banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 22 kwietnia 2018 roku       Jesteś 1169598 naszym gościem.       Osób on-line: 8

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
7. Narodzenie Jana.
    "Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: «Nie, lecz ma otrzymać imię Jan». Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię». Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim."
(Łk 1,57-66)


   Komentarz: „Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.” Od pewnego czasu przychodzimy, by wspólnie rozważać słowa Ewangelii. Cieszyć może nas fakt, że coraz więcej dusz maleńkich przekonuje się do tej formy obcowania z Bogiem. Wierzymy, że korzyści z tego będę ogromne dla nas i innych dusz. Jest to jedna z form budowania Królestwa Bożego w sercach ludzkich.
    Dzisiaj zwróćmy naszą uwagę na postać Jana Chrzciciela. Wprawdzie mowa jest dopiero o Jego narodzinach, jednak wszystkie znaki, jakie towarzyszą jego rodzinie w związku z jego poczęciem, rozwojem w łonie matki oraz z narodzinami świadczą o niezwykłości jego osoby. Bo rzeczywiście jest to postać niezwykła. Niektórzy mu współcześni traktowali go jako proroka, inni wskazywali na odrodzenie się w nim duchów wcześniejszych proroków. Ale i byli tacy, co traktowali go jak niespełna rozumu. Dlaczego takie rozbieżności? Trzeba przyznać, że mógł być traktowany jako postać kontrowersyjna. Nie przyjmował kompromisów. Gdy coś czynił, to robił to całym sobą. Gdy przyjmował jakąś prawdę, to nią żył. Prawdziwie cały dał się pociągnąć Prawdzie. Ale niezwykłości tej postaci należy szukać nie tyle w zewnętrznych formach jego zachowania, a raczej we wnętrzu.
    Sięgnijmy jeszcze raz do zapowiedzi narodzenia Jana. Anioł wyraźnie mówi Zachariaszowi, iż dziecię to napełnione będzie Duchem Świętym już w łonie matki. Będzie wielki w oczach Pana. To są te stwierdzenia, które ukierunkowują sposób myślenia o Janie. Wielkość człowieka tkwi, nie w jego zdolnościach, umiejętnościach, w sprycie, w zdobyciu i posiadaniu czegoś, chociażby pieniędzy, władzy, czy sławy, jak sądzi się współcześnie, ale tkwi w duchu! W zależności od tego, jakim duchem kieruje się człowiek w życiu, to stanowi o jego wielkości lub też małości. Można by tutaj rozwinąć całe rozważanie w kierunku rodzajów duchów, jakim ulega człowiek współczesny. Wystarczy, że wspomnimy tutaj ducha kłamstwa, pychy, posiadania, pożądliwości, egoizmu, wykorzystania, próżności, uzależnienia, a w pewien sposób już mamy ukierunkowane myślenie, o czym mówimy.
    Otóż miarą wielkości człowieka jest duch, który nim włada, go prowadzi, kieruje lub zniewala. Ten duch może go wywyższać, a może też wpędzać w nicość. Na ile człowiek daje się mu prowadzić, na tyle staje się on jego panem. Zazwyczaj człowiekiem włada kilka duchów. Jednym człowiek ulega bardziej innym mniej. Niestety człowiek jest większością tych duchów zniewalany. Jest tylko jeden duch, który daje wolność i wywyższa. To Duch Święty. Jedynie On naprawdę nie zniewala człowieka, wydobywa z niego to, co najlepsze, uzdrawia i niesie pokój. To jedyny Duch, który daje życie. Jedyny! Każdy inny prowadzi do śmierci! Człowiek w swoim życiu stale, świadomie lub nie, uczestniczy w walce duchowej. Duch złego nieustannie pragnie zagarniać kolejne sfery życia człowieka. Nigdy nie odpoczywa. Zawsze zaś wykorzystuje słabe „punkty” człowieka, wiedząc, że są to bramy, przez które dusza wpuszcza złego ducha.
    Jednak mocą Sakramentów św. człowiek ma daną siłę, by podejmować walkę. Nie jest samotny w niej. Już na samym początku życia poprzez Chrzest św. zostaje włączony w społeczność Kościoła! Czyli dusz wszystkich czasów! W tym świętych! Wszystkie ich zasługi, wszystkie łaski, jakimi ich Bóg obdarzał, obdarza i będzie obdarzać, należą do człowieka, do każdej duszy. Oczywiście, na ile ona świadomie je przyjmuje, na ile korzysta, na ile się na nie otwiera, to druga sprawa. Ale to nieustannie spływające błogosławieństwo Boga na święte dusze staje się udziałem całego Kościoła, a więc wszystkich jego członków. Chrzest św. jest zmazaniem grzechu pierworodnego i wypełnieniem duszy Duchem Świętym. Niestety, o ile jeszcze świadomość tej pierwszej prawdy jest w duszach, o tyle sprawa Ducha Świętego jest dla większości mało znana, nieuświadamiana. A jest ona bardzo ważną!
    To napełnienie Duchem Świętym! Jak istotnym jest dla duszy, pokazuje nam wydarzenie z życia Jana. On został napełniony Duchem Świętym już w łonie matki! To prawda, Bóg wybrał go sobie i obdarzał szczególną łaską, ale nie znaczy to, iż był to inny Duch, niż ten, którym każdy chrześcijanin jest napełniany w chwili Chrztu św. To ten sam Duch, który szczególnie namaszcza nas na dojrzałych chrześcijan podczas bierzmowania i to ten sam Duch, który w Dniu Pięćdziesiątnicy zstąpił na Maryję i apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Mówimy cały czas o tym samym Duchu, pełnym mocy, siły! To ten Duch wyprowadza Jezusa na pustynię i daje mu moc, by pokonał szatana! To ten Duch stworzył ziemię i wszystko, co ją napełnia! To On mocą swej Miłości prowadził naród Izraelski ku zwycięstwu, wskazywał drogę, niszczył nieprzyjaciela, dawał wskazówki, posyłał proroków i pouczał przez nich. To ten Duch objął Maryję i z miłości począł w Niej Syna - Zbawiciela świata. Jezus jest Owocem Miłości Boga do człowieka! Wszystko to czyni jeden Duch! I tym Duchem napełniony był Jan! I tym Duchem napełnieni zostaliśmy my - dusze najmniejsze!
    Jan, cały wypełniony Duchem, przyjął Go dzięki łasce i błogosławieństwu Boga, całym sobą. Będąc jeszcze pod sercem matki, już jego dusza kształtowana była przez Ducha. Gdy, się narodził, nie był takim samym dzieckiem, jak jego rówieśnicy. Oczywiście, rozwijał się podobnie jak inne dzieci, jednak to naznaczenie, namaszczenie Duchem Świętym sprawiało, że od dzieciństwa wchodził w głębię poznania istoty rzeczy, spraw, życia, przyrody. Bóg objawiał mu swoje imię poprzez otaczający świat. Objawiał mu swoje oblicze! To niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka, bowiem większość dusz niestety przez całe życie nie dochodzi do tego, czym został obdarowany Jan już od dzieciństwa. On poznawał Boga niejako w bezpośrednim kontakcie. Jego otwartą duszę, serce wypełniała Boża miłość. Ta otwartość na Boga sprawiała, że przyjmował Świat Ducha, jako świat normalny, niemalże tak, jak każdy człowiek przyjmuje świat materialny. Obcując z Bogiem miał pełniejsze poznanie spraw przeszłych i przyszłych. Stąd tak wielkie rozumienie przez niego pism, zapowiedzi w nich zawartych, dotyczących szczególnie Mesjasza. Stąd również znajomość dusz ludzkich. Rozumiał mechanizmy zniewalania duszy przez zło. Miał dane poznanie dusz, które do niego przychodziły. To nie zawsze było dobrze przyjmowane przez te dusze. Dlatego oprócz zwolenników i przyjaciół, miał też wrogów.
    Pragniemy dzisiaj zwrócić naszą uwagę na fakt, iż nasze dusze wypełnia ten sam Duch, co Jana Chrzciciela! Zastanówmy się chwilę nad tym i spróbujmy wyciągnąć wnioski. Nie pozostawajmy obojętnymi wobec tego faktu. Duch Święty jest w nas! Tylko, czy my dajemy się Mu prowadzić? Czy obraliśmy sobie Ducha Świętego za swego przewodnika życia? Czy pozwalamy Mu kształtować nasze dusze? Czy otwieramy przed Nim swoje serca? Czy dajemy poprowadzić się w Świat Ducha? Czy przypadkiem nie przyzwalamy innym duchom sterować naszym życiem? Czy nie pozwalamy się zniewalać przez nie?
    Módlmy się. Do tej modlitwy w sposób szczególny zaprośmy Matkę Najświętszą. Ona, pogromczyni szatana, najlepiej pomoże nam odwrócić się od zła, a otworzyć swe serce na Ducha Świętego. Ona wraz z nami będzie modlić się o napełnienie od nowa Duchem Bożym naszych dusz. Jeśli powierzymy Jej swoje dusze, Ona je odpowiednio przygotuje na to przyjście Ducha, na wylew Ducha, na powiew Ducha, na nasze wejście w głąb Ducha Miłości. Módlmy się, a Bóg nam będzie błogosławił.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!