banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 20 stycznia 2018 roku       Jesteś 1144936 naszym gościem.       Osób on-line: 24

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
104. Przypowieść o robotnikach w winnicy.
    "Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?" Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!" A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!" Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi»."
(Mt 20,1-16)


   Komentarz: „Ostatni będą pierwszymi a pierwsi ostatnimi”. W słowach tego fragmentu zawarta jest bardzo ważna myśl, niezmiernie głęboka, którą dzisiaj rozważymy. Otóż Bóg zaprasza każdego z nas do swej winnicy. Bóg wychodzi naprzeciw, tak jak ów gospodarz, który wychodził, co jakiś czas na rynek, by nająć kolejnych robotników. Z pierwszymi umówił się o denara za cały dzień pracy. To przeciętne dzienne wynagrodzenie. Następnym mówił: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. I tak zatrudniał następnych, co jakiś czas. W końcu ostatnich najął na jedną tylko godzinę pod koniec dnia. Wieczorem, gdy zarządca wypłacał im należność, każdy z robotników dostał po denarze. Radość sprawiło to tym, co pracowali tylko część dnia, ale pierwsi byli niezadowoleni. Spodziewali się, że skoro tamci otrzymali denara, to oni, którzy pracowali najdłużej, dostaną więcej. I szemrali przeciwko gospodarzowi. W ich serca zakradła się zawiść, poczucie niesprawiedliwości, żal i pretensje. Myśleli, bowiem o sobie.
    Przypowieść ta mówi o wielkiej dobroci i łaskawości Boga. O niepojętej Jego mądrości i sprawiedliwości Bożej. To Boża ekonomia miłości. Którą już po części znamy. Zazwyczaj słuchając tego fragmentu Ewangelii wielu ma mieszane uczucia. Bowiem nasze myślenie jest dokładnie takie, jak tych pierwszych robotników. To przejaw sprawiedliwości ludzkiej. Na ile pracowałeś, na tyle dostajesz za to zapłatę. Zauważmy, że choć w pierwszym momencie wydaje się to słuszne, jednak przy dłuższym zastanowieniu się, przy spojrzeniu na robotników, na ich potrzeby należy stwierdzić, że potrzebują oni tak samo pożywienia, tak samo muszą się w coś ubrać. Być może mają na utrzymaniu rodzinę. Cały dzień czekali na rynku, ale ich nikt nie najął. Myśląc w ten sposób już nieco zbliżamy się do Bożej ekonomii.
    Musimy jednak wziąć pod uwagę, że Jezus mówiąc tę przypowieść miał na myśli Królestwo Niebieskie, gdzie to On wypłaca należność. Zapłatą zaś jest życie wieczne. Gdy w ten sposób spojrzymy, od razu zaczniemy nieco inaczej myśleć. Jeszcze raz posłuchajmy odpowiedzi gospodarza: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
    Boża miłość jest niepojęta. Boża miłość ogarnia cały świat. Jest nieskończona i pełna miłosierdzia. Boża Miłość przewiduje wszystko. Boża miłość pociesza i podnosi na duchu. Nigdy nie odpłaca na równi z tym, co otrzymała. Gdyby, bowiem tak było, świat pogrążyłby się w smutku, zawiści, a ludzie jedni drugich by pozabijali. Ponieważ nigdy nie jest tak, aby Bóg dał ci tylko tyle dobra, ile ty Jemu. Właśnie na tym polega miłość doskonała, że daje siebie cały tobie, chociaż od ciebie otrzymuje naprawdę niewiele. Nie byłaby miłością, gdyby tak nie czyniła. Wtedy byłaby jedynie wyrachowaniem. A Bóg nie jest księgowym, który chce koniecznie zbilansować stan przychodów i rozchodów. Nie jest matematykiem, któremu muszą zgadzać się równania, bowiem sama już nazwa każe mu tak czynić. Bóg jest Miłością. A miłość nie ma nic wspólnego z matematyką, czy księgowością czy bilansami.
    Miłość jest istotą Boga, Jego bytem. Ona cała się nam daje za każdym razem. Za każdym razem daje wszystko. Pojęcie miłości obecnie się zdewaluowało, jednak pojęcie to traktowane właściwie oznacza ofiarę całkowitą, do końca. Nie ma tam miejsca na wyrachowanie, dzielenie, na dawanie połowy czy trzy czwarte. To nie jest wtedy miłość! Bóg nas kocha. Wychodzi nieustannie „na rynek” i szuka „najemników do swej winnicy”.
    Bóg nieustannie wychodzi naprzeciw ciebie. Nieustannie gotowy jest, by ciebie „zatrudnić”. Nieustannie zaprasza, proponuje. Nieustannie pokazuje ci swoją winnicę. Niestety ty nie zawsze chcesz skorzystać z zaproszenia. Dlatego też są dusze, które „pracują” u „gospodarza” od początku, są takie, które w ciągu dnia się „zatrudniły”, a są i takie, które przychodzą na sam koniec dnia. Bóg jednak kocha wszystkie. I chce im dać pełną zapłatę. Chce im ofiarować Niebo. Czy można dać połowę Nieba, albo jedną trzecią? Boża ekonomia jest inna. Bóg z miłości do człowieka zaplanował dla niego pełnię szczęścia. Chce tę pełnię dać. Poza tym słabość ludzka jest wielka i często człowiek jej ulega. Nawet ten, kto wydawać by się mogło tyle lat żyje w zjednoczeniu, upada i jakże często po raz kolejny rozpoczyna od nowa swoją drogę do świętości.
    Jeszcze raz przyjrzyjmy się pierwszym robotnikom. Pracowali cały dzień. To ci, co wierzą od lat, nawrócili się już jakiś czas temu. Żyją w zgodzie z przykazaniami. Starają się, ale przecież są tylko ludźmi. W pewnym momencie, przy jakiejś sytuacji wychodzi na jaw ich słabość, grzech. Robotnicy z przypowieści byli bardzo niezadowoleni z zapłaty uważając ją za niesprawiedliwą. Szemrali przeciwko gospodarzowi. Zabrakło im miłości. Upadając stajesz się niejako znowu rozpoczynającym dopiero swój dzień pracy najemnikiem w Winnicy Pańskiej. Zważ na to, gdy przyjdzie ci ochota wyrazić swoje oburzenie z powodu czyjegoś grzechu, słabości czy upadku. Zanim zaczniesz szemrać, przypomnij sobie tę przypowieść. Zastanów się wtedy, na ile to, co wydawało ci się być twoją miłością do Boga, jest nią rzeczywiście. Bowiem, prawdziwa miłość sprawia, że człowiek pragnie dla innych również szczęścia wiecznego. Pragnie ich dobra. Pragnie, aby poznali nieskończone Boże miłosierdzie. Dlatego modli się również za konających, by mogli w tym ostatnim dla nich momencie nawrócić się i również otrzymać po „denarze”.
    Skoryguj swoje myślenie o sobie samym. Zastanów się, którym z robotników jesteś tak na prawdę. Czy rzeczywiście rozpocząłeś swoją pracę w Winnicy? Może ty tylko stoisz na razie na rynku i zastanawiasz się nad jej podjęciem? Pomyśl, na ile twoja postawa życiowa oznacza pracę w służbie Boga. Czy jest to prawdziwa służba? A może to tylko twoje wyobrażenia o niej lub tzw. „pobożne życzenia”? Za każdym razem, gdy przyjdzie ci ochota wyrazić jakikolwiek żal, pretensje, poddać się smutkowi, pomyśl, czy rzeczywiście są one słuszne? Jeśli weźmiesz pod uwagę miłość Boga do ciebie i twoją odpowiedź na tę miłość, to zawsze będzie tak, że to ty będziesz tym obdarowanym nadmiernie obficie, a Bóg będzie ofiarującym. Nigdy twoja ofiara, twoje oddanie, twoja „miłość” nie przewyższy Bożej. Zatem cokolwiek się dzieje w twoim życiu, to i tak ty pozostajesz dłużnikiem Boga. A wszystko, co ciebie spotyka jest oznaką Jego wielkiej Miłości i Miłosierdzia wobec ciebie.
    Zagłębiając się we własną duszę z czasem stwierdzisz, ze ty jesteś tym, co nieustannie przychodzi, aby rozpocząć swą pracę od nowa. Módl się o pokorę dla siebie, abyś zobaczył siebie wśród tych „ostatnich”. Abyś zdał sobie sprawę z rzeczywistego stanu swego serca. Aby pycha nie szemrała w tobie, a zarozumiałość, by nie przesłaniała ci tej cudownej Bożej miłości obejmującej wszystkie dusze na ziemi. Abyś poczuł ogromną radość z faktu iż: „Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.”
    Niech Duch Święty poprowadzi nas przez te rozważania i pozwoli nam w pełni pokory dojrzeć siebie wśród najemników Bożych. Niech wzbudzi w nas pragnienie rozpoczęcia służby w tej Winnicy Pana i da zapał oraz wielką gorliwość. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!