banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 18 lipca 2018 roku       Jesteś 1186272 naszym gościem.       Osób on-line: 31

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
76. Uzdrowienia w Genezaret.
    "Gdy się przeprawiali, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali [posłańców] po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni."
(Mt 14,34-36)


   Komentarz: Co za poruszenie w Genezaret! Ileż gorączkowego pośpiechu! Ileż wzbudzonej w sercach nadziei na lepszy los. Spójrzmy wspólnie na ten fragment. Jezus razem z uczniami pojawił się w Genezaret. Kiedy dowiedziano się, że jest ten Jezus, który tyle naucza, a poza tym uzdrawia chorych, powstało wielkie poruszenie. Ludzie słyszeli od innych o znakach, cudach, uzdrowieniach. Słyszeli o wielkiej mądrości i inteligencji. Coraz więcej też mówiło się o Jego ciągłym „ścieraniu” się z faryzeuszami. Zainteresowanie budził człowiek odważnie wypowiadający poglądy, mimo tak licznych sprzeciwów ludzi, którzy w pewnym sensie narzucali sposób myślenia, bycia, wyznaczali pewne „trendy” w kulturze. Kochano Go i nienawidzono. Wychwalano i obrzucano błotem. Ileż emocji budził swoją osobą, słowem i czynami.
    Wszędzie, gdzie się pojawił, niósł wielką nadzieję chorym i cierpiącym. Był często ostatnią deską ratunku dla zrozpaczonych matek i ojców. Przynosił uwolnienie duszom od zniewalającego ich zła, uzdrawiał chore ciała, prostował powykręcane chorobą członki, przywracał życie uschniętym nogom i rękom, oczyszczał z trądu, wskrzeszał umarłych. A poza tym nauczał. Jego nauka była pełna miłości. Niosła pocieszenie zbolałym sercom, koiła ból duszy, dawała nadzieję, podnosiła na duchu. Jezus dawał ludziom radość, poczucie bezpieczeństwa, wlewał pokój, otaczał miłością. Ludzie biedni, prości, cierpiący widzieli w Nim wybawienie od swej nędzy, trosk, kłopotów i bólu. Ci, którzy mieli prawe serca z wielką pokorą i otwartością podchodzili do Niego. Szczerze wyznawali swoje pragnienia jednocześnie korząc się przed Nim, uniżając.
    Taki wielki Rabbi, wielki Nauczyciel, a szedł między ludzi, pozwalał ze sobą przebywać, rozmawiać i dotykać. Cierpliwie znosił pytania i prośby. Zawsze z łagodnością traktował cierpiących. Zawsze okazywał miłość dzieciom. Ludzie czuli się przy Nim kochani, akceptowani. Czuli się dobrze w Jego obecności. Toteż kochali Go i dziękowali Bogu za dobro, jakiego dokonuje. Jednocześnie doświadczali, niezrozumiałej dla nich nienawiści faryzeuszy i uczonych w Piśmie do Jezusa. Niektórzy z ich przedstawicieli ośmielali się jawnie stawiać Mu zarzuty, spierali się z Nim i podstępnymi słowami chcieli złapać Go na kłamstwie, bluĽnierstwie. Byli i tacy, co tchórzem podszyci, pokątnie rozprawiali wiele o nowym Nauczycielu, który głosi „wątpliwą” naukę stosując przy tym sztuczki kuglarskie, magię, opierając się na ciemnocie tłumu, wykorzystując ich naiwność i łatwowierność. Tak mówili po cichu nie mając odwagi stanąć twarzą w twarz z Jezusem. Ci sprawiali Jezusowi ból ogromny. Radością Jego serca byli ludzie pokorni, ludzie cierpiący, z nadzieją i ufnością zwracający się do Niego z prośbą o pomoc. Tych otaczał swoją troską, udzielał swego błogosławieństwa. W sercu Jego budziła się wielka litość dla tych ludzi, współczucie i pragnienie ulżenia im w ich ciężarach.
    Była jeszcze jedna grupa osób. O tych mówi się najmniej. To ludzie mali, którzy widzieli jakieś korzyści w uzyskaniu pomocy od Jezusa. Jezus, Jego uczniowie rozdzielali jałmużnę pomiędzy biednych, potrzebujących. Mogli to czynić dzięki wielu otwartym, szczerym sercom ludzi, którzy dzielili się z nimi swoim majątkiem. Tak, więc, Jezus udzielał wsparcia wdowom, bardzo biednym ludziom, osobom, które rzeczywiście nie mogły zapewnić sobie z jakiegoś względu utrzymania, które przeszły jakieś tragedie. Wszystkich potrzebujących prawdziwie Jezus przyjmował i pomagał im. Jednak, gdy zdarzały się osoby chcące czerpać korzyści z dzielonego dobra przez Jezusa, Jezus mając wewnętrzne światło w ich sprawie, pouczał ich i odprawiał bez pomocy materialnej. Niekiedy podobnie działo się z chorymi, którzy odchodzili nieuzdrowieni lub też choroba po pewnym czasie wracała. Ci również w sercu mieli złość do Jezusa. Często, dlatego nie doznawali trwałego uzdrowienia, ponieważ nie było w nich szczerego postanowienia, by się nawrócić, szczerej chęci zerwania z dawnym grzechem. A często to grzechy są przyczyną ( w sposób pośredni) chorób. Powrót do grzechu oznaczał nawrót choroby.
    W omawianym dzisiaj fragmencie Jezus uzdrawiał w Genezaret. Miejscowa ludność znosiła „do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni”. Spójrzmy na pokorę tych ludzi. Jest wielka. Bardzo często człowiek otrzymuje od Boga wiele łask. Jednak wszystkiego jest mu za mało. Chce więcej. Powiedzenie: daj mu palec, a całą rękę pochwyci, bardzo do niego pasuje. Zachłanność i pycha sprawia, że człowiek nie docenia łask otrzymywanych od Boga. A gdy tych łask nie docenia, marnuje je. Zatem Bóg może niekiedy skierować je do tej duszy, która przyjmie łaski otwartym sercem. Człowiek nie przyjmując łask, nie otwiera się na nie, na uzdrowienie ciała i duszy. Czyli nie doznaje ich lub też dokonuje się to tylko częściowo na pewien czas. Dusze zaś pokorne cieszą się z tego, co jest im dane. Zauważają każdy „drobiazg” i dziękują Bogu za to. „Drobiazgi” te natomiast, jeśli człowiek potrafi je docenić, zamieniają się w wielkie łaski uzdrowienia.
    Tak było w Genezaret. Chorzy mieli możliwość dotknięcia frędzli u płaszcza Jezusa. Nie samego Boga, ale frędzli Jego płaszcza! Nie wzgardzili takim „drobiazgiem”. Wdzięczni byli za tę łaskę i z niej skorzystali. W zamian otrzymali bardzo dużo. Zostali uzdrowieni. Pokora w przyjmowaniu tego, co Bóg daje - zlewa na duszę ogromne łaski. Wdzięczność za to, co człowieka spotyka, na co dzień, daje uzdrowienie duszy, uzdrowienie spojrzenia na rzeczywistość, która otacza. Postawa taka, jak tych chorych w Genezaret, którzy chcieli, chociaż dotknąć frędzli płaszcza Jezusa i mieli taką sposobność, przemienia życie człowieka. Jest szansą na „uzdrowienie”.
    Tutaj uzdrowienie jest symbolem wielkiej łaski, jaką Bóg obdarza tych, którzy nie pogardzają Jego dobrocią, którzy przyjmują to, co Bóg pragnie im dać, bez selekcjonowania, wybierania, oceniania, co im bardziej lub mniej odpowiada. To nie wszystko. Bardzo ważne jest by wszystkie łaski przyjmować otwartym sercem. A więc otwierać się na to, co niesie codzienność, wszak każda sekunda jest dana nam od Boga. Jeśli z radością i wdzięcznością przyjmiemy każdą łaskę, nawet tę trudną, bolesną i niezrozumiałą, w zamian Bóg obdarzy nas swoją wielką miłością uzdrawiającą miłością, przemieniającą miłością. Miłością Boską, która da nam nowe życie, odrodzi dusze i sprawi, że odtąd żyć będziemy wielbiąc Boga za Jego hojność i dobroć, miłość i miłosierdzie.
    Niech Bóg da nam łaskę codziennego dotykania frędzli Jezusowego płaszcza. Jeśli tego doświadczymy, będziemy jak ci Genezareńczycy, którzy doznali cudu uzdrowienia. Wielbili i chwalili Boga za to, co im uczynił. Kochali Jezusa i mówili o Nim tylko z miłością.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!