banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 20 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204967 naszym gościem.       Osób on-line: 14

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
108. Niewidomi pod Jerychem.
    "Gdy wychodzili z Jerycha, towarzyszył Mu wielki tłum ludu. A oto dwaj niewidomi, którzy siedzieli przy drodze, słysząc, że Jezus przechodzi, zaczęli wołać: «Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida!». Tłum nastawał na nich, żeby umilkli; lecz oni jeszcze głośniej wołali: «Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida!». Jezus przystanął, kazał ich przywołać i zapytał: «Cóż chcecie, żebym wam uczynił?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, żeby się oczy nasze otworzyły». Jezus więc zdjęty litością dotknął ich oczu, a natychmiast przejrzeli i poszli za Nim."
(Mt 20,29-34)


   Komentarz: Wydarzenie to jest już nam znane z wcześniejszego fragmentu. Jednak powróćmy do niego z pewnego powodu. Jesteśmy już bogatsi o przemyślenia, postanowienia i podjęte decyzje oraz próby zmiany swojego życia. Czytamy te rozważania i słowo Boga przemienia nas. Nie jesteśmy ci sami, co przed miesiącem, dwoma, czy trzema. Już Słowo Boże w nas kiełkuje. Ziarno posiane, podlane, ogrzane promieniami słońca, zaczęło swoje życie, swój rozwój. Dlatego dzisiaj spójrzmy na siebie nieco inaczej, a mianowicie jako na tych, co już trochę o Jezusie słyszeli. Ba, nawet zbliżyli się do Niego, dotknęli Jego szaty i spróbowali iść za Jego wskazaniami. Wielu z nas zapewne doświadczyło podczas tych rozważań własnych słabości. Być może pierwszy raz zobaczyliśmy w sobie rzeczy, których byście się nie spodziewali. Nasze spojrzenie na siebie jest zatem bliższe prawdy, choć nie łudĽmy się, że już poznaliśmy siebie na wylot. Do całkowitego poznania droga jeszcze daleka. Jednak mamy już pewne rozeznanie.
    I właśnie rozważanie dzisiejszego fragmentu może pomóc nam, którzy zetknąwszy się z Jezusem w Słowie Bożym, posłuchawszy Jego nauki, zapragnęliśmy czegoś więcej. Jesteśmy duszami, które nieco zasmakowały w rozważaniu Słów Boga skierowanych do nas. Słowa te ożywiły nas. Dotknęły niekiedy czułych miejsc. Czasem dotykały miejsc bolesnych, a nawet takich, do których sami nie zaglądaliśmy, bo wycofaliśmy je w głąb naszej podświadomości. Jezus poprzez rozważane fragmenty delikatnie otwierał nasze serca i dusze. Łagodnie pokazywał nam nasze słabości. Z miłością i czułością uświadamiał nam nasze zranienia i nasze grzechy. Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia. Mamy w sobie Bożą mądrość i poznanie. Doświadczamy głodu Słowa. Mamy ochotę każdego następnego dnia czytać kolejny fragment Ewangelii i rozważać go. To dobrze. Jednocześnie poznając siebie głębiej doświadczamy poczucia bezradności wobec tego, co widzimy w sobie. Ta świadomość własnej nędzy sprawia, że czujemy się niepewni. Łatwiej nam było, gdy nie znając tego, co teraz, czuliśmy w sobie jednak pewną moc i siłę. Jakże złudne to były odczucia! Wynikały, bowiem z nieznajomości siebie! Teraz zaś poznajemy.
    Bardzo ważna jest prawda. Ona pozwala prawdziwie żyć. Bez niej człowiek nie żyje. My dopiero teraz zaczęliśmy żyć, bo dotykamy prawdy o sobie. Uświadamiamy sobie własną słabość i nicość, ale w końcu żyjemy. W nas zrodziło się życie. To Słowo Boga dało nam to życie. Dopiero je rozpoczęliśmy. Warto by było kontynuować. Tutaj dochodzimy do dzisiejszego fragmentu. Jesteśmy nadal niczym ci niewidomi. Właśnie poznaliśmy własną słabość. Uświadomiliśmy sobie swoją nędzę. W dodatku odczuwamy bezradność wobec tego wszystkiego, czujemy się bezsilni. Widzimy, że sami, o własnych siłach nie damy rady dokonać tych zmian w sobie. Z jednej strony zachwycamy się mądrością Słowa Bożego, jego głębią, z drugiej strony odczuwamy zupełny brak sił. Próbujemy coś czynić, ale widzimy, że nam to nie bardzo wychodzi.
    Pragniemy też zagłębiać się jeszcze bardziej w te rozważania. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze. Bowiem zaczynamy dostrzegać w sobie prawdę i pragniemy nadal poznawać ją, a poprzez jej poznanie dochodzić do Boga. Dlatego dzisiaj otrzymujemy następną wskazówkę. Pozwólmy sobie na to, by być nadal niewidomymi spod Jerycha. Spójrzmy na nich i spróbujmy uświadomić sobie własną ślepotę, mimo już pewnego przejrzenia oraz własną bezradność wobec tych wszystkich słabości, a przede wszystkim wobec tej ślepoty. Nadal bardzo mało wiemy o sobie, nadal tkwimy w swoich słabościach. Nadal nie mamy siły, by zmienić swoje życie tak radykalnie. Potrzebujemy do tego Jezusa. Tak więc, stańmy wśród tłumu, a gdy usłyszymy, że Jezus przechodzi, zawołajmy Go: „Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida!”. Niech będą to te słowa. Słowa z Ewangelii, bo są to słowa natchnione. One mają moc i wypowiadane z wiarą, niosą uzdrowienie. Docierają do samego serca Boga i je poruszają.
    Zobaczmy analogiczną sytuację, gdy klęczymy w kościele, a kapłan przechadza się pośród nas z Najświętszym Sakramentem. To wtedy jest ta szczególna sytuacja. To wtedy krzyczmy głośno, by Jezus nas usłyszał. Niech nas nie zniechęci pozorny brak reakcji Jezusa. Wołajmy jeszcze głośniej: „Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida!” A gdy kapłan z Najświętszym Sakramentem przystanie obok nas, Jezus zapyta: „Cóż chcecie, żebym wam uczynił?” Odpowiedzmy: „Panie, żeby się oczy nasze i serca otworzyły”. A Jezus zdjęty litością pobłogosławi nas. Jego błogosławieństwo dotknie naszych chorych oczu i serc. My zaś pełni wdzięczności pójdĽmy za Nim i dziękujmy Mu za to uzdrowienie. Wierzmy i ufajmy, że oto dokonał się cud naszego uzdrowienia. Bo Bóg przeszedł obok nas i nam pobłogosławił, a Jego błogosławieństwo jest najważniejsze. Nic nie może się z nim równać. Wielbijmy Boga, wysławiajmy Go, wyznawajmy Mu swoją miłość. Niech dozna od nas chwały Ten, który uzdrawia każde serce i każdą duszę.
    My natomiast idąc za Nim, nie oddalajmy się nawet na krok. My nadal bądĽcie zdani na Niego. Chociaż otworzył nam oczy, nigdy nie bądĽmy pewni swego. Zawsze wołajmy Jezusa. Bo tak naprawdę, jeśli chodzi o duszę, nie poznamy jej całej od razu. Tak naprawdę słabi będziemy do końca. A moc nasza, siła i światło dla oczu jest w Bogu. Mamy zatem prawo wołać nieustannie: „Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida!” A gdy w sercu usłyszymy Jego pytanie: „Cóż chcecie, abym wam uczynił?” Odpowiedzmy: „Panie, żeby się oczy nasze otworzyły”. W miarę, jak nasze relacje będą coraz bliższe, przemawiać będziemy do Jezusa coraz czulszymi słowami: Rabbuni, Umiłowany mój, Miłości moja, Ukochany mój Jezu, Skarbie mej duszy, Oblubieńcu najdroższy, Kochany, Królu mego serca. A Jezus będzie dawał nam poznanie coraz głębsze i coraz pełniej napełniać będzie swoją mocą. Jednak my odczuwać będziemy coraz większą swoją słabość i oddawać się w związku z tym jeszcze bardziej Jezusowi.
    I taka relacja będzie między nami cały czas. Im bardziej uznawać będziemy swoją słabość, a Jego moc, tym bardziej Jezus będzie nam tej mocy udzielać. Ale my uświadamiać sobie będziecie, że nie własną mocą, ale Bożą wszystko czynimy, więc jeszcze bardziej korzyć się przed Nim będziemy uznając swoją nędzę. Więc On tym bardziej i chętniej będzie nam swej mocy udzielał.
    Niech Bóg błogosławi nam na czas tych rozważań. Niech prowadzi nas Duch Święty.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!