banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 16 sierpnia 2018 roku       Jesteś 1191050 naszym gościem.       Osób on-line: 12

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
81. Drugie rozmnożenie chleba.
    "Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weĽmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo?» Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Tych zaś, którzy jedli, było cztery tysiące mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. Potem odprawił tłumy, wsiadł do łodzi i przybył w granice Magedan."
(Mt 15,32-39)


   Komentarz: Zawsze idĽmy za głosem Jezusa. Zawsze trwajmy przy Nim, chociażby to oznaczało trud i niewygodę. Zawsze wpatrujmy się w Jego czyny. Wszystko pozostawmy, a idĽmy za Nim.
    Tak czynili biedni, prości ludzie. Głód „Chrystusa” był tak ogromny, że nie liczyło się nic. Potrafili przez trzy dni słuchać nauki przebywając z dala od domów, by móc patrzeć, słuchać, doświadczać. Chociaż fragment ten mówi głównie o rozmnożeniu chleba, a tylko na marginesie wspomina o tłumach trwających przy Jezusie bez jedzenia, to naszą uwagę zwróćmy na głód Jezusa, który pchał tych ludzi do takiej postawy.
    Zanim jednak dojdziemy do sedna sprawy, musimy dokonać pewnego porównania. Żydzi ówcześni oraz inne narodowości z nimi żyjące spragnieni byli miłości, nauki, zrozumienia, współczucia. Ich życie, jak już mówiliśmy wcześniej, było inne niż nasze i inne kształtowało postawy. Wiara w Boga była sprawą wśród żydów powszechną, powiedzieć można naturalną. Do Boga odwoływano się w różnych sytuacjach. Nie była to często zbyt głęboka wiara, raczej opierająca się na tradycji i wierze swoich przodków. Nie zawsze szła za tym głęboka świadomość rzeczywistości Ducha. Jednak ludność ta doświadczając trosk różnych, tęskniła za dobrem, miłością, pokojem, za polepszeniem swojego bytu. Nie były to duże wymagania. Żyli skromnie, więc skromne mieli pragnienia. W ich sercach tak, jak w sercu każdego człowieka, Bóg zaszczepił tęsknotę za Nim - głód Boga.
    Wiedzmy, że każda dusza, każde serce takie znamię ma i odczuwa w swym życiu, czasem bardziej, czasem mniej, tęsknotę za czymś transcendentnym. Mimo przeróżnych warunków, w jakich żyje człowiek, to pragnienie doświadczenia czegoś Niepoznawalnego, pragnienie Boga pojawia się w nim i wyraża w różny sposób. Nie zawsze sobie człowiek to uświadamia. Ale gdy ktoś umiejętnie uderzy w struny duszy ludzkiej, może obudzić uśpione często pragnienia, ożywić tęsknoty, sprawić, że człowiek żyje bardziej świadomie i zastanawia się nad sobą, życiem, wiecznością. Jezus, który przecież sam był Bogiem, w takie struny uderzał. Czynił to poprzez zajęcie się ich życiem, ich problemami, nawiązując do bliskich im tematów. A przede wszystkim kochając. Jego Miłość nie była zwykłą ludzką miłością. Była miłością doskonałą, była rzeczywistością Ducha. Oni czuli tę niepojętą Miłość. Czuli w Jego słowach, spojrzeniu i czynach. Ta miłość uświadamiała im ich głód czegoś więcej niż tylko doczesność. Ta miłość uzdrawiając, lecząc to, co doczesne, ukazując to, co śmiertelne, kierowała ich spojrzenie na to, co wieczne, Boskie, doskonałe. Dusze ich pragnęły tego. W tych zwykłych prostych często biednych ludziach, budziła się miłość, budziło się pragnienie życia z Bogiem. Często pierwszy raz doświadczali zgłębienia swej wiary, zbliżenia relacji z Bogiem. Nie do końca może sobie to wszyscy uzmysławiali, ale pragnąc, tęskniąc niejako już intuicyjnie wyczuwali, że Jezus może zaspokoić ich pragnienie. On może dać poczucie bezpieczeństwa. Tak, więc, On zaspokajał ich różne potrzeby, zarówno te duchowe, psychiczne, jak i te zwykłe, materialne oraz fizyczne typu uzdrowienia ciała.
    Dzisiejsi ludzie mają te same potrzeby. Bóg również w nich zaszczepił to pragnienie transcendencji, a więc pragnienie Boga, zbliżenia się do Niego i Jego tajemnicy. Ale współczesny człowiek żyje w innych warunkach. Otacza go inna rzeczywistość, która kształtuje całą jego osobę. To skomplikowane i trudno by było robić cały wywód na ten temat, jednak można by sądzić, że współcześnie człowiek ma zadanie ułatwione, bowiem tyle lat chrześcijaństwa, taki dorobek kultury, bogactwo pism i dokumentów pozostawionych po świętych myślicielach chrześcijańskich, niezliczona liczba świętych, a więc i wzorów do naśladowania. Nic tylko czerpać, kształtować siebie, rozwijać się i podążać w głąb Ducha. I tutaj okazuje się, że nic z tych rzeczy. Bowiem rzeczywistość życia Kościoła to jedno, a cywilizacja, jej rozwój to drugie.
    Nastąpił rozdział pomiędzy rozwojem cywilizacyjnym, a kulturą duchową chrześcijańską. Początkowo to Kościół był tą bazą, na której wprowadzano kolejne narody do cywilizowanego świata. Kultura, obyczaje, gospodarka - wszystko było, opierało się na chrześcijaństwie, na jego kulturze. Europa ma korzenie chrześcijańskie. Rozwój gospodarki, handlu, nauki odbywał się dzięki Kościołowi. Niestety nastąpiło zerwanie tych więzów. Odrzucenie przykazań, odrzucenie wiary, prymatu Kościoła w państwie sprawiło, że zaczęto coraz bardziej odchodzić od religii. Religia, która była życiem chrześcijan, stała się jedynie jego marginesem, czysto prywatnym, zepchniętym gdzieś głęboko. Człowiek zwrócił swój wzrok ku ziemi, zamiast ku Niebu i zaczął mieć inne cele. Przestał dążyć do tego, co Doskonałe, Niepojęte, a zapragnął tego, co materialne, tego, co proponuje świat. Kultura świecka zaczęła kształtować jego własną postawę, poglądy, charakter, sposób bycia, ubierania się, styl życia, dążenia, cele, wartości.
    Jednak to, co pozbawione Boga, nie daje poczucia spełnienia, nie daje wytchnienia, prawdziwego pokoju. Człowiek ma nadal zakodowaną potrzebę transcendencji. A oszukuje się go wciskając pogląd, iż pragnienia i cele człowieka mogą być inne i w dodatku już tu na ziemi mogą być zaspokojone, zrealizowane. Zatem współczesny człowiek żyje niczym mumia - owinięty mnóstwem poglądów, wymagań, celów, dążeń, wartości, (które nie powinny tą nazwą się posługiwać). Jest bombardowany mnóstwem bodĽców, które nie dają mu chwili wytchnienia, by mógł się nad tym wszystkim zastanowić. Natomiast znamię Boskości, pragnienie i tęsknota Boga są stłamszone, zepchnięte w zupełne zakamarki duszy, gdzie mało, kto zagląda.
    Jednak są chwile, gdy pragnienie czegoś „ponad”, czegoś „więcej”, czegoś niepojętego i ponad materialnego, duchowego dochodzi do głosu. To słowa Jezusa, to objawienia, to miłość Boga - sprawiają, że człowiek, chociaż na chwilę przystaje i zastanawia się nad sensem i celem życia. Niestety „przytłoczony” ciężarem, jaki na niego narzuca tzw. cywilizowany świat, nie podejmuje na długo tego pojawiającego się w nim głodu Boga. Nie potrafi tak, jak ludzie za czasów Jezusa, iść za Nim, by zaspokoić swe pragnienie prawdziwej miłości, bo po drodze napotyka tyle propozycji, które kłamstwem i oszustwem zawracają go z tej drogi. I chociaż wydaje się, że współczesny człowiek ma lepsze warunki do rozwoju, do życia, to okazuje się, że te lepsze warunku są większą przeszkodą w nawróceniu i życiu czystą boską miłością. Dlatego świat, któremu wydaje się, że się doskonali i rozwija, tak naprawdę „karłowacieje” i popada w pogaństwo, schodząc coraz bliżej piekła. Wyraz temu dają wszelkie organizacje, stowarzyszenia, sekty, dewiacje, prawo do zabijania słabszych, tych, co nie mogą się bronić, brak tolerancji dla Kościoła, uniemożliwianie odbywania swych praktyk religijnych, prześladowania katolików i wiele innych. Również zniszczenia w przyrodzie są tego wyrazem. Ptak swego gniazda nie kala, człowiek niszczy ziemię, na której żyje.
    Zwróćmy uwagę na to, czy przypadkiem nie żyjemy w większej nędzy, niż ci, co chodzili za Jezusem. Bowiem oni usłyszawszy Jezusa, poszli za Jego wezwaniem. Obudził się w nich głód Boga i zapragnęli go zaspokoić. My zaś słysząc tak często słowa Jezusa, mając tak liczne objawienia na całym świecie, tyle znaków z Nieba, nadal nie odczuwamy głodu Boga. To przykre, smutne, a przede wszystkim straszne. Człowiek, którego organizm nie odczuwa głodu i pragnienia, umrze, bo nie będzie dostarczał swemu ciału potrzebnej energii do życia. My, jeśli nie damy dojść do głosu temu wewnętrznemu „głodowi” Boga, pomrzemy, bo to On daje nam życie, podtrzymuje je, odnawia i czyni coraz lepszym. PójdĽmy za Jezusem. Pozwólmy, by odezwało się w nas to, czym Bóg nas naznaczył wewnętrznie. Nie dopuśćmy by świat zabrał nam tę cenną rzecz - poczucie głodu Boga. Jeśli to utracimy, szatan dokona reszty.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas odnajdywania w sobie tego pragnienia, tęsknoty za Bogiem. Niech umacnia nas swym Duchem, byśmy mieli odwagę i siły pójść za tymi pragnieniami. Abyśmy pozwolili Jezusowi dokonać cudownego rozmnożenia i nakarmienia nas swym życiem. Niech Bóg Błogosławi nas na czas tych rozważań.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!