banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 16 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1203959 naszym gościem.       Osób on-line: 19

Ewangelia wg. św. Marka

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mk 1,1-8
    Mk 1,9-11
    Mk 1,12-13
    Mk 1,14-15
    Mk 1,16-20
    Mk 1,21-22
    Mk 1,23-28
    Mk 1,29-31
    Mk 1,32-34
    Mk 1,35-39
    Mk 1,40-45
    Mk 2,1-12
    Mk 2,13-17
    Mk 2,18-22
    Mk 2,23-28
    Mk 3,1-6
    Mk 3,7-12
    Mk 3,13-19
    Mk 3,20-21
    Mk 3,22-30
    Mk 3,31-35
    Mk 4,10-13
    Mk 4,21-23
    Mk 4,24-25
    Mk 4,26-29
    Mk 4,30-32
    Mk 4,33-34
    Mk 4,35-41
    Mk 5,1-20
    Mk 5,21-34
    Mk 6,1-6
    Mk 6,7-13
    Mk 6,14-29
    Mk 6,30-44
    Mk 6,45-52
    Mk 6,53-56
    Mk 7,1-13
    Mk 7,14-23
    Mk 7,24-30
    Mk 7,31-37
    Mk 8,1-9
    Mk 8,10-13
    Mk 8,14-21
    Mk 8,22-26
    Mk 8,27-30
    Mk 8,31-33
    Mk 8,31-33
    Mk 9,2-8
    Mk 9,9-13
    Mk 9,14-29
    Mk 9,30-32
    Mk 9,33-37
    Mk 9,38-41
    Mk 9,42-50
    Mk 10,1-12
    Mk 10,13-16
    Mk 10,17-22
    Mk 10,23-27
    Mk 10,28-31
    Mk 10,32-34
    Mk 10,35-40
    Mk 10,41-45
    Mk 10,46-52
    Mk 11,1-11
    Mk 11,12-14
    Mk 11,15-19
    Mk 11,20-25
    Mk 11,27-33
    Mk 12,1-12
    Mk 12,13-17
    Mk 12,18-27
    Mk 12,28-34
    Mk 12,35-37
    Mk 12,38-40
    Mk 12,41-44
    Mk 13,1-4
    Mk 13,5-8
    Mk 13,9-13
    Mk 13,14-23
    Mk 13,24-27
    Mk 13,28-32
    Mk 13,33-37
    Mk 14,1-2
    Mk 14,3-9
    Mk 14,10-11
    Mk 14,12-16
    Mk 14,17-21
    Mk 14,22-25
    Mk 14,26-31
    Mk 14,32-42
    Mk 14,43-52
    Mk 14,53-65
    Mk 14,66-72
    Mk 15,1-5
    Mk 15,6-15
    Mk 15,16-20
    Mk 15,21-22
    Mk 15,23-28
    Mk 15,29-32
    Mk 15,33-37
    Mk 15,38-41
    Mk 15,42-47
    Mk 16,1-8
    Mk 16,9-14
    Mk 16,15-18
    Mk 16,19-20

 
100. Ukrzyżowanie.
    "Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: «Król Żydowski». Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony."
(Mk 15,23-28)


   Komentarz: „W poczet złoczyńców został zaliczony”. To kolejny fragment, w którym ukazywana jest męka Jezusa. To jednocześnie fragment, w którym Bóg pokazuje nam czym jest dusza maleńka. Wspólnie rozważymy wielką miłość Boga wyrażającą się w ofierze oraz ogromne przeciwieństwo tejże miłości, czyli słabość człowieka. Zacznijmy jednak od słów: „W poczet złoczyńców został zaliczony.” Dusze maleńkie powinny zdać sobie sprawę szczególnie z jednej rzeczy. A mianowicie Jezus był traktowany jak człowiek najniższej kategorii. Był uznany za przestępcę, pozbawiony wszelkich praw. My wiemy Kim był wtedy Jezus chodzący po ziemi. Ale tamci ludzie nie traktowali Go jak Boga, jak Zbawiciela. Oni traktowali Go jak najgorszego z najgorszych.
    Sposób w jaki doprowadzano skazańca do śmierci pokazywał całkowite pohańbienie człowieka, poniżenie zupełne. Człowiek taki przestawał być obywatelem, członkiem społeczeństwa o pełnych prawach. On był już poza nawiasem, wyrzucony za margines. Można było zrobić z nim wszystko. Traktowano go gorzej jak zwierzę. Jezus, w którym my teraz widzimy Boga i przez ten pryzmat patrzymy również na tamte wydarzenia, wtedy nie był uznany za Boga. Uważano Go za zwykłego człowieka, w dodatku uczyniono wszystko, by Go wyzbyć wszelkich praw, by poniżyć i pohańbić. Ci, co to czynili, nie myśleli o tym, kogo skazują na śmierć. Nienawiść do reszty zaślepiła ich oczy, zamknęła serca. Jezus umierał opuszczony przez wszystkich, nawet przez najbliższych przyjaciół. Jego doświadczeniem było również opuszczenie przez Ojca, co było szczególnie dotkliwe.
    Dlaczego podkreślamy to tak mocno? Otóż, dusze maleńkie mają upodabniać się do swojego Oblubieńca. To upodobnienie idzie na dwóch płaszczyznach. Pierwsza - to świętość. Dusze maleńkie mają dążyć do świętości. Celowo używamy słowa dążyć, bo Najmniejsze całe życie spędzają na dążeniu. Są za małe, by cel osiągnąć, ale ich zadaniem jest dążenie z wielką ufnością, iż Bóg sam podaruje im świętość nagradzając wysiłek, a nie efekty. Druga płaszczyzna to upodobnienie w sposobie bycia traktowanym, upodobnienie w sposobie przyjmowania tego. To jest szczególnie trudne. Ponieważ każdy człowiek w sposób niemalże naturalny broni się przed poniżeniem, przed wyśmianiem, przed oszczerstwami. Gdy biją, chce się obronić. Ręka sama unosi się, by osłonić twarz. Człowiek pragnie docenienia, zauważenia, wyróżnienia, uznania. Takie jest teraz wychowanie, iż należy się „wybić” z tłumu, czymś wyróżniać. Aby osiągnąć cel należy zrobić wszystko. Nawet sprzedać samego siebie, swoje poglądy, wyznawane wartości, aby tylko zdobyć to, do czego się dąży. Cena nie gra roli, liczy się cel. Niestety przy takim pojmowaniu sprawy, człowiek tylko pozornie ten cel osiąga, bowiem traci o wiele więcej. Zatraca siebie, swoją duszę.
    To nie są staroświeckie poglądy. To realia współczesne. Człowiek ma zakodowaną konieczność rywalizacji, konieczność bycia najlepszym, dążenia do kariery (jakkolwiek by ona wyglądała), konieczność osiągnięcia sukcesu. Dzisiejsze wychowanie nie sprzyja stawaniu się podobnym do Jezusa. Jest przecież czymś zupełnie odwrotnym. Przy takim nastawieniu człowieka, trudno mu przyjmować odmienny osąd o nim, niż on sam by tego sobie życzył. Jednak dusza maleńka to taka, która we wszystkim naśladuje Jezusa. Ona bardzo pragnęłaby być niczym Jezus. A Jego cechy - aby były jej własnością. To dążenie do upodobnienia w sposobie przyjmowania Krzyża również wynosi ją ku świętości. Wtedy te dwie płaszczyzny łączą się. Kiedy się o tym mówi i pisze, wygląda to w miarę do przyjęcia. Wtedy człowiek uznaje taką postawę jako swoją i dziwi się, że ktoś mógłby mieć jeszcze jakieś wątpliwości. Jednak w momencie konkretnej sytuacji życiowej, kiedy otoczenie wyrazi opinię zdaniem człowieka krzywdzącą, kiedy zostanie on potraktowany gorzej niż się tego spodziewał, gdy dosięgnie go niesprawiedliwość, krzywda, gdy nie zostanie doceniony jego wysiłek, jego praca czy poniesione koszty, gdy zostanie dotknięty w ten czuły punkt swego „ja”- miłość własną, gdy jego pycha będzie zraniona, wtedy zapomina o postawie cichej, uległej, pokornej, a budzi się w nim chęć walki o swoje. Ma poczucie krzywdy, którą chce sobie wynagrodzić. Poczucie niesprawiedliwego traktowania wzbudza w nim żal, pretensje niemal do całego świata. Stąd już tylko krok do pretensji do samego Boga.
    I w takim momencie staje przed nami Jezus - Bóg, który będąc samą Doskonałością - zostaje niesprawiedliwie osądzony, traktowany najpodlej na świecie, zabity, chociaż nie skrzywdził nikogo, a czynił samo dobro człowiekowi. Staje przed nami cichość, łagodność. Staje milczenie, staje miłość czynna. Staje przebaczenie. Czyni wszystko to, przed czym tak często wzbrania się ludzka dusza, bowiem człowiek dąży do czego innego niż Bóg. Bóg cały nastawiony jest na człowieka i jego zbawienie. Człowiek zaś stale ukierunkowany jest na siebie. Dlatego tak trudno jest stać się jednością. Skoro wektory skierowane są w różnych kierunkach. Boga - od siebie do człowieka. Natomiast wektor człowieka stale skierowany jest na niego samego. Pozornie, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że to ten sam kierunek - człowiek. Jednak podobieństwo, do jakiego ma dążyć dusza maleńka ma obejmować wszystko. Jeśli Bóg cały nastawiony jest na dawanie, a więc kierunek od siebie, to i człowiek powinien być cały nastawiony na dawanie, więc również kierunek od siebie. Zmiana tego kierunku nastawienia oznacza od razu zmniejszenie podobieństwa do Jezusa.
    Ten kierunek nastawienia jest bardzo ważny, bowiem ten wektor to swego rodzaju cecha Miłości Boga. Tą cechą jest dawanie siebie. W bardzo szerokim pojęciu. Dawanie, czyli czynienie wszystkiego dla innych, czyli przyjmowanie wszystkiego od innych z wdzięcznością, czyli poświęcanie swego czasu, sił, zdolności, wyrzekanie się różnych rzeczy i spraw na rzecz innych, to również przebaczanie, aby błogosławieństwo przebaczenia dosięgało tych, od których zaznało się wcześniej krzywdy. Miłość, to również ofiara z siebie na rzecz innych, to cierpienie przyjęte w czyjejś intencji, dla kogoś z wiarą i ufnością, iż Bóg zamieni je na potrzebne łaski dla tychże osób. Dusza maleńka wpatrzona w Jezusa ma Go naśladować. Jednak ze względu na swoją małość całkowitą, nie jest do tego zdolna. Jak zatem ma tego dokonywać, skoro nie ma do tego sił, zdolności, umiejętności, wytrwałości, inteligencji. Niczego! Otóż dusza maleńka ma nieustannie wpatrywać się w Jezusa. Nieustannie starać się być pod Jego Krzyżem, adorować Jego mękę. Dusza maleńka ma prosić o wszystko! O wytrwałość w modlitwie pod Krzyżem, o miłość do Krzyża, o umiłowanie zdrojów, o upodobnienie do Jezusa, o cichość, pokorę, uległość, o miłosierdzie dla niej i w niej dla innych. Dusza maleńka sama nie posiada nic. Jednak Bóg uzbraja ją w swoje pouczenia. Daje więcej niż innym duszom. On prowadzi dusze maleńkie krok po kroku maleńką drogą Miłości. Na tej drodze dusza prowadzona przez Ducha Świętego ubogacana jest darem Miłości. Miłość zaś sama w sobie będąc przymiotem Boga, przemienia duszę upodabniając ją do Jezusa. Upodobnienie to zaś dotyczy zarówno uświęcenia - cnót, jak i sposobu traktowania przez innych oraz przyjmowania tego przez duszę. A to zaś ją doskonali jeszcze bardziej w świętości. Nie zawsze świętość duszy jest zauważana przez otoczenie. Nieraz specjalnie Bóg nie daje tego poznania innym, by dusza miała więcej okazji do doskonalenia się.
    Pragniemy dzisiaj podkreślić ogromną miłość Boga, jaka wyraża się w przyjęciu na siebie opinii złoczyńcy, w zgodzie na traktowanie Go jak najgorszego przestępcę, w pozwoleniu na to, by człowiek poniżył Go tak bardzo, aż po uśmiercenie na Krzyżu. Jezus przyjął to cierpienie na siebie cały będąc Miłością do człowieka. A Jego uczucie nie zmieniło się ani odrobinę mimo zaznawanych cierpień. Ale to jeszcze nie koniec. On nie tylko że nie odpowiadał nienawiścią na nienawiść. On odpowiadał miłością i wylewał na człowieka zdroje miłosierne. To jest doskonałość Miłości. Odpowiada człowiekowi na zaznawane zło - miłością, a ponad to, wyraża tę miłość jeszcze doskonalej, bo w zamian wylewa miłosierdzie, niwecząc skutki zła. W tym właśnie tkwi sedno doskonałości Bożej Miłości. Ona zalewa miłosierdziem ludzkie serca, by nie doświadczały skutków zła, jakie wyrządzają innym, a przede wszystkim w tym momencie samemu Bogu.
    Czy zrozumieliśmy wielkość tej doskonałości? Można by rzec, że Bóg kocha nie tylko w stu procentach. Jego Miłość to 200%. Nie tylko przyjmuje na siebie zło, ale odpowiada miłosierdziem - przebaczeniem i uświęceniem. To niepojęta tajemnica Bożej Miłości Miłosiernej! Człowiek zaś nie posiada nic. Jego dziełem jest zło. Może jednak napełniać się Miłością Boga poprzez otwieranie się na nią, poprzez trwanie przy Bogu, poprzez wyrażanie wielkiego pragnienia upodobnienia się do Niego. Wtedy Bóg w swej nieskończonej hojności da duszy to, czego ona pragnie, o co prosi, a co dla niej od wieków przygotował, do czego ją stworzył i powołał. Miłość stanie się udziałem takiej duszy.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!