banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 22 stycznia 2018 roku       Jesteś 1145599 naszym gościem.       Osób on-line: 10

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
142. Przepowiednia zaparcia się Piotra.
    "Wówczas Jezus rzekł do nich: «Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei». Odpowiedział Mu Piotr: «Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię». Jezus mu rzekł: «Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Na to Piotr: «Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie». Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie."
(Mt 26,31-35)


   Komentarz: Oto cały Piotr. Pełen emocji, porywczy, wyrażający otwarcie swe myśli. Piotr, który miał stać się prawdziwie Skałą. Zanim to się jednak dokonało, miał przejść straszliwą próbę wiary. I o tym mówi mu Jezus. To niepojęte, jak Bóg o wszystkim pomyślał. Przygotowywał swych uczniów, nauczał, pouczał jak mają się zachować, zapowiadał im swoją mękę, mówił, jaka będzie przyszłość, znając słabości ludzkie, również i o nich mówił, by potem, gdy zwątpią, mogli powrócić, by nie stracili nadziei do końca. Czynił to wszystko z miłości. Nie robił im wyrzutów. On po prostu wiedział, jak będą cierpieć i chciał im pomóc. Jezus okazywał im swoją troskę. Mimo, że to On szedł na tę najstraszniejszą mękę, mimo, że to On miał zawisnąć na Krzyżu. Jezus cały czas miał na względzie swoich uczniów, apostołów. To prawdziwa miłość, która nie patrzy na siebie, tylko troszczy się o innych.
    Ten wieczór był dla Jezusa najtrudniejszym. Wiedząc, co Go czeka, chciał przygotować swych bliskich na cierpienie. Ale myliłby się ktoś, gdyby myślał, że Jezus chce przygotować ich tylko na to cierpienie, którego będzie doświadczał On sam. On chciał przygotować swoich bliskich na cierpienie związane ze strachem, z bólem doznawanym z powodu pozostawienia Jezusa samego. Czy możecie pojąć tę miłość, która troszczy się o przyjaciela, wiedząc, że ten przyjaciel go zostawi, a potem z tego powodu będzie cierpiał? Jeszcze bardziej Bóg pragnie nam to uświadomić. Otóż Jezus widział w swym sercu, jak bardzo słabi są ci, których wybrał na swoich uczniów i apostołów. Wiedział, że gdy Jego pochwycą, rozpierzchną się wszyscy. Pozostanie tylko Jan przy Jego Matce. Wiedział, że będą bać się o swoje życie. Jednocześnie cierpieć będą z powodu Jego pojmania.
    Trzy lata chodzenia z Jezusem, trzy lata wspólnego życia, trzy lata przemieniania swego serca, tyle zapewnień miłości, przyjaźni, tyle słów o przyszłości, taka piękna wizja Królestwa Niebieskiego, tyle rozmów, tyle planów, znaki, cuda, moc wychodząca z Jezusa, uzdrowienia, wskrzeszenia, a tu naraz wszystko pryśnie jak bańka mydlana! Ich serca tak pełne miłości do Jezusa, mimo tego strachu o siebie, nadal będą tęskniły za Nim. Dlatego w chwili, gdy będzie przeżywał uwięzienie, mękę przesłuchań, potem biczowanie, w końcu całą drogę niesienia Krzyża i ukrzyżowanie, to wielu z uczniów i apostołów, choć ukrytych w okolicznych ogrodach, gajach, grotach i jaskiniach ciągle będzie wychodzić, by zobaczyć, by dowiedzieć się, co się dzieje z Jezusem. Pełni lęku, jednak będą o Nim myśleć. Ból ogromny przeszywać będzie ich serca. Trudno im będzie uwierzyć w to, co zobaczą. A widok Jezusa niosącego Krzyż, sponiewieranego, poniżonego, wyszydzonego, wielu przyprawi o zwątpienie, rozpacz. Ból przesłoni im prawdę, którą głosił, zapomną o zapowiedziach męki, zapomną o wszystkim, czego nauczał, czego od Niego doświadczyły ich serca. Będą prawdziwie jak owce bez pasterza, jak dzieci bez matki, jak pisklęta bez kwoki. Samotne, wystraszone, pogubione, bezradne.
    On cierpieć będzie na Golgocie. Oni w swoich kryjówkach. Ich ból będzie wielki. Ich strach odwodzić ich będzie od zmysłów. Przeżyją chwile pełne niewypowiedzianego cierpienia. Po Jego śmierci nadal będą rozpaczać nad Jego i swoim losem. Wszystko będzie się ze sobą mieszać, zarówno ból śmierci Jezusa, jak i strach przed pochwyceniem ich. Jednak jakaś siła przyciągać ich będzie ku sobie, ku Matce pełnej boleści, ku Wieczernikowi, gdzie Jezus dokonał czegoś niezrozumiałego, co serca czują, iż ma niebywałe znaczenie. To ich z powrotem zjednoczy, to ich połączy, a wieść o Zmartwychwstaniu będzie jutrzenką ich serc, zmartwychwstaniem ich dusz, będzie nowym narodzeniem się do życia, jakże innego, pełnego wiary, nadziei, ufności.
    I tutaj jest zadanie dla Piotra. On tak, jak inni zwątpi. To nie wszystko. On wyprze się swego Zbawiciela, którego miłował gorąco, jeśli nie najgoręcej, miłością prostego, szczerego, porywczego człowieka! Wyprze się aż trzy razy. Nie raz, co mogłoby być przyjęte jako chwila słabości, lub niezrozumienia zaistniałej sytuacji. Ale trzy razy. Wyraźnie i głośno. A potem pełen bólu płakać będzie nad raną, jaką zadał swemu Bogu. I to, go uratuje. Jego myśli biec będą ku Jezusowi, a nie ku swojemu cierpieniu.
    Jezus zapowiada to wszystko. Mówi Piotrowi, że tak będzie, ale dodaje, że potem dozna on umocnienia i sam stanie się podporą innych, słabszych, cierpiących, wątpiących. To doświadczenie w przyszłości będzie Jego siłą. Piotr nie rozumie słów Jezusa. Inni uczniowie też nie rozumieją. Nie należy się dziwić. Nie przeżyli jeszcze takiej sytuacji. Nie mieli takiego doświadczenia. A mówili z głębi swoich serc to, co czuli. Przecież czuli wielką miłość do Jezusa. Kochali Go ogromnie. Nie wyobrażali sobie, ze mogłoby coś złego spotkać ich umiłowanego Nauczyciela. Stąd zapewnienia, że nigdy Go nie zdradzą. Jezus wie, zna przyszłość. Do bólu męki dochodzi jeszcze ból uczniów. Jezus współcierpi z ich bólem, którego zaznają.
    Co za miłość! Do takiej miłości nie jesteśmy zdolni. Żaden człowiek nie ma w sobie takiej miłości, oddającej wszystko, do końca! Jedynie święci dochodzili na jej szczyty upodobniając się do Jezusa i w ten sposób, doświadczając w sobie, na sobie Jego miłości i znaków tejże miłości. Dzięki łasce danej z Nieba, mogli współuczestniczyć w dziele zbawienia świata, otrzymywali w darze tę miłość, która obejmowała ich serca i dusze. Nie była to ich miłość, ale dar Nieba!
    Dzisiejszy fragment to kolejny mówiący o niepojętej miłości Boga do ludzi. Miłości, która myśli o wszystkim, przewiduje wszystkie sytuacje, przygotowuje do trudności, poucza, udziela swego błogosławieństwa, współcierpi z duszami i za nie oddaje życie. To Miłość, jakiej świat nie zna, choć tyle lat Miłość ta chodzi po świecie. To Miłość, która uprzedza sama sobą, nigdy nie jest dłużna, sama obdarowuje nadmiarem łask. Ta Miłość w każdym momencie myśli o ludziach, a nie o sobie. Czyni wszystko dla ludzi, a nie dla siebie. Nieustannie ofiarowuje się, by ratować ludzi. Wynajduje coraz to nowe sposoby, by nas ludzi o sobie przekonać. Nieustannie wychodzi nam naprzeciw, byśmy w końcu ją dostrzegli i uwierzyli w Jej niepojętą moc i wielkość.
    To Miłość, która przygotowuje nas teraz do pełniejszego przeżycia Triduum Paschalnego, byśmy zagłębiając się w to Misterium, mogli bardziej przeżyć najważniejsze wydarzenia z życia Jezusa, byśmy przybliżyli się w ten sposób do istoty Bożej Miłości, której szczególną cechą jest Miłosierdzie. Bóg pragnie naszego wejścia w głąb własnych jestestw, naszej wiary płynącej z poznania, naszego bliższego życia z Nim samym. On wie, że tylko wtedy dusza żyje, gdy żyje z Bogiem. W innym przypadku - umiera.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas dzisiejszych rozważań. Postarajmy się zagłębić w tę niepojęta Miłość Boga, byśmy poznając, weszli w większą zażyłość z samym Stwórcą. Jednocześnie byśmy zdali sobie sprawę z własnej słabości i nicości. Doświadczywszy zaś tego, byście znowu zwrócili się do Jezusa tym gorliwiej dziękując Mu za Miłość. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!