banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 stycznia 2018 roku       Jesteś 1145606 naszym gościem.       Osób on-line: 13

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
115. Przypowieść o uczcie królewskiej.
    "A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!" Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: "Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie". Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: "Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?" Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: "Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych»."
(Mt 22,1-14)


   Komentarz: Zatrzymajmy się dzisiaj nad słowami: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.” Wielkim bólem ogarnięte jest Serce Boga, bowiem każdego człowieka stworzył do Miłości, każdego stworzył, aby zaznawał szczęścia, jakim jest przebywanie w Jego Sercu, w Jego miłości, w zjednoczeniu wszystkich serc z Sercem Boga, a jednak ludzie odrzucają to zaproszenie do życia w pełni. Jego miłością jest każda dusza. Każdą traktuje jak nowonarodzone niemowlę. Każdą hołubi i obdarza łaską Swojej miłości. W każdej duszy składa dary Swoje, aby mogła żyć, służyć nimi, rozwijać się dzięki nim, aby w swoim życiu dochodziła do poznania Boga Jedynego. Miłuje dusze tak bardzo, że czyni dla nich wszystko, aby otworzyły się na łaskę wiary, miłości, łaskę ufności. Bóg myśli o wszystkich Swoich dzieciach, o każdym wie wszystko, zna tajniki duszy, tajemnice ciała. Chociaż na ziemi żyją miliony ludzi, On każdego zna po imieniu. Każdego po imieniu wezwał, powołał. O każdego troszczy się jak najlepsza matka i najlepszy ojciec. Jako wszechmocny Bóg nie potrzebuje nikogo, ani niczego, bowiem sam sobie wystarcza. Ale będąc Miłością prawdziwą i doskonałą pragnie dzielić się nią, obdarzać nią wszystkie stworzenia. Miłość, która jest w Nim rodzi kolejne dusze, powołuje je do istnienia tylko po to, by mogły zaznawać Bożej Miłości i dzięki temu być szczęśliwymi.
    Tak, więc każdy człowiek powołany jest do Miłości. Każdemu Bóg chce dać szczęście. Niestety ludzie szczęście upatrują w zupełnie czymś innym, niż mogą je znaleźć. Kiedy Bóg spogląda na ziemię, widzi ogrom nieszczęścia, widzi cierpienie, problemy, łzy. Jest to efekt grzechu. Zarówno tego pierworodnego oraz w konsekwencji również naszych grzechów. Od wieków stara się ludziom przybliżyć istotę życia, jego sens, cel. Podaje pouczenia, jak żyć, by osiągnąć to szczęście, a przede wszystkim, w czym je upatrywać. Od zarania dziejów prowadzi ludzkość drogą miłości. Od początku uczy miłości Boga i bliźniego. Dał przykazania, które uczą kochać. Które w jasny prosty sposób dają wskazówki, co dobre, a co złe. Od początku też pokazuje konsekwencje złych wyborów. Poucza lud, aby patrząc na swoje błędy, więcej ich nie popełniał. Jednak człowiek niechętnie przyjmuje pouczenia, a słabość jego natury powoduje, że stale upada i schodzi z drogi Bożej.
    Największym dowodem Bożej miłości do człowieka jest Syn Boży. On poprzez swoje życie, męczeńską śmierć i zmartwychwstanie ukazał człowiekowi niepojętą głębię samej Miłości, jej moc, siłę nie do pokonania. On udowodnił, że Bóg kocha każdą dusze do szaleństwa. Że jest gotowy oddać samego siebie, aby dać życie duszom. On pokazał, że poświęci wszystko, nawet pierworodnego Syna, który jest przecież Boskim Synem, dla dobra dusz, dla ich ratowania. To właśnie Syn Boży, Jezus Chrystus pokazał, jak wielką wartość dla Boga stanowi każda dusza. Każda jest cenną w Jego oczach i o każdą walczy do końca oddając za nią życie.
    Jak wielką jest Miłość Boga do każdej duszy, bez wyjątku, dowodzi Jego ciągłe schodzenie na ziemię pomiędzy brud, grzech, pomiędzy ciernie, by nieustannie oddawać nam Swoje życie na ołtarzach całego świata. Godzi się narazić na nieuszanowanie, obrazę, zbezczeszczenie, by tylko ratować nasze dusze. Pozwala się brać w ręce człowiekowi, pomimo jego wielkiej grzeszności i słabości. W ten sposób całym sobą oddaje się ludziom, by dokonywać uświęcenia ich samych oraz otoczenia. Stale podejmuje nowe sposoby, by docierać do serc ludzkich i dotykać swoją miłością. Wszystko to czyni z miłości.
    Wczoraj mówiliśmy, iż święci są tymi sługami Bożymi, którzy służą Bogu, których On posyła do Swego ludu z kolejnymi orędziami, pouczeniami. To oni są Jego głosem, znakiem miłości Bożej. To On jest tym Królem, który wyprawia ucztę weselną swemu Synowi. Na ucztę tę powołuje nas, dusze maleńkie. Każdy z nas ma to powołanie w swoim sercu. Każdego osobiście zaprosił na tę maleńką drogę miłości prowadzącą do Nieba. Każdemu w sercu dał pragnienie przynależenia do Niego, pragnienie miłowania i bycia kochanym, pragnienie nieodparte, by ciągle próbować od nowa kroczyć Bożą drogą. Miłuje nas tak bardzo, że ukrywa po części Swoją Boską naturę, by obcować z naszą duszą bez przerażania jej swą wielkością, mocą, świętością, majestatem. By dusza nasza nie przelękła się, a została pociągnięta pięknem, dobrocią, czułością i delikatnością miłości Bożej.
    Ci z nas, którzy przyjmują zaproszenie na ucztę, stają się niejako Jego kolejnymi sługami, których posyła pomiędzy ludzi. I tak, jak święci wobec nas, tak teraz my stajemy się tymi, którzy w imieniu Boga zapraszają na ucztę kolejne dusze. Miłość Jego i Miłosierdzie rozlewa się nieustannie, odradzając, oczyszczając, uzdrawiając. Bóg daje przez to szansę stale od nowa wszystkim duszom do skorzystania z zaproszenia. To zaproszenie skierowane jest do wszystkich, bowiem wszystkich powołał do życia w Miłości. Wszystkich!
    Zapewne, Bóg patrząc na świat współczesny widzi jego odbicie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Dzisiejszy świat odrzuca zaproszenie Boga do życia pełnego, życia pełnią Miłości, do szczęścia. Dusze wymawiają się różnymi sprawami, obowiązkami. Są tak zajęte sobą, pracą, karierą, a przede wszystkim materią, w szerokim tego słowa znaczeniu, że przedkładają to nad zaproszenie Boga na ucztę weselną w wieczności. Świat tak oplątał ich dusze, umysły i serca, że nie rozumieją słowa „wieczność”. Ludzie przestali myśleć o wieczności, a cali zwrócili się do życia na ziemi. Ten inny wymiar życia, Świat Duchowy przestał dla nich istnieć. Sami siebie zubożyli o tę wielką wartość. Rezygnują z niego, wybierając tym samym śmierć.
    Jakże trudno Bogu patrzeć na kolejne dusze wymawiające się od uczty weselnej. Najgorsze jest to, iż dusze te często nie wiedzą, z czego rezygnują. Jednocześnie doświadczają bólu istnienia, pragną szczęścia, poczucia bezpieczeństwa, pokoju. Spragnione są miłości. Tęsknią za miłością doskonałą, której przecież w tym świecie nie zaznają. I zamyka się błędne koło. Bowiem dusze te odrzucają zaproszenie Boga, a jednocześnie pragną Jego miłości nie uświadamiając sobie tego. To jest dramatem współczesnego człowieka. To szatańska robota, iż człowiek przestał dostrzegać istnienie Świata Duchowego, przestał wierzyć w inne życie, jakie zaczyna się po śmierci. Przestał obcować z duszami czyśćcowymi i świętymi. Posiada ogromną wiedzę na temat materii, a inny wymiar życia dla niego nie istnieje. I chociaż Bóg powołuje każdą duszę do ścisłego z Nim obcowania, do zanurzania się w Jego miłości, do przeżywania szczęścia wiecznego w Niebie, to jednak nie każda dusza z tego zaproszenia korzysta.
    Zatem Niebo osiągną wybrani, którzy przyjęli zaproszenie Boga. Naszym zadaniem, dusz maleńkich, jest wychodzić na drogę, by zapraszać wszystkich, których napotkamy; jest mówić o wielkiej Bożej miłości, o ogromie Bożego Miłosierdzia, o Zdrojach Miłosiernych tak obficie wylewanych przez Jezusa na wszystkie dusze. Naszym zadaniem jest modlitwa za wszystkie dusze. Mamy stać się świadkami Bożego Miłosierdzia. Mamy stać się tymi, którzy poprzez swoją postawę, swoje życie będą świadczyć o Miłości Miłosiernej Boga, którzy rozniosą na cały świat ten płomień miłości i miłosierdzia. Mamy stać się tymi, poprzez serca których rozpocznie się triumfalny pochód Bożej miłości przez świat.
    Niech Duch Święty porwie nasze dusze, aby już teraz mogły kosztować tej uczty miłości. Korzystajmy codziennie z zaproszenia do Stołu Pańskiego, bowiem w ten sposób mamy już teraz swój udział w weselu Nieba. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!