banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1205392 naszym gościem.       Osób on-line: 17

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
63. Synowie Zebedeusza.
    "Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane»."
(Mk 10,35-40)


   Komentarz: „Nie wiecie o co prosicie.” Jakże częstym jest, iż dusza prosi o różne rzeczy, w jej mniemaniu dobre dla niej i pożyteczne. Jakże często prosi o coś, co tak naprawdę nie jest dla niej przeznaczone lub do czego musi być wcześniej przygotowana. Mamy przeróżne prośby. Płyną one z naszych serc. Jednak serca te są ułomne, słabe, ulegają różnym wpływom, stąd i prośby bardzo często są oznaką tych słabości.
    Dzisiaj omówimy właśnie nasze prośby, które do kierujemy do Boga. Spójrzmy zatem na fragment Ewangelii „Synowie Zebedeusza”. Jakub i Jan - uczniowie, którzy byli bardzo blisko Jezusa, którzy bezpośrednio od Niego czerpali miłość, poznanie, zrozumienie, byli jednak zwykłymi ludĽmi. Ulegali ludzkim pragnieniom. Myśleli jeszcze zupełnie „po staremu”. Pokochali Jezusa, zachwycili się Nim, podziwiali Go. Mówił tak dużo o Królestwie Niebieskim, że zapragnęli tam być razem z Nim. A najlepiej, to jak najbliżej Niego. Tak, jak na ziemi. Stąd ich prośba. Przecież za Jezusem chodziło bardzo wielu. Na pewno i oni chcieliby znaleĽć się w takiej bliskości. Zatem woleli już zawczasu poprosić Jezusa, by to miejsce sobie niejako zarezerwować.
    Sposób ich myślenia był typowy dla nas - ludzi. Jest to chęć zabezpieczenia się na przyszłość. To również pragnienie zajęcia lepszego miejsca. To pycha, która tak bardzo włada ludzkimi sercami. To brak myślenia dogłębnego, a tylko powierzchowne „ślizganie się” po temacie. Bowiem, czym jest zasiadanie w chwale Jezusa po prawej i lewej Jego stronie. To wyniesienie do chwały Boga. Życie w takiej bliskości przeznaczone jest dla wybranych. To wielcy święci, którzy umiłowali najbardziej i samych siebie oddali Bogu, zasiądą przy Nim. To dusze, które całe przemienione w Chrystusa dzieliły Jego życie, a więc i mękę i śmierć. Na ile bowiem za życia upodobnimy się do Jezusa, na tyle blisko żyć będziecie w Jego chwale. A to oznacza, iż trzeba prawdziwie żyć Jego życiem, iść Jego śladem krok w krok, upodobnić się do Niego, przemienić w Niego, żyć Jego miłością, posiadać Jego serce, a w żyłach Jego Krew, by móc potem dzielić Jego chwałę!
    Niebo zaczyna się już na ziemi. Na ile przyjmujemy Boga, Jego przykazania, na ile żyjemy Bogiem, na tyle On nam swojej chwały potem udzieli. Bowiem jeśli teraz przyjmujemy Go po części, to i w Niebie, żyć Jego chwałą będziemy po części. Na ile napełniamy się teraz Bogiem na tyle potem żyć w Nim będziemy. Na ile Jego miłość zagości w nas, na tyle w wieczności On sam swej miłości będzie nam udzielał. Nie oznacza to, iż życie w Niebie będzie smutne, bo teraz tej radości niewiele zaznajemy. Nie potrafimy kochać, a więc i potem również Bóg jej nam niewiele udzieli. Nie, Bóg jest hojny i przygotował nam Niebo! Oznacza to wieczną chwałę, wieczną szczęśliwość w cudownej bliskości Boga. Jednak przyrównując nasze dusze do naczyń, które w miarę napełniania się miłością, rosną, powiększając swoją objętość, można powiedzieć, że wielkość tych naczyń w przyszłości będzie różna. Bowiem każdy wcześniej przyjmował miłość w różnym stopniu i w różnym stopniu na nią odpowiadał. W Niebie Bóg napełni te naczynia po brzegi. A więc, każdy nasyci się, każdy zostanie wypełniony w całości miłością. Tyle, że naczynie jednego będzie ogromne, drugiego średnie, a trzeciego maleńkie. Każdy zaznawać będzie szczęścia, każdego serce będzie zaspokojone, każdy żyć będzie w miłości. każdy żyć będzie w pełni szczęścia. W Niebie nie ma bowiem połowiczności, nie ma tylko częściowego zaspokojenia pragnienia duszy. Bóg daje wszystko, by dusza była szczęśliwa. Wszystko to, co danej duszy jest potrzebne. Tyle, że jedna za życia na ziemi już napełniała się Bogiem, miłością, a więc „rosła”. A druga przyjmowała Go połowicznie, czyli nie zwiększała zbytnio swej „objętości”. Jest to oczywiście porównanie dla potrzeb naszego serca, naszego umysłu, ponieważ umysł ludzki nie jest w stanie pojąć wszystkiego, co duchowe w bezpośrednim poznaniu, całościowym, syntetycznym. Może jedynie poznawać pewne aspekty Ducha, od pewnej strony, pod jakimś kątem, aby potem zebrać w całość i próbować dokonywać syntezy.
    Zatem, na ile teraz upodobnimy się do Jezusa, na ile pozwolimy teraz, by nasze dusze zostały przemienione w Niego, na tyle potem Jego chwała się w nas objawi. On oczywiście udzieli nam tysiąckroć więcej, niż otrzymał od nas, jednak to zróżnicowanie wynikające z przyjmowania już na ziemi Bożej miłości w różnym stopniu, będzie miało swój wyraz i w Niebie. Dlatego prośba Jakuba i Jana były niewłaściwe. Nie w siedzeniu po prawej, czy lewej stronie rzecz się ma, a w tym, na ile żyjemy miłością. Na ile się nią napełniamy. Na ile nasze dusze „rosną” przyjmując stale na nowo Bożą miłość. Zatem prosić należy o miłość. Prosić należy o napełnienie miłością nieskończoną. Prosić należy o miłość największą, jaką jeszcze nikt Boga nie kochał. Prośba o miłość jest najwłaściwszą prośbą. Jest jedyną pełną prośbą. Jest prośbą zgodną z wolą Boga. Kto prosi o miłość, prosi o Boga w swoim sercu. Mając zaś Boga w sercu, żyjąc Nim, czyli żyjąc miłością, żyje się w pełni Jego wolą. Realizuje się Jego wolę wobec siebie samego. Człowiek staje się tym, kim Bóg go powołał. Żyje się upodobniając do Niego. Powoli dusza, serce przemieniane są w Boskie. Wtedy serce zdolne jest kochać każdego. Wtedy serce obejmuje sobą cały Kościół. Wtedy przyjmuje pełnię miłości, przyjmując wszystkie jej aspekty. A więc przyjmuje również miłość ofiarną, miłość miłosierną, miłość objawiającą się w Krzyżu. Dokonuje się coś, co na wskroś ma wymiar duchowy. Dusza przemienia się w Chrystusową. Przemienia się w duszę całkowicie zjednoczoną z Duchem Jezusa. Tak bardzo zespoloną, że Jego pragnienie Krzyża, umiłowanie Krzyża staje się jej doznaniem, pragnieniem, dążeniem, miłością!
    „Nie wiecie o co prosicie!” Nie wiecie o co mamy prosić! Naszą prośbą powinno być błaganie o miłość w naszych sercach, duszach, umysłach, słowach, postawach!!! Tylko miłość jest wieczną! Tylko ona zapewni nam Niebo. Tylko Ona zbliża do Boga! Tylko Ona stanie się życiem naszym w wieczności. Nie rozumiemy jeszcze życia w Niebie. Nie rozumiemy czym będzie zasiadanie w chwale Boga! Przyjmujemy wszystko porównując do ziemskich spraw, relacji, stosunków. Wieczność, Niebo jest zupełnie czymś innym. A więc nie prośmy jak Jan, czy Jakub. My prośmy o Miłość w naszych sercach, o Miłość w naszych duszach, o Miłość, która wrośnie w nas, przemieni, ukształtuje od nowa! My prośmy o Miłość!!! Ona przeprowadzi nas przez bramę śmierci ku wieczności.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech spocznie na nas Duch Święty i otworzy serca nasze na poznanie prawdy.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!