banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś piątek, 16 listopada 2018 roku       Jesteś 1212095 naszym gościem.       Osób on-line: 16

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
17. Dwunastoletni Jezus w świątyni.
    "Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział."
(Łk 2,41-50)


   Komentarz: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Dzisiaj otrzymujemy bardzo ważną naukę. Można w swoim życiu bardzo się pogubić, można wiele spraw przeoczyć, zaplątać się w wielkie dramaty, ale jest Ktoś, na kogo możemy stale liczyć. To Jezus. Do Niego zawsze możemy przyjść. Do Niego zawsze możemy powrócić. Jeśli zaś zapytamy, gdzie mogę Go spotkać? Gdzie mam wracać? On daje jasną odpowiedź: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”
    Zapamiętajmy dzisiaj rzecz najważniejszą. Jezus jest „w tym, co należy do Jego Ojca”. W każdym momencie swojego życia, wśród wielu zawirowań, w chwilach strasznych, beznadziejnych, mamy to cudowne źródło odrodzenia, to miejsce będące oazą prawdziwego Pokoju, to Serce otwarte na każdego i przyjmujące z miłością najbardziej zatwardziałego grzesznika, najstraszniejszego zbrodniarza. To Jezus w Eucharystii. To Jezus, który zawsze jest w tym co należy do Jego Ojca. On zawsze jest w Kościele.
    Jego obecność prawdziwa i rzeczywista przywołuje ciebie nieustannie, każdego dnia, w dzień i w nocy. To Jego obecność w Najświętszym Sakramencie tak cudowna i tak tajemnicza! To On sam nieustannie wiszący na Krzyżu, konający i niejako czekający tylko na ciebie, by móc wylać swe zdroje miłosierne na twoją duszę. On pozostał w Tabernakulum specjalnie dla ciebie. On tam zamknięty, ukryty czeka! Cały czas! Czeka w gotowości, aby, gdy sobie o Nim przypomnisz któregoś dnia, mógł obdarzyć ciebie całą pełnią swojej miłości. Sobą! Aby dać ci siebie całego na pokarm dla ciała i duszy! To niepojęte, jaką miłością umiłował ciebie Jezus, że zgodził się pozostać na ziemi, być zamkniętym w Tabernakulum w całkowitym osamotnieniu, abyś ty w każdej chwili mógł do Niego przyjść i zaczerpnąć z tej krynicy miłości nieco sił dla siebie. Abyś mógł sięgnąć do tego źródła miłosierdzia. Abyś mógł pokrzepić się i nabrać otuchy. Abyś podbudował swoją nadzieję i ufność. Abyś mógł szukać ratunku dla siebie i bliskich w chwilach bardzo trudnych.
    Pójdźmy jeszcze dalej. Jezus był „w tym, co należy do Jego Ojca”, od samego początku. To określenie „w tym, co należy do Ojca” nie oznacza tylko świątyni. To określenie oznacza wszystko, co należy do Ojca: sprawy, ludzie, wydarzenia. Jezus jest w Ojcu. A więc w Jego Miłości, otoczony tą Miłością, jest w samym centrum życia Boga i życia ludzkiego. Jezus jest w Bogu, a Bóg w Nim. To nie do końca zrozumiała dla nas tajemnica. Jezus jest we wszystkich sprawach swego Ojca. Czyli zna je, wie o wszystkim, wraz z Ojcem zajmuje się każdą nawet najmniejszą rzeczą. Wszystko bowiem należy do Boga. Wszystko jest przez Niego stworzone. Wszystkim kieruje i wszystko prowadzi. Jezus będąc w Ojcu, czyni to razem z Nim. To może wydawać się niepojętym, ale Jezus, który jest istotowo jedno z Ojcem, stworzył wraz z Nim cały świat. Jedna w Nich mądrość, jedna miłość, jeden pokój. Jezus jest we wszystkim, czym, mówiąc po ludzku, zajmuje się Bóg Ojciec. On wraz z Nim, mocą Ducha Świętego tchnie życie we wszechświat, nieustannie przenikając wszystko, stwarza, odradza każdą istotę, ciągle od nowa przemienia, dochodzi do samego jej jądra i pobudza stale do istnienia, do życia, uświęca i daje siły do dążenia ku Światłu, ku Niebu, ku Bogu, ku świętości. Jezus jest w tym. Cała Trójca Święta jest w tym.
    A my jesteśmy w Bogu. Zostaliśmy poczęci w Sercu Boga i przez Jego Serce zostaliśmy zrodzeni. Powołani jesteśmy do Miłości i do niej mamy wciąż dążyć. Celem naszym jest Miłość, czyli Bóg. Chociaż tego nie czujemy, ale żyjemy w Bogu, bo wszystko w Nim jest, a poza Nim nie ma niczego. Tak więc, gdy czujemy potrzebę zwrócenia się do Jezusa, gdy czujemy pustkę w swoim życiu, gdy przeżywamy lęki i niepokoje, wystarczy, że zwrócimy swą myśl ku Bogu, ku Jezusowi, a Bóg w tym samym momencie od razu daje swoją odpowiedź pełną miłości, troski, opieki, czułości. Bo On jest! Bo my jesteśmy w Nim! Bo On nas przenika! Bo Jego miłość i miłosierdzie nieustannie wylewają się na nas z Krzyża! Bo, chociaż męka, śmierć już się dokonały, to Jezus pozostał w Najświętszym Sakramencie, a więc w tej niepojętej ofierze Krzyża na zawsze pośród nas!
    Najświętszy Sakrament jest żywym Bogiem konającym na Krzyżu! Jak niepojętą łaską nas obdarza Jezus, skoro mamy tę możliwość o każdej porze dnia i nocy podejść do tego Krzyża, stanąć pod nim, wtulić się w niego i pozwolić, by spłynęła na nas Krew Jezusa, Jego pot i łzy. Nawet nie prosić, a po prostu pozwolić. Otworzyć swoje serce i zapragnąć zdrojów miłosiernych. Samo zbliżenie się do Krzyża sprawi, że znajdziemy się niejako w zasięgu tych spływających nieustannie Zdrojów Zbawczych Jezusa! To niepojęte! Ta ciągła obecność Boga na ziemi w tak realnej, rzeczywistej postaci! Ta obecność Jezusa Ukrzyżowanego, który zrobił wszystko, abyś był zbawiony. Aby każdy mógł być zbawionym!
    Zatem teraz zwróć się do Jezusa obecnego na ziemi w Sakramencie Ołtarza, obecnego we wszystkich swoich stworzeniach, wiszącego na Krzyżu, konającego i wylewającego swoje Miłosierdzie na ciebie, obecnego poprzez Ducha swego przenikającego wszechświat, obecnego w swoim Kościele - Mistycznym Ciele, w każdym z jego członków, ale i w każdej świątyni na kuli ziemskiej w Tabernakulum, zatem zwróć się do Jezusa, który Jest i powiedz Mu, że Go szukasz. Powiedz Mu, że twoje oczy są ślepe, a twoje uszy głuche, dlatego Go nie dostrzegasz, dlatego Go nie słyszysz. Powiedz Mu, że twoje serce jest małe i słabe, dlatego Go nie znajdujesz, dusza zamknięta, dlatego nie czuje Jego obecności. Powiedz, że jesteś zagubionym, małym dzieckiem, które wypuściło z rąk dłoń swego Ojca i swojej Matki. Powiedz, że w sercu twoim pojawia się rozpacz, bo świat przeraża ciebie, życie napawa lękiem. Powiedz, że czujesz się samotnym i opuszczonym i błądzisz nieustannie. Powiedz, że szukasz Go, ale wszystko dookoła przesłania ci widok Boga. Powiedz, że pragniesz, że tęsknisz, że potrzebujesz, ale w swojej słabości i nędzy nie potrafisz Go dostrzec. I proś Go, aby ukazał ci swoje oblicze. Proś, aby doświadczył ciebie swoją obecnością. Proś, aby zapewnił ciebie o swojej miłości i ciągłej opiece nad tobą. Proś, aby dotknął twego serca, by z kawałka lodu zamieniło się w gorący płomień Miłości. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego! Proś! Bo kto prosi, temu będzie dane. Proś, bo kto puka temu otworzą. Proś, bo Jezus czeka na twoje prośby i pragnie je spełniać. Proś! Z wiarą taką jaką masz. Proś z ufnością jaką masz. Z miłością jaka jest w twoim sercu. Zacznij od tego, co w tobie. Zacznij taki, jaki jesteś. Nie wymawiaj się, że brakuje ci wiary, ufności, że nie ma w tobie miłości. Jezus Jest! On jest najważniejszy! On jest Doskonały! A ty do tej doskonałości masz dążyć! Nie o własnych siłach, ale mocą Ducha, którego daje ci Jezus. Mocą Jego zdrojów miłosiernych i zbawczej męki oraz śmierci. Zatem wszystko otrzymujesz od Boga. Więc Proś!
    Niech Bóg błogosławi nas. Niech zstąpi na nas Duch Święty i poprowadzi to rozważanie.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!