banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 21 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1205082 naszym gościem.       Osób on-line: 23

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
50. Za Jezusem lub przeciw Niemu. Wyrzeczenie.
    "Nie sądĽcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleĽć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je."
(Mt 10,34-39)


   Komentarz: Oto dochodzimy do bardzo istotnej sprawy. A mianowicie do konkretnych postanowień, decyzji i ich konsekwencji. Apostoł miłości to człowiek, który dokonał wyboru. Zdecydował się podjąć powołanie, jakie otrzymał od Boga. On jeszcze nie wie tak naprawdę, co go czeka, jak będzie teraz wyglądało jego życie. Wie, że ma iść i głosić Ewangelię Miłości. Ma o tej miłości zaświadczać. Czynić to będzie, jak już mówiliśmy w swym codziennym życiu. Jednak otrzymuje on ważną wskazówkę. Wskazówkę, która rzeczywiście ukierunkowuje jego apostolat. Tą wskazówka jest jakże mało podkreślane, a raczej mało przyjmowane przez dusze wyrzeczenie się siebie samego. Właściwie od tego można by rozpocząć nasze rozważania na temat powołania na apostoła miłości.
    Dusze wybrane i powołane dopiero wtedy będą mogły prawdziwie wypełniać swoje powołanie, gdy zapomną o sobie, wyrzekną się siebie, swoich pragnień, swego ja, a przejmą całkowicie wolę Boga. Gdy ona sama wypełni ich serce i stanie się prawdziwie ich. Gdy dusze będą się z wolą Boga utożsamiać. Wiąże się to bardzo mocno z miłością. Człowiek dopiero wtedy może zrozumieć wolę Boga wobec siebie, gdy Go prawdziwie pokocha. Gdy Jego miłość będzie ponad wszystko, a więc: ponad siebie samego, ponad bliskich, ponad otoczenie i opinię otoczenia. Kiedy ta miłość będzie prawdziwie największa i jedyna.
    Zrozumieć to mogą tylko ci, którzy prawdziwie kochają. Bo dopiero wtedy, gdy człowiek taką miłością pokocha Boga, otrzymuje od Niego wszystko, czyli Boga. Ponieważ kocha ponad siebie - oznacza to, że rezygnuje zupełnie z tego, co jest jego, co o nim stanowi, co jest jego całym życiem, co jest pragnieniem. Rezygnuje ze swoich zainteresowań. Wykazuje gotowość uczynienia wszystkiego, dosłownie wszystkiego, czego zażąda Bóg. Jest to totalna rezygnacja z siebie, usunięcie siebie zupełnie z pola widzenia, a postawienie na pierwszym miejscu Boga.
    Doskonale czyniło to wielu świętych. Doskonały wzór mamy w Maryi, która do tego stopnia „usunęła” siebie, swoją osobę ze swego serca, tak oddała, że Bóg zamieszkał w Niej również cieleśnie. Miłość Doskonała Boga do Niej i miłość Jej do Boga również doskonała - dała życie. Ucieleśniła się w tak cudowny i niepojęty sposób. Co za niepojęte, doskonałe wyrzeczenie się siebie, umiłowanie Boga do końca i Jego zamieszkanie w człowieku! Całe Jej życie było życiem Boga - Człowieka. Ona żyła życiem Jezusa, dla Niego i z Nim. Do tego stopnia zjednoczona, że odczuwała Jego cierpienie, mękę ukrzyżowania w sobie. To jedyny człowiek, który w tak doskonały sposób pokochał Boga, wyrzekł się siebie samego i zjednoczył z Jego wolą. Bóg wypowiedział Słowo. Ono stało się Ciałem w Niej. I żyje to Słowo i teraz Ono wypowiada w nas siebie porywając jako Jego apostołów.
    Stając się apostołem właśnie w omawianym znaczeniu musimy się liczyć ze sprzeciwem otoczenia. Bowiem szatan nie śpi i będzie starał się zrobić wszystko, by nas z tej obranej drogi zawrócić. Jeśli nie bezpośrednio wzbudzając w nas wątpliwości, to pośrednio, budząc je w naszych bliskich. Oni zaczną dziwić się, sprzeciwiać, widzieć tylko zło. A ponieważ słabość nasza będzie nadal wychodzić na wierzch, pojawią się problemy. Wtedy dopiero tak naprawdę zobaczymy, na ile miłość nasza do Boga jest prawdziwie miłością doskonałą, a na ile to miłość własna. Bowiem w obliczu różnych trudności i przeciwności zdamy sobie sprawę, że bolą nas uszczypliwe słowa, pomówienia, oszczerstwa, zarzuty, krytyka, bo dotyczą nas. Czyli nadal dla nas najważniejsi jesteśmy my. Gdybyśmy zrzucili siebie z tego piedestału, gdyby najważniejszy był Bóg, to każda smutna, bolesna, trudna sytuacja byłaby dla nas powodem do radosnego przyjmowania wszystkiego z miłości do Boga.
    Gdy zdamy sobie z tego sprawę, nie smućmy się. Uczyniliśmy w prawdzie dopiero krok na przód, ale jakże ważny krok. To spojrzenie prawdzie w oczy. To uświadomienie sobie własnej nędzy i braku prawdziwej miłości. Teraz decyzja należy do nas. Albo tę nędzę i totalny brak miłości ofiarować Bogu, bo tylko to mamy, albo zawrócić, by w ciepełku iluzji snuć nadal piękne rozważania o miłości Boga i bliĽniego jedynie w sferze intelektualnej. Z życiem, z duszą ta miłość nie będzie miała nic wspólnego. Jeśli zdecydujemy się na kolejny krok na tej drodze miłości, przygotujmy się na ciągłą walkę.
    Uświadamiamy więc sobie, iż to wyrzeczenie się siebie zazwyczaj dokonuje się stopniowo. Bóg stopniowo daje poznać duszy te sfery, które kurczowo zatrzymuje dla siebie. Powoli będzie prosił o ich oddanie Mu i coraz głębsze całkowite przynależenie do Niego. Ta codzienna, mozolna rezygnacja z siebie, z kolejnych sfer swego ja, swego życia, jest tym braniem swego Krzyża i pójściem za Jezusem. Pójściem Jego śladem. Jest wzorowaniem się na Nim. Jest wtedy dopiero prawdziwym opowiedzeniem się za Bogiem. Dopiero wtedy. Bowiem za słowami idą czyny. Dlatego Jezus mówi, iż nie przyszedł przynieść pokój. Bo dusza nie zazna pokoju dopóki prawdziwie nie spocznie w Bogu. A to dokonuje się na drodze ciągłej walki ze swymi słabościami, na drodze przyjmowania woli Boga, jako prawdziwie swojej.
    Niech błogosławieństwo i łaska Boża towarzyszy nam, abyśmy zapragnęli prawdziwie pójść za Nim, prawdziwie stać się apostołem Miłości, prawdziwie zapomnieć o sobie. Niech Bóg będzie uwielbiony w naszych sercach i duszach. Prawdziwie!

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!