banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 11 grudnia 2018 roku       Jesteś 1220376 naszym gościem.       Osób on-line: 22

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
96. Jezus przed Piłatem.
    "Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Odpowiedział mu: «Tak, Ja nim jestem». Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: «Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają». Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił."
(Mk 15,1-5)


   Komentarz: Duch Święty prowadzi tych, którzy Jemu się poddają, którzy Jego proszą o prowadzenie. Jezus był pełen Ducha. Jezus był zjednoczony z Ojcem i Duchem. Jezus był jedno z Bogiem Troistym. Ta jedność sprawiała, iż czynił, mówił, myślał to, co Bóg. Trudno nam ludziom wyobrazić sobie to zjednoczenie tych Trzech Osób Boskich, które chociaż trzy, są jednym. Przyrównanie na przykład do dziecka w łonie matki też nie odzwierciedla tych zależności i tej jedności, bowiem dziecko zależne jest całkowicie od matki, od niej wszystko czerpie, a po przyjściu na świat, długo jeszcze jej podlega, uczy się samodzielności, poznaje otoczenie. Jest w prawdzie między nimi więĽ emocjonalna bardzo silna i często matki „wyczuwają”, gdy dzieje się coś nie tak z dzieckiem, ale wszystko to nie jest jeszcze taką jednością, taką równością, takim zespoleniem, a jednocześnie odrębnością, jak w przypadku Trójcy Świętej.
    Dlaczego właśnie dzisiaj o tym mówimy? Na pozór może wydawać się to nie spójne z fragmentem Ewangelii. Jednak tak nie jest. Otóż. Bóg pragnie dzisiaj nam ukazać, iż Żydzi podnosząc rękę na Jezusa, podnieśli ją na Boga. Na Ojca, Syna i na Ducha Świętego. Nie jest naszym celem dzisiaj udowodnić kiedy, w jaki sposób to uczynili. Chcemy raczej uświadomić sobie sam fakt, iż Żydzi, przez cały czas, gdy nastawali na Jezusa, gdy zadawali Mu podchwytliwe pytania, by przyłapać Go na błędnym myśleniu, gdy knuli przeciw Niemu, gdy podejmowali kroki, aby Go pojmać, a potem, gdy fałszywie oskarżali, żądając karę śmierci, w końcu gdy męczyli, dręczyli, katowali i zabili, wszystko to czynili wobec Boga. Ich bezczelność nie miała granic. Tupet przechodził wszelką przyzwoitość. Pycha i zarozumiałość były iście szatańskie. Dlatego szatan mógł się nimi posłużyć. Żydzi występowali przeciwko swojemu Bogu.
    To jest niepojęte, jednocześnie bardzo dramatyczne. Tyle lat oczekiwania na Mesjasza, aby gdy przyjdzie nie rozpoznać Go, nie rozpoznać w Nim samego Boga Izraela, który zszedł na ziemię. Nie dość na tym. Uczynić z Nim najgorzej, jak tylko człowiek może to wymyślić. Żydzi bluĽnili i obrażali Boga Ojca, Boga Izraela. Popełniali grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Lżyli i katowali Jezusa. Obrażali Boga w Jego istocie. Podważali Jego Miłość, odrzucali ją. Chcieli dotknąć Bożej mądrości chcąc stanąć wobec Niego jak równy z równym. Więcej, przecież wobec Jezusa chcieli udowodnić swoją przewagę, swoją wyższość, swoją siłę, władzę. Jak bardzo nisko musi upaść człowiek, żeby zachowywać się w ten sposób. W dodatku jak bardzo trzeba być zakłamanym, by czynić to wszystko rzekomo w obronie czystości wiary, w obronie Prawa, w obronie samego Boga. Wielkość ich grzechu jest niewyobrażalna.
    Zajmijmy się zatem samym Jezusem i jednością trzech Osób Boskich. Zauważmy, że Jezus przez cały czas przesłuchań wypowiada niewiele słów. Gdy rozpoczyna się droga Krzyżowa, jest ich jeszcze mniej. Jezus przyjmuje postawę, która niektórym może wydać się nierozsądna. Przecież będąc Bogiem mógłby podjąć się własnej obrony i wygrałby. Zawsze w dyskusjach z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, objawiała się Jego Mądrość, wiedza, inteligencja. Chociaż wielokrotnie próbowali, to nie udało im się nigdy udowodnić Mu niewiedzy lub błędnego myślenia, nieznajomości Pism, złej ich interpretacji. Dlaczego teraz tego nie czynił? Dlaczego milczał? Otóż Jezus nie milczał. Oczywiście w znaczeniu zwyczajowym, nie otwierał ust i nie wypowiadał się. Ale Jego postawa była wielkim wyrazem pokory, miłości i trwania w Prawdzie. Była krzykiem Boga ukazującego swoje oblicze miłości - cierpliwej, łagodnej, uległej, przebaczającej. Miłości miłosiernej.
    W tym czasie - Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku dokonywało się coś niebywałego. Chociaż Jezus niejako odsunął od siebie naturę Boską, by przyjąć całość ciężaru w swej człowieczej naturze, by Jego ofiara była pełną, doskonałą, to jedność Trzech Osób Boskich w tym czasie była szczególna. W Jezusie cały Bóg przyjmował ofiarę, niósł Krzyż, oddawał życie za każdego i wylewał zdroje Miłosierne. Dzieje się tak za każdym razem, gdy dusza godząc się zupełnie na swoje człowieczeństwo i wszystko, co ze sobą niesie, a więc słabość, skażenie grzechem, brak miłości, przyjmuje wolę Boga w sposób niemalże doskonały. Gdy w całkowitej uległości, pokorze, świadomości tego kim jest ona sama i kim Ten, Który ją stworzył, otwiera się na rzeczywistość Boga i pozwala tej rzeczywistości wnikać w siebie. Pozwala samemu Bogu, by czynił sobie z niej narzędzie. Mając cały czas świadomość własnej niemocy, oraz wszechmocy Tego, Który ją wypełnia. Zdając sobie sprawę, iż wszystko może Ten, Który posługuje się narzędziem, natomiast samo narzędzie jest niczym.
    To całkowite oddanie się Bogu jest zjednoczeniem z Nim. Jest objawieniem się w duszy samego Boga. Dusza taka prowadzona jest przez Ducha Świętego. Natchniona Jego mądrością, stara się spełniać wolę Ojca. Na swojej drodze zjednoczenia z Bogiem zauważa, iż najpełniej może zjednoczyć się z Jezusem, który żył jako człowiek na ziemi, cierpiał, borykał z niewygodą. Zaznał wszystkiego co ludzkie, żeby ludzkiemu życiu nadać sens. Toteż dusza ta zaczyna pragnąć coraz częściej przebywać pod krzyżem, adorować Jezusa Ukrzyżowanego. Na pewnym etapie dojrzewa do pragnienia zjednoczenia z cierpiącym Jezusem, z Jego Boskim, poranionym Ciałem, by w końcu prosić Boga o zanurzenie w ranach i możliwość współuczestniczenia w cierpieniu Jezusa na Krzyżu. Dusza dojrzewa do tego, by wraz z Jezusem zawisnąć na Krzyżu. Dzieje się to oczywiście w sferze ducha, chociaż często ma swój wyraz w fizycznym cierpieniu. Duszą kieruje cały czas Duch Święty. Tak zjednoczona z Bogiem Troistym nie pragnie niczego, tylko Boga, tylko Krzyża, tylko, aby pełnić wolę Boga.
    Zauważmy, że choćby na drodze tej duszy były kamienie, które z łatwością mogłaby usunąć, ona pragnie w zjednoczeniu z Jezusem zbawiać dusze. Dlatego nie podejmuje wysiłków, by te kamienie z drogi usuwać, a cały jej wysiłek idzie na to, by jak najdoskonalej wypełnić wolę Boga. Zaczyna postępować jak Jezus w obliczu nadchodzącego Krzyża. Przyjmuje z otwartymi ramionami, nie broni się, nie oskarża innych, chociaż często miałaby do tego prawo. Ona całuje Krzyż Zbawienia i z wielką radością go podejmuje. Wszystko to dzieje się w zjednoczeniu z Trójcą Świętą, pod natchnieniem Ducha Świętego będącego wyrazem Miłości Boga.
    Przyjmowanie Krzyża jest przyjmowaniem samego Boga. Odrzucenie zaś Krzyża jest odrzuceniem woli Boga, co pośrednio jest zamknięciem się na Niego samego. Są to mocne słowa, jednak prawda nie zawsze jest słodka i łatwa w przyjmowaniu. Niech Bóg da nam swoje błogosławieństwo, byśmy wraz z Duchem Świętym w pełni otwartości naszych serc rozważyli te słowa. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!