banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 stycznia 2018 roku       Jesteś 1145472 naszym gościem.       Osób on-line: 13

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
81. Znaki zapowiadające zburzenie Jerozolimy.
    "A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą tam, gdzie być nie powinna - kto czyta, niech rozumie - wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry. Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni. A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie. Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał. I wtedy jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych. Wy przeto uważajcie! Wszystko wam przepowiedziałem."
(Mk 13,14-23)


   Komentarz: Zawsze słowa zapowiadające wydarzenia trudne, wydarzenia niepokojące, wydarzenia straszne, budzą w sercach zainteresowanie nie do końca właściwe. Bowiem serca szukają bardziej sensacji, chcą dociec spraw zewnętrznych, patrzą na zjawiska widoczne okiem ciała, a nie dopatrują się znaczenia duchowego. Nie zagłębiają się w wymowę zapowiadanych wydarzeń. Często chcą połączyć te zapowiedzi z konkretnymi przeżywanymi sytuacjami nie zdając sobie sprawy, iż Jezus w kilku zdaniach ujmuje nieraz całe wieki. A to, co już uważa się, że doświadczono, może jeszcze powrócić.
    Jezus nie określił czasu w jakim to wszystko będzie się dokonywać. Zatem postarajmy się bez specjalnego niepokoju, zagłębić dzisiaj w rozważanie o czasach ostatecznych. Takimi przecież są te obecne. Tutaj jednak proszę, abyśmy znowu odrzucili swoje, ludzkie pojęcie czasu. Nie ograniczajmy go do lat dwudziestu czy stu. Pozwólmy, iż Bóg sam ustali ten czas i będzie się on różnił od wszelkich ludzkich dociekań.
    Już mówiliśmy o tym, iż w Świecie Ducha dokonuje się o wiele więcej niż widzimy i czujemy. A to, co jest opisane dotyczy również i ducha. Ta walka duchowa ma również swój obraz w świecie materialnym, ale jej istotę można poznać tylko będąc człowiekiem na wskroś duchowym. Wiele spraw, które przeżywa świat, ma głębię, której ludzkość nie dostrzega. Jezus zaś właśnie tę głębię, ten pełny obraz widział, miał przed sobą. I chociaż mówił językiem prostym, by być zrozumiałym, to jednak sprawy, o których mówił są duchowymi i tak je należy odczytywać, próbować rozumieć.
    Mówimy tutaj: „próbować”, ponieważ umysł ludzki nie jest w stanie w pełni pojąć, ogarnąć, w pełni zrozumieć, dobrze zinterpretować. Szczególnie człowiek zwykły, który nie żyje sprawami ducha, który nie wchodzi w ten wymiar duchowy, bliską relację z Bogiem, będzie sądził według swego serca. A serce jego przylega do materii, więc i na sposób materialny głównie będzie patrzył na zapowiedzi Jezusa. My jednak jesteśmy duszami najmniejszymi. Jesteśmy duszami, które zdają się całkowicie na Boga, które pragną zniknąć, by żył w nas Bóg. Bowiem uświadamiamy sobie własną słabość. Dlatego wchodzimy szybciej w wymiar duchowy tej rzeczywistości. Bóg udziela nam tej łaski z racji naszego uniżenia i zdania się na Boga. Toteż mówić będzie do nas, jak do dusz już żyjących w tym wymiarze Boskim, wymiarze Ducha.
    Jezus zapowiada „ohydę spustoszenia zalegająca tam, gdzie nie powinna”. Czymże jest ta ohyda? To wydarzenia obejmujące Kościół, a świadczące o tym iż tworzą go ludzie, a więc istoty słabe, istoty grzeszne, upadające. To wydarzenia, które przerażą jednych z racji swej wielkiej pychy, bezczelności i świętokradztwa, a drugich w tejże pysze utwierdzą. To czasy, gdy szatan wejdzie w ludzkie dusze i będzie chciał poprzez nie sięgnąć Nieba, by je zbezcześcić. Będzie chciał dotknąć Świętego. Zarozumiałość i pycha szatana objawi się w pełnej skali. To stanie się powodem załamania wielu serc, odejścia z Kościoła, bowiem mylnie będą utożsamiać Jego świętość ze świętością dusz posługujących w nim. Świętość zaś Kościoła płynie z ran Jezusa, z Jego zdrojów, z Krzyża, z Jego Najświętszego serca. Jezus jest świętością Kościoła. Jezus - Eucharystia! To jest Centrum! To jest Serce Kościoła! To Jego życie! Wierni zaś i kapłani są tylko ludźmi - słabymi, grzesznymi. W prawdzie powołanymi do świętości, ale sami z siebie będącymi tylko grzechem. Stają się święci świętością samego Boga obecnego w Kościele. Dlatego tak ważnym jest, by wzrok mieć utkwiony w Jezusie. Nie patrzeć na ludzi, ale na Boga.
    Czym karmi się nasz wzrok, to potem będzie odzwierciedlać nasza dusza. Nieustannie wpatrujmy się w Ukrzyżowanego. Niech Jego obraz będzie w naszych sercach. Niech nasze serca zajmą się Bogiem. Czym się zajmują, tym żyją. Jeśli zajmują się Bogiem, Jego przymioty uobecniają się w nas. Jeśli ludźmi, ich grzeszność jest w nas. To proste zależności, ale jak ważne, by o tym wiedzieć. To trwanie w Świętym będzie naszą obroną przed ohydą spustoszenia. Ono uchroni nasze serca, które i tak będą strwożone. Jednak mając mocną podstawę, nie ugną się i nie załamią.
    Ważnym jest również, byśmy w tych czasach nie wracali do starego. Byśmy nie oglądali się za siebie. Obraliśmy Drogę Miłości jako swoją drogę duchową. Jesteśmy już na pewnym etapie. Oczywiście jedni głębiej w nią weszli, inni jeszcze są na początku, jednak już zaczęliśmy nią żyć. To jest pewien proces, który mamy już za sobą. On jakiś czas trwał. Nie traćmy teraz czasu na rozglądanie się i poszukiwanie jeszcze innych dróg. Zaufajmy, że Bóg w swoim Miłosierdziu, wiedząc ile jeszcze czasu pozostało skierował nas właśnie na tę - drogę dla najmniejszych, w której On sam odgrywa decydująca rolę, w której On sam czyni wszystko. W związku z tym czyni najlepiej i najszybciej. Nie rozdrabniajmy się na to, co przychodzi do nas z zewnątrz, choćby wydawało się drogą ciekawszą, która mogłaby wzbogacić naszą duchowość. To fałszywe myślenie podpowiadane nam przez szatana. On wie, że w ten sposób cofamy się, że wtedy nie idziemy żadną z tych dróg, bo nasze serce chwyta się różnorodności i nie kroczy w niczym. Staje na rozstaju dróg i bezradnie opuszcza ręce nie wiedząc, co dalej. Zamiast dążyć naprzód, stoi, waha się, rozmyśla tracąc cenny czas.
    O to chodzi szatanowi. On nie będzie nas jawnie odciągał od Kościoła, od obranej drogi duchowej. To nie ten etap rozwoju. On będzie działał subtelniej. Bardziej skrycie. Jego działanie będzie zawoalowane. Pod płaszczykiem piękna innej drogi, innych modlitw, innej duchowości wprowadzać nas będzie w rozterki. On zainteresuje nas inną pielgrzymką, innymi rekolekcjami, inną książką, a wszystko to przecież piękne, w Kościele i bardzo uduchowione! Tyle, że będzie zawracało nas z raz obranej drogi. Będziemy znowu przechodzili etap wstępny! A na to już nie ma czasu! „Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd”. Jeśli będziemy się wahać i zastanawiać, nieprzygotowani zostaniemy zaskoczeni owymi dniami. A one już stają się na naszych oczach! One już są! Tylko my tego nie widzimy!
    Dusze zaś zaskoczone z trwogi drżeć będą, upadać, od zmysłów odchodzić. Ulegną zgorszeniu, załamią się. O! Tylko ci, co trwać będą przy swoim Bogu - wytrwają. Bowiem inni, jeśli nie załamią ich wydarzenia, to ulegną złudnym, fałszywym prorokom, fałszywym mesjaszom, którzy mocą szatańską czynić będą znaki. Dusze te szukać będą schronienia, a znajdą sidła, szpony, pajęczą sieć na nich zastawioną. Wszystko to przepowiedział nam Jezus. Wszystko stało się wiadome, choć zakryte. Aby z czasem, gdy się zacznie, jawnym się stało.
    Do wszystkiego Bóg nas przygotowuje. Przed złem przestrzega. Na drogę swoją prowadzi. Niech żadna dusza nie mówi, że była nieświadoma tego, co się ma wydarzyć. Niech Bóg błogosławi nas, dusze Jego najmniejsze. Niech Duch Święty poprowadzi nasze serca i dusze, by z wielką otwartością przyjęły dzisiejsze rozważanie.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!