banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 13 listopada 2018 roku       Jesteś 1211251 naszym gościem.       Osób on-line: 14

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
39. Dwaj opętani.
    "Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, (Jezusie), Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń!» Rzekł do nich: «IdĽcie!» Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic."
(Mt 8,28-34)


   Komentarz: Fragment ten obrazuje z jednej strony wielkość Jezusa, a z drugiej małość ludzkiej natury. Jezus przybył do kraju Gadareńczyków tylko w jednym celu: uwolnić opętanych od nękających ich złych duchów. Jako Bóg wiedział, że tylko ten znak uczyni w tym kraju. A jednak skierował się tam, by to uczynić.
    Najpierw zatrzymajmy się na moment nad tymi biednymi duszami opętanymi przez legion złych duchów. Jak wielkie było ich zniewolenie świadczy to, w jaki sposób żyli, co te złe duchy wyczyniały z nimi oraz jak wielkie stado świń zginęło, w które weszły te złe duchy. Tych dwoje biednych opętanych działało przeciwko swemu zdrowiu i życiu, a czynili to bezwolni, całkowicie podlegli szatanowi. Złe duchy rzucały je o kamienie, wypędzały na pustynię, nadludzką siłą rozrywały wszelkie pęta i łańcuchy, którymi byli krępowani. Okoliczna ludność bała się ich. Ludzie ci żyli, jak dzikie, wściekłe zwierzęta będąc przy tym bardzo nieszczęśliwymi. Człowiek opętany, bowiem nie czyni tego, co chce, ale czego domaga się demon, który w nim żyje.
    Jezus przybył do tego kraju, by uwolnić tych dwoje. Kochał ludzi i każda dusza była Mu droga. Zaś złe duchy, na ich prośbę posłał w, około dwutysięczne, stado świń. Jak wielka była liczba tych złych duchów i moc, skoro tak wielkie stado naraz zerwało się i w wielkim hałasie, ryku i szale rzuciło się w fale jeziora. Tam zginęło. Pasterze, którzy pilnowali tego stada przestraszyli się. Było to coś tak niezwykłego, tak przerażającego, że uciekli do miasta. Nie rozumieli, kim jest ten, który sam jeden poskromił najpierw dwóch opętanych, którzy siali postrach w okolicy i nie było na nich mocy, a potem władając złymi duchami skierował ich w stado świń, a te szaleńczym pędem rzuciło się do jeziora. Jezus zaś stał spokojny, władczy, stanowczy. Bez żadnego szwanku na ciele, bez wysiłku, tylko słownym rozkazem uczynił coś, co nie mieściło się w ludzkich pojęciach.
    Kiedy pełni strachu, emocji opowiedzieli całe zdarzenie miejscowej ludności, ta przyszła na miejsce zdarzenia, by na własne oczy przekonać się o prawdziwości opowiadań pasterzy. Cóż zobaczyli? Jezusa pełnego łagodności i dwóch opętanych, którzy teraz ubrani po ludzku siedzieli spokojnie i nieustannie dziękowali Bogu za ich uwolnienie. Stada świń nie było widać na tym zboczu. Przemiana tych opętanych oraz brak stada przeraziła ich serca. Stało się coś, co nie mieściło się w ich ludzkich umysłach. A to, czego człowiek nie rozumie, często się lęka. Nie wie, co jeszcze może go spotkać. Przerazili się mocy, jaką władał Jezus. Zdali sobie sprawę z majątku, jaki stracili przez to rzucenie się świń w fale jeziora. Nie wiedzieli, czego jeszcze mogą się spodziewać od tego, który przejawia taką siłę. Wszystko budziło ich niepokój.
    Jezus budził ich niepokój. Stwierdzili, że do tej pory żyli sobie spokojnie, a tu zjawia się ktoś, nie wiadomo, kto, i czyni taki zamęt. Postanowili prosić Jezusa, by odszedł od nich. Oni chcą żyć tak, jak dawniej. Tylko ci, co zostali uwolnieni, nie mogli teraz pojąć, jak można taką osobę wypraszać z miasta. Jak można nie ugościć? Jak można nie chcieć z tą osobą przebywać? Chcieli pójść za Jezusem. Chcieli Mu służyć z wielką wdzięcznością. Chcieli całe serce swe Jemu oddać, bo przecież On przywrócił ich normalnemu życiu. Jezus jednak nakazał, by pozostali i opowiadali wszystkim, co dobrego Bóg dla nich uczynił. A sam wsiadł do łodzi i odpłynął.
    Tak dzieje się nieraz, że dusze doznając zmian, jakich dokonuje w ich życiu Jezus, zlękną się. Wolą powrotu do starego, które jako znane im, daje poczucie bezpieczeństwa. Zmiana zaś, choć przecież na lepsze, jest dla nich czymś nieznanym, dlatego obawiają się jej i nie przyjmują Jezusa. Jaki smutek ogarnia wtedy Zbawiciela. Nie jest jednak nachalny. Nie wdziera się siłą w niczyje życie. Nie chce być nieproszonym gościem i usuwa się na bok. W sercu ma jednak wielki ból z powodu niezrozumienia, odrzucenia oraz konsekwencji, jakie poniosą te dusze, które Go nie przyjęły.
    Niech ten fragment będzie dla nas powodem głębszego zastanowienia się nad wielkością i mocą Boga. Jednocześnie niech ukaże nam małość i nędzę naszej ludzkiej natury. Zobaczmy swoją krótkowzroczność, wygodnictwo i egoizm. Zobaczmy wręcz głupotę podyktowaną lękiem i brakiem zrozumienia tych wydarzeń. Przeanalizujmy swoje życie. Być może wydarzyło się w nim coś, co sprawiło nasze podobne zachowanie, jak u mieszkańców tej miejscowości, gdy wycofaliśmy się, zrezygnowaliśmy z przyjęcia Jezusa do swego domu, serca, życia.
    Pamiętajmy, że niezrozumienie nie może nas usprawiedliwiać. Trzeba starać się zrozumieć, przyjąć sercem, próbować pojąć. Dopiero wtedy, gdy człowiek wie, rozumie, może świadomie podejmować decyzje. Zastanówcie się nad szalą wyborów. Co wybrali mieszkańcy tej miejscowości? Za jaką cenę wrócili do starego życia? Czy rzeczywiście warto poświęcić aż tak dużo, by gnuśnieć w swym małym, ciasnym domku? Czy wasze życie obecne jest aż tak cenne, że nawet cenniejsze od Tego, Który mocą z Nieba przychodzi do was z propozycją życia nowego? Rozważcie dzisiaj ten fragment Ewangelii wg Mateusza. Niech będzie on przyczynkiem do podjęcia w waszym życiu ważnych decyzji. Błogosławię was na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!