banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 21 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1205081 naszym gościem.       Osób on-line: 14

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
107. Przełożeństwo jest służbą.
    "Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu»."
(Mt 20,24-28)


   Komentarz: Słowa dzisiejsze są bardzo ważną wskazówką dla każdego z nas. Zarówno dla tych, którzy oficjalnie sprawują urząd przełożonego, jak i tych, którzy w prawdzie takiego urzędu nie mają, a jednak z różnych względów funkcje takie w pewnym stopniu, zakresie pełnią.
    Każdy człowiek w różnych momentach życia, jest czyimś przełożonym, opiekunem, przewodnikiem, instruktorem, kimś, kto w pewnym stopniu sprawuje nad innym władzę, poucza go, opiekuje się, wychowuje, kształci. Mówimy tu o przeróżnych ludzkich zależnościach nie tylko w pracy, ale i w rodzinie, wśród grona przyjaciół, we Wspólnocie.
    Tak, więc dzisiejszy fragment Ewangelii skierowany jest do nas wszystkich, bowiem mówi on o pewnej postawie, jakiej Bóg oczekiwałby od każdego z nas. Jezus mówi w nim, iż „kto by chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. Można te słowa rozpatrywać właśnie pod kątem pewnego rodzaju przełożeństwa. Można też przyjąć wielkość i pierwszeństwo w znaczeniu świętości i pod ich kątem rozważać te słowa.
    Dzisiaj wejdziemy w głąb samych słów „na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”. Jezus daje swoim uczniom siebie jako wzór do naśladowania. Wskazuje na pokorę i ofiarę. Mówi wyraĽnie, że mają uczniowie naśladować Go. I bez względu na to, czy rozumiemy ten fragment, jako pouczenie dla przełożonych, czy może dla tych, co pragną być „pierwszymi” w świętości i nią się wyróżniać, w tym być „wielkimi”, mamy postępować tak, jak Jezus.
    A On nie przyszedł, aby Mu służono. Choć jest Królem świata, choć jest Bogiem, choć ma w sobie wszelką moc, On przyjął postawę sługi. Nie przyjechał na koniu, z całym orszakiem dworzan, sług i niewolników. Nie zamieszkał w pałacu i nie kazał sobie usługiwać. Nie szukał pochlebstw, podziwu dla siebie, ani zachwytu. Nie żądał niczego, co w jakiś sposób wyróżniałoby Go, podkreślało ważność Jego osoby. Jedyne, o czym mówił, czego pragnął to była miłość.
    Zauważmy, że zazwyczaj urzędy, stanowiska, przełożeństwa kojarzone są z władzą nad innymi, rozkazami i uprzywilejowaną pozycją. To głównie korzyści, a nie trud, rezygnacja i ofiara. Jezus w swojej osobie pokazał nam, jaką mamy przyjmować postawę, jeśli chcemy zostać świętymi, „wielkimi”, jeśli chcemy innym przewodzić, w jakiś sposób kierować. Tą postawą ma być służba. Wielkość, świętość otrzymamy w niebie jako nagrodę za naszą postawę sługi i ofiarę.
    Całe życie Jezusa naznaczone było pokorą. Najpierw wobec Rodziców, sytuacji, potem wobec uczniów i ludzi, których nauczał, uzdrawiał, aby na koniec w sposób szczególny okazać ją wobec Boga Ojca. Nigdy się nie wywyższał, a zawsze gotowy był odpowiedzieć na prośby. Zawsze gotowy był pomóc. Zawsze pomimo zmęczenia przyjmował wszystkich okazując miłość, cierpliwość i współczucie. Był prawdziwie łagodny jak baranek. Służył nieustannie. On nie miał przerw na odpoczynek od służby. Od chwili przebudzenia do zaśnięcia wieczorem stale otoczony był ludĽmi. I im służył. Nieustannie widział wpatrzone w siebie oczy uczniów. Stale przychodzili do niego chorzy, biedni i oczkujący na pomoc. On dawał świadectwo o sobie, swoim królestwie, o Bogu. Cały czas. Życie Jego było służbą. Nie mógł zamknąć swego urzędu po 15 - ej i odpoczywać z dala od tłumów, żeby zregenerować siły. Jego regeneracją sił była modlitwa, dlatego czytamy o tym, że Jezus wychodził na miejsce pustynne, by się modlić.
    To też przykład dla nas do naśladowania. Jesteśmy słabymi ludĽmi i potrzebujemy sił. A te otrzymujemy od Boga na modlitwie. Gdy trwamy na modlitwie - jednoczymy się z Bogiem. A to zjednoczenie sprawia, że Boża miłość wypełnia nasze serce, Boży pokój, Boża cierpliwość i łagodność, Boże zrozumienie i Boża mądrość w nas jest. Na modlitwie Bóg przemienia nasze serca w Jego serce, nas całych w Niego. Nie staje się to jednorazowo, natychmiast i do końca, ale stopniowo, delikatnie, nawet niezauważalnie. Ta przemiana dokonuje się powoli. Jednak częsta modlitwa sprawia, że utrwala się ona (ta przemiana) w naszych sercach i pogłębia, przez co rzeczywiście i prawdziwie stajemy się podobni do Chrystusa. Będąc zaś podobnymi do Niego, mając Jego serce, postępujemy podobnie jak On. Mamy dane siły do tego, by służyć, być cierpliwymi, łagodnymi i dobrymi jak sam Jezus.
    Można powiedzieć, że Jezus był sługą do końca. Bóg Ojciec posłużył się Nim, jako ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Jezus stał się ofiarnym barankiem, a więc dał siebie całego i do końca w tej służbie ludziom, wyniszczył sam siebie w niej. To potrafi zrobić tylko miłość doskonała, jaką jest Bóg. Tego może dokonać tylko Boża miłość. Tylko Boże miłosierdzie mogło znaleĽć taki sposób na ocalenie ludzkości. To służba pełna, nieznająca ograniczeń, do końca, to służba ofiarna. Służba doskonała. To jednocześnie wzór dla nas. Wzór, który wydawać się może niedościgły, a jednak Jezus wskazuje na niego. To z jednej strony wzór dla tych, co są przełożonymi, ale i dla tych, co prawdziwie chcą dążyć do świętości. Stać się jak Jezus. Służyć ludziom jak On. Pełnić swoją służbę do końca. Z miłością i pokorą. Jezus kochał tych, którym służył. Zauważmy, że przychodzili do niego różni ludzie. To nie byli doskonali, święci, pełni Bożego światła ludzie. To byli zwykli, prości, grzesznicy, często ludzie, którzy w swym życiu popełniali wiele grzechów ciężkich. To byli tacy, od których my odwracamy głowę.
    Jakże często odwracamy głowy od ludzi z marginesu, ludzi, którzy zostali w jakiś sposób naznaczeni przez los. Do tej pory świat odwraca oczy od bezdomnych, chorych na nieuleczalne choroby, słabych i kalekich. Jezus również ich przygarniał i uzdrawiał na ciele i duszy. Miłość wyznaczała charakter Jego służby. Ona niejako sterowała tą służbą. Nie da się prawdziwie służyć nie kochając. Tylko wtedy, gdy człowiek kocha, jest gotowy poświęcić siebie dla innych. Tylko ze względu na miłość do Jezusa potrafi wyniszczyć się w służbie do końca, jak Jezus. Prawdziwie kochając, człowiek zjednoczony z Bogiem zostaje przez Niego przemieniany i niczym Jezus daje swoje życie w służbie za inne dusze.
    To pojęcie służby nie jest sprawą prosta, zwykłą i jednowarstwową. Trzeba żyć tą świadomością służenia innym, trzeba żyć miłością bliĽniego i miłością do Boga, trzeba być gotowym poświęcić wszystko, siebie samego dla Jezusa, by nasza służba była rzeczywiście służbą na wzór Jezusa. Być może wydaje się nam, że trudno to przełożyć na relacje w pracy, czy w jakimś innym środowisku, gdzie panują bardziej oficjalne stosunki. Jednak zwróćmy uwagę, że Jezus nie działał tylko w najbliższej rodzinie, nie tylko w dalszej rodzinie, On szedł od miasta do miasta, od wsi do wsi i spotykał się z różnymi ludĽmi, różnymi stosunkami społecznymi, z różnymi środowiskami zawodowymi, z ludĽmi o różnym statusie społecznym. I chociaż przychodziły do Niego niekiedy oficjalne delegacje faryzeuszy, czy uczonych pewnych szkół, to Jezus nie zmieniał swojej postawy miłości wobec nich, a nawet okazywał szczególną cierpliwość wobec ich pytań, czy argumentów. Miłość wyznaczała Jego byt, sposób bycia, Jego życie. Jest Jego istotą, więc nie da się oddzielić Jezusa od miłości. Prawdziwa miłość jest służbą, jest oddaniem siebie, aż do ofiary z siebie włącznie.
    I tego Bóg oczekuje od nas, dusz maleńkich. Oczekuje, że oddamy Mu siebie na służbę. Że powierzymy Mu swoje życie. Że pozwolimy Mu na kierowanie nim. Że ufnie oddamy się pod opiekę Matki Najświętszej, aby to Ona nas nieustannie prowadziła do Jezusa i uczyła tej służby Jemu. My niejako będziemy jej towarzyszyć w tej służbie. Pozwólmy Bogu wypełnić nasze serca miłością. Pozwólmy Matce Najświętszej służyć Jezusowi w nas. Pozwólmy Jezusowi i Maryi na zamieszkanie na stałe w naszych duszach. Bowiem to Oni - Jezus i Maryja są niedościgłymi wzorami służby pełnej miłości, aż do ofiary z samego siebie. Oni wszystkiego nas nauczą. I to nie będzie nauka jednodniowa, tygodniowa, czy roczna. To trwać będzie, jeśli na to pozwolimy, całe nasze życie. Całe życie stanie się tą służbą Bogu i bliĽnim. A służyć będzie wszędzie i w domu i w pracy i we Wspólnocie. I oddamy życie swoje na służbie dla swego Boga. Staniemy się dopiero wtedy wielkimi, pierwszymi pośród pozostałych. A to nasze pierwszeństwo będzie naszą świętością. I objawi ono się w życiu przyszłym. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!