banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 16 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204062 naszym gościem.       Osób on-line: 26

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
78. Prawdziwa nieczystość.
    "Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: «Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym». Wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie?» On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną». Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: «Wytłumacz nam tę przypowieść!». On rzekł: «To i wy jeszcze niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym»."
(Mt 15,10-20)


   Komentarz: Wiara nasza, pojęcie nasze o wierze, pojęcie o życiu w zgodzie z przykazaniami jest często bardzo jeszcze powierzchowne, bardzo zewnętrzne. Zastanawiając się nad jakimś zagadnieniem wiary, często czynimy to bardzo zewnętrznie. Również czytając Pismo św. często jest tak, że postrzegamy wyrazy, zdania, a nie wchodzimy w głąb Słowa. I tak życie nasze przebiega niejako po powierzchni, bez zagłębiania się w istotę. Obrazem tego może być też modlitwa wypowiadana zazwyczaj ustami. Tak często brak jest naszego serca, jego zaangażowania.
    Zwróćmy dzisiaj naszą uwagę na rzecz ogromnie istotną: na głębię. Boga nie da się poznawać nie wchodząc w głębię swej duszy. Człowiek nie zachwyci się Miłością Boga, jeśli nie otworzy swego serca. Nie dotknie Niepojętego, jeśli będzie żył tylko tym, co zewnętrzne, co materialne, co proponuje świat. Aby choć odrobinę zbliżyć się do Boga, człowiek musi otworzyć duszę, serce na Jego działanie. Poznawanie Boga to zagłębianie się w siebie. To odkrywanie siebie przy jednoczesnym dotykaniu tego, co Boskie. Żydzi tego nie pojmowali. Żyli formami zewnętrznymi. Czynili dużo znaków zewnętrznych, mieli dużo rytuałów, które niejako rządziły nimi, wręcz ich ograniczały. Wpływały na ich myślenie. Sami przez wieki narzucili sobie wiele z nich, nie rozumiejąc, że prawdziwa wiara, wierność Bogu wypływa z głębi człowieczego serca. Tak, jak i miłość. Nie ilość złożonych ofiar, nie jakość tych ofiar i wielkość, nie ilość uczynionych kroków czy wykonane czynności, mówią o stosunku do Boga, o miłości i wierności, o zjednoczeniu serca z Bogiem. Również wszystkie te rytuały nie świadczą o czystości serca. Bowiem to, co czynią, jest jedynie formą zewnętrzną.
    Bardzo często ironicznie odnosimy się do żydowskich rytuałów, żydowskiego szabatu, przepisów prawa, jakich się starali pilnować, jakie starali się zachowywać. Początek, intencja powstała w zamierzchłych czasach była dobra. Tylko potem spłycono jej wymowę i sprowadzono do form zewnętrznych. Choć wydaje nam się, że mamy na ten temat już pewną wiedzę, żyjemy w swojej wierze już sporo lat, słuchamy Słowa Bożego chociażby podczas Eucharystii w niedzielę i wiemy, że Jezus krytykował takie sprowadzanie życie wiary do zachowywania zewnętrznych rytuałów, jednak postępujemy podobnie. Chociaż może nie demonstrujemy tego tak wyraĽnie, taka postawa nie jest nam obca. Chociażby nasze rozliczanie się z Bogiem, jak z księgowym. Czy też nasz lęk. Boimy się, gdy grzeszymy, a potem chcemy iść do Sakramentu Pojednania. Jednak nie miłość jest powodem, nie smutek z powodu zranienia Boga, ale lęk przed karą. Wypełniamy obowiązek wobec Boga idąc na niedzielną Mszę św., a nie jest ona pragnieniem naszego serca. Klękamy do modlitwy porannej i wieczornej, bo przecież tak nakazuje Kościół. W razie nie wywiązania się z tego, trzeba się spowiadać. Odklepujemy modlitwy i czujemy ulgę, gdy już ją skończymy. Traktujemy nabożeństwa jako przykry obowiązek. W chwilach trudnych sięgamy po różaniec, koronki, litanie, myśląc, że przyniosą spodziewane efekty.
    Czy nie widzimy w tym postawy przypominającej żydów z czasów Jezusa? To nic, że nie dzielisz pokarmów na czyste i nieczyste. To nic, że ni liczysz swych kroków i nie kontrolujesz swych czynności, aż tak bardzo jak oni. Ty tak samo jak oni traktujesz Boga, wiarę, religię bardzo zewnętrznie. Pilnujesz form, a nie wchodzisz w głąb serca, nie angażujesz serca. Twoje zachowanie nie płynie z potrzeby serca. Spłyciłeś tak bardzo swoją wiarę, że jeszcze chwila, a trudno ją będzie nazwać wiarą. Niekiedy zacznie przypominać magię. Bowiem za odmówienie pewnej liczby „Zdrowaś Maryjo” ty spodziewasz się spełnienia twojej prośby. Wobec bóstw i bożków ludzie zachowywali się podobnie. Składali im jakieś ofiary, odprawiali modlitwy i miała nastąpić poprawa.
    Kim dla ciebie jest Pan Bóg? Czy przypadkiem nie traktujesz Go trochę jak handlarza, kupca, księgowego? Rozliczasz się, bowiem z Nim, nawet czasami skrupulatnie. A gdzie miejsce na serce? Jeśli zagłębisz się w swoje sumienie, może okazać się, że tak naprawdę do tej pory nie uczyniłeś właściwie rachunku sumienia i nie wyspowiadałeś się z głębi swej duszy. Być może spowiadałeś się tylko z form zewnętrznych. A co z twoim sercem? To przecież ono stanowi o twej wierze, o twej relacji do Boga. To ono świadczy o tym, czy jesteś czysty i możesz przystępować do Komunii, a nie ile razy zapomniałeś o pacierzu. Takie traktowanie Boga świadczy o twoim sercu. Takie traktowanie wypływa z twego serca. Czy to miłość płynąca z twego serca każe ci tak pospiesznie odmawiać modlitwy? Czy to miłość wzbudza w tobie lęk, zamiast smutku z powodu zranienia Jezusa? Czy to jest miłość? Twoja postawa na Mszy św., twój stosunek do nabożeństw, twoje rozliczanie się z ilości odmówionych modlitw - czy to jest miłość?
    To, co płynie z twego serca, to kształtuje twoją postawę, to jest twoim stosunkiem do Boga i bliĽniego, to przejawia się w czynach, słowach, gestach. To czyni ciebie czystym lub nieczystym w oczach Boga. To stanowi o twojej bliskości do Boga lub o oddaleniu. Twoje serce. Ono jest wyznacznikiem tego, czy grzeszysz. Dlatego Jezus mówi, że zgrzeszyć możesz nawet tylko w sercu, w myślach - wystarczy, że spojrzysz na drugiego człowieka nieczystym wzrokiem. Bo to z serca wypłynie ta nieczystość.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas wchodzenia w głąb naszych serc. Przyjrzyjmy się naszej wierze, naszej postawie, naszemu stosunkowi do Boga. Na ile kierujemy się miłością. Na ile wyrażamy swoją postawą szacunek do Boga, a na ile ranimy Go i obrażamy. Niech Duch Święty poprowadzi nasze rozważania.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!