banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 21 kwietnia 2018 roku       Jesteś 1169422 naszym gościem.       Osób on-line: 5

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
116. Obowiązki uczniów Jezusa.
    "A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: "Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć". Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Dobra jest sól; lecz jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją zaprawić? Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz się ją wyrzuca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!""
(Łk 14,25-35)


   Komentarz: Istotą bycia uczniem Jezusa jest całkowite danie pierwszeństwa Bogu w swoim sercu. Postawienie Boga na pierwszym miejscu. Tak, jak istotą soli jest jej słony smak, inaczej nie ma sensu jej trzymać, bo do niczego innego się nie nadaje. Tak człowiek dopiero wtedy może nosić miano ucznia, gdy rzeczywiście i prawdziwie Bóg jest w centrum jego życia, jest Prawem w jego sercu, jest celem i sensem. Zauważmy, jak ważnym jest to stwierdzenie, jednocześnie, jak trudną jest jego realizacja. Zatem czy wielu jest uczniów Chrystusa?
    Jezus przedstawia nam cel naszych dążeń. My w swoim życiu mamy dążyć, by być Jego uczniami. Będziemy całe życie stawać się nimi. Całe życie będzie wahać się stopień naszej przynależności do Niego. Raz będziemy bliżej, raz dalej. Ważnym jest, by w tym dążeniu pełnym wahań jednak stopniowo, sukcesywnie zbliżać się i coraz bardziej należeć do Boga. Aby to nie była tylko zwykła jednostajna amplituda, ale by wznosiła się ona ku Niebu. Kiedy tak będzie? Nośnikiem tym będzie nasze pokorne godzenie się na Krzyż. Nasze przyjmowanie Krzyża. Sposób, w jaki człowiek przyjmuje Krzyż mówi o tym, czy jest to dusza otwarta na Boga, czy zamknięta. Krzyż jest miernikiem nie tylko otwartości. Jest też miernikiem miłości, miernikiem zjednoczenia. Nie mylmy przypadkiem dwóch rzeczy. Człowiek może w sposób mistyczny doświadczać zjednoczenia z Bogiem, jego dusza unoszona jest w Świat Ducha, przestaje ze świętymi, aniołami, a przede wszystkim z Bogiem, w Jego obliczu. Zmysły zostają na tę chwilę zawieszone, a dla duszy najważniejszy jest tylko Bóg. Jest też niejako drugi rodzaj zjednoczenia, gdy Bóg daje duszy uczestniczyć w swoim cierpieniu pozwalając, by ona zaznawała w swoim życiu jakiegoś rodzaju bólu i przyjmowała go, jako współcierpienie z Jezusem Ukrzyżowanym. Swego rodzaju odmianą tegoż jest doświadczanie męki Jezusa w swoim ciele. Ale to „wyższy” wymiar Ducha. Jednak w każdym z tych przypadków sposób, w jaki dusza przyjmuje cierpienie, czy otwiera się na nie, czy się godzi na nie w sercu, czy cała się Bogu w tym oddaje i do niego należy, mówi o jej zjednoczeniu, jej miłości Boga. To zaś wskazuje na to, na ile dusza ta jest uczniem Jezusa, jest przemieniona w Niego. Na ile stała się solą. Bowiem tylko wtedy, gdy sól jest słona, można nią zaprawić potrawę.
    Podobnie z uczniami Jezusa. Tylko wtedy, gdy są nimi naprawdę, mogą stawać się apostołami Jezusa. Jest to bardzo skomplikowana sprawa, jednak dzisiaj chcemy zwrócić naszą uwagę na jeden drobny fakt. Drobny, a jakże istotny. Szczypta soli zmienia smak całej potrawy. Wystarczy tylko szczypta. Sól sama w sobie jest bardzo drobna. Oczywiście mówimy tutaj o tej soli kuchennej, którą każdy z nas zna pod sypką, drobną postacią. Sama sól nie może stać się potrawą. Dodana, czyni danie znakomitym. Bez swego słonego smaku, nic nie jest warta. Nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Ze względu na smak stała się cenną. A był czas, że bardzo cenną i poszukiwaną. My jesteśmy duszami najmniejszymi. Mamy stawać się „solą”. My nie będziemy wytrawnym daniem królewskim. Ale bez soli danie nie zyska smaku. Chociaż mali, mamy mieć ten wyrazisty „smak”. A „smak” ten nabędziemy, gdy oddamy siebie Bogu, gdy Boga przyjmiemy na tron w swoim sercu.
    Jezus mówi wyraźnie: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być Moim uczniem.” Zaznaczamy szczególnie słowa „nadto i siebie samego” bo są bardzo ważne. Mieć w nienawiści ponad wszystko siebie samego oznacza, iż najpierw należy siebie zrzucić z tronu swego serca, umrzeć dla siebie samego. Przestać istnieć w swoim sercu i umyśle. Zupełnie zapomnieć. Do tej pory wszystko kręciło się wokół ciebie. A to, co robiłeś czyniłeś zazwyczaj ze względu na siebie. W każdym twoim czynie można doszukać się miłości własnej i pychy. Zawsze człowiek szuka siebie. Taka już jest jego skażona natura: wszystko dla siebie, ze względu na siebie. Teraz Jezus mówi, abyś siebie samego miał w nienawiści. Oczywiście nie chodzi o nienawiść - uczucie, ale o zrzucenie z piedestału twego serca ciebie, a na tym miejscu, które jest najważniejszym dla ciebie posadzić Boga. Od tej pory masz wszystko czynić dla Niego i ze względu na Niego. Z miłości do Niego. Nie za strachu, nie z lęku, czy obaw o przyszłość, ale ze względu na miłość, jaką On ciebie obdarza, a ty chcesz na nią odpowiedzieć. Dopiero wtedy, gdy centrum twego serca zajmie Bóg, twoja „sól” nabierać zacznie słonego smaku.
    Ten wybór Boga i posadzenie Go na tronie swego życia, pociągnie za sobą pewne konsekwencje. Bowiem, już nie otoczenie będzie dla nas ważne ale Bóg. Nie sprawy, zdarzenia, sytuacje, problemy czy trudności, ale Bóg będzie zajmował nasze serce. Stąd ta, czasami dla niektórych szokująca, hierarchia wartości. Na samym szczycie Bóg. Nawet nie rodzina, a Bóg. A nasze wybory od tej pory dokonywane będą ze względu na Niego. To przyjęcie takiego prymatu Boga w naszym życiu sprawi, że staniemy się solą ziemi. Jeśli prawdziwie zrezygnujemy z siebie, jeśli naprawdę Bóg będzie dla nas najważniejszy, jeśli z miłości do Niego zrezygnujemy ze wszystkiego, co do tej pory było dla nas najważniejsze i szczególnie istotne, będziemy nazwani Jego uczniami. Przyjmie nas jako swoich apostołów. Udzieli nam swego Ducha. Da nam poznanie Prawdy i dar świadczenia o Nim samym.
    Istotą jest rezygnacja ze swego „ja”. Śmierć pragnień, dążeń, przyzwyczajeń, ulubionych rzeczy, spraw, zainteresowań, ambicji, planów tych dalekosiężnych i tych na co dzień nakreślanych, rezygnacja i śmierć z własnego dobrego imienia, dobrej opinii, jaką się ma wśród znajomych, z dochodzenia swoich racji. Módlmy się o to. Prośmy Ducha Świętego, by pomógł nam dojrzeć to, co nas jeszcze więzi na ziemi przy sprawach materialnych. Prośmy Ducha, byśmy mogli, byśmy mieli siły zrezygnować autentycznie z siebie samych, ze swego „ja”. Prośmy, aby ta bolesna „operacja” dokonywała się przy współudziale Matki, która potrafi każdy ból dziecka swojego zamienić w dobro, łaski, zbawienie. Prośmy Ducha o to prowadzenie nas, byśmy rzeczywiście stawali się solą ziemi. Prośmy, a Bóg będzie nam błogosławił.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!