obawy? Czy nie daje do myślenia, czym jest to posiadanie, to bogactwo, że może dawać takie skutki na wieczność? Dlaczego Bóg mówi tak zadziwiające rzeczy? Co widzi w tym, że ktoś posiada trochę więcej niż inni? Przyjrzyjmy się, więc mechanizmowi stawania się „bogatym” w pojęciu, jakie w tym fragmencie zastosował Jezus.
    Człowiek ubogi posiadając niewiele, nie ma poczucia bezpieczeństwa, jeśli chodzi o przyszłość. Niepokoi się, jak ona będzie wyglądała. Szuka drogi jakiegoś zabezpieczenia tej przyszłości. Jedną z możliwości jest po prostu zwrócenie się do Boga, jako tego jedynego pewnika, jedynej prawdy. Nie jest to łatwe, bowiem w świadomości każdego z nas od dzieciństwa wyrabiany jest pogląd, że trzeba się o wszystko postarać, samemu sobie wszystko zapewnić, trzeba się na wszystkie strony zabezpieczać, by w przyszłości nie być bezradnym, biednym, słabym, ale bogatym, zdrowym, zaradnym, wykształconym, a przede wszystkim, by mieć to poczucie bezpieczeństwa. A na nie trzeba sobie zapracować samemu. Dlatego słowa Jezusa, by zdać się zupełnie na Boga, by być jak dziecko i wszystkiego od Niego oczekiwać, by wsłuchiwać się w Jego wolę, by ją realizować i pozwolić się poprowadzić są trudne do przyjęcia, a przede wszystkim trudne do realizacji, bo serca nie są skłonne, by dać się poprowadzić. Nieraz dopiero jakaś bardzo trudna sytuacja życiowa skłania je do próby poddania się Bogu.
    Człowiek, który już coś posiada, na przykład pracę, dom, pozycję społeczną, dobrą rodzinę, jest bogaty. Nie musi to oznaczać bogactwa tylko w sensie materialnym. Tym bogactwem dającym też poczucie bezpieczeństwa jest rodzina, jest dobra praca, znajomi, „dobrze” ulokowane pieniądze, zdrowie dzieci i współmałżonka. Wszystko to staje się naszym bogactwem. Wszystko staje się swego rodzaju zapewnieniem naszej przyszłości. W tym pokładamy nadzieję. Chociaż często jesteśmy tego nieświadomi. Nasze starania, poczynania, zabiegi idą w kierunku, by to utrzymać, a najlepiej, by jeszcze pogłębić - więcej zarabiać, więcej zachować na przyszłość, w pewniejszym banku umieścić pieniądze, mimo, że ich wielkość nie musi być aż tak wysoka, wybrać lepszy fundusz emerytalny, wybrać lepszego ubezpieczyciela, zająć lepsze stanowisko w pracy, zdobywać, co rusz uznanie, podziw, zazdrość otoczenia, lepiej, ładniej, wygodniej, modniej urządzić sobie życie. Nasz wypoczynek, spędzanie wolnego czasu również staje się pogonią, by nadążyć za modą, by upodobnić się do innych, chociaż sprostanie tym wymaganiom wiąże się często z koniecznością podejmowania większego wysiłku finansowego kosztem kogoś lub czegoś. Jednak, gdy udaje się nam spełniać swoje pragnienia, mamy to poczucie satysfakcji, mamy poczucie bezpieczeństwa, zadowolenia. Niestety wystarczy jakieś wydarzenie, które w pewien sposób burzy ten porządek, jaki sobie ułożyliśmy i tracimy spokój, popadamy w stresy, lęki, niepokoje. Bo ufność nasza jest w dostatkach, ufność pokładamy w ludziach. Tak naprawdę to te nasze „zabezpieczenia” stają się dla nas bardzo ważne, dla nich żyjemy, o nie się martwimy i przez nie przeżywamy niekiedy wielkie dramaty. Stają się, bowiem naszymi bożkami. Zajmują całe serca, a dla Boga miejsca już w nich nie ma.
    Bogactwem mogą być również nasze pragnienia, nasze pożądliwości, nasze przyzwyczajenia. One potrafią zająć całe serce, wytyczają nasze kroki, sposób patrzenia na świat, ludzi i rzeczy, organizują nasze życie. Bardzo szybko stajemy się wręcz niewolnikami własnych pragnień. Przez nie tracimy wolność serca, radość, poczucie szczęścia, często również pieniądze, a nawet przyjaciół. Ponieważ one stają się najważniejsze czyniąc nas ślepymi na Prawdę. I chociaż deklarujemy się jako ludzie wierzący, to nie zdajemy sobie sprawy, że służymy w ten sposób zupełnie, komu innemu, nie Bogu. Bowiem serca nasze należą do czegoś innego, do kogoś innego, są zajęte bożkami. Nie dziwmy się, zatem słowom Jezusa: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.”
    Bóg nie uczyni gwałtu duszy ludzkiej i na siłę nie wedrze się do niej. On czeka na zaproszenie. Jeśli tego zaproszenia nie ma, Bóg nie czyni niczego na siłę. Jeśli dusza należy do świata i w świecie pokłada swoją ufność i swoje nadzieje, niech wie, że jej los będzie związany ze światem. Jeśli zaś z Bogiem wiąże swoją teraĽniejszość i przyszłość to i w wieczności do Niego należeć będzie.
    Niech Bóg błogosławi nas. Niech otuchą w naszych sercach zabrzmią słowa: „Któż, więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe.” Niech Duch Święty pomoże nam otworzyć się bardziej na Słowo, które przyjęte do serca ma moc dokonania jego przemiany. Niech pomoże nam uchylić, chociaż niewielką „szparkę”, przez którą wejdzie promyk Bożej miłości i rozjaśni dusze, oświeci nas i pomoże odrzucić całe to „bogactwo” świata, by przyjąć skarb prawdziwy - Boga. Niech błogosławi nas cała Trójca Święta: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!