banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 20 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204949 naszym gościem.       Osób on-line: 16

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
73. Ścięcie Jana Chrzciciela.
    "W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: «To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają». Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: «Nie wolno ci jej trzymać». Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: «Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi."
(Mt 14,1-12)


   Komentarz: W tym fragmencie zwróćmy uwagę na wyrzuty sumienia lub ich brak. Jan Chrzciciel w różnych miejscach głosił potrzebę nawrócenia. Tam, gdzie przebywał, tam i chrzcił. Jego nauka, sposób bycia, zachowanie wzbudzały zainteresowanie. Toteż ciągnęli do niego ludzie z różnych stron, ludzie o różnej pozycji społecznej. Najwięcej było biednych i średniozamożnych. Mniej tych, co posiadali wykształcenie, co sami nauczali, byli znawcami prawa i Pism. Jednak głos Jana docierał i do możniejszych. Dotarł też do Heroda. Wzbudził jego zainteresowanie. Herod specjalnie raz i drugi udał się w miejsce nauczania Jana, by jego posłuchać. Ta nauka wywoływała w Jego sercu niepokój. Z jednej strony przyciągała, intrygowała go. Czuł w niej jakąś prawdę. Czuł się przynaglony, by nawet pójść za tym głosem i zmienić coś w swoim życiu. Z drugiej strony, gdy patrzył na swoje życie, do którego był tak przywiązany, które było wygodne i bardzo mu odpowiadało, nie bardzo chciało mu się rezygnować z niego, nawet po części. Dokonywała się w Herodzie walka. Walka Janowego nawoływania do nowego życia, ze starym życiem. Patrzył, więc na to, co go otaczało i dokonywał rozrachunku. Był inteligentny i „oczytany”. Nauce Jana przyznawał sporo racji.
    Jednak żona jego, której serce opanował szatan przeczuwała w tej nauce zagrożenie dla siebie, dla jej sposobu życia, dla tej wygody i dobrobytu. Miała swoje cele i zamierzenia. Nie chciała tego wszystkiego utracić. Dlatego podsycała w swoim mężu wątpliwości, co do tej nauki, krytykowała ją i starała się umniejszyć jej znaczenie i wartość. Gdy Herod usłyszał od Jana słowa prawdy dotyczące jego życia, małżeństwa, moralności, obruszył się. Znowu wzmogły się w nim wyrzuty sumienia. Znowu jednak żona karmiła go nienawiścią do Jana. Znowu wzięły górę kłamstwa, złość, wygoda, materializm i pożądliwość. Ta zaś dominowała nad wszystkim. Toteż kazał zamknąć Jana Chrzciciela w więzieniu. Resztki wyrzutów sumienia zamknął szczelnie i nie pozwalał im dochodzić do głosu. Wydawało mu się, że gdy je będzie lekceważył, nadal żyć będzie tak, jak chce nic nie zakłóci mu jego „porządku”. Mylił się ogromnie. Jego żona, (którą zabrał bratu, była drugą niewiastą w jego życiu) nie była spokojną i zionęła wielką nienawiścią do Jana, za słowa prawdy wypowiedziane na temat życia Heroda. Czuła się przez nie zagrożona, czuła, że jej pozycja, do tej pory tak pewna, może się zachwiać. Nie uspokoiło jej również uwięzienie Jana. Tym bardziej, że Herod od czasu do czasu dawał posłuch Jego nauce i kontaktował się z Janem. Było to w prawdzie spowodowane niepokojami targającymi duszę Heroda i miało na celu jedynie uspokoić jego sumienie, bowiem ciągle szukał usprawiedliwienia. Zazwyczaj kończyło się niczym,
    Herod nie czynił żadnych zmian. Jednak Herodiada knuła przeciwko Janowi swój plan. W jej złym sercu, opanowanym całkowicie przez szatana powstała myśl uciszenia Jana poprzez zabicie go. Czekała na odpowiedni moment. Chciała to uczynić rękami samego Heroda. Okazja nadarzyła się niebawem. Gdy jej dorastająca córka tańczyła przed Herodem i gośćmi, bardzo się królowi spodobała. Obiecał jej dać wszystko, czego sobie zażyczy. Wtedy to, za namową matki, zażądała głowy Jana Chrzciciela na misie. W tym momencie Herod zadrżał. Naraz zobaczył, jak daleko zaszły sprawy. On zamyślał w pewnym momencie nawet uwolnić Jana Chrzciciela. A tutaj takie żądanie. W dodatku wobec wszystkich gości. Obiecał spełnić każde jej życzenie. A więc musi to uczynić, bo inaczej „straci twarz” wobec tylu osób. Gorączkowo myślał, co zrobić. Nie w smak było mu zabicie Jana. Spojrzał na żonę. Jej oczy triumfująco patrzyły na niego. Potem na osoby zgromadzone w pałacu. Potem jeszcze raz na żonę. Gdy przedłużało się milczenie Heroda, a wszyscy spoglądali w ciszy na niego i oczekiwali z pewnego rodzaju napięciem, Herodiada przynagliła go do spełnienia tego życzenia, powiedziała głosem, który naciskał, przynaglał, nie znosił sprzeciwu: Dałeś słowo!
    Heroda oblał zimny pot. Przypomniały mu się nauki Jana, powróciły do niego jego własne wyrzuty sumienia. Jednak opinia zgromadzonych, słowo, jakie dał, żona, która tak naciskała, przeważyły. Herod kazał przynieść głowę Jana Chrzciciela na tacy. Z całej postaci Herodiady wychodziła szatańska satysfakcja, triumfujące zadowolenie i nienawiść, którą darzyła Jana od dawna. Gdy zabito Jana i przyniesiono głowę jego Herodowi, ten poczuł się bardzo Ľle. Opanowało go uczucie strachu przed tym, co uczynił. Ten lęk pochwycił jego duszę, ujął żelaznymi rękami jego serce, ścisnął gardło, skrócił oddech. W końcu sprawił, że Herodowi zrobiło się słabo, niedobrze i na moment musiał opuścić zebranych. Od tej pory miał zaznawać, co jakiś czas tego lęku. To satysfakcja szatana, który skłonił go do tego czynu. To jego dzika radość z kolejnej duszy, która była już jego. To również wyrzuty sumienia, które teraz nękały go ze zdwojoną siłą. Nie dawały spokoju. Trawiły wnętrzności. Lęk przed karą, przed konsekwencjami. Już nie uczynionymi ręką ludzką. To był lęk przed karą Boga, w którego jednak wierzył i po swojemu wyznawał. Mimo zepsucia i życia, jakie prowadził, pozostały mu resztki sumienia. One to do końca życia przysparzały mu wielu nieprzespanych nocy, lęków, widziadeł mrocznych i niepokojów, były przyczyną chorób.
    Dzisiejsze rozważanie przedstawia nam niewielki fragment z życia jednego człowieka. Jednak na jego przykładzie możemy zobaczyć walkę dobra ze złem w człowieku. Zobaczyć jak sumienie, dane przecież człowiekowi przez Boga dla jego dobra, pomaga mu, poprzez wskazywanie na dobro i zło, rozróżniać je. Jednocześnie, gdy człowiek dokona już wyboru, sumienie jest pewnego rodzaju sędzią. Daje poczucie pokoju, przy dobrym wyborze lub też niepokoju, gdy wybrało się Ľle. Przy popełnieniu grzechu ciężkiego, niepokój sumienia może trwać całe życie. Szatan zaś już za życia pastwi się nad tą duszą. Z pełną satysfakcją posiadania jej na własność. Często w sytuacji życia w grzechu śmiertelnym, człowiek doznaje różnych niepokojów zamieniających się np. w nerwice. Leczy się u lekarzy. A sedno tkwi w Sakramencie Pokuty. Tam należy szukać ratunku i uzdrowienia duszy. Za uzdrowieniem duszy, pójdzie uzdrowienie psychiki, a nawet i ciała.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas rozważań, czas przyglądania się swojemu sumieniu, czas podejmowania właściwych decyzji. Niech błogosławi nas Duchem Świętym. Niech On poprowadzi nasze myśli, serca, dusze.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!