banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 21 czerwca 2018 roku       Jesteś 1181280 naszym gościem.       Osób on-line: 10

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
8. Benedictus.
    "Wtedy ojciec jego, Zachariasz, został napełniony Duchem ¦więtym i prorokował, mówiąc: «Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida: jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze - na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi, że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju». Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem."
(Łk 1,67-80)


   Komentarz: „Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego Dawida.” Cały hymn jest uwielbieniem Boga i podobnie jak Magnificat Maryi, jest ukazaniem opieki Bożej nad Izraelem wynikającej z miłości Boga do narodu wybranego. Jest jednocześnie zapowiedzią, czynioną pod natchnieniem Ducha ¦więtego, a dotyczącą posłannictwa Jana i wypełniania się obietnic danych wcześniej Izraelowi.
    Zachariasz był świętym kapłanem. Kapłanem, który życie swe poświęcił Bogu. Żył tak, jak wskazywała mu jego wiara. Prawo Przymierza miał wyryte w sercu. Był człowiekiem, który oczekiwał Mesjasza. Studiował Pisma, by jak najlepiej przewidzieć ten moment przyjścia. I tak, jak Maryja, w swej pokorze, nie myślał, że będzie tak wyróżniony spośród ludzi. Nie sądził, że właśnie jego dom stanie się domem proroka. Że on spłodzi syna, który pójdzie przed Panem, by torować Mu drogi. Wszystko, co działo się od chwili zapowiedzi narodzenia Jana, było dla Zachariasza wielkim przeżyciem. Samo spotkanie i rozmowa z Aniołem wywarła na nim ogromne wrażenie. Od tej chwili jeszcze więcej się modlił. Czuł się dotknięty przez Boga. W prawdzie w tamtych czasach ludzie mieli inny stosunek do wiary. Ci, co wierzyli, rzeczywiście przyjmowali podawane prawdy. Jednak spotkania z Aniołem nie były codziennością. Zachariasz jeszcze bardziej starał się swe życie oddawać Bogu. Oczekiwał z wielką niecierpliwością swojego syna. A gdy ten się narodził, oddał Bogu całą chwałę. Szczęście jego było ogromne. Serce przepełniała radość. Myśli swe i uczucia kierował ku Bogu.
    To naprawdę był człowiek wiary i modlitwy! Gdy Bóg „rozwiązał” jego język, na głos wysławiał imię Boga, wielbił Go, wychwalał Jego wielkie dzieła. W swej modlitwie został napełniony Duchem ¦więtym i w obecności odwiedzających jego dom osób, dał świadectwo swojej miłości, wiary oraz swego rodzaju bliskiej zażyłości z Bogiem. Ci, co to widzieli i słyszeli zdawali sobie sprawę z autentyczności jego słów. Zdarzało się bowiem, że kapłani nie zawsze zanosili szczere modlitwy do Boga. Nieraz czynili to dla pozorów. Tym razem modlitwa pełna Ducha porwała nie tylko tego kapłana. Ona poruszyła serca ludzkie. Sprawiła, iż wstąpiła w nie jakaś nadzieja. Wypełnił je pokój. Jednocześnie również i oni zaczęli w swych sercach wielbić Boga.
    Ten Duch uwielbienia objął wszystkich. Cieszyli się i radowali, chociaż nie rozumieli wszystkiego. Ale zdawali sobie sprawę, iż dokonuje się na ich oczach coś bardzo ważnego. Ten dom, nie jest zwykłym domem, a Zachariasz nie jest takim sobie zwykłym kapłanem. Bóg go wyróżnił! Bóg nawiedził jego dom! To nie jest takie zwyczajne i nagminne. A słowa Zachariasza dawały do myślenia. Mówiły o spełniającej się obietnicy Boga danej jeszcze Abrahamowi. Były zapowiedzią przyjścia Zbawiciela! Zapowiadały wyzwolenie z jarzma cierpienia, śmierci. Zapowiadały pokój! Mówiły o Bogu jako Wschodzącym Słońcu!
    Człowiek żyjący współcześnie, w dobie elektryczności, kiedy miasto oświetlone jest neonami przez całą noc, nie może w pełni zrozumieć tego porównania. Bo nie wie, czym jest gęsta, ciemna noc. Nie wie, jak wygląda ziemia bez żadnego, nawet najmniejszego promyczka światła. A gdy chmury przesłonią księżyc i gwiazdy, nie wie, czym jest lęk samotności pośród takich ciemności. Nie może zatem zrozumieć tej radości odczuwanej w sercu, tej ulgi, tej wstępującej nadziei, gdy zaczyna świtać, gdy na horyzoncie powoli, stopniowo wyłania się słońce. A ciemna, czarna jak smoła noc zamienia się najpierw w szarą wyłaniając z mroków ciemności różne kształty, a potem rozjaśnia się zupełnie budząc do życia rośliny, zwierzęta i człowieka. Człowiek współczesny zazwyczaj tego nie miał okazji doświadczyć. Może jedynie przyrównać to do uczucia ulgi, gdy naraz jakiś poważny problem, który spędzał sen z powiek, został rozwiązany i sprawa, zapowiadająca niemalże życiowy dramat, zakończyła się pomyślnie. Tym było wschodzące o poranku słońce dla człowieka. Stąd to porównanie Wschodzącego Słońca do Boga, który przyjdzie na ziemię, by uwolnić ludzi od zła, od grzechu, od ciemności, od cierpienia, od niewoli. Boga, który przecież cały czas opiekuje się narodem wybranym i obiecał jego wyzwolenie. Dawał wielokrotnie tego zapowiedzi przez swoich proroków.
    A teraz przyszedł do domu Zachariasza, aby wypełnić swoje zapowiedzi! Aby spełnić obietnice dane od wieków! To niebywałe! To niepojęte! Bóg poprzez syna Zachariasza przygotuje naród do przyjęcia Mesjasza! Zachariasz czuł się wyróżniony! Czuł miłość Boga w sercu. Wszystkie smutki jego życia odeszły gdzieś w kąt, bo wobec tej otaczającej go teraz rzeczywistości, były niczym. Wszystko zło, jakiego doświadczył w swoim życiu, było niczym wobec tej obecności Boga w Jego domu. A lata oczekiwania na potomka, naznaczone często cierpieniem, poczuciem niesprawiedliwego traktowania, pogardy ze strony otoczenia, nawet ze strony kapłanów, stały się błogosławionymi, bo ukształtowały Zachariasza i jego żonę, by przyjąć tego, który będzie prorokiem Najwyższego! Warto było tyle cierpieć, czekać, by dostąpić takiej łaski! Zachariasz nie posiadał się ze szczęścia. Radość rozpierała jego serce. Stale powracał do swojej żony i małego synka, by nacieszyć oczy darem Boga. Tak traktował te narodziny. Chociaż w sercu miał też poznanie, iż wybranie przez Boga nie oznacza samej słodyczy, a prorocy zazwyczaj nie mieli łatwego, wygodnego życia. Narażeni byli na zło żyjące w duszach ludzkich. Często chcąc być wierni Bogu, poświęcali życie. Bóg nieraz w cudowny sposób to życie ocalał, co było niejako potwierdzeniem ich namaszczenia na proroka. Przez umysł Zachariasza przelatywały różne wydarzenia z życia Izraela, postacie różnych proroków. Przypominał sobie obietnice Boże związane z wyzwoleniem narodu. Ale nade wszystko cały czas świtała mu myśl, iż Bóg wybrał jego dom! To wyróżnienie, to namaszczenie, ten dotyk, ta bliskość Boga były najważniejsze!
    Módlmy się, aby Duch ¦więty, który tak obficie obdarza łaskami naszą Wspólnotę, zastał nasze serca otwarte na Jego działanie. Módlmy się, by hojność, z jaką wylewa na nas swoje łaski, była też doświadczeniem każdej duszy najmniejszej. By ten powiew Ducha, który tchnie przez Wieczerniki, porwał każde serce i napełnił wielkim uwielbieniem Boga. By wieść o Wschodzącym Słońcu rozjaśniła je i wypełniła nadzieją i ufnością, iż każda dusza doświadczy przyjścia Zbawiciela do swego serca, który wprowadzi ją na drogę pokoju. Módlmy się, by to, co jest głębokim życiem świętych dusz, stało się też z racji członkowstwa w jednym Kościele, naszym życiem, życiem dusz najmniejszych.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!