banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 23 listopada 2017 roku       Jesteś 1130258 naszym gościem.       Osób on-line: 1


Rozważanie do orędzia NMP Królowej Pokoju
Orędzie z 25 października 2008 roku.


"Drogie dzieci! W szczególny sposób wzywam was wszystkich, abyście się modlili w moich intencjach, aby przez wasze modlitwy zatrzymać plan szatana wobec ziemi, która codziennie jest coraz dalej od Boga, a w miejsce Boga umieszcza siebie i niszczy wszystko to, co jest piękne i dobre w duszy każdego z was. Dlatego, kochane dzieci, uzbrójcie się w modlitwę i post, abyście byli świadomi jak bardzo Bóg was kocha i wypełniali wolę Bożą. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie". (Medjugorje 25.10.2008r.)

Trwanie w Bogu, przy Krzyżu - trwanie w akcie miłości.

Ciągłe zjednoczenie z Bogiem, o którym mówi Najświętsza Maryja Panna jest niezmiernie ważne zarówno dla poszczególnej osoby, jak i wspólnot i realizowanego na ziemi Bożego Dzieła. Takie trwanie z Bogiem sprawia, że trudne sytuacje danego dnia przechodzą spokojnie, a serca nie zostają poranione i wychodzimy z codziennych zdarzeń z poczuciem pokoju w sercu. Wszystko to doświadczamy dzięki Bogu, z którym stale staramy się jednoczyć.

Możemy odnieść to do wielu przeżywanych sytuacji. Trwanie w zjednoczeniu z Bogiem w "Świecie Ducha" roztacza szersze kręgi miłości i pokoju, które obejmują kolejne osoby ze wspólnoty. Wtedy inni również doświadczają Bożej obecności w różnych zdarzeniach, otrzymują pomoc w pokonywaniu przeszkód, siłę, by wytrwać mimo bólu.

Trwanie w zjednoczeniu staje się zatem trwaniem wspólnoty. Lecz to nie koniec, bowiem zatacza ono jeszcze szersze kręgi. Dobro pomnażane trwaniem w zjednoczeniu z Bogiem dotyka także wielu innych członków Kościoła. Można stwierdzić, że cały Kościół doznaje przez to licznych łask. Za przyczyną jednego, maleńkiego "ogniwa", wydawać by się mogło tak mało istotnego, tak słabego, doznaje umocnienia cała ludzkość. Tak, jak w łańcuchu. ogniwo wzmocnione, powoduje wzmocnienie całości. Tyle, że w łańcuchu mocne miejsca nie przelewają swego umocnienia na inne ogniwa i tam słabe ogniwa nadal pozostają takie, w Kościele, w "Świecie Ducha" umocnione ogniwa, jakimi są święte dusze, udzielają tegoż umocnienia innym ogniwom, czyli innym duszom. Te zaś, dzięki temu nabierają sił i mogą również poprzez czynione dobro, wybierane dobro przyczyniać się do umocnienia dusz kolejnych itd.

Jest to reakcja lawinowa i stanowi dla współczesnej ludzkości pewną pociechę, niesie nadzieję, że nawet w dzisiejszych czasach, tak zawładniętych przez szatana, tak pędzących ku piekłu, można powstrzymać to zło i przyczynić się do rozwoju dobra. Może to czynić każdy z nas, wszyscy ludzie. Każdy bowiem człowiek w momencie wyboru dobra - umacnia Kościół. Gdy ulega złu - niszczy go. Miejmy tego świadomość, że nasze wybory, nasze trwanie w Bogu lub uleganie wątpliwościom nie jest tylko naszą prywatną sprawą, a wpływa na całe Mistyczne Ciało Chrystusa.

Nastały czasy bezpośredniego przygotowania do oczyszczenia.

To, o czym mówi NMP Królowa Pokoju nie jest tylko objawione widzącym z Medjugorje. Od wielu lat Matka Najświętsza mówi o tym swym dzieciom. Ostrzega także umiłowanych swoich synów. Niestety, zbyt mało serc przyjmuje tę prawdę, zbyt mało wierzy i ufa. Szatan tak omamił serca, dusze, tak działa na zmysł wzroku i słuchu, tak pobudza pożądliwości posiadania, wyróżniania się z tłumu, robienia kariery, że wszyscy zatracamy już zdolność rozpoznawania zbliżającego się wroga. Wszyscy zostajemy sprytnie otumanieni przez tę wysoką inteligencję. Zbyt słabe są nasze serca i dusze. Za bardzo stawiamy na intelekt.

A z Bogiem prawdziwe spotkanie odbywa się w sercu. Bóg zamieszkuje duszę i z jej głębi przemawia do ludzi. To, co nadchodzi jest nieuniknione. Ale rozmiar tego, wielkość i zasięg zależy od nas, od ludzi, od dusz najmniejszych. "Błądzimy i dlatego Matka Boża intensywnie przełamuje tę pustynię, tę nicość teorii, pieniędzy, fałszywych bożków, fałszywych wartości. Ona je łamie dzięki swoim wiecznym ideom, a to niosą mali ludzie. Wielkie idee, ale w małych rękach. Wielkie idee, ale w małych sercach. Dary Boga w tak kruchych ludziach. (o. Jozo Zovko)."
Na ile głęboko trwać będziemy w Bogu, na tyle Bóg Ojciec będzie zajęte miał ramiona, którymi obejmować będzie swoje dzieci. Im bardziej zjednoczone będą dusze najmniejsze z Bogiem, tym mocniejszy stawać się będzie cały Kościół, tym więcej dusz doznawać będzie łaski nawrócenia i umocnienia. I okazać się może w chwili, gdy zacznie wypełniać się zapowiedziany czas, że dusz przygotowanych jest o wiele więcej niż teraz, że Kościół się wzmocnił, a obecność Boga przychodzącego do swej własności jest dla większości dusz doświadczeniem miłości podnoszącej, miłości chroniącej, a nie miłości oczyszczającej. Bowiem swoiste oczyszczenie przeszły już te dusze w swojej codzienności podejmując trudy i cierpienia z miłością.

Miłość powinna być motorem. Życie w miłości - celem.

Matka Najświętsza nie chce, by strach kierował naszymi poczynaniami. Pragnie, by miłość nas prowadziła i pouczała, byśmy miłości słuchali i wypełniali jej nakazy. Matka Boża wie, że serca nasze ciekawe są wydarzeń przyszłych. Jednak nie ciekawość powinna nimi kierować. Miłość powinna być ich motorem. Życie w miłości - celem. Zbytnie dochodzenie i próby rozpatrywania różnych interpretacji, powoduje tylko niepokój w sercu i błędne pojęcie planu Bożej Miłości Miłosiernej wobec dzieci Bożych.

Niech serca nasze całe zatopią się w miłości, byśmy doskonalej spełniali swoje zadania. A myśl o przyszłości niech na tyle zaprząta nasze umysły, na ile dotyczyć będzie i wiązać się z miłością. Żadne przewidywania, interpretacje i rozważania, jeśli nie dotyczą miłości, a jedynie mających wydarzyć się nieszczęść i klęsk, nie mają sensu i nie służą dobru. Natomiast rozpatrywanie przyszłości Kościoła w kategoriach miłości rozlewającej się na coraz większą ilość dusz, w kategoriach rosnącej ilości dusz najmniejszych, dusz należących do Maryi - ich Matki, dusz zjednoczonych z samym Bogiem - jest jak najbardziej właściwe.

Dążenie do realizacji planów Bożych, powinno być celem, a miłość narzędziem do jego realizacji. Zatem, nie myślenie o tym, co może nastąpić w zapowiadanym czasie oczyszczenia, a pragnienie miłości powinno zawładnąć każdą duszą. Nie lęk przed oczyszczeniem, a miłość powinna rozpalać nasze serca. Nie strach przed nadchodzącym objawieniem się Boga, a tęsknota za Nim, powinna być w nas i kierować naszymi poczynaniami. Nigdy nie szukajmy sensacji w objawieniach. Patrzmy na nie jako na przejaw niezmierzonej miłości Boga do swych dzieci, dla których pragnie on samego dobra.

Tak patrzmy na wszystkie wskazania Jezusa i Maryi dawane nam bezpośrednio. Błogosławię was. Niech wasze serca pozostaną w pokoju. Bóg sam będzie je pouczał i poprowadzi ku zjednoczeniu jeszcze ściślejszemu.




©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!