banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 25 września 2018 roku       Jesteś 1198625 naszym gościem.       Osób on-line: 9

Ewangelia wg. św. Łukasza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Łk 1,1-4
    Łk 1,5-25
    Łk 1,26-29
    Łk 1,30-38
    Łk 1,39-45
    Łk 1,46-56
    Łk 1,57-66
    Łk 1,67-80
    Łk 2,1-7
    Łk 2,8-20
    Łk 2,21
    Łk 2,22-24
    Łk 2,25-32
    Łk 2,33-35
    Łk 2,36-38
    Łk 2,39-40
    Łk 2,41-50
    Łk 2,51-52
    Łk 3,1-6
    Łk 3,7-9
    Łk 3,10-14
    Łk 3,15-18
    Łk 3,19-20
    Łk 3,21-22
    Łk 3,23-38
    Łk 4,1-13
    Łk 4,14-15
    Łk 4,16-30
    Łk 4,31-37
    Łk 4,38-41
    Łk 4,42-44
    Łk 5,1-3
    Łk 5,4-11
    Łk 5,12-16
    Łk 5,17-26
    Łk 5,27-32
    Łk 5,33-39
    Łk 6,1-5
    Łk 6,6-11
    Łk 6,12-16
    Łk 6,17-19
    Łk 6,20-23
    Łk 6,24-26
    Łk 6,27-36
    Łk 6,37-38
    Łk 6,39-40
    Łk 6,31-42
    Łk 6,43-45
    Łk 6,46-49
    Łk 7,1-10
    Łk 7,11-17
    Łk 7,18-23
    Łk 7,24-30
    Łk 7,31-35
    Łk 7,36-50
    Łk 8,1-3
    Łk 8,4-8
    Łk 8,9-15
    Łk 8,16-18
    Łk 8,19-21
    Łk 8,22-25
    Łk 8,26-39
    Łk 8,40-48
    Łk 8,49-56
    Łk 9,1-6
    Łk 9,7-9
    Łk 9,10-11
    Łk 9,12-17
    Łk 9,18-21
    Łk 9,22
    Łk 9,23-27
    Łk 9,28-36
    Łk 9,37-43a
    Łk 9,43b-45
    Łk 9,46-48
    Łk 9,49-50
    Łk 9,51-56
    Łk 9,57-62
    Łk 10,1-12
    Łk 10,13-16
    Łk 10,17-20
    Łk 10,21-22
    Łk 10,23-24
    Łk 10,25-29
    Łk 10,30-37
    Łk 10,38-42
    Łk 11,1-4
    Łk 11,5-8
    Łk 11,9-13
    Łk 11,14-23
    Łk 11,24-26
    Łk 11,27-28
    Łk 11,29-32
    Łk 11,33-36
    Łk 11,37-44
    Łk 11,45-54
    Łk 12,1-12
    Łk 12,13-21
    Łk 12,22-31
    Łk 12,32-34
    Łk 12,35-40
    Łk 12,41-48
    Łk 12,49-53
    Łk 12,54-59
    Łk 13,1-5
    Łk 13,6-9
    Łk 13,10-17
    Łk 13,18-21
    Łk 13,22-30
    Łk 13,31-33
    Łk 13,34-35
    Łk 14,1-6
    Łk 14,7-11
    Łk 14,12-14
    Łk 14,15-24
    Łk 14,25-35
    Łk 15,1-7
    Łk 15,8-10
    Łk 15,11-32
    Łk 16,1-8
    Łk 16,9-13
    Łk 16,14-15
    Łk 16,16-17
    Łk 16,18
    Łk 16,19-31
    Łk 17,1-2
    Łk 17,3-4
    Łk 17,5-6
    Łk 17,7-10
    Łk 17,11-19
    Łk 17,20-21
    Łk 17,22-37
    Łk 18,1-8
    Łk 18,9-14
    Łk 18,15-17
    Łk 18,18-23
    Łk 18,24-27
    Łk 18,28-30
    Łk 18,31-34
    Łk 18,35-43
    Łk 19,1-10
    Łk 19,11-28
    Łk 19,29-40
    Łk 19,41-44
    Łk 19,45-46
    Łk 19,47-48
    Łk 20,1-8
    Łk 20,9-19
    Łk 20,20-26
    Łk 20,27-40
    Łk 20,41-44
    Łk 20,45-47
    Łk 21,1-4
    Łk 21,5-7
    Łk 21,8-11
    Łk 21,12-19
    Łk 21,20-24
    Łk 21,25-28
    Łk 21,29-33
    Łk 21,34-36
    Łk 21,37-38
    Łk 22,1-6
    Łk 22,7-13
    Łk 22,14-18
    Łk 22,19-20
    Łk 22,21-23
    Łk 22,24-30
    Łk 22,31-34
    Łk 22,35-38
    Łk 22,39-46
    Łk 22,47-53
    Łk 22,54-62
    Łk 22,63-65
    Łk 22,66-71
    Łk 23,1-7
    Łk 23,8-12
    Łk 23,13-16
    Łk 23,17-25
    Łk 23,26-32
    Łk 23,33-34
    Łk 23,35-38
    Łk 23,39-43
    Łk 23,44-46
    Łk 23,47-49
    Łk 23,50-56
    Łk 24,1-11
    Łk 24,12
    Łk 24,13-35
    Łk 24,36-43
    Łk 24,44-49
    Łk 24,50-51
    Łk 24,52-53

 
10. Pasterze u żłóbka.
    "W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane."
(Łk 2,8-20)


   Komentarz: Pasterze byli prostymi ludźmi, ale serca mieli wielkie i otwarte. Szczere i dobre. To był dobry lud. To ci właśnie pasterze wskazali drogę Józefowi, dali świeżego mleka do picia Maryi i odnosili się do nich z dobrocią. Bóg wyróżnił ich poprzez to ukazanie się anioła i jego zwiastowanie narodzin Zbawiciela. Uczynił to wobec tych, którzy byli najmniejsi. Ci bowiem, byli najbardziej otwarci na Dobrą Nowinę. Ci, mimo zewnętrznych oznak przynależności do ludzi niższej kategorii, byli czyści, bo ich serca były czyste, proste i szczere.
    Bóg wysłał całe zastępy anielskie do „prostaczków” , by to im oznajmiono tę niebywałą wieść, na którą przecież czekał cały naród Izraelski od wieków. Pominął natomiast arcykapłanów, możnych tego świata, ludzi wpływowych, którzy właśnie szczególnie czekali na tę wieść, pełni zadufania w sobie sądząc, że jako pierwsi dowiedzą się o nadejściu Mesjasza. Bóg wiedział o ich pysze, która stanowiła swego rodzaju mur nie do przebycia dla Miłości Wcielonej objawiającej się tej nocy. Dał „szansę” niektórym z nich, bowiem byli świadkami różnych znaków i cudów w rodzinach Maryi i Józefa, a także potem, gdy Jezus dorastał oraz jako dojrzały mężczyzna prowadził swoją nauczycielską działalność. Mimo tego wszystkiego, oni trwali przy swoim, coraz bardziej zatwardzając swe serca.
    Powróćmy jednak do cudownej wieści objawionej pasterzom w polu, w nocy. Kiedy zobaczyli anioła i otaczającą wszystko i wszystkich chwałę Pańską, byli początkowo przerażeni. W swych pokornych sercach nigdy nie pomyśleliby, że to właśnie im pierwszym zostanie objawiona ta niebywała Prawda. A gdy do anioła przyłączyły się cale zastępy niebieskie i wielbiły Boga, pasterze trwali w zachwyceniu, zdumieniu na kolanach znieruchomiali, nie śmiąc z resztą ruszyć się nawet na milimetr. Gdy aniołowie odeszli od nich do Nieba, jeszcze czas jakiś oniemiali klęczeli, a potem jeden przez drugiego opowiadali sobie nawzajem to, czego wszyscy byli świadkami. Wspólnie uzgodnili, że koniecznie muszą iść do Betlejem. Tak też zrobili.
    Wzięli też dary dla Dzieciątka i Rodziców. Dary skromne, na miarę swoją - ludzi prostych i biednych. Były to jednak dary płynące ze szczerych serc i to stanowiło o ich wartości. Poza tym, były bardzo praktyczne, bowiem mięciutkie owcze futerko, ser i mleko były bardzo potrzebne św. Rodzinie, która będąc poza domem, posiadała niewiele. Ucieszyły Maryję i Józefa, a Jezus smacznie spał owinięty owczym futerkiem. Pasterze początkowo nieśmiało, a potem już odważniej opowiedzieli, co wydarzyło się tej nocy. Byli tym bardzo podekscytowani. Widząc natomiast przed sobą ujmujący uśmiech Maryi, prostotę i dobroć Józefa oraz jego zatroskanie o byt rodziny, postanowili pomóc jeszcze bardziej, na ile pozwolą im ich możliwości. W ten sposób nawiązała się przyjaźń św. Rodziny z pasterzami. A ci pamiętali o Jezusie i gdy był już dorosłym, nauczał, chodził i uzdrawiał, słuchali Go chętnie, kochali Go i z bólem serca towarzyszyli w Jego męce i męce Maryi. Byli wiernymi Mu, a chociaż niewykształceni, to sercem rozumieli wiele, wierzyli Mu i ufali.
    Zwróćmy naszą uwagę na fakt, iż Bóg w swoim dziele zbawienia ludzkości posługuje się przede wszystkim duszami małymi, ludźmi pokornymi, sercami otwartymi i szczerymi. To im ogłasza Dobrą Nowinę, objawia Prawdę, pokazuje swoje Oblicze. Zauważmy, że święci to również ludzie pokory, ludzie wielkiego uniżenia, ludzie otwartego serca i oddania siebie Bogu. Takim Bóg przekazuje orędzia do świata, takim daje poznać smak swojej miłości, takich dopuszcza do swoich tajemnic, takimi się posługuje, by zdobywać serca kolejnych dusz.
    Dzisiaj nam, duszom maleńkim, Bóg objawia poprzez ten fragment Ewangelii swoje przesłanie. Jest nim Jezus zrodzony w naszych duszach mocą miłości Ducha Świętego do Maryi Dziewicy. Jest nim to Nowe Życie w nas, które Bóg chce, abyśmy w sobie pielęgnowali. To Miłość, która odpowiednio przez nas przyjęta, dokona przemiany naszych dusz, przemieni nas całych do głębi. To Jezus, choć jeszcze maleńki, to jednak cały będący Bogiem. Postarajmy się z całą prostotą przyjąć ten Dar. Tak, jak uczynili to pasterze. Nie silili się na prezenty ponad miarę. Dali to, co mieli najlepszego, a przede wszystkim ofiarowali swe serca i nieśli pomoc św. Rodzinie przez czas ich pobytu w Betlejem.
    Uczyńmy tak samo. Dajmy przede wszystkim swoje serca. One podyktują nam, co mamy czynić. Czego może Jezus potrzebować, czego może oczekiwać. Wyrażajmy swoją gotowość służenia Mu i Matce. Nasłuchujmy sercem, a w nim usłyszymy wezwanie. Cały czas pamiętajmy, że jesteśmy duszami najmniejszymi. Tak więc Bóg nie będzie oczekiwał od nas czynów wielkich, bohaterskich, postaw heroicznych i męczeńskich. Bądźmy pasterzami, którzy ze szczerego serca niosą ser i mleko. Bo to mają. Nie niosą srebra, ani złota, bo nie posiadają. Idą gotowi pomagać, bo ręce są zdolne do pracy, a serca ochocze by służyć. Dajmy siebie. To jedyne, co tak naprawdę należy do nas, dajmy serca i dusze, bo wtedy najlepiej i najpełniej będziemy służyć Bogu. Serce, dusza człowieka jest swego rodzaju skarbem. Jedyną wartością na której zależy Bogu, ale i szatan o nie się bije. Skoro zaś jeśli nie należy do jednego, to do drugiego, lepiej od razu ofiarować je Bogu, niż potem cierpieć przynależność do złego.
    Jako Wspólnota otrzymaliśmy dar życia Bożego w nas. Na razie jest maleńkim ziarenkiem miłości w naszych sercach. Starajmy się ogrzewać je tak, jak potrafimy. Nie silmy się na wielkie czyny, przerastające nasze możliwości. Nie narzucajmy sobie wielkich wyrzeczeń na czas Adwentu, bo poświęcimy całą energię na ich wypełnianie, a serca nie przeżyją przemiany. Cały swój wysiłek skierujmy na trwanie przy Maleńkim Jezusie w naszej duszy. Adorujmy Go nieustannie, wiedząc że jest zalążkiem dopiero, ziarenkiem Bożej Miłości w nas. Ale miłość ta, niczym ziarno gorczycy, gdy się rozwinie, rozrośnie, rozkrzewi, przewyższa inne rośliny.
    Pokochajmy szczerym sercem to życie Jezusa w nas złożone. Starajmy się jak matka, myśleć o nowym, poczętym w nas Życiu, o Bogu, którego począł w nas Duch Święty. Ten, bowiem widząc miłość naszą, miłość naszej Wspólnoty do Maryi - Matki Boga, nie mógł więcej opierać się i z wielką radością złożył na Jej ręce w naszych duszach Jezusa. Teraz Ona karmiąc, opiekując się będzie niejako Go formować w nas. Poddajmy się zatem pod przewodnictwo Maryi, Ona przecież najlepiej zadba o swego Syna. My będziecie Jej towarzyszyć. Bądźmy posłuszni Jej poleceniom, słuchajmy, a powie nam, czego Jezus potrzebuje najbardziej. I kochajmy. Bo każde dziecko, każdy człowiek najbardziej potrzebuje i stale jest spragniony miłości. A jej brak odczuwa niezmiernie boleśnie i nie może prawidłowo się rozwijać, ani funkcjonować w społeczeństwie. Więc i my otoczmy szczególną miłością Jezusa złożonego w naszych sercach, przylgnijmy do Jego Matki i wspólnie adorujmy Miłość Wcieloną, którą Bóg nam objawił.
    Niech Bóg nas błogosławi. Niech spływa na nas błogosławieństwo Słowa Wcielonego. Niech spełnią się wobec nas słowa: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!