banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 20 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204948 naszym gościem.       Osób on-line: 8

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
157. Pogrzeb Jezusa.
    "Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu."
(Mt 27,57-61)


   Komentarz: Ból Maryi nie skończył się wraz ze śmiercią Jej Syna. Ona cierpiała nadal. I chociaż Jezus wyjaśniał Jej, że po trzech dniach Zmartwychwstanie, to nie zmniejszało Jej cierpienia. W Niej była cały czas męka Jezusa. Nie zdajemy sobie sprawy z tej niepojętej męki, jaką w sobie przeżywała nadal Maryja. Jej zjednoczenie z Jezusem było i jest doskonałe. Jej duch połączony był z Duchem Jezusa. Podczas męki, wszelkie udręki duszy Jezusa, dotykały Ją. Nawet trudno sobie wyobrazić to całkowite zjednoczenie dusz, jakie ma miejsce między Maryją, a Jezusem. To trochę tak, jakby zlać do jednego naczynia Ľródlaną wodę z dwóch czystych strumieni. Nie odróżnicie wody z jednego i drugiego potoku. To jest jedna, czysta, Ľródlana, kryształowo czysta woda. Podobnie ich dusze. Stanowiły jedność. Wszelkie odczucia jednej z nich, stawały się od razu odczuciami drugiej. Dlatego Cierpienie Maryi było porównywalne z cierpieniem Jezusa. Dlatego też przysługuje Jej tytuł Współodkupicielki, bowiem wzięła udział od początku do końca w Zbawczym dziele Jezusa.
    Teraz, gdy Jej Syn umarł, Ona nadal rozpamiętywała Jego cierpienie. Nadal ono było w Niej żywe. Cierpiała mając w sercu Jego ból. Do tego dochodziło cierpienie spowodowane samą rozłąką. Maryja przeżywała ogromnie fakt śmierci Jezusa. Pragnęła sama umrzeć. Ona nawet modliła się podczas męki Jezusa, by mogła umrzeć wraz z Nim. Chciała wziąć na siebie część tych cierpień, by ulżyć Jezusowi. Bóg tej modlitwy nie wysłuchał, a właściwie wysłuchał jedynie po części. Bowiem gdy Jezus testamentem z Krzyża uczynił Ją Matką wszystkich ludzi, umarła wtedy już całkowicie dla siebie. Stała się prawdziwie Matką ludzi. Droga Krzyżowa Jezusa, była Drogą Krzyżową Maryi. To była ta sama droga. Maryja niosła Krzyż wraz z Jezusem, a w Niej dokonywało się ostateczne oczyszczenie całego Jej jestestwa, by na samym szczycie przemienić w Matkę całego rodzaju ludzkiego. Umarła tam Maryja - Matka Jezusa, a narodziła się Maryja Matka Boga i ludzi. Był to prawdziwie ból narodzin. Jednak myliłby się ten, kto uważałby, że po tej przemianie, Maryja już nie doświadczała cierpienia związanego z Jezusem i Jego śmiercią. To cierpienie w niej stało się jeszcze większe. Cierpiała z powodu Jezusa. Cierpiała z powodu ludzi. Czuła tę wielką odpowiedzialność jako Matka i w związku z tym doświadczała dodatkowego ciężaru.
    Czas od śmierci do Zmartwychwstania był szczególnie trudnym czasem, czasem, w którym zmagała się z wielkim cierpieniem po śmierci Syna, czasem, gdy Bóg dopuścił, by szatan kusił Ją wątpliwościami. Był to czas, gdy musiała jako Matka pocieszać i podtrzymywać nadzieję w swych przybranych dzieciach. A były one rzeczywiście jak małe, bezbronne, wystraszone dzieci. Cierpienie Maryi było niewyobrażalne. Gdy uzyskano zgodę na zabranie ciała Jezusa, Maryja wraz z niewiastami, Janem, Józefem, Nikodemem oraz innymi poszła znowu na Kalwarię. Tam, mężczyĽni delikatnie zdjęli Ciało Zbawiciela i złożyli w ramiona zbolałej Matki.
    Już poprzez sam fakt, że była Matką Odkupiciela, powinna nosić to miano Współodkupicielki. Ale Ona nie tylko była Matką. Ona z Synem przeszła całą drogę Jego życia współczując z Nim we wszystkim, uczestnicząc w Jego życiu w każdej sekundzie. Ona od chwili Zwiastowania nie żyła swoim życiem, tylko życiem Jezusa. To było i jest nie do końca poznaną, nie do końca pojmowaną tajemnicą. Każda matka poświęca się dla dziecka. Czyni to w większym, lub mniejszym stopniu. Musi niejako dawać siebie, by dziecko mogło żyć, normalnie funkcjonować, uczyć się, rozwijać, poznawać świat. Maryja cała była dla Jezusa. Cała należała do Boga.
    Od momentu, gdy powiedziała: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”, oddała się całkowicie Bogu. Nie mogłoby się dokonać to cudowne, niepojęte Wcielenie, gdyby nie oddanie Maryi. Całkowite, bezwzględne, totalne. Jak niewolnik należał do swego pana i od niego zależało wszystko, całe jego życie, tak Maryja uznała siebie za niewolnicę Boga, oddając całą siebie, całe życie Jemu, prawo dysponowania nim dowoli. Uczyniła to w całkowitej wolności, uczyniła to z miłości do Boga. Oddała każdą cząstkę siebie, swego jestestwa Bogu. Będąc wypełniona miłością po brzegi, ofiarowała się Bogu. Bóg przyjął jej ofiarowanie się w miłości dając jej siebie, czyli Miłość. Dokonało się w Niej połączenie tych dwóch miłości. Owocem zaś tego połączenia, tego wzajemnego oddania się, ofiarowania się jest Jezus. W ten sposób ucieleśniła się Miłość Boga do Maryi oraz miłość Maryi do Boga.
    Bóg w Niej wypowiedział swoje słowo Miłości. A ponieważ Bóg wypowiada słowa inaczej niż ludzie, to tylko człowiek nazywa ten Boski przekaż słowem, dlatego mówi się, iż Jezus jest Słowem Wcielonym. A więc Słowem, które wypowiedział Bóg w Maryi. Bóg wlał swoją Miłość, połączył z Jej miłością i nadał jej kształt, formę. Od tej pory Maryja „nie posiadała” siebie. Oznacza to, iż miała świadomość należenia do Boga, a nie do siebie. Żyła życiem, które w Niej zrodziła wzajemna Miłość Boga i Jej. Teraz to nowe życie było jednocześnie Jej życiem. Jezus stał się Jej życiem.
    Nie jest to slogan, to głęboka prawda, kolejna, którą trudno jest człowiekowi w pełni pojąć. Wszystko, co dotyczyło Jezusa stawało się w Jej sercu najważniejsze. Ona tym żyła. Odsunęła na bok całkowicie własne pragnienia, a przyjęła daną Jej przez Boga misję. Tak, więc od poczęcia rozpoczęła swoistą Drogę Krzyżową, zdając sobie dobrze sprawę z tego, po co przyszedł na świat Jej Syn. Towarzyszyła Mu w Jego rozwoju cały czas i tak, jak czuła, przygotowywała do czekającego Go zadania. Zupełnie zapomniała o sobie. Całkowicie należała do Boga.
    Jej serce zostało szczególnie zranione, gdy słuchała proroctwa Symeona. Cierpiała od tej pory bardzo. A każde słowo, gest, zdarzenie przypominały Jej o przeznaczeniu Syna. Podczas Jego działalności towarzyszyła Mu czasem fizycznie, czasem duchowo i nieustannie modliła się za Niego. W ten sposób wspierała Go, a jednocześnie ich dusze łączyły się ściślej.
    Zawsze, gdy trwamy na modlitwie, niekoniecznie będąc ze sobą, ale w zjednoczeniu duchowym, doznajemy coraz ściślejszego tego zjednoczenia. Dusze nasze uczestniczą we wzajemnych przeżyciach, stają się bardziej czułe na wzajemne potrzeby, wyczuwają więcej i mogą sobie w związku z tym lepiej pomagać.
    Zjednoczenie Jezusa z Maryją było doskonałe. I nieustannie jeszcze niejako doskonalone ciągłą modlitwą i miłością. To trudne do pojęcia tak ścisłe, tak pełne, tak całkowite zjednoczenie duszy człowieka z duszą Boga. Owocem było życie w pełni zgodne z wolą Boga. Owocem było życie Maryi w Sercu Jezusa, a Jezusa w sercu Maryi. Taka ścisła jedność jest dla przeciętnego człowieka wręcz nie do zrozumienia i nie do wyobrażenia. Ponieważ życie Jezusa było przygotowaniem się do męki oraz samą męką, zatem życie Maryi, będącej w Bogu, również było męką. Było tożsame z życiem Jezusa.
    Jej męka wzmagała się jeszcze po śmierci. Gdy złożono w Jej ramiona Jezusa, płakała i modliła się. Tuliła Jezusa, całowała Jego święte Ciało i przemawiała najczulszymi słowami, jak do małego dziecka. Cierpienie rosło z sekundy na sekundę. O, gdyby nie aniołowie, gdyby nie pomoc Boga, Jej rozpacz pochłonęłaby Ją całkowicie. Gdyby nie to zjednoczenie z Synem, nie wytrzymałaby tej strasznej próby. To zjednoczenie z Jezusem, mimo Jego śmierci, czyniło Ją mocarką w znoszeniu cierpienia, w przyjmowaniu cierpienia. Ponieważ Ona przejęła Jego duszę, a On Jej. Cali zaś zanurzeni byli w miłości Ojca.
    Ciało Jezusa zostało złożone do Grobu. Duch Maryi również pragnął tam spocząć. Przy ciele Jezusa. Grób jest również pewnym symbolem stanu Jej ducha. On bez Jej Syna umierał. On nie potrafił żyć. On nie chciał przebywać tu na ziemi, gdy Duch Jezusa był gdzie indziej. Z pomocą Boga, aniołów, dzięki zjednoczeniu z Jezusem, Maryja nie poddała się rozpaczy, dzielnie stawała do walki ze zwątpieniem, jakie co rusz Ją nachodziło. Była jednocześnie wielką podporą, pomocą dla apostołów i uczniów oraz bliskich Jezusa. Ona wręcz wierzyła za nich, za nich ufała, trzymała się nadziei na Zmartwychwstanie Jezusa. Jezus, miłość do Niego, zjednoczenie z Nim pozwoliło Jej przetrwać ten ogromnie trudny czas. I spotkać się ze swoim Synem po Jego Zmartwychwstaniu.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas rozważania tego niepojętego, cudownego zjednoczenia dusz, które uczyniło Maryję Współodkupicielką rodzaju ludzkiego. Niech Duch Święty nas poprowadzi.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!