banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś piątek, 17 sierpnia 2018 roku       Jesteś 1191333 naszym gościem.       Osób on-line: 15

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
156. Po śmierci Jezusa.
    "A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: «Prawdziwie, Ten był Synem Bożym». Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza."
(Mt 27,51-56)


   Komentarz: Oto znaki, które pojawiły się w chwili śmierci Jezusa. Znaki te potwierdzały niezwykłość dokonującego się właśnie wydarzenia. Podkreślały jego doniosłość. Świadczyły o niebywałym poruszeniu w całym świecie. Bowiem prawdziwie poruszone zostały wszelkie moce. Świat Ducha doznał niesłychanej radości zwycięstwa Miłości nad nienawiścią. Rozradował się każdy duch czysty i jasny tym tak dawno oczekiwanym zwycięstwem. Szatan z wielkim łoskotem, hukiem, hałasem, wyciem i rykiem spadł na samo dno piekła.
    Miało to swój wpływ na świat materialny. Wywołało szereg zjawisk, a nie wszystkie zostały nawet opisane w Ewangelii. Wiadomo, że zasłona przybytku rozdarła się na dwoje. Ziemia zadrżała. Zatrzęsła się świątynia. Popękały ściany i stropy. W kilku miejscach zapadła się podłoga, pootwierały się groby i wielu zmarłych powychodziło z nich. Miało to miejsce zarówno w świątyni, jak i poza nią. Zmarli ci chodzili po mieście i pouczali żyjących. Wywoływali sobą wielki popłoch, strach. W świątyni przerwano modlitwy, stwierdzając iż została ona przez tych zmarłych zanieczyszczona. Starano się uspokoić ludzi. Kapłani jednak mieli z tym problemy. Sami z resztą odczuwali niepokój. Na myśl niektórym przychodził właśnie co skazany i zabity Jezus. Wtedy opanowywała ich trwoga wielka. W całym mieście słychać było krzyki, płacze, jęki. Ludzie biegali w różnych kierunkach, potrącali się. Bali się nawet na siebie nawzajem patrzeć. Chcieli jak najszybciej dotrzeć do domów, by tam zaryglować drzwi i czekać na coś, co wydawało im się, że zapewne nadejdzie. A ponieważ pełni byli strachu, to spodziewali się rzeczy najgorszych. Niewielu teraz myślało o spożyciu Paschy.
    Na Kalwarii te chwile, gdy Jezus oddał ducha swemu Ojcu były najstraszniejszymi. Bowiem tutaj szczególnie dało się odczuć tę niezwykłość zjawisk. Nagle niebo nad wzgórzem pociemniało. Zagrzmiało, potem rozbłysło światłem błyskawicy. Rozszalała się wichura. Pod stopami ludzi na Kalwarii drżała ziemia. Pękła skała pomiędzy Krzyżem Jezusa a krzyżem nienawróconego łotra. Żydzi zlękli się i zaczęli w pośpiechu uciekać. Schodzili, a raczej zbiegali z góry, nie patrząc, nie zważając na siebie nawzajem. Potrącali się, przewracali, niemalże deptali po sobie. Ogólny krzyk, płacz, zawodzenia. Niektórzy bili się w piersi i przygotowywali na śmierć sądząc, że to dzień ostateczny. Również faryzeusze i kapłani tak hardzi do tej pory, tacy pewni siebie, poczuli strach. Zamilkli i zaczęli schodzić w stronę Jerozolimy. Ich serca niestety w większości pozostały niewzruszone. Nie dopuszczali do siebie myśli, że Jezus mógłby być Mesjaszem, że oni podnieśli rękę na Boga, że dokonali strasznej zbrodni.
    Jedynymi, którzy zachowali jakiś spokój, którzy nadal trwali pod Krzyżem i nie zwracali zbytniej uwagi na to, co działo się dokoła, a patrzyli na Jezusa, była Maryja z grupą niewiast i z Janem. Ból Maryi był nie do opisania. Gdy Jezus skonał, Matka Najświętsza zamilkła z przerażenia. Nagle ogarnęła Ją wielka pustka. Przestała słyszeć i widzieć to, co działo się wokół. Ona była cała pochłonięta świadomością, że oto właśnie Jej Syn umarł. Walczyła w niej ta świadomość śmierci z niemożnością uwierzenia, że rzeczywiście tak się stało. Trudno Jej było uwierzyć w to. Wydawało Jej się, że jest to niemożliwe. Że to nie prawda. Jej Syn żyje. On musi żyć! Patrzyła na to biedne, zbolałe ciało. Teraz wisiało bezwładnie. Głowa pochylona do przodu, lekko w bok. W ciele już nie dostrzegała tego drżenia, naprężenia. Klatka piersiowa nie unosiła się do góry. Już Jezus nie usiłował podnieść się na nogach, by nabrać powietrza, bowiem dusił się przed śmiercią z powodu pozycji ciała. Nie patrzył na Nią. Jego lekko przymknięte oczy były nieruchome. Nie patrzyły nigdzie. Ciało nabierało sinego wyglądu, choć zaraz po przebiciu włócznią, jakby wybielało nieco. To krew wypłynęła z Niego zabierając cały koloryt.
    Maryja krzyknęła: Jezu! Jezu Mój! Chwilę patrzyła, nasłuchiwała z nadzieją, że może jednak usłyszy, choć oddech. Jednak Jezus nie odpowiadał. Wtedy powoli zaczęło do Niej dochodzić, co się stało. Szeptem wymawiała imię Jezus. Jakby bezwiednie wpatrzona w Jego Ciało. A po chwili wielkie łzy zaczęły spływać po Jej policzkach. Oczy Maryi pozostały szeroko otwarte. Była jak w jakimś oszołomieniu. Nie patrzyła na nikogo, powtarzała stale: Jezus, Mój Jezus. Ledwo poruszając ustami. A głos jej był cichy, pełen bólu. Przechodził chwilami w jęk. Wokół Jan i niewiasty, wszyscy płakali. Starali się podtrzymywać Maryję. Nie wiedzieli, jakiej pomocy może potrzebować. A Ona nic, tylko cicho powtarzała: Jezu Mój. Jezu. Usta lekko otwarte, ledwo się ruszały. Matka Najświętsza cała była bólem. Z oczu płynęły łzy, jej serce płakało, jej dusza jęczała. Cała postawa wyrażała niepojęty ból. Pochylona, patrzyła, ale nie widziała nic. W pewnym momencie osunęła się na ziemię. Upadłaby, gdyby nie obecność Jana i niewiast. Delikatnie podtrzymali ją.
    Wszyscy cierpieli. Wszyscy kochali Jezusa. Nikt nie wyobrażał sobie, jak teraz będą żyć. Bez Niego. Ogromny smutek zapanował na Golgocie. Ludzie uciekli. Pozostali tylko ci, co Go kochali i żołnierze. Niektórzy z nich doznali nawrócenia. Przyroda uspokoiła się. Nieco pojaśniało. Samotne ciało wisiało na Krzyżu. Ileż dostojeństwa było w tym ciele. Mimo śladów okrutnego traktowania, mimo krwi, brudu, kurzu, mimo ran, sińców i krwawych wybroczyn, mimo rozszarpanej skóry, mimo nieludzko rozciągniętego ciała, cała postać Jezusa tchnęła majestatem, godnością, czystością, pięknem. Patrząc na niego, ludzie doznawali poczucia bycia przed kimś potężnym, przed kimś niezmiernie ważnym. To prawdziwie był Król. I chociaż obok wisiały dwa inne ciała, nie tak umęczone, to niezmiernie różniły się. Były powykręcane. Twarz Dyzmasa była spokojna, ale twarz drugiego złoczyńcy zastygła w strasznym grymasie bólu, złości. Na te ciała nie zwracano zbytniej uwagi. Wzrok przyciągał Jezus. Choć bez ducha, jednak nadal był świadectwem miłości Ojca. Nadal pouczał wyglądem swego ciała. On był w ich sercach żywy.
    Matka Boża cicho płakała. Jan prosił ją, by pozwoliła zaprowadzić się do domu, aby tam odpocząć. Niewiasty płacząc, również skłaniały Ją do tego. Maryja niczym dziecko, czyniła to, o co delikatnie, z bólem serca prosiły ją niewiasty i Jan. Cała jej osoba, cale ciało i duch, Ona cała cierpiała tak bardzo, że wydawało się, iż nie włada samą sobą. Nie jest tą, którą znali. Teraz zamieniła się w cierpienie. Z całej jej osoby biło tak wielkie cierpienie, że nie można było patrzeć na nią, by nie doznać wzruszenia i nie cierpieć razem z nią. Każda komórka jej ciała cierpiała, każda cząstka jej duszy płakała, serce było pęknięte i krwawiło. O, prawdziwie była Ona Jego Matką! O, Prawdziwie Jezus był Jej Synem!
    Niech Bóg błogosławi nas. Zjednoczmy się z Maryją w cierpieniu i poprośmy Ducha Świętego, by poprowadził nas dzisiaj przez te rozważania.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!