banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 19 grudnia 2018 roku       Jesteś 1222297 naszym gościem.       Osób on-line: 9

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
124. Początek boleści.
    "Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści."
(Mt 24,4-8)


   Komentarz: Dzisiejszy fragment oraz następne traktują o czasach zapowiadających przyjście Jezusa. Nauczyliśmy się traktować te zapowiedzi nieco z pobłażaniem. Jako czas odległy, czas, który właściwie nas nie dotyczy. Tak, więc nie warto „zawracać” sobie tym głowy. Nasze myślenie jest błędne. Bowiem dla każdego z nas cenna jest każda sekunda życia. W każdej dokonuje się zbawienie, ale i w każdej możemy siebie potępić. Dar życia, jaki otrzymaliśmy od Boga jest najwartościowszym ze wszystkiego, cokolwiek istnieje na ziemi. Bowiem Bóg powołał nas do życia. Nie do śmierci, ale do życia! Każdego, kogo Bóg stwarza, powołuje do prawdziwego życia. A tym jest życie w szczęśliwości wiecznej z Bogiem. Namiastkę tego życia możemy już doświadczyć na ziemi. Bóg pragnie naszego szczęścia i życia w miłości tu i teraz. Jednocześnie zapowiada, że dziać się będą rzeczy, które nas zaniepokoją, ale my nie mamy się tym trwożyć.
    Bóg pragnie dzisiaj uzmysłowić nam jedną bardzo ważną sprawę. Otóż. Bóg stworzył nas nie po to byśmy cierpieli i przeżywali straszliwe niepokoje. Bóg stworzył nas do zjednoczenia w miłości z Nim. Bóg powołał nas do miłości. Ta prawda powinna dominować w naszych sercach. Ona powinna ukierunkowywać nasze myślenie. Ona powinna kierować naszym życiem, nastawieniem do wszystkiego, a szczególnie do spraw bardzo ważnych. Zauważmy, że Bóg nie mówi, iż stworzył nas po to, byśmy cierpieli, ale po to, byśmy kochali i miłość zaznawali.
    Bóg mówi o szczęściu. A szczęście upatruje w miłości. Być szczęśliwym to mieć w sercu pokój, odczuwać miłość, samemu kochać, mieć poczucie zadowolenia, nie martwić się. To mieć poczucie spełnienia. Świat wskazuje nam na zupełnie inne szczęście, w czym innym każe nam go szukać wprowadzając w serca niepokój i ciągłą niemożność zaspokojenia swoich pragnień. Nasze dążenie do szczęścia obwarowane jest pewnymi warunkami, których wartość moralna często mija się z moralnością chrześcijańską. Natomiast Bóg powołuje nas do pełni szczęścia prawdziwego.
    W dodatku możemy żyć tym szczęściem już na ziemi, niemalże od zaraz. Nasze życie w Bogu, życie w miłości jest tym szczęściem. Całkowite zwrócenie się do Boga, oddanie Mu siebie na własność, powierzenie się Temu, który jest miłością, samą miłością. To przemienia duszę i serce. To ją nastraja niejako na inny „odbiór” rzeczywistości. To sprawia, że przestaje nadmiernie interesować się tym, co zewnętrzne, a zaczyna żyć życiem wewnętrznym. Zaczyna żyć Bogiem zamieszkującym duszę.
    Tutaj dochodzimy do rzeczy bardzo istotnej, a mianowicie, do sposobu przeżywania wszystkiego, co dzieje się w otoczeniu. Człowiek nie traktuje wydarzeń w kategoriach lęku o swoje życie, bo ono zależy od Boga. Człowiek przestaje się lękać. Nawet, jeśli słyszy o różnych niebezpieczeństwach, które mogą mu pośrednio, czy może bezpośrednio zagrażać, mieć jakiś wpływ na jego losy. Dlaczego? Ponieważ Bóg stał się jego Władcą, który o wszystkim decyduje. Bóg stał się Ojcem, który się opiekuje i chroni. Bóg stał się celem i sensem życia, a więc wszystko inne przestaje mieć dotychczasową wartość. Nie jest aż tak ważne. Nie dość na tym, cierpienie i wyrzeczenie zaczyna być traktowane jako cenna łaska otrzymana od Boga, dzięki której można szybciej i pełniej doświadczać miłości doskonałej i do niej pociągać inne dusze.
    Życie w takiej bliskości Boga zapewni nam pokój serca szczególnie w chwilach nadchodzącego czasu, o którym mowa jest w dzisiejszej Ewangelii. Nasze zjednoczenie z Bogiem da nam poczucie bezpieczeństwa i uchroni nas od przerażenia i rozpaczy. Jezus zapowiada, iż dziać się będą różne straszne rzeczy, które mogą przerazić. Ale my mamy się nie trwożyć, bowiem żyjemy z Bogiem. Znaki zaś te, wydarzenia dopuści Bóg. Ci, co z Nim złączeni będą, nie zaznają trwogi. Jezus wymienia, co się będzie działo. Nasz odbiór tego ma być inny niż pozostałej ludzkości. Mamy z jednej strony strzec się, byśmy nie ulegli trwodze. Jednocześnie musimy wiedzieć, że to jest dopiero początek. Początek boleści. Boleści Boga, ale i ludzkości.
    Bóg cierpi ogromnie z powodu naszych grzechów. Jego boleść już się zaczęła. My swoją boleść zaznawać będziemy indywidualnie, bowiem, każdy nieco inaczej odbiera rzeczywistość, nieco innej wrażliwości jest jego dusza, każdy jest w nieco innym miejscu swego rozwoju duchowego. Zatem nieco inaczej doświadczać będzie boleści z chwilą, gdy dziać będą się zapowiadane rzeczy. To już się dzieje. Boleść dusz oddanych Bogu będzie wyrazem zjednoczenia z Bogiem cierpiącym odejście Jego dzieci. Boleść pozostałej ludzkości będzie strachem, przerażeniem, trwogą, rozpaczą w obliczu dziejących się wydarzeń na świecie.
    Dusze żyjące Bogiem nie będą się trwożyć samymi wydarzeniami, bowiem żyjąc ze Stwórcą w Nim znajdują bezpieczeństwo, w Nim doświadczają pokoju i szczęścia. Jednak kochając Boga, kochają Jego miłością inne dusze. Będą, zatem doświadczały tej samej boleści, co Bóg na widok tak wielu dusz odwróconych od Boga, idących na potępienie. Dusze zaś pozostałe nie mając w Bogu oparcia, bo go w Nim do tej pory nie szukały, nawet nie wiedzą, nie zdają sobie sprawy, że wystarczy zwrócić się do Jego Boskiego serca, by On zanurzył je w nim. One nie wiedzą, że w sercu Boga jest dla nich schronienie. Dlatego cierpieć będą ogromną boleść. Aby mogły i one doświadczyć Boskiego miłosierdzia, muszą zwrócić się do Jego Zdroju. Będą mogły to uczynić pod warunkiem, że będą o tym wiedziały.
    Dlatego tak ogromne zadanie dla dusz najmniejszych. Dlatego to Boże wezwanie, jakie kieruje Bóg do dusz mu oddanych o głoszenie orędzia o Jego Boskim Miłosierdziu. Stąd powoływanie przez Boga kolejnych dusz, które żyjąc w ścisłym zjednoczeniu z Bogiem, doświadczając Jego niezmierzonego Miłosierdzia wobec ich nędzy i słabości, głoszą całej ludzkości tę cudowną wieść: Bóg jest pełen Miłości i Miłosierdzia dla każdego człowieka! Dusze te mają za zadanie pociągnąć ludzkość do Boskich Zdrojów, ukazać światu moc i potęgę Bożego Miłosierdzia, otworzyć ludziom oczy na rzeczywistość duchową obecną w życiu każdej duszy, a tak często zapomnianą i zlekceważoną.
    W dzisiejszym rozważaniu Bóg pragnie nam uzmysłowić, iż życie w zjednoczeniu z Bogiem da nam poczucie pokoju i bezpieczeństwa tak bardzo, tak szczególnie potrzebnego w nadchodzących czasach. Chce, abyśmy nie myśleli o przyjściu Jezusa z trwogą, ale z radością. A przyglądając się wydarzeniom na świecie, miejmy świadomość krótkiego czasu, jaki nam pozostał. Módlmy się, zatem o dotarcie orędzia o Bożej Miłości Miłosiernej na krańce świata. Módlmy się, abyśmy zawsze trwali w Bogu, a wtedy On trwać będzie w nas. Jego pokój będzie naszym pokojem, a Jego miłość, naszą miłością. Módlmy się, abyśmy zaliczeni zostali do grona wybranych, którzy bez lęku i trwogi, a w miłości i pokoju oczekiwać będą Dnia Pańskiego.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!