banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 17 grudnia 2018 roku       Jesteś 1221862 naszym gościem.       Osób on-line: 7

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
6. Magnificat.
    "Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki». Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu."
(Łk 1,46-56)


   Komentarz: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.” Te słowa, jak i cały hymn są wielkim uwielbieniem Boga i dziękczynieniem za wszelkie Jego dzieła, które objawiają niepojęte Boże Miłosierdzie. Postarajmy się dzisiaj wejść szczególnie w to pierwsze zdanie, bowiem ono pomoże nam zrozumieć również następne.
    Wydają się nam znane i oczywiste. Wielokrotnie powtarzaliśmy je jako słowa modlitwy. Tak, to prawda. Kościół często przytacza Magnificat, szczególnie jako modlitwę dziękczynienia i uwielbienia. Jednak postarajmy się na ten czas odejść od naszego stereotypu myślenia o tych słowach i spróbujmy razem jeszcze raz odkryć je na nowo, zachwycić się, a może i przyjąć jako swoją modlitwę.
    „Wielbi dusza moja Pana.” Każde z tych słów niesie ze sobą pewną głębię. Wypowiedziane zostały przez Maryję w uniesieniu, w pełnym zachwycie nad Bożą miłością, która spełnia się w Niej. Co oznacza stwierdzenie, iż dusza wielbi Boga? Zauważmy, że Maryja mówi o swojej duszy, jak o osobie trzeciej. Czyni tak, bowiem, dusza jej znajduje się niejako w takim stanie ciągłego uwielbienia, niezależnie od samej Maryi, która przecież jako człowiek wykonuje różne czynności, chociażby idzie, mówi, je, pracuje. Od tego szczególnego momentu - Zwiastowania, jej dusza wpadła w tak wielki zachwyt nad dobrocią, łaskawością i miłosierdziem Boga, iż nieustannie, niezależnie od Matki Najświętszej, wielbi Boga, wysławia Jego przymioty.
    Mówimy niezależnie od Maryi, ale nie znaczy, że czyni coś wbrew Jej woli. Dusza jej wyraża w pełni Jej postawę wobec Boga. Cała Maryja zanurzona jest od tego momentu w Bogu i całe jej jestestwo wyraża uwielbienie. Trudno jest człowiekowi zrozumieć ten stan. Przypomina on nieco stan osoby po pierwszym zakochaniu, zauroczeniu, kiedy czuje ta osoba, całą swoją istotą, że kocha. Mówi wtedy, że jej dusza śpiewa. Bo coś w jej wnętrzu nieustannie raduje się, chociaż ona musi wykonywać swoje zwykłe obowiązki. Czynienie ich przestało być dla niej ciężarem, bo robi je myśląc nieustannie o obiekcie swojej miłości. Myśl o tym dodaje jej sił, energii, a poza tym, na ten czas zauroczenia, ma ona zupełnie przewartościowany sposób patrzenia na życie. Patrzy z perspektywy zakochania, swojej miłości. To stanowi dla niej wartość największą, a wszystko inne schodzi na drugi plan.
    Oczywiście, to tylko próba przybliżenia nam stanu, w jakim była Matka Najświętsza. Jej doznania były o wiele głębsze. Miały wymiar na wskroś duchowy. Były doznaniem mistycznego zjednoczenia z Bogiem, jakiego żaden człowiek na ziemi nie może doświadczyć. Jej dusza, ciało, duch zatopione były w Bogu, tak bardzo, że Ona cała wyrażała sobą uwielbienie Boga. Cokolwiek czyniła - wielbiła w tym Boga.
    To trudne do pojęcia. Matka Najświętsza wielbiła Boga swoim życiem. Oznacza to, że samym oddychaniem uwielbiała Stwórcę. Swoją mową, czynnościami, zwykłymi obowiązkami. Bo tak niejako nastrojony był instrument - czyli dusza. Ona ciągle sławiła, dziękowała, a przede wszystkim kochała Boga. Ta miłość biła z Niej stale. Jej oczy mówiły o miłości, jej całe ciało wyrażało Miłość do Boga. Jej ruchy, gesty, sposób kontaktowania się z drugim człowiekiem, jej patrzenie na zwykłe sprzęty domowe i na przyrodę.
    Jakże trudno w dzisiejszych czasach człowiekowi zrozumieć tę relację, jaka zachodziła pomiędzy Maryją a Bogiem. Maryja wszędzie widziała rękę Boga. We wszystkim oddawała Mu cześć, przyjmując, iż wszystko pochodzi od Niego, jest Jego darem. On jest Stwórcą, a wszystko inne Jego stworzeniem. Nawet dzieła czynione ręką ludzką, tak naprawdę uczynione zostały dzięki pomocy, wsparciu i błogosławieństwu Boga.
    Współcześnie ludzie są bardzo zarozumiali i w swej pysze uważają, iż to ich dziełem są wszystkie wspaniałe budowle, cuda techniki, że to ich umysł tak się doskonali i wszystko tworzy. Coraz to doskonalsze urządzenia technicznie i elektroniczne są zasługą człowieka. Tak uważa on - człowiek, który przecież jest stworzeniem Bożym, od Niego wyszedł, od Niego pochodzi, od Boga otrzymał wszystko, co potrzebne do życia, rozwoju i doskonalenia się. Niestety nie dostrzega tego, brnąc coraz bardziej w otchłań nieskończoną swojej pychy.
    Matka Najświętsza była stworzeniem doskonałym, z duszą tak czystą, że źródlana woda przy niej zdaje się mętami. Czystość tej duszy sprawiała, że Bóg cały mógł się w niej przeglądać i widział swoje odbicie. Ona nie przesłaniała Boga. Jej dusza po prostu znikała w Bogu, cała się w Niego przemieniając. To już nie była dusza Maryi, to już nie Jej duch. To Bóg był w Niej, to Jego Duch Ją prowadził, Jego wola w Niej żyła. Ona była w Bogu, a Bóg był w Niej. To doskonałe zjednoczenie. Toteż nietrudno teraz zrozumieć ten stopień zanurzenia duszy Maryi w Miłości, bowiem cała przemieniona została w Miłość i uwielbiała Boga w cudzie Miłości. Miała pełne poznanie, czym jest, a właściwie Kim jest Miłość. A widząc to, jak żaden inny człowiek, niejako „zachłysnęła” się tym cudem, cała w niego weszła, a raczej została „wtopiona”, przeniknięta, przemieniona.
    Od tej pory, jak aniołowie w Niebie, tak Maryja na ziemi, nieustannie trwała w uwielbieniu Stwórcy. Przez to głębsze poznanie istoty Miłości, miała też lepsze poznanie dzieł Bożej Miłości. Mogła zatem wychwalać Miłość i Miłosierdzie, które przejawiało się i przejawia nieustannie w życiu człowieka, jako jednostki oraz w życiu całych narodów. Stąd cała ta modlitwa ujmuje ogólnie sedno Bożej Miłości Miłosiernej i relacje Bóg - człowiek. Ukazuje Bożą sprawiedliwość opartą na Miłosierdziu oraz Bożą wierność wobec danego słowa i wobec umiłowanego narodu.
    Ta modlitwa wypływa z wnętrza i podyktowana jest miłością i wdzięcznością skierowaną do Boga. Jeśli spróbujemy, podobnie jak Maryja zanurzyć się w Miłości, jeśli prosić będziemy o łaskę zjednoczenia z Miłością, to ufajmy, iż z czasem z naszego wnętrza popłynie cudowne Magnificat wyrażające wielkie uwielbienie Boga w Jego dziele Miłości i Miłosierdzia. Wtedy otrzymamy głębsze poznanie spraw Bożych, w których stale objawia się Miłość, które są wyrazem Miłości. Prośmy nieustannie Ducha Świętego. Jest Oblubieńcem Maryi, jak Ona Jego Oblubienicą. Nie odmawia Jej niczego. Ona natomiast dla swych dzieci gotowa jest dać wszystko.
    Zapraszajmy więc Ją, aby w nas czyniła to, co Jej się będzie podobało. Oddajmy Jej wszystko. Niech zarządza nami w pełni. Skoro Bóg Ojciec powierzył Jej Syna, to czyż my możemy mieć jeszcze jakieś opory, by zupełnie zawierzyć się Matce Najświętszej? Skoro Duch Święty właśnie w Niej formował Syna Bożego, poprośmy, by teraz w Niej uformował nas. Ona jest najlepszym mieszkaniem, najświętszą świątynią, najdoskonalszą formą do kształtowania dusz! Prośmy Ją, by w nas wyśpiewywała nieustanne Magnificat. Prośmy, by tak otwierała nasze wnętrze na przyjęcie Miłości, żeby z naszych serc kiedyś popłynęło „nasze - Jej” najcudowniejsze, najwspanialsze uwielbienie, które już na stałe zanurzy nas w oceanie Bożej Miłości i sprawi, że żyć będziemy odtąd w ciągłym uwielbieniu jak Maryja.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Módlmy się dzisiaj szczególnie tą modlitwą- uwielbieniem, która płynie z samego serca Maryi, pamiętając, że pochodzi ona z Miłości! Nie tylko miłości Maryi, ale jest Słowem Bożym - żywym i stwarzającym rzeczywistość. A więc modlitwa tym żywym Słowem już otwiera nas na Bożą Miłość! Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!