banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 19 grudnia 2018 roku       Jesteś 1222287 naszym gościem.       Osób on-line: 13

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
147. Wydanie Jezusa Piłatowi.
    "A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata."
(Mt 27,1-2)


   Komentarz: Ten fragment jakże krótki, a w rzeczywistości obfitował w szereg wydarzeń bardzo bolesnych dla Jezusa, istotnych dla sprawy. Jezus spędził noc w więzieniu w pałacu Kajfasza. Noc najstraszniejszą w Jego życiu. Pełna tortur, pełna bestialskiego znęcania się nad Nim. Noc, podczas której szatan zbierał swoje żniwo z wielu serc. Nie ustawał w rozsiewaniu swego jadu, by tym mocniej uderzyć rano. Noc pełna boleści dla bliskich Jezusa. Noc, niemalże, konania z bólu dla Matki Bożego Syna. Niewiele spała tej nocy. Raczej drzemała i czuwała na przemian. Czuła sercem wszystko, czego zaznawał Jezus. A że On w więzieniu miał za towarzyszy siepaczy, którzy stale znęcali się nad Nim, więc i Maryja nie była w stanie spokojnie spać, odczuwając mękę Syna. Apostołowie i uczniowie rozproszeni po okolicy chowali się po grotach, nieustannie wypatrując, czy ktoś przypadkiem do nich się nie skrada. Nasłuchiwali wieści o Jezusie i zajściach w Jerozolimie.
    Jezus zaś przechodził straszne katusze. Oprawcy nie dawali mu odpocząć. Gdy sami się zmęczyli, zmieniali ich następni. Brutalność, okrucieństwo, szatańska wręcz złośliwość cechowała ich zachowanie. Pomysłowość w wymyślaniu coraz to straszniejszych tortur, coraz bardziej perfidnych, zuchwałych i poniżających godność człowieka. Szatan rozwijał swoje dzieło. Zawładnął sercami tak licznie. Miał nadzieję na owocne zbiory. Udawało mu się podburzać tłumy, wsączać wątpliwości nawet w serca tych, którzy wcześniej kochali Jezusa i nazywali Go swoim Prorokiem. Wydawało się, że cała Jerozolima zanurza się w oparach szatańskiej nienawiści. To wyglądało na szaleństwo ogarniające wszystkich. Jedni zionęli nienawiścią, inni żądni widoku krwi pragnęli jej bez względu na to czyja ta krew będzie. Jeszcze inni przerażeni chowali się po domach i drżeli ze strachu przed tym, co nastąpi, bojąc się również o własne życie.
    Jedynymi, którzy zachowali spokój byli Jezus i Maryja. On cały obolały, nieustannie zaznający cierpienia tak wymyślnego, tak okrutnego, tak bestialsko poniżany, bity, kopany, kaleczony na różne sposoby, traktowany gorzej niż zwierzę przeznaczone na rzeĽ, On milczał, modlił się za oprawców, za bliskich, za apostołów i uczniów. Był łagodny, cierpliwy. Ani słowa skargi. Czasem tylko z Jego piersi wydobywał się jęk pełen bólu. Bowiem to, co czyniono z Nim trudno jest porównać do jakichkolwiek katuszy. To nagromadzenie cierpienia, bólu, wymyślnych mąk było niewyobrażalnym skupieniem cierpienia całej ludzkości na tym jednym Człowieku - Bogu. Jest wielką tajemnicą, którą poznamy dopiero w Niebie, zarówno ten ogrom męki, jak i znoszenie jej przez Jezusa. Jedno jest pewne. Ojciec Niebieski nieustannie czuwał nad Synem dając Mu kohortę aniołów, którzy wspierali w różny sposób Człowieczego Syna. Zwykły człowiek takich męczarni nie zniósłby ani fizycznie, ani psychicznie.
    Nad ranem, gdy na krótki czas oprawcy zaprzestali swoich tortur, Jezus mógł modlić się spokojnie do Boga Ojca. Właśnie wschodziło słońce. Na sponiewieranego, zmaltretowanego, umęczonego Jezusa padł promień światła. Jezus wyglądał trochę jak postać nierealna. Mimo takiego umęczenia, osłabienia, podczas modlitwy Jego twarz i cała postać rozjaśniła się. Cały Jezus zajaśniał blaskiem. W tym momencie jednoczył się z Bogiem Ojcem ofiarowując się jeszcze raz w tej męce, składając przed Nim wszystkich ludzi, całą ludzkość, biorąc na siebie jej grzechy, a prosząc w zamian dla niej o zbawienie. Błogosławił Boga i dziękował za właśnie nastający dzień, który będzie wspominany aż do końca świata, bowiem przyniesie ludziom odrodzenie.
    Niepojęta dla ludzkiego rozumu jest ta nadprzyrodzona radość Jezusa z urzeczywistniającego się zbawienia. Przecież dokonywało się to kosztem Jego życia, Jego cierpienia. Nie zapominajmy jednak, że Jezus był również Bogiem. Przyszedł, by spełnić najważniejszą misję świata - zbawić ludzkość. Ona od wieków oczekiwała Mesjasza. Teraz realizowało się to, co było zapowiadane od wieków, o czym pisali prorocy, co zapisane było w pismach. Jezus modlił się, a siepacze spali zmęczeni torturami. Nie trwało to długo.
    Wcześnie rano przyprowadzono znowu Jezusa przed oblicze Wysokiej Rady wraz z Kajfaszem. Powtórzyły się niektóre zarzuty oraz pytanie o to, czy jest Synem Bożym. Po potwierdzeniu ostatecznie zadecydowano o przeniesieniu sprawy już w ręce namiestnika rzymskiego. Chciano zabić Jezusa i szukano pretekstu. Jednocześnie żydzi nie chcieli, by wyglądało to na zabójstwo, więc myśleli, by oskarżyć Jezus również o działalność przeciwko rzymskiej władzy. Ich obłuda dochodziła do szczytu. Pycha i zarozumialstwo triumfowało w sercach. Nienawiść i złośliwość zdawały się być udoskonalone w swym wymiarze zła. Zatem związano Go, podobnie jak poprzednio i w straszliwej eskorcie Jezus został „popędzony” do Piłata.
    Moce ciemności szalały. Ten przerażający pochód zdawał się nie mieć końca. Na początku szli Annasz z Kajfaszem. Potem członkowie Rady, uczeni w Piśmie, faryzeusze, żołnierze, siepacze, najemnicy, słudzy, w końcu cały tłum ludzi z miasta, ludzi, którzy przyszli po to, by zaspokoić swoje niepohamowane żądze. Krzyczeli, rzucali pod nogi Jezusa kamienie, szmaty, śmieci, jako analogię triumfalnego wjazdu do Jerozolimy. Byli w tym podjudzani przez faryzeuszy. Ten mający diabelskie znamiona pochód wydawał się nierealnym, ponieważ tak wielkiego wybuchu zła jeszcze nie widziano. Tylko Jezus zachował w tym wszystkim pokój. Tylko On jeden wyróżniał się z tłumu jakimś dostojeństwem, szlachetnością i łagodnością. On jeden zachował swoje człowieczeństwo i godność. Mimo strasznie zmienionego wyglądu, mimo umęczenia, osłabienia Jezus jako jedyny wydawał się być prawdziwie człowiekiem. Reszta przypominała nawet nie zwierzęta, a diabelskie postacie w ludzkiej skórze. To niepojęte, jak bardzo zło zmienia człowieka, czyni go bezwolnym, odbiera mu człowieczeństwo, godność, upadla i poniża. To wszyscy wokół stanowili stado dzikich bestii, a Jezus otoczony jakąś poświatą był samotną wyspą dobra, pokoju, miłości.
    Ta noc, którą przeżył Jezus jest miejscami nie do opisania. My jednak zwróćmy uwagę na cierpliwość Jezusa w znoszeniu wszystkiego, pokój Jego serca i miłość, która rozlewała wokół swoje miłosierdzie. Gdyby nie ta miłość, nie to miłosierdzie, Jezus nie poszedłby aż na Golgotę. Gdyby nie wielka Miłość, jaką sam jest, nie wytrzymałby tej męki. Miłość do ludzi podtrzymywała Go, by nie umarł za wcześnie. Jak to brutalnie brzmi, można powiedzieć. Ale to właśnie Miłość dyktowała Mu przyjęcie na siebie tej ofiary za ludzkość. To miłość kazała mu nauczać, uzdrawiać, wskrzeszać umarłych. To miłość w Jego sercu podtrzymywała Go w czasie tortur. To Miłość Ojca zsyłała mu do pomocy Aniołów. To Miłość do biednej, grzesznej ludzkości dawała Mu siły, by udĽwignąć ciężar grzechów, ciężar męki. I tak prowadzony uliczkami Jerozolimy przez straszną procesję oraz podtrzymywany przez Aniołów dotarł do pałacu namiestnika, gdzie żydzi oczekiwali szybkiego wyroku śmierci.
    Módlmy się o właściwe nasze spojrzenie na mękę Jezusa. aby nie była to „rutynowa” Droga Krzyżowa, w której silimy się na rozważanie własnej grzeszności, ale by było to prawdziwe rozważanie cierpienia Jezusa, przez co nasze poznanie pogłębi się, a serca przybliżą się do Jezusa. Bóg niech błogosławi nam na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!