banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 19 grudnia 2018 roku       Jesteś 1222277 naszym gościem.       Osób on-line: 5

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
64. Nawrót do grzechu.
    "Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: "Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem"; a przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się póĽniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni. Tak będzie i z tym przewrotnym plemieniem»."
(Mt 12,43-45)


   Komentarz: To, co dzisiaj jest przedmiotem naszych rozważań, to niezmiernie ważna sprawa powrotu do złego. Zacznijmy od początku. Z powodu swoich słabości człowiek upada. Cierpi i pragnie się podnieść. Czyni rachunek sumienia, potem odbywa spowiedĽ. Od konfesjonału odchodzi uwolniony, oczyszczony, radosny. W zależności od tego na ile świadomy jest swej wiary, na tyle bardziej doświadcza poczucia uwolnienia od grzechu, zbliżenia się do Boga. Ci, których wiara nie jest tak żywą, bardziej traktują spowiedĽ jako obowiązek, w prawdzie niekoniecznie przyjemny, jednak przynoszący jakąś ulgę.
    Przez pewien czas odczuwamy rodzaj wewnętrznej czystości ciesząc się tym stanem. Jednak stopniowo to odczucie blednie, pamięć o poczuciu bycia wolnym zanika, wchodzimy w wir życia, powracamy do starych zachowań. Ta świeżość, niewinność, lekkość, wolność przestaje istnieć. Znowu powoli, stopniowo powraca to samo poczucie ciężaru, smutku, przygnębienia. Znowu nie udaje się nam pokonywać własnych słabości. Wyrzucamy sobie, że ponownie mówimy, czynimy coś, czego tak naprawdę nie chcielibyśmy czynić. Tylko jakoś tak „samo” wychodzi. Brakuje sił by z tym walczyć, brakuje ochoty. Ciągły pośpiech i brak czasu wprowadza nerwowość i z tego cudownego stanu czystości, uwolnienia, lekkości po spowiedzi nic nie pozostało.
    Co się stało? Dlaczego? Przypomnijmy sobie naukę Kościoła. Jednym z warunków dobrej spowiedzi jest uczynienie mocnego postanowienia poprawy. Na czym ma to polegać? Czy w ogóle o tym pamiętamy? Czemu to służy? Przypomnijmy, że to, czego naucza Kościół jest i nauką Bożą. Służy budowaniu i utrwalaniu w nas dobra. Tak, więc, należy te pouczenia przyjmować i się do nich stosować. Zauważmy, że spowiedĽ, aby można ją było uznać za dobrą, wymaga spełnienia pewnych warunków. Pomyślmy, czy je spełniamy?
    Teraz natomiast zastanówmy się nad tym warunkiem: Mocne postanowienie poprawy. Na czym ma polegać? Wiadomo, że większość z nas czyni pewne postanowienia w różnych sytuacjach, przed różnymi świętami, wydarzeniami. Tym razem jednak ma to być: mocne postanowienie poprawy. Ważnym tutaj jest wyraz „mocne”. Co on oznacza? Otóż wyraz „mocne” oznacza postanowienie uczynione nie tylko sobie samemu. Wyraz „mocne” oznacza, że to postanowienie będzie traktowane bardzo poważnie. Będziemy autentycznie i prawdziwie starali się nie ulegać danej słabości, danego grzechu nie popełniać. Jednak skażenie ludzkiej natury sprawia, że ulegamy swoim słabościom i znowu popełniamy grzechy.
    Czy zatem, nie ma wyjścia z tego zamkniętego koła upadków? Jest. I to bardzo proste, chociaż zarazem wymagające czujności naszej woli. Otóż, jak wielokrotnie mówiliśmy, wszystko należy zawierzać Matce Bożej. Przyjmując postawę dziecka na najmniejszej drodze miłości, uznajmy, że nasza nędza i małość są tak wielkie, iż oczekujemy wszystkiego od naszej Matki. Będąc Jej dziećmi, liczymy na Jej pomoc, na to, że to Ona wszystkiego nas nauczy, wszędzie poprowadzi i wszystko za nas zrobi. Bowiem dzieci zawsze liczą na swoją mamę i nigdy się nie zawodzą. Ona dba o nie. Podobnie jest z Maryją - naszą Mamą. Ona czyni wszystko za nas. Wystarczy Jej zaufać.
    Powróćmy do wcześniejszej uwagi o konieczności uczynienia mocnego postanowienia poprawy. Powiedzieliśmy sobie, że jako dzieci sami nie mamy sił, by wytrwać w takim postanowieniu, więc oddajemy wszystko w ręce Maryi, by Ona - nasza Mama czyniła wszystko za nas. Jednak takie zawierzenie należy często odnawiać. Pamiętać o nim. Ciągle prosić Maryję o pomoc. Niejako jej przypominać o tym. Wiadomo, że Matka Najświętsza zawsze pamięta o swoich dzieciach i takie zawierzenie służy bardziej nam, do tego byśmy umocnili się w nim, byśmy przypomnieli sobie o tym. I co bardzo ważne, byśmy ponownie otworzyli się na łaskę z Nieba. Żyjąc codziennością tak bardzo w nią wchodzimy, że dusze i serca bardzo szybko zamykają się na Niebo. Taka modlitwa zawierzenia się Maryi otwiera znowu nas na błogosławieństwo Nieba. Im częściej ponawiamy nasze zawierzenie, tym częściej otwieramy się na działanie Boże w nas. Tym dłużej działa w nas łaska, tym łatwiej trwać nam w dobrym. A to oznacza, że czystość, jaką odczuwamy po spowiedzi trwać może w nas dłużej. I to, co było naszym postanowieniem, teraz, dzięki pomocy naszej Niebieskiej Mamy, jest realizowane. Bo Ona niejako wzięła to postanowienie na siebie. A jeśli jednak upadniemy, należy od razu wołać Mamę. Tak czynią dzieci. Płaczą, aż przyjdzie mama, weĽmie na ręce i pocieszy. My też wołajmy swoją Mamę, by pomogła nam wstać, otrzepać się z brudu i powrócić na drogę kroczenia ku świętości. Trzymając oczywiście za rękę naszą Mamę.
    A co dzieje się z duszą, która choć czysta odchodzi od konfesjonału, nie czyni mocnych postanowień? Słabość nasza jest tak wielka, że szatan wykorzystuje ją, kusi do powrotu. A, że jest przebiegły i inteligentny, udaje mu się przekonać do swej racji taką biedną duszę. Ona upada i jeśli zauważa ten swój upadek, odczuwa go bardzo boleśnie, bo wcześniej doświadczyła uczucia uwolnienia od grzechu, poczucia czystości i boli ją to, co zrobiła. Nie każda jednak dusza zauważa swój upadek. Często niestety, dzieje się tak, iż ludzie żyją bezmyślnie, sumienia mają niewrażliwe, serca pozamykane, wtedy Bóg nie może do nich dotrzeć z łaską niepokoju sumienia. Stan takich dusz z czasem pogarsza się. I zamiast kroczyć w górę, ku Niebu, schodzą coraz bardziej „w dół” przyzwyczajając się do tego stanu duszy.
    Niech Bóg nas pobłogosławi. Niech czujność nasza będzie wielka. Niech serce będzie otwarte na Ducha. Niech sumienie uwrażliwia się stale czuwając, niech wola nasza skłania nas stale ku dobru. Niech to błogosławieństwo towarzyszy nam na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!