banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 20 paĽdziernika 2018 roku       Jesteś 1204966 naszym gościem.       Osób on-line: 9

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
79. Wiara kobiety kananejskiej.
    "Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami!» Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi!» On jednak odparł: «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa."
(Mt 15,21-28)


   Komentarz: Fragment ten jest głęboką nauką o ufności, wierze i miłości ogarniającej każdego. Przeanalizujmy go, rozważmy wspólnie, a potem niech każdy z nas przyjmie do siebie to, co go szczególnie w tym rozważaniu poruszy. To, bowiem dotyczyć będzie właśnie konkretnie jego duszy.
    Za Jezusem wołała pewna kobieta. Nie była żydówką. Była poganką. Miała córeczkę dręczoną przez nieczystego ducha. Słyszała o Jezusie, o Jego cudach, między innymi o tym, że wypędza złe duchy z ludzi. W serce jej wstąpiła nadzieja, bowiem próbowała już różnych sposobów, bez rezultatów. Cierpiała bardzo widząc swoje dziecko w coraz gorszym stanie. Niestety praktyki okultystyczne w dawnych czasach u pogan były częstym zjawiskiem. A i żydzi niekiedy się im oddawali. Stąd tak dużo opętanych.
    Nie oznacza to, że współcześnie nie ma tego problemu. Szatan dostosowuje swoje metody działania do wieku, do kultury, do cywilizacji. Dlatego i dzisiaj jest sporo opętań często traktowanych jako choroba psychiczna. Również wiele uzależnień jest spowodowanych opętaniami. Człowiek współczesny daje szatanowi szerokie pole do działania. Powróćmy jednak do dzisiejszego fragmentu.
    Kobieta ta była zdesperowana. Pomyślała sobie, że Jezus jest ostatnią deską ratunku. Jeżeli On jej dziecka nie uzdrowi, to nikt już tego nie będzie potrafił uczynić, a jej córeczka męczyć się będzie dalej, może nawet umrzeć z powodu tego, co z nią wyczynia szatan. Dlatego głośno i rozpaczliwie wołała. Wydawało się, że Jezus nie reaguje. Ona natomiast krzyczała jeszcze głośniej i jeszcze bardziej błagała. W końcu uczniowie myśląc, że Jezus nie chce jej pomóc, proponowali, by ją odprawił, by kazał jej odejść. Jej rozpaczliwy krzyk bardzo niepokoił ich dusze. Oni sami nie mogli sobie z tym poradzić.
    Jezus nawiązując do dawniejszych proroków stwierdził, że jest „posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. W tych słowach Jezus po raz kolejny objawia siebie jako zapowiadanego Mesjasza, który miał wybawić naród wybrany. Jednak nie odmówił kobiecie wprost. Nie odsunął jej od siebie. Ona zaś w Jego spojrzeniu i głosie wyczuła łagodność i pewnego rodzaju przyzwolenie, więc powodowana rozpaczą rzuciła się do Jego stóp i dalej błagała o pomoc. Jezus widział od początku jej wiarę. Widział jej zdesperowanie. Widział ból i rozpacz. Wypowiedział jednak słowa, a odpowiedĽ kobiety miała być pewnego rodzaju nauką dla słuchających. Jest przecież Bogiem i znał jej myśli i słowa, które będzie mówić. Wypowiadając słowa, czynił to z wielką łagodnością i miłością. Słuchający byli zadziwieni treścią tych słów w porównaniu z tonem wypowiedzi.
    „Nie dobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom”. Wielu z nas na taką odpowiedĽ na pewno by się obruszyło. Uważalibyśmy ją za upokarzającą, poniżającą oraz oczywiście odmowną. Jednak kobieta ta była bardzo pokorna. Przyjęła wszystko, co powiedział Jezus do niej i niejako o niej. Nie wynosiła się i nie pyszniła, nie obruszyła i nie obraziła. Natomiast w głosie Jezusa wyczula tę miłość, wzrok był czuły i łagodny. Dlatego natychmiast padła odpowiedĽ, a w serce wstąpiła nadzieja: „Tak Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. Co za wiara i ufność! Jaka pokora! Święta „natarczywość” i upór. Jezus spojrzał na swoich uczniów i inne osoby. Chciał, aby te słowa kobiety zapadły im głęboko w serce. Aby zobaczyli jej postawę pokory i ufności. Wielkiej pokory i wielkiej ufności. Po chwili odparł z miłością i uśmiechem: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Możemy sobie jedynie wyobrazić tę wielką radość i szczęście w sercu kobiety. Z jej oczu popłynęły łzy. Schylała się do stóp Jezusa i w ten sposób dziękowała. Jej duszę zalała wielka fala wdzięczności. Choć była poganką, pokochała Jezusa. Niewiele wiedziała o zapowiedzianym Mesjaszu, niewiele wiedziała o jedynym Bogu, Bogu Izraela, ale jej serce przylgnęło od razu do Jezusa i wyznało miłość.
    Po raz kolejny widać, że wiara i pokora zostały nagrodzone. Że zatriumfowała miłość, która zwyciężyła zło. W tym przypadku opętanie córki tej kobiety. Ale oprócz spełnienia prośby, oprócz uwolnienia od złego ducha, Jezus dokonał jeszcze czegoś innego. Równie istotnego. Czegoś, co zazwyczaj dokonuje w takich wypadkach. Jezus dotknął swoją miłością serca tej kobiety. On nie tylko pomógł jej córce. On przemienił tę kobietę, serce i duszę. Dał tej kobiecie siebie, swoją miłość, swoją łagodność. W tej kobiecie oprócz szczęścia z uzdrowienia, było również coś innego. Była miłość do Jezusa. Miłość, która pomaga człowiekowi iść przez życie pomimo trudności. Która daje mu ufność i nadzieję. Która sprawia, że podejmuje on szereg wyzwań odważnie, bo serce jego jest mężne Jezusem i Jego miłością. Czyni wszystko z radością płynącą z poczucia szczęścia. Od tej chwili kobieta ta przestała być poganką. Uwierzyła w Jezusa i tę wiarę przekazała swej córce. I chociaż nadal niewiele wiedziała, kim jest Bóg Izraela, chociaż była prostą kobietą, to wiara, którą miała w sercu dzięki niepojętej łasce Jezusa, zakorzeniła się w niej. Miłość, która ją dotknęła, od tej pory była w niej. Ona zaczęła żyć tą miłością. Na swój sposób, tak, jak umiała, prosto i zwyczajnie. Jednak żyła miłością Jezusa. Prostota tej kobiety w przyjmowaniu miłości Jezusa jest ujmująca. Niejeden wierzący mógłby się jej od tej „poganki” nauczyć.
    Zwracamy tu po raz kolejny uwagę na potrzebę ufności i wiary podczas modlitwy prośby. Na konieczność uniżenia się i przyjęcia z ufnością i nadzieją nawet kolejne sytuacje, które wydają się im zaprzeczać. Na upór a wręcz natarczywość naszych modlitw. I chociaż początkowo wydawać się nam będzie, że Jezus mówi: „Nie dobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom”, my z pokorą i gorącym sercem prośmy dalej. Zwróćmy Jezusowi uwagę na szczenięta karmiące się tym, co ze stołu spadnie. Dostrzeżmy w tych okruchach te drobne dowody wielkiej Bożej miłości i miłosierdzia. WyraĽmy swoją ufność w Jego dobroć i wdzięczność za każdy okruszek tej dobroci. Pokażmy Jezusowi, że zadowolimy się każdym przejawem Jego miłości, byle pochodził z Jego stołu.
    Zauważmy, że kobieta ta powiedziała w swej wielkiej pokorze i prostocie, iż przyjmie resztkę, która spadnie. To, co nawet wzgardzone przez innych, ona przyjmie. Bo pochodzić będzie od Jezusa. Starajmy się w sobie wykrzesać tak wielką ufność i wiarę. Gdy to uczynimy doświadczymy wszechogarniającej Boskiej miłości. Bowiem Jezus pokochał wszystkich i traktuje wszystkich ludzi jako swoje dzieci. Miłość Jego podnosi nas do tej godności. Godności dzieci Boga. I wzorem kobiety, gdy będziemy prosić o najdrobniejszy okruszek, otrzymamy wszystko, bowiem otrzymamy miłość Boga, która uzdrawia, obmywa, oczyszcza, przemienia. Tak, więc otrzymamy więcej, niż się spodziewaliśmy, niż prosiliśmy w pokornym uniżeniu.
    Rozważajmy czas jakiś ten fragment. Niech nasze serca poruszone wiarą, ufnością i wielką pokorą tej kobiety, zapragną tego samego - okruchów ze stołu Pańskiego. A w każdych, nawet najmniejszych okruchach jest cały Bóg. I to jest cudem największym i niepojętym. Módlmy się, abyśmy mieli taką wiarę i taką pokorę. Aby miłość w odpowiedzi Jezusa i w Jego wzroku przeniknęła nas, dotknęła i przemieniła serce. Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!