banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 22 września 2018 roku       Jesteś 1198043 naszym gościem.       Osób on-line: 14

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
112. Pytanie o władzę.
    "Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?» Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: "z nieba", to nam zarzuci: "Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?" A jeśli powiemy: "od ludzi" - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię."
(Mt 21,23-27)


   Komentarz: Bóg w swej ogromnej miłości oddał się cały człowiekowi. Pozwolił mu traktować siebie, jak równego sobie. Już sam fakt, że Bóg zezwala na takie traktowanie, jakie reprezentowali faryzeusze zadziwia i zastanawia. Jezusa spotyka stale od arcykapłanów, od uczonych w Piśmie, od faryzeuszy brak szacunku, ciągłe szukanie błędu w Jego myśleniu, kłamstwa w nauce, bluĽnierstwa. Nieustannie ludzie ci starają się podejść Jezusa różnymi sposobami, obłudnymi pytaniami, by wykazać fałszywość tego, co mówi, by umniejszyć znaczenie tego, co czyni. Zastanawiające wręcz są te tak nachalne, mające charakter ataków pytania. Zauważmy, że w Ewangeliach ludzie ci głównie swoimi pytaniami, stwierdzeniami, pomówieniami obrażają Boga, wykazują wielką swoją pychę i zarozumiałość. Stale knują, co zrobić, jakie zadać pytanie, by wykazać Jezusowi, że się myli, że mówi nieprawdę, że bluĽni. Obmyślają jak Jezusa uwięzić, jak sprawić, by zamilkł.
    W dzisiejszym fragmencie również jest o tym mowa. Do Jezus podeszli arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?” Zauważmy, że to pytanie było nawet niegrzeczne. Ludzie ci słyszeli naukę Jezusa. Odczuwali moc Jego słowa. Widzieli dokonujące się na ich oczach cuda. W dodatku, Jezus, był jeszcze młodym. Miał 30 lat, gdy rozpoczął działalność. W tym wieku mężczyzna - żyd mógł dopiero w synagodze czytać i wykładać pisma. A więc, te dwa, trzy lata działalności, to jak dla faryzeuszy, za krótki czas, by posiąść taką wiedzę, by z taką pewnością siebie nauczać, by już tworzyć nową naukę, religię, choć wydawało się, że opartą na pismach, na których opierali się też i żydzi.
    Jednak Jezus nauczał z mocą, jakiej nie znali. Porywał tłumy, jak nikt dotąd, Jego słowa miały moc niezwykłą. Wystarczyło jedno Jego słowo, a stawało się to, co powiedział. Uwalniał opętanych, uzdrawiał z nieuleczalnych chorób, wykazywał się niezwykłą znajomością Pism. Potrafił je tłumaczyć tak, że nikt nie umiał podważyć Jego nauki.
    Wszystko to drażniło kapłanów, faryzeuszy, uczonych w Piśmie. Wszystko też niepokoiło. Oni czuli się zagrożeni. Ich pozycja kapłanów, nauczycieli, uczonych, tych, którzy prowadzili lud, którzy wcześniej mieli jakiś autorytet, teraz legła w gruzach. Jeszcze nie całkowicie, ale czuli, że to tylko kwestia czasu. Dlatego tym bardziej szukali sposobu, jak „uciszyć” Jezusa. W końcu zdenerwowani postanowili zapytać: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?” Ileż zarozumialstwa i bezczelności jest w tych pytaniach. „Jakim prawem to czynisz?”
    Jezus czynił tylko dobro. Jezus pomagał ludziom. Jezus uszczęśliwiał ludzi. On ich uzdrawiał, uwalniał, podnosił na duchu. A przede wszystkim kochał. Ta miłość biła z całej Jego postaci. Ludzie doświadczając takiego dobra z Jego strony, odwzajemniali tę miłość. Podziwiali Go. Opowiadali sobie nawzajem o Nim. Wielbili Boga za wszystko, czego doświadczali dzięki Niemu.
    To zaś drażniło faryzeuszy. Nie mogli pojąć: skąd ta moc, skąd ta mądrość, skąd ta „umiejętność” uzdrawiania. W ich sercach zagościła też zazdrość. Za zazdrością przyszła zawiść i nienawiść. Oni tego wszystkiego nie mieli. Jezus zabierał im tę pozycję społeczną, jaką w swym mniemaniu mieli wcześniej, ten autorytet, który tyle lat musieli sobie budować, o który musieli zabiegać. A poza tym, Jezus otwarcie mówił o ich słabościach, wytykał im błędy i grzechy. Śmiał nazwać ich przy ludziach plemieniem żmijowym, przewrotnym, grobami pobielanymi. Dlatego tak bardzo nurtowało ich to pytanie: Jakim prawem Jezus to wszystko czyni? Jakim prawem zabiera im to, na co tyle lat pracowali?
    „Jakim prawem”- to również pytanie o tradycję, o wiarę, o prawo Boże. W faryzeuszach wezbrała cała fala nienawiści, pretensji, żalu. To przecież oni byli tymi, którzy na prawie, na Pismach znają się najlepiej. A tu przychodzi młody mężczyzna, ledwie zaczął nauczać, zjednał sobie prosty lud, wykazuje się niezwykłą mądrością i jeszcze śmie ich pouczać i im wytykać błędy.
    Kto dał Jemu taką władzę? To druga sprawa, która tak bardzo nurtowała ich. Oni, mimo niekiedy wielu lat życia, nauki, służby w świątyni, studiowania Pism, nie mieli takiej wiedzy, mądrości, nie potrafili tak tłumaczyć różnych spraw w oparciu o Pismo. Oni nie mieli władzy nad duchami! Oni nie potrafili uzdrawiać. A przede wszystkim, za nimi nie szły takie tłumy. Nie doświadczali też takiej miłości, nie byli traktowani jako tak wielkie autorytety jak Jezus.
    Zazdrość zamknęła ich serca. Zawiść zaprosiła szatana do dusz. Nie potrafili przyznać nawet sami przed sobą, że Jezus jest osobą niezwykłą, zastanawiającą, mającą znamiona Mesjasza. Woleli zepchnąć to gdzieś w głąb swoich dusz, by o tym nie myśleć. Czuli nienawiść do Jezusa. Ona nimi kierowała. Ludzie, którzy przecież mieli służyć Bogu, służyli komuś zupełnie innemu.
    Jezus zaś, wykazywał ogromną cierpliwość, wobec ich nachalnych, obłudnych pytań. Cierpliwość jest cechą miłości. Jezus przecież był Bogiem. Mógłby nie słuchać tych zakłamanych wypowiedzi, mógłby zupełnie nie rozmawiać z nimi. Mógłby ich zlekceważyć, ponieważ oni, nie wykazywali szacunku wobec Niego. Zauważmy, że Jezus wielokrotnie był w takich sytuacjach i za każdym razem podejmował rozmowę z faryzeuszami i uczonymi.
    W tym również przejawiała się Jego miłość wobec nich, wobec ludzi, że rozmawiał ze wszystkimi. To trochę tak, jak w wychowaniu. Żeby dziecko nauczyło się kulturalnego zachowania, musi takiego zachowania doświadczyć od innych. Musi mieć przykład. W dodatku, nauczyciel, rodzic, opiekun musi wykazać się ogromną cierpliwością wobec wybryków wychowanków, ponieważ gdyby zaczął odpowiadać im na ich poziomie, również bez kultury, gdyby zachowywał się wobec nich bez szacunku dla ich osoby, nie osiągnąłby zamierzonych celów, a wręcz odwrotnie, zachowanie dzieci pogorszyłoby się.
    Poza tym wychowywanie bez miłości, jest działaniem nie mogącym przynieść pozytywnych skutków. Brak miłości i tego wszystkiego, co wiąże się z miłością (szacunku, cierpliwości, przebaczenia, wyrozumiałości, miłosierdzia) staje się zwykłą tresurą, działaniem anty wychowawczym, nie rozwijającym człowieka, a wpływającym wręcz Ľle na jego rozwój, skrzywiającym go. Nie oznacza to, że Jezus „daje sobie wejść na głowę”. Jezus z miłością poucza.
    Nauką może być prosta odpowiedĽ na pytanie, ale może być również odpowiedĽ wymijająca, skłaniająca do myślenia. Czasem trzeba uświadomić pytającemu, że swoim pytaniem, zachowaniem wyraża brak szacunku, a nawet obraża drugą osobę. Czasem trzeba „przywołać do porządku” dając jasno do zrozumienia niewłaściwość zachowań. I Jezus tak czynił. Możemy to prześledzić na kartach Ewangelii. On nie był bezradny wobec ataków faryzeuszy. Ale jednocześnie On cały czas kochał. Wszystko, co czynił, czynił z miłością. Czasem wystarczy zwrócenie uwagi, a czasem potrzeba tzw. „świętego oburzenia.” We wszystkim jednak ma dominować miłość, z niej ma wypływać zachowanie, odpowiedzi i ze względu na nią ma być wszystko czynione.
    Jezus w dzisiejszym fragmencie nie odpowiedział na pytania. On dzisiaj pouczył arcykapłanów i starszych ludu, poprzez brak odpowiedzi na ich pytanie. Jednocześnie cały czas kochał ich. Nie złościł się, nie denerwował, tylko kochał. W Jego sercu był smutek. Bowiem zawsze takie zachowania bolały Go. Oznaczają one odrzucenie Jego nauki, Jego miłości.
    Dzisiaj Bóg daje nam w Jezusie przykład miłości. Miłości nawet do tych, od których spodziewamy się raczej ataku, niż przyjaĽni. Również wtedy, gdy doświadczamy od nich zła. Zachowajmy cierpliwość i Boży pokój w sercu. Odpowiadajmy z miłością. Choćby kosztowało to nas bardzo dużo, choć byśmy nie widzieli znamion dobra, poprawy, chęci zmiany.
    Niech Bóg błogosławi nas. Rozważając ten fragment miejmy na uwadze nasze relacje w rodzinach, w środowisku, w którym żyjemy. Niech Duch Święty nami pokieruje.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!