banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 13 listopada 2018 roku       Jesteś 1211253 naszym gościem.       Osób on-line: 7

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
140. Wyjawienie zdrajcy.
    "Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu (uczniami). A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi». Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?» On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził». Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: «Czy nie ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak jest, ty»."
(Mt 26,20-25)


   Komentarz: To fragment, który wznieca duże emocje. Który nie jest do końca dobrze rozumiany. Bowiem fragment ten nazwany „Wyjawienie zdrajcy”, tak naprawdę nie był takim otwartym wyjawieniem imienia Judasza jako zdrajcy.
    PrześledĽmy wspólnie, co działo się podczas tej Wieczerzy. Zanim się zaczęła, czuło się wśród apostołów jakieś podenerwowanie. Judasz przyszedł przed samą Wieczerzą. Jego komentarze wywołały krótkie spięcie między nim, a apostołami. Niestety niechęć do niego wychodziła, co jakiś czas na jaw. Jezus znał go bardzo dobrze, ale i uczniowie w pewnym stopniu poznali jego charakter, a więc wady również. Przecież przebywali ze sobą trzy lata. W takim okresie czasu można nieco poznać drugiego człowieka. Niekiedy dziwili się, dlaczego Jezus jeszcze go toleruje. Dlaczego pozwala by dysponował wspólnymi pieniędzmi? Tłumaczyli to sobie, że ze względu na wykształcenie, doświadczenie, inteligencję oraz posiadane różne znajomości. Niemniej jednak nie był zbyt entuzjastycznie przyjmowany. Jezus nakazywał miłość. Tłumaczył im, w czym się ona wyraża. Nieraz brał na stronę tego, czy innego ucznia, by prosić go o wyrozumiałość, przebaczenie, by pouczyć lub nawet skarcić. Czasami prosił, aby dyskretnie zaopiekować się, pokierować Judaszem w pewnych sprawach lub by czuwać nad tym, co ma załatwić. Nigdy to jednak nie było robione tak, by go urazić, poniżyć. Zawsze w miłości.
    Judasz był apostołem i wszystko, co ich dotyczyło, było i jego udziałem. Tak jak i oni był wysyłany, by nauczać, tak jak i oni był przez Jezusa pobłogosławiony, miał dar uzdrawiania, wypędzał złe duchy. Żył z nimi i we wszystkim uczestniczył. Jezus okazywał mu miłość i ogromną cierpliwość. Chwilami to Piotr był bardziej strofowany, niż Judasz. Tyle, ze Piotr był duszą szczerą, prostą, otwartą. Przyjmował całym sercem pouczenia a nawet nagany, od razu bił się w piersi i szczerze żałował swego postępowania, słów, czy też myśli. Miał odwagę przyznać się do tego, co myślał w danym momencie, chociaż niekoniecznie musiało to być dobre. Judasz często nie przyjmował pouczeń do siebie. On funkcjonował na poziomie głównie umysłu, a nie serca. Dlatego wszystko sprytnie przekładał na swoją logikę, swoje przekonania, swoje poglądy. Dopasowywał do tego, co sam uważał za właściwe, a to, co nie pasowało w żaden sposób do niego, odrzucał. Dlatego różne pouczenia Jezusa skierowane do niego natrafiały na mur. Jakże często posługując się swoją inteligencją, sprytnymi słówkami skierowywał rozmowę na inny tor, zmieniał tok myślenia, wykrętnie coś tłumaczył. Zadziwiającym jest fakt, że te trzy lata nie zmieniły go. O ile w uczniach ta przemiana była widoczna, może nie zawsze w jakimś dużym stopniu, ale jednak była, o tyle w Judaszu trudno było dostrzec zmiany.
    Tego wieczora miało dokonać się coś, co zadecydowało o jego losie. Był podenerwowany. Dzień cały biegał do różnych faryzeuszy, załatwiał sprawę wydania Jezusa. Denerwował się, aby wszystko poszło po jego myśli. Stale musiał być czujny, by nikt z apostołów nie domyślił się, co takiego knuje. To sprawiało, że od pewnego czasu stale wyczuwało się w nim napięcie. Był nieswój, ciągle nieco rozdrażniony. Gdy Jezus mówił: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradz”i, Judasz z polecenia Jezusa rozdawał sałatę z jednej misy z Jezusem. Jednak powiedzenie: „maczać rękę w jednej misie”, u żydów oznaczało wspólnie biesiadować. Żaden z uczniów nie zwrócił w związku z tym uwagi na Judasza. Bardziej przejmowali się samym faktem zdrady. Nie mogli pojąć, że któryś z nich mógłby coś takiego uczynić. Słowa Jezusa były przeznaczone dla Judasza, by jeszcze się opamiętał. Były pewnego rodzaju ostrzeżeniem. Dlatego potem Jezus dodał: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.
    Judasz był podenerwowany. Podczas mycia nóg Jezus ponownie dał mu ostrzeżenie. Zrobił to tak, iżby inni uczniowie nie usłyszeli. Jego celem nie było wydanie Judasza wobec apostołów. On czynił to z miłości. Jeszcze był czas na uratowanie Judasza. Judasz udawał, że nie słyszy, a potem odpowiedział bardzo ogólnikowo. Uczniowie ciągle byli pod wrażeniem słów Jezusa i dopytywali się, kim jest zdrajca. Jezus w pewnym momencie podając umoczony kawałek chleba Judaszowi, powiedział, że to ten, któremu podaje kawałek chleba. Znowu jednak nie zostało to odczytane przez apostołów, bowiem, takie dzielenie się i podawanie sobie kawałków chleba było zwyczajem i oznaczało miłość. A Jezus uczynił ten gest ze szczególną miłością. Jedynie Judasz dobrze rozumiał, co znaczą te słowa. Jego serce było zamknięte. Czuł, że „pod stopami zaczyna palić mu się ziemia”. On zamiast paść do nóg Jezusa i wyznając wszystko, prosić o przebaczenie, które przecież od razu by uzyskał, chciał jak najszybciej stamtąd wyjść. Czuł się bardzo nieswojo. Był zdenerwowany. Zaczął się pocić. Rzucał spłoszone spojrzenia po apostołach, czy już wiedzą, czy się domyślają. Gdy Jezus powiedział mu: „Co masz czynić, czyń prędko”, Judasz czekał tylko okazji, by wyjść. Gdy taka możliwość się nadarzyła, wyszedł. Uczniowie niczego się nie domyślali. Jezus przecież często zlecał mu coś do wykonania, więc myśleli, że i tym razem tak jest. Wieczór ten był szczególnie ważnym. Jezus ustanowił przecież Eucharystię. Przekazywał uczniom ostatnie pouczenia. Rozpoczynała się nowa era ziemi. Niestety Judasz wybrał, co innego. Nie uczestniczył w póĽniejszych wydarzeniach, nie brał udziału w dziele ewangelizacji. Nie został zaliczony w poczet świętych, w poczet męczenników. Sam o tym zadecydował. To był jego wybór.
    Dzisiejszy fragment pokazuje szczególnie, jak wybory człowieka decydują o jego życiu, o jego losach. Bóg zawsze daje szansę. Bóg ostrzega, daje pouczenia. Czyni to w różnej formie: poprzez wydarzenia, osoby, wewnętrzne natchnienia. Jednak decyzja należy do człowieka. Bóg go nie zniewala. Bóg daje wolność wyboru. To jest wolna wola człowieka. Wybiera dobro lub zło. Czasem człowiek jest tak zaplątany w sieć szatańską, Ze trudno mu podjąć właściwą decyzję. A im dalej brnie w zło, tym trudniejsza się ona staje. Dlatego starajmy się dokonując wyborów, modlić się prosząc Ducha Świętego o światło, prosząc Maryję o pomoc w podjęciu decyzji, prosząc Jezusa o siły do zrealizowania tych decyzji. Nigdy nie dyskutujmy z samymi sobą, gdy mamy do podjęcia jakąś decyzje. Wtedy módlmy się. Modlitwa otworzy nas na słowo Boga, który je w nas wypowie. Pierwsze natchnienie potraktujmy jako Boże. I je realizujmy prosząc, aby Bóg nam błogosławił. A Bóg nam pobłogosławi, bowiem obiecuje On, że tak będzie czynił. Choćbyśmy Ľle odczytali Jego intencje, to nasza wierność, posłuszeństwo i pokora sprawią, że Bóg wyprowadzi również wtedy dobro. Zawsze w Bogu pokładajmy nadzieję. Zawsze ufajmy w Jego miłość. On zawsze, do końca czyni wszystko, by uratować największego grzesznika. On kocha również tego największego grzesznika. A co dopiero, jeśli chodzi o dusze najmniejsze! Kocha je miłością ogromną, niepojętą i niewyobrażalną. Toteż módlmy się, byśmy nie byli ślepi i głusi na tę miłość, byśmy otworzyli na nią swe serca i odpowiedzieli z całą szczerością.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!