banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 16 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204051 naszym gościem.       Osób on-line: 21

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
130. Potrzeba czujności.
    "Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądĽcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie."
(Mt 24,42-44)


   Komentarz: Cały ten rozdział jest właściwie poświęcony przyszłości. Cały mówi o tym, co nastąpi. Jest, zatem ważnym, bowiem Bóg poprzez ten rozdział chce nas uprzedzić, co będzie i jak w związku z tym mamy się zachować.
    Bóg zna ludzką naturę. Człowiek musi mocno czegoś doświadczyć, coś przeżyć, aby zapamiętać. Podobnie z dziećmi w szkole. Lepiej zapamiętują to, co w jakiś sposób przeżyły osobiście, czego same doświadczyły, z czym wiążą się silne emocje. Nawet silne doznania po jakimś czasie jednak zacierają się w pamięci. Dlatego Jezus poświęca dużo miejsca na to, by przestrzec uczniów, by ich pouczyć, by uprzedzić, by uczulić na pewne sprawy.
    W dzisiejszym fragmencie Ewangelii mówi o konieczności bycia czujnym. Wspólnie zastanówmy się, na czym ma polegać ta czujność. Nasza czujność przede wszystkim ma wypływać z serca. Jeśli tylko rozumowo brać będziemy wezwania Jezusa, to bardzo szybko zapomnimy o Jego przestrogach. Nasza czujność nie może być podyktowana strachem, czy lękiem. W nich, bowiem nie ma miejsca na miłość. Miłość wyklucza strach. Nasza czujność ma płynąć z miłości. Znowu do niej wracamy. Ta potrzeba czujności ma być wyrazem naszej miłości, zakochania się w Bogu.
    Bóg chce dzisiaj zmienić nieco nasz sposób myślenia na temat tych fragmentów. Otóż. Bóg przedstawia sam siebie jako Oblubieńca, a naród wybrany traktuje jak oblubienicę. I od tego wyjdĽmy rozważając sprawę czujności. Kiedy czytamy Pieśń nad Pieśniami, doznajemy miłości. To miłość dwojga zakochanych. W przepięknych słowach autor natchniony przedstawił nie tylko miłość ludzką. On przedstawił miłość Boga do ludzi. Ta miłość jest gorącą, jak żadna inna. Jest pełna żaru, pełna siły. Można powiedzieć, że jest wręcz szaleńczą, bowiem Bóg gotowy jest oddać siebie, by okazać swoją miłość. Jest gotowy dać życie za człowieka, by ten mógł żyć. Zauważmy, że w kolejnych rozdziałach jawi się jako Oblubieniec, który zakochany opisuje piękno swej oblubienicy - narodu wybranego, który pragnie spotkania z nią, który zaprasza i nie może wręcz doczekać się wprowadzenia oblubienicy do swej komnaty. On pragnie przyozdobić ją najszlachetniejszymi kamieniami, najdrogocenniejszą biżuterią i szatami. W ten sposób Bóg wyraża swoje pragnienie zjednoczenia z narodem wybranym. Oblubienica zaś odpowiada Mu podążaniem za Nim, szukaniem Go, tęsknotą tak wielką, że aż omdlewa nie mogąc połączyć się z ukochanym. Ona chwilami godzi się nawet na poniżenie, aby Go znaleĽć i móc w końcu zamieszkać wraz ze swym wybranym. Oboje mówią o miłości, o połączeniu się, o zjednoczeniu. O wielkim pragnieniu ich serc bycia razem, bycia jedno.
    Pieśń nad pieśniami jest przepiękną Księgą, w której Bóg zwraca się do nas, dusz maleńkich, a jakże umiłowanych przez Jezusa. On w słowach pełnych miłości zaprasza nas na drogę zjednoczenia. On tymi słowami stara się nakłonić nas do podążania za Nim. Pragnie wzbudzić w nas tę miłość oblubieńczą. Pragnie wzbudzić w nas ten żar, ten płomień niegasnący miłości wielkiej, niepojętej, szalonej, gotowej na wszystko. On chce, abyśmy my, dusze maleńkie byli tymi oblubienicami, on zaś będzie naszym Oblubieńcem, jedynym. Oblubienica zakochana w swym Panu, swym Wybranym, nieustannie tęskni za Nim. Ona czeka na Niego. Ona pragnie Go. Przywołuje w swej pamięci Jego obraz i zachwyca się Nim. Rozpamiętuje każdą chwilę wspólnie spędzoną. W wyobraĽni zachwyca się Jego wyglądem, Jego charakterem, Jego cnotami. Te wspomnienia i wyobrażenia jeszcze bardziej potęgują w niej tęsknotę i nie może się ona już doczekać wprowadzenia pod dach ukochanego. On również zakochany w niej bardzo, mając przed oczami jej portret, rozmyśla nad Jej pięknem i nieustannie ją do siebie przywołuje. Zakochani żyją swoją miłością. Niejako nie zauważają szarości życia, jego codziennych trudów, ponieważ miłość w ich sercach nadaje wszystkiemu blask, piękno. W sercu mają nadzieję, ufność. To miłość rodzi w nich ten optymizm, wiarę, ufność. Oni żyją tą miłością. Oblubienica nieustannie wygląda ukochanego. Oblubieniec ciągle o niej myśli.
    Wróćmy teraz do dzisiejszego fragmentu z Ewangelii św. Mateusza. Bóg mówi o konieczności czujności. Skoro dusze maleńkie mają być oblubienicami Jezusa, one jak owa oblubienica z Pieśni nad Pieśniami, powinny starać się stale Go wyglądać, na Niego oczekiwać. To czekanie na Niego powinno wypływać z potrzeby serca, z miłości. Oblubienica tęskni za swoim oblubieńcem, nie, dlatego, że On tak nakazuje, ale dlatego, że Ona Go kocha i nie może już dłużej bez Niego żyć.
    Trzeba przewartościować swój sposób patrzenia na sprawę powtórnego przyjścia Jezusa. Nie obawiać się, nie czekać z lękiem, ale tęsknić kochając każdego dnia coraz więcej. Wyglądać Go, nieustannie szykując się na przyjście Oblubieńca. Przygotowywać się, by On zastał duszę - oblubienicę najpiękniejszą ze wszystkich. Czynić wszystko, by wydać się Mu najbardziej atrakcyjną, najpiękniejszą, najczystszą, najbardziej godną pożądania, tą jedyną, najmilszą, wybraną i umiłowaną. Ta, która czeka na swego ukochanego, czyni to z radością, z sercem przepełnionym miłością, będąc szczęśliwą, że oto już wkrótce przyjdzie Ten ukochany, oczekiwany, wyglądany i pochwyci ją w ramiona, zjednoczy ze sobą, a ich miłość stopi się w jedno, serca złączone bić będą jednym rytmem, dusze zleją się ze sobą i już nigdy nie zaznają odrębności.
    Spróbujmy spojrzeć w ten sposób na sprawę oczekiwania na przyjście Jezusa. Spróbujmy nasze serca nakłonić do zmiany nastawienia, co do potrzeby czujności. Myślmy w kategoriach oczekiwania na przychodzącą Miłość naszego życia, a nie Sędziego Sprawiedliwego, który jawi się wielu duszom jako surowy, a wręcz groĽny. Patrzmy na Jezusa jako na umiłowanego, ukochanego Oblubieńca, za którym nasze serce usycha z tęsknoty, za którym płacze, a dusza omdlewa w ciągłym nawoływaniu, wyglądaniu za tym Jedynym.
    Módlmy się dzisiaj, abyśmy potrafili zmienić swój sposób myślenia na temat potrzeby czujności naszego serca. Niech ono tęskni za Jezusem z miłości, niech pragnie Jezusa z miłości, niech płacze za Nim z miłości. Nie przyjmujmy rozumem tego fragmentu, bo tylko uaktywniać będziemy pamięć oraz negatywne emocje lęku. A po jakimś czasie zapomnimy, emocje opadną i znowu zabraknie w nas czujności. Czyńmy wszystko z miłości i dla miłości Jezusa. Żyjąc zaś miłością doznawać będziemy szczęścia będącego przedsionkiem Nieba. Wtedy samo przyjście Jezusa będziemy traktowali jako długo oczekiwane, upragnione i radosne. Nie jako zaskakujące, pełne strachu i niepokoju.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech poprowadzi nas Duch Boga Miłości. Niech Miłość będzie naszą przewodniczką.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!