banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1205380 naszym gościem.       Osób on-line: 21

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
66. Uroczysty wjazd do Jerozolimy.
    "Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: «IdĽcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie oślę uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział. Odwiążcie je i przyprowadĽcie tutaj! A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem». Poszli i znaleĽli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: «Co to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?» Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im. Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: «Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!» Tak przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już póĽna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii."
(Mk 11,1-11)


   Komentarz: Królestwo Boga zawitało do nas. Ono już jest. Uczniowie i inni żydzi krzyczeli „Hosanna” i pozdrawiali Króla królów nie zdając sobie sprawy z wymowy tego faktu, z doniosłości wydarzenia. Ludzie uniesieni emocjami, ulegając ogólnemu nastojowi krzyczeli, wołali, cieszyli się, radowali. Żyli w euforii. Nie uświadamiali sobie, iż to wybranie na Króla, to okrzyknięcie Jezusa Królem nie może być chwilowym kaprysem, chwilową emocją, która, jak każda inna przejdzie i nic z niej nie pozostanie. Byli w pewnym sensie nieświadomi tego, co faktycznie czynią i jakie konsekwencje może to za sobą pociągnąć. Nie zdawali sobie sprawy, iż obranie Jezusa swoim Królem wiąże się z dalszymi następstwami. Nawet nie myśleli, że to dopiero początek tego, co będzie się dokonywać. Że będą musieli niejako zdać egzamin z tego, na ile prawdziwie obrali Go Królem w swoich sercach.
    Dzisiaj nawiążemy przy tym fragmencie do naszych dusz, do naszej wiary, którą często wiążemy bardzo mocno z emocjami, nie myśląc o tym, iż tak naprawdę o wiele więcej do powiedzenia w tej sprawie ma nasza wola. Bardzo często dusza przypomina uczniów, żydów witających Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy na osiołku. Przypomnijmy sobie początek naszego kroczenia drogą wieczernikową, początek naszego bycia we Wspólnocie, naszego zafascynowania wiarą, życiem duchowym, naszego nawrócenia. Czy nie byliśmy trochę jak ci uczniowie, jak ci żydzi? Pełni emocji, radości, cali ulegliśmy temu nastrojowi. To był nasz początek. Jeszcze tak do końca nie wiedzieliśmy, na czym ma polegać życie z Jezusem. Jeszcze nie w pełni uświadamialiśmy sobie Kim tak naprawdę On jest i jaka jest Jego miłość. W chwili radości nie pomyśleliśmy, że iść za Nim, oznacza iść po Jego śladach. A wiodą one na Golgotę.
    Tamci ludzie nie znali przyszłości. Mimo, że Jezus uprzedzał, swoich uczniów pouczał, najbliższe grono uświadamiał, co do swojej męki. Jednak oni nie byli świadomi, bo to, co miało się dokonać, było niewyobrażalne i do tej pory nikt niczego takiego nie dokonał. My już wiemy, co nastąpiło po Niedzieli Palmowej. Wydawać by się mogło, że powinniśmy być do tego przygotowani i bardziej świadomie podchodzić do spraw wiary. Jednak tak nie jest. Każdy z nas w swoim życiu wiary przeżywa kiedyś taką Niedzielę Palmową, kiedy to zachłystuje się osobą Jezusa, kiedy doznaje olśnienia i zachwytu nad Bożą miłością, kiedy pragnie pójść za Jezusem, Jego śladami, kiedy wiara zdaje się odnawiać, a serce doświadcza nowego życia. Wtedy to jak uczniowie Jezusa mamy serca pełne radości, wydaje się nam, że właśnie oto nadszedł ten Dzień Pański, gdy Bóg zakrólował w naszym życiu, odtąd wszystko będzie już inne, lepsze. Teraz już wiemy jak żyć, a wszelkie problemy rozwiążą się same. Porywa nas radość, zachwyt, euforia. Jesteśmy pełni nadziei, ufności, wiary. Wydaje się nam, że teraz już kochamy całymi sobą i nic w nas nie zachwieje tej wiary i miłości.
    Potrzebna jest ta Niedziela Palmowa. Bóg daje duszy zaznać jej, bo w ten sposób pociąga ją ku sobie. W pewien sposób wiąże ze sobą. To jest pewien etap w rozwoju wiary. Jednak należy pamiętać, że potem muszą nadejść dni z Wielkiego Tygodnia. Nie trzeba się ich obawiać. Dusza w miarę dojrzała wie, iż Wielki Tydzień kończy się porankiem Zmartwychwstania! Zwróćmy naszą uwagę na fakt, iż bardzo ważnym w życiu duchowym, jeśli nie najważniejszym, jest właśnie ten Wielki Tydzień. To on decyduje o dojrzałości duszy, to on szczególnie ją kształtuje, to dzięki niemu dusza zaczyna dostrzegać istotę Bożej miłości. Choć jest trudny, to jednak daje duszy największe zbliżenie do prawdy o Bogu. Pozwala również jej samej stanąć w prawdzie przed sobą i Bogiem. Z jednej strony jest sprawdzianem wiary i miłości, z drugiej formuje ją od nowa, rzeĽbi, kształtuje zdzierając warstwy niepotrzebne, naleciałości, by dotrzeć do sedna jestestwa, do samej duszy, a nie jej „przykrywek”, jej kostiumów, jej masek. Dusza taka bardzo często czuje się zdezorientowana. Nie rozumie, co się dzieje. Tak bardzo przeżywała Niedzielę Palmową, tyle w niej było radości, entuzjazmu i wydawało się, że wiary. A tu, w obliczu szarej codzienności, różnych sytuacji, problemów staje ona wobec własnych słabości, braku wiary, zniechęcenia, wątpliwości. Gdzie podział się ten zapał, ta radość? Co stało się z tą wiarą i ufnością? Gdzie miłość? Przecież jeszcze nie tak dawno wszystko wydawało się takie proste i łatwe do realizacji, do wykonania, do pokonania. A teraz? Gdzie jest ta obecność Jezusa, który tak dawał siebie odczuć?
    To Wielki Tydzień. Był niejako sprawdzianem prawdy głoszonej przez Jezusa, sprawdzianem Jego miłości. To Wielki Tydzień ostatecznie i do końca dał objawienie Boga jako Boga miłości i miłosierdzia, jako Ojca wszelkiego stworzenia. Bo właśnie w Jezusie w tym Wielkim Tygodniu ucieleśniła się Boska Miłość Miłosierna wypełniając w całości zapowiedzi dawane prorokom na przestrzeni wieków. To Jezus zaświadczył o Ojcu, a Ojciec o Synu. To, co dokonało się na Golgocie, było największym objawieniem Boga w historii ludzkości. I chociaż sam Bóg mówi, iż Jego nikt nigdy nie oglądał, to w Jezusie Chrystusie ludzkość oglądała niepojęte i nieodgadnione oblicze Boskiej miłości. Z jednej strony Bóg dał całego siebie ludziom ukazując się w Synu, z drugiej zaś ten akt miłosierdzia był tak niewyobrażalnie wielkim, że nadal niepojętym w swej istocie, niepoznawalnym do końca, a dokonującym rewolucji, wielkich zmian, będącym wyrazem Boskiej miłości. Chociaż ukazanej w bardzo wymowny sposób i prosty, to w tej prostocie jest tak niepojętym, wielkim dziełem, że ludzki umysł zgłębia je już od 20 wieków i nadal staje przed tą wielką tajemnicą Boga i Jego Miłości.
    Jeśli dobrze „wejdziemy” w Wielki Tydzień w rozwoju duchowym, mamy szansę, by przeżyć go razem z Jezusem, by Mu towarzyszyć, by być przy Nim razem z Janem. Może się tak zdarzyć, że będziemy przeżywać go niczym Piotr lub inni uczniowie. Może przeżyjemy własne lęki, obawy, rozczarowania, wątpliwości. Może w obliczu tego Tygodnia schowamy się gdzieś i drżąc czekać będziemy na bieg wydarzeń. Każdy może doświadczyć Palmowej Niedzieli, a potem Wielkiego Tygodnia na swój sposób.
    Pamiętać jednak należy, iż bardzo ważną w życiu wiary jest wola. To ona decyduje ostatecznie, czy wierzysz, czy nie? Bowiem emocje, uczucia, to jeszcze nie wszystko. Są różne, przeminą, pojawią się inne. Stałość wiary oprzeć można na woli. Wolą wyrażasz pragnienie wiary, miłości i ufności. Wobec Boga wyrażasz wolę trwania w Nim i w Jego miłości. W obliczu Ukrzyżowanego Jezusa wyrażasz wolę zjednoczenia z jego Krzyżem i współuczestniczenia w cierpieniu. Przed Bogiem Ojcem stajesz jako dziecko wyrażając wolę bycia prawdziwie Jego dzieckiem, a Ducha Świętego prosisz o zjednoczenie w Nim ze wszystkimi wierzącymi i wolą okazujesz swoją wiarę w to.
    Jako wierzący zbyt mało opieramy się na swej woli, a za dużo na emocjach i uczuciach. Dzisiaj rozważajmy ten fragment Ewangelii zwracając uwagę na Boże słowa. Jednocześnie zastanawiając się nad etapami w naszym rozwoju duchowym i udziałem woli w kształtowaniu relacji między nami a Bogiem. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!