banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 24 czerwca 2018 roku       Jesteś 1181859 naszym gościem.       Osób on-line: 22

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
88. Przygotowanie Paschy.
    "W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: «Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?» I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: «IdĽcie do miasta, a spotka was człowiek, niosący dzban wody. IdĽcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas». Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleĽli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę."
(Mk 14,12-16)


   Komentarz: Spożywanie Paschy czynione na pamiątkę wyjścia narodu izraelskiego z Egiptu było ważną tradycją Izraela. Żydzi przywiązywali do niej dużą wagę. Toteż przygotowania do niej też były istotne, samo miejsce spożycia również. Jezus wydał pewne dyspozycje. Apostołowie idąc za Jego wskazaniami zrobili to, czego oczekiwał.
    Dlaczego wspomina się to wydarzenie, które pozornie wydaje się nie tak ważne? Otóż, każdy z nas powinien idąc za wskazówkami Jezusa przygotowywać się do Paschy. Jezus podczas tej Ostatniej Wieczerzy ustanowił Nową Paschę. Gdybyśmy chcieli pokusić się o porównanie, to ta nowa Pascha zwana teraz Mszą św. upamiętnia wyzwolenie ludu wybranego spod jarzma niewoli grzechu. Stara Pascha wspomina uwolnienie z niewoli egipskiej. Ofiarą wcześniej składaną był baranek - zwierzę. Teraz był nią sam Jezus, zwany zresztą Barankiem Ofiarnym. O ileż ważniejszą jest ta, gdzie Bóg sam siebie daje w ofierze za nas, za ludzi!
    Tak więc wspomnienie tejże Paschy jest szczególnie istotne. Tak, jak Żydzi czynili przygotowania do swojej wieczerzy, tak i teraz my - ludzie wierzący, chrześcijanie, katolicy powinniśmy również odpowiednio przygotowywać się do tak ważnego wydarzenia. Tym bardziej, że o ile tamta Pascha była jedynie przypomnieniem wydarzenia sprzed wielu lat, to Msza św. jest nie tylko wspomnieniem, jest na nowo uobecnieniem się Boga w tej ofierze. To niebywałe, bowiem w różnych religiach, wierzeniach, nie ma tak wielkiej ofiary. W dodatku żadna z ofiar opisywanych nie jest ponawiana. Może być jedynie wspominana. Jezus natomiast swoją ofiarę ponawia nieustannie. On nieustannie wisi na Krzyżu i podczas Mszy św. kona. Z Jego serca stale wypływają zdroje miłosierdzia na cały świat, ciągle od nowa odnawiając rodzący się właśnie Kościół. Jest to za każdym razem ta sama ofiara. Wielką jest tajemnicą, niepojętą, którą w pewnym stopniu poznamy dopiero w wieczności. Jeśli przyjmujemy, iż jest to ta sama ofiara, to znaczy, że uczestnicząc we Mszy św. bierzemy udział w ukrzyżowaniu Jezusa i Jego śmierci.
    Słowa te czyta się gładko. Są nam znane. Do tego stopnia spowszedniały, że nie zwracamy zbytniej uwagi na to, co oznaczają. Ich treść, ich znaczenie spłycane jest tak bardzo, że przeciętny człowiek nie zauważa dokonującego się konania Jezusa oraz jego następstw, czyli zbawienia, które jako wielka łaska i dar spływa na wszystkich zebranych i na cały świat. Przyjęcie zaś Jezusa do serca w Komunii św. jest traktowane raczej jako tradycja a nie zjednoczenie z Bogiem! Dopóki człowiek nie zda sobie sprawy z tego w czym uczestniczy, dopóki nie zobaczy tej wielkiej Tajemnicy Zbawienia, dopóki nie spotka się z Bogiem Wcielonym otwartym sercem i duszą, dopóty nie będzie widział potrzeby odpowiedniego przygotowania się do tego spotkania. Jednak z drugiej strony, aby spotkać się z Bogiem, trzeba się do tego przygotować. Koło się zamyka, a wierzący tkwią w swych starych przyzwyczajeniach.
    Dzisiaj zwróćmy naszą uwagę na przygotowanie do Mszy św. Jezus przygotowywał swoich uczniów trzy lata. ¦cisłe grono apostołów było szczególnie pouczane. Z nimi spędzał najwięcej czasu. Im też powierzał niektóre tajemnice. Gdy zbliżał się czas Paschy, dwóm polecił jej przygotowanie mówiąc, gdzie mają pójść i jak rozmawiać. Podczas samej Paschy wiele pouczał, tłumaczył, dawał wskazówki. Nie zdając sobie z tego sprawy, uczniowie dowiadywali się, jak w przyszłości będzie sprawowana Eucharystia. Nawet sam moment Przeistoczenia, a potem przyjęcia Ciała i Krwi był przygotowaniem do Paschy ich życia - do męki, śmierci i Zmartwychwstania Jezusa.
    Zauważmy ile czasu, ile pouczeń, ile podjętego wysiłku! A my przychodzimy na Mszę św. „z biegu”! Chcemy „z marszu” przyjmować Boga do serca! Jak zamierzamy przeżyć śmierć Jezusa, gdy o niej w ogóle nie myślimy. Po prostu nasze myśli błądzą gdzie indziej! Jak możemy wejść w głębię spotkania z Bogiem, skoro nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że Go spotykamy na Mszy św. A nawet jeśli wiemy o tym, to i tak zapominamy. Mszę św. traktujemy bardzo często jako przykry obowiązek uczestniczenia w długich modlitwach. Razi nas wymowa kapłana sprawującego Eucharystię, denerwują nas inne osoby, które siedzą przed nami, zwracamy uwagę na strój, wygląd. Jakże często czas Mszy św. traktujemy jako czas na przemyślenie jakiegoś problemu, zupełnie w oderwaniu od Boga!
    Co czynimy?! Jesteśmy świadkami Ukrzyżowania, a serca nasze są tak zimne! Patrzymy obojętnie na ołtarz, jakby nic tam się nie dokonywało! Wobec Żydów wydajemy surowe sądy, a my sami, jak się zachowujemy w obliczu męki Jezusa na Krzyżu! Moment Przeistoczenia przechodzi niezauważony! O, jakże Jezus czuje się samotny, skoro Jego dzieci obojętnie spoglądają na Niego! Skoro nie zastanawiają się nad wielkością ofiary, cudem zbawienia, nad właśnie co dokonującą się niepojętą tajemnicą!
    Jak bardzo musi być zamknięte twoje serce, że nie widzisz Jezusa Ukrzyżowanego, nie widzisz Jego męki, Jego konanie nie robi na tobie wrażenia! Nie zauważasz Jego ran! Nie widzisz spływającej Krwi! Nie słyszysz jęków, jakie wydaje Jezus! A Jego spojrzenie! Nie widzisz tego pełnego bólu, cierpienia, pełnego miłości spojrzenia! On tym wzrokiem obejmuje ciebie! Bo właśnie w tym momencie cała Jego miłość, całe miłosierdzie wylewa się z Jego serca by odrodzić ciebie, odrodzić ziemię! A ty stoisz, klęczysz, siedzisz obojętnie! Milczysz! Twoje serce milczy obojętnie! Nie drgnie nawet przez chwilę! I ty mówisz, że wierzysz? Ty mówisz, że kochasz? Gdyby tak było, leżałbyś krzyżem przez całą Mszę św., płakałbyś ze wzruszenia widząc tak niepojętą miłość Boga do ciebie! Długie godziny spędzałbyś z ochotą na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, bo czułbyś tam obecność Boga! A do Mszy św. przygotowywałbyś się bardzo dokładnie prosząc o darowanie win, o uświęcenie twojej duszy, o oczyszczenie twego serca. Zapraszałbyś Maryję, by Ona wraz z Józefem przygotowała tę zimną, brudną grotę twego serca na przyjęcie Jezusa. Nie śmiałbyś sam przyjmować Go w objęcia, więc znowu błagałbyś Maryję, by swoje dziecko utuliła w swoich ramionach!
    O, dzieci Boże! Nie przychodĽmy na Mszę św. jak do sklepu, gdzie można sobie coś wybrać, coś załatwić, a potem odejść i więcej o tym nie myśleć. Nie przychodĽmy jak do miejsca obcego, nic dla nas nie znaczącego. Niech to będzie miejsce naszego prawdziwego spotkania z Bogiem. Miejsce najpiękniejsze na świecie! Miejsce pełne miłości, gdzie rozważać będziemy niepojęty dar Bożego Miłosierdzia. Gdzie trwać będziemy pod Krzyżem i jednoczyć z Jezusem konającym, gdzie Miłość będzie nas obejmować i przenikać nasze dusze. Jednak by tak się stało, trzeba tego pragnąć, trzeba modlić się o to, trzeba podejmować wysiłek kochania, wysiłek modlitwy, wysiłek trwania. Trzeba przygotować się wcześniej, aby świat, który nami włada, w formie obrazów, myśli, emocji nie opanowywał serc, nie wypełniał naszych dusz. Potrzeba wyciszenia już wcześniej. Zanim pójdziemy do Kościoła. Potrzeba modlitwy już w domu, skupienia i nastawienia serca na spotkanie. Jak zakochani szykują się na spotkanie, myślą o tej drugiej osobie, z myślą o niej wykonują różne czynności i już cieszą się na wzajemną bliskość, tak i my powinniśmy przygotowywać się do tego jedynego w swoim rodzaju spotkania. By stało się ono prawdziwym potrzeba dwóch osób z otwartymi kochającymi sercami. Jeśli jedna ze stron jest zamknięta, to choćby ta druga kochała jak nikt na świecie i z tej miłości cierpiąc umierała, do spotkania nie dojdzie.
    Niech Bóg błogosławi nas. Prośmy Ducha ¦więtego, by poprowadził nas przez to rozważanie.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!