banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 18 lipca 2018 roku       Jesteś 1186272 naszym gościem.       Osób on-line: 26

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
117. Sprawa zmartwychwstania.
    "W owym dniu przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz powiedział: Jeśli kto umrze bezdzietnie, niech jego brat weĽmie wdowę po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było u nas siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł, a ponieważ nie miał potomstwa, zostawił swoją żonę bratu. Tak samo drugi i trzeci - aż do siódmego. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie przy zmartwychwstaniu? Bo wszyscy ją mieli [za żonę]». Jezus im odpowiedział: «Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej. Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie. A co do zmartwychwstania umarłych, nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba? Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych». A tłumy, słysząc to, zdumiewały się nad Jego nauką."
(Mt 22,23-33)


   Komentarz: Dzisiaj zastanowimy się wspólnie nad sprawą życia i śmierci. Jest to temat trudny, a często przyjmowany ze smutkiem. Spróbujmy nakreślić pewien obraz, który pomoże, chociaż w pewnym stopniu zrozumieć, czym jest życie dane nam od Boga. Przyzwyczailiśmy się mówić o życiu i o śmierci jako o dwóch rzeczach wykluczających się, jako o przeciwieństwach. Jest to mylne pojmowanie. Bóg powołuje człowieka do życia. Daje mu ciało, które jest śmiertelne, ale daje mu również duszę, która jest nieśmiertelna. Gdy Bóg powołuje człowieka do życia, stwarza ciało i tchnie w nie ducha. Wydaje się, że ciało i dusza są nierozerwalnie ze sobą związane. W pewnym sensie tak jest. Ale tylko w pewnym sensie. Dusza przez okres ziemski życia człowieka żyje w ciele. Człowiek nie może powiedzieć: teraz chcę opuścić swoje ciało i żyć poza nim. O tym decyduje Bóg i od niego zależy, kiedy nastąpi to rozdzielenie. Pomijamy tutaj sprawę samowolnego odebrania sobie życia. Człowiek stanowiąc jedno nie dzieli siebie na części, nie myśli o sobie jako tylko o ciele, czy tylko o duszy, czy duchu. Bierze siebie jako jedność. I jest tą jednością. Jego istota to połączenie tych trzech.
    Można by tutaj sięgnąć do różnych szkół filozoficznych, które podejmowały ten temat w mniejszym lub większym stopniu próbując dotrzeć do poznania istoty człowieczeństwa i tego, kim jest rzeczywiście człowiek. Jak się ma jego relacja do Boga. My jednak zagłębimy się dzisiaj w temat życia. Jest on również rozległym i trudnym do ogarnięcia ludzkim umysłem. Tak naprawdę, czym jest życie, poznamy dopiero w Niebie, ponieważ dopiero tam zacznie się ono w pełni.
    Rozważając, czym jest życie dane nam od Boga należałoby najpierw przypomnieć sobie, kim jest Bóg. Jest On bytem duchowym. Jest Miłością. Jest wieczny. Jest dawcą życia. Jest Stwórcą wszystkiego. Jest Ojcem wszystkich ludzi i całego świata. Jest Mądrością. Zna dobro, którym sam jest. Zna również zło. Jako, że jest Miłością, Dobrocią, Mądrością, cokolwiek czyni, stwarza, to ma to Jego znamiona, a więc znamiona Jego mądrości, miłości, dobroci. We wszystkim przejawia się Jego miłość, dobroć i mądrość. Stworzył na swój obraz, na swoje podobieństwo człowieka.
    W czym tkwi to podobieństwo? W duszy, która jest nieśmiertelna, w wyrytym w jestestwie człowieka pragnieniu miłości i dążeniu do niej nieustannie, w pragnieniu dobra, dążeniu do poznania, w wolnej woli. Dał człowiekowi udział w powoływaniu do nowego życia, a więc do stwarzania. Uczynił człowieka twórczym. Dał umysł, inteligencję, zdolność myślenia, rozumowania, analizowania, wyciągania wniosków. Dał możliwość poznawania ¦wiata Duchowego i wchodzenia w niego. Zauważmy, że w tym wszystkim uczynił człowieka podobnym do siebie. A ponieważ On jest Życiem, to i człowiek powołany przez Stwórcę do istnienia - żyje. Żyje posiadając te wszystkie znamiona istoty Boga. Bo On mu je dał, bo stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo. W tym wszystkim przejawia się życie.
    Sensem, celem życia jest Bóg, jest Miłość, którą On jest. Człowiek przez cały czas życia na ziemi dąży do zaspokojenia swojego pragnienia miłości, dąży do poznania prawdziwej miłości. Czyni to świadomie lub nie. Często nie uświadamia sobie, że tą doskonałą Miłością jest tylko Bóg. Tylko! Powołaniem człowieka jest Miłość. Jest on na tyle szczęśliwy już na ziemi, na ile potrafi kochać. Na ile ta miłość zbliżona jest do doskonałej miłości Boga. Na tyle żyje, na ile kocha. Na tyle jego życie jest pełne, na ile kocha. Wiąże się to z samym Bogiem, bowiem skoro On jest Miłością i Życiem prawdziwym, to człowiek na tyle prawdziwie żyje, na ile kocha prawdziwie.
    WeĽmy pod uwagę, że w miłowaniu bierze udział cały człowiek. Jego ciało, jego duch, jego dusza, jego psychika, jego umysł. Cały on, całym sobą kocha. W przeciągu całego życia na ziemi człowiek powinien dążyć do doskonalenia się w miłości. Jego natura jest skażona grzechem, dlatego trudno mu wejść w doskonałe relacje z ludĽmi, a co dopiero mówić o Bogu, który jest Duchem. Jednak Bóg powołał nas, ludzi, do życia w Nim. Cały czas w Nim żyjemy, poruszamy się, wszystko czynimy w Nim. Im bardziej otwieramy się na Boga, na Ducha, na ¦wiat Duchowy, tym pełniej zaczynamy żyć. Tym bardziej poznajemy Boga, a więc tym bardziej zbliżamy się do Miłości. Wtedy powoli przemieniamy się w Miłość, którą On jest. Im bardziej przemieniamy się w Miłość, to tym bardziej stajemy się do Niego podobni. Podobni w Jego przymiotach, w Jego istocie. Jego życie w nas jest.
    Z chwilą zakończenia wędrówki ziemskiej, to życie Boga jest w nas nadal. Przecież On jest wieczny. Przecież dał nam nieśmiertelną duszę. Nie można, zatem mówić o zakończeniu życia. Jedynie ciało umiera, a dusza przechodzi zupełnie do ¦wiata Duchowego. To na ile żyła prawdziwie, a więc miłowała, zbliżała się do Boga, teraz niejako „procentuje”. Ludzie, którzy pozostają na ziemi widzą tylko rozkładające się ciało. Nie widzą duszy, ani ducha. Stąd to przekonanie, że człowiek umarł, nie ma go. Jest to wielki błąd w myśleniu, pojmowaniu, rozumowaniu. Bowiem Bóg uczynił człowieka na swoje podobieństwo. Dał mu nieśmiertelność. Dusza po rozdzieleniu od ciała żyje nadal. I w zależności, jakie wiodła życie na ziemi, wiedzie je i teraz. To, można powiedzieć, duchowe odzwierciedlenie jej życia ziemskiego. Jeśli żyła prawdziwą miłością, teraz pełna miłości zanurza się w Bogu, który jest jej Ľródłem. Jeśli zaś żyła w nienawiści, jeśli nie kochała, to kontynuuje swoje życie w stanie strasznym, bo w nienawiści. To jest jej niepojętym cierpieniem. Ponieważ tylko miłość jest prawdziwym życiem, nienawiść, jako jej przeciwieństwo jest śmiercią. Dusza, zatem stale wydaje się być w agonii. Lecz ponieważ jest nieśmiertelną i umrzeć nie może, przeżywa straszne katusze.
    Zajmijmy się jednak tymi, które nie żyły na tyle miłością, by jej od razu zaznawać również w Niebie. Dusze czyśćcowe żyją na pograniczu życia i śmierci, oczywiście w przenośni. Otóż im brakuje tej miłości, aby żyć w niej od razu w Niebie. Muszą niejako przejść oczyszczenie z tej nienawiści, jaką miały w sobie, która jest przeciwieństwem miłości, jest jej brakiem. Cierpiąc od własnych grzechów, pragną, tęsknią za Bogiem. Kochają Go, a jednocześnie zdają sobie sprawę, że jeszcze nie mogą stanąć przed Jego obliczem w takim stanie, bo byłaby to wielka Jego obraza. To, co dzieje się w tych duszach jest ich cierpieniem niepojętym. Bowiem całymi sobą pragną Boga. Kochają Go. Jednak wiedzą, że brud, jaki mają na sobie, byłby obrazą Boga. Wobec tego nie chcą w tym stanie stanąć przed Bogiem. Pragną tego oczyszczenia, jednocześnie cierpiąc oddalenie od Boga, cierpiąc niemożność przebywania w Jego obecności.
    Zauważmy, że cały czas mówimy o życiu. I to życiu coraz pełniejszym. Ono niejako nabiera pełni wraz z przejściem duszy w ten „inny wymiar”. Pełnia życia nastąpi po zmartwychwstaniu ciał. Połączą się one z duszami. A będąc uwielbionymi, jak to miało miejsce z ciałem Jezusa, staną się doskonałymi. Będziemy wtedy duchowi. Choć posiadać będziemy ciało. Ale upodobnimy się w swej istocie do Boga. Żyć będziemy Jego życiem, w Jego miłości, nią wypełnieni i otoczeni. Sami staniemy się miłością. A że Miłość w swej istocie ma dawanie, więc my nieustannie będziemy dawać tę miłość, jednocześnie ją przyjmując. Żyć będziemy tą miłością. Żyć będziemy w Bogu w dosłownym tego słowa znaczeniu. Będzie On nas przenikać. To przenikanie dawać nam będzie nieustannie życie od nowa. Zradzani będziemy stale na nowo. Zaznawać będziemy Boskiej miłości w całej pełni. Poznawać ją będziemy i nieustannie odkrywać coraz to nowe jej oblicze. To zaś dawać nam będzie wielkie szczęście. Nasze życie nie będzie monotonne. To odkrywanie oblicza Bożej miłości, to poznawanie, to doświadczanie stanie się naszą radością, szczęściem, rozkoszą niepojętą, niewyobrażalną, nieskończoną.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech Duch ¦więty odkryje przed nami, choć skrawek tajemnicy prawdziwego życia, abyśmy mając to poznanie zapragnęli żyć na miarę świętych.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!