banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś wtorek, 25 września 2018 roku       Jesteś 1198701 naszym gościem.       Osób on-line: 24

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
96. Obowiązek przebaczenia.
    "Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy."
(Mt 18,21-22)


   Komentarz: To pytanie jakże często nurtuje nasze serca. Ileż jeszcze mam mu wybaczyć? Jak długo jeszcze będzie mnie wykorzystywać? Dlaczego tyle cierpliwości kosztuje mnie ta osoba? Czy znowu mam jej ulec? Jak postąpić, gdy po raz kolejny okaże się winną? Ileż można przebaczać? Jakim prawem ta osoba tak mnie traktuje? Dlaczego mnie nie szanuje? Boże, jak długo jeszcze mam ją znosić?
    Tak długo, jak długo znosi cierpliwie nas Ukrzyżowany Jezus. Dopóki On nie zejdzie z Krzyża, ty nie możesz mu się przeciwstawić. Bóg ukochał ludzkość bez pamięci. Miłość Boga do człowieka jest nie do opisania. W pojęciu ludzkim jest niewyobrażalnie wielka i niewyobrażalnie ofiarna. To ludzkie pojęcie: miłość, jest nie do końca przez człowieka pojmowane. Na przestrzeni wieków było rozumiane różnie. Teraz niestety zupełnie zostało wypaczone. Należałoby najpierw powrócić do pierwotnego znaczenia. Nakreślmy kilka aspektów miłości, które w pewnym stopniu, chociaż ukażą nam, czym jest miłość Boga do człowieka. W jaki sposób powinien człowiek rozumieć miłość. I dopiero w tym kontekście będziemy mogli zrozumieć odpowiedĽ Jezusa.
    Bóg jest Miłością. Już samo to stwierdzenie sprawia, że zdajemy sobie sprawę, iż nie da się do końca pojąć tego słowa: miłość, tak, jak nie da się pojąć, zrozumieć ludzkim umysłem Boga. Jednak spróbujmy podjąć pewien wysiłek. Zatem Bóg jest miłością. Słowo „jest” sugeruje nam, że miłość istnieje od zawsze, tak, jak istnieje od zawsze Bóg, który nią jest. Tak, więc Miłość Jest. Miłość jest wieczna. Nie ma swojego początku ani końca. Ona jest. Bo nią jest Bóg. Tak, więc patrząc na swoje życie przez pryzmat wieczności wiemy już, że warto zajmować się tylko tym, co wieczne, a więc miłością. Wszystko inne umrze, zniknie wraz z naszą śmiercią. Pozostanie miłość. Ona przywita nas na drugim brzegu. Ona odsłoni przed nami tę zasłonę wieczności. Nic ze sobą nie będziemy mogli zabrać do wieczności. Tylko miłość, jeśli mieliśmy ją za życia na ziemi w sercu. Im więcej kochaliśmy, tym bardziej nasze serce wypełnione będzie miłością. Im mniej kochaliśmy, tym większy jej brak będzie odczuwalny potem. Może tak się zdarzyć, że będziecie musieli „odcierpieć” ten brak miłości w czyśćcu. Bo tylko miłość jest wieczna, a więc aby żyć wiecznie, trzeba kochać.
    Innym aspektem miłości jest ciągłe dawanie siebie, ciągłe dzielenie się sobą. Bóg stworzył świat z miłości. Będąc miłością niejako czuł „potrzebę” dzielenia się nią. Miłość ma w swej istocie ciągłe tworzenie od nowa, dzielenie się, rodzenie do miłości. Ona stale kocha. Nie jest stanem biernym. Jest ciągle aktywną. Nieustannie obdarza sobą wszystko wokół. Wszystko przemienia w siebie. Bóg podjął zamysł stworzenia istoty, która najdoskonalej będzie mogła odzwierciedlać Jego miłość, będąc wolną będzie mogła odwzajemniać Jego miłość. Wiedząc, czym jest miłość, bo przecież sam nią jest, chciał, aby ktoś jeszcze mógł niemalże jak On cieszyć się tą miłością, doznawać jej, żyć w tym niepojętym szczęściu miłowania. Tak powstał człowiek. Niestety zgrzeszył, a w ten sposób odrzucił miłość, ten niepojęty dar Boga dla człowieka, ten cud doznawania, przeżywania w doskonały sposób miłości Boga w sobie i wokół. Ale Bóg nie byłby doskonałą Miłością, gdyby nie znalazł sposobu, by przywrócić człowiekowi ten pierwotny stan. Sposobem tym było oddanie siebie w ofierze samej miłości. Miłość sama siebie złożyła w ofierze, aby zadośćuczynić Bogu, aby Go przebłagać, aby przeprosić i zrodzić na nowo, dając nowe życie każdemu człowiekowi. To szczyt miłości - ofiara doskonała miłości z samej siebie.
    I tutaj mamy kolejny aspekt miłości, a mianowicie dawanie prowadzące do uczynienia z siebie ofiary. A więc ofiarowanie totalne, całkowite, w dodatku bezwarunkowe. Bóg najpierw dał za ciebie życie, zanim ty się jeszcze narodziłeś. On dał życie za wszystkich, wszystkim dając w ten sposób szansę na życie wiecznie, mimo, że znał wszystkie dusze i wiedział, które z nich przyjmą to życie, a które odrzucą je. To jest ofiara doskonała. Bóg poszedł na śmierć za nas wtedy, gdy byliśmy grzesznikami! Dał swe życie za grzeszników! Czy rozumiemy, co takiego się dokonało? Zanim mogliśmy, stać się świętymi, On za nas poszedł na Krzyż! Dopiero wtedy, uczynił możliwym nasze życie świętym. W tym najpełniej przejawiła się Jego miłość, Jego istota, byt. On już przebaczył nam wszystkie grzechy, jakie popełniliśmy i jeszcze popełnimy w przyszłości! On już przebaczył! Nie zaznaczył, że mamy dziesięć szans, a za jedenastym razem koniec, nie ma przebaczenia. On już zawisł za wszystkie nasze winy! Za wszystko, co uczynimy w swoim życiu! Bo kocha! Bo jest samą Miłością, która w sobie ma już ciągłe przebaczanie, dawanie siebie, ofiarowanie siebie, ciągłe rodzenie, odradzanie, doskonalenie.
    Bóg poszedł na śmierć nie tylko za ciebie. On umarł za bliskie ci osoby, za twoich przyjaciół, ale i za nieprzyjaciół również. On zgodził się na mękę również za tych, którzy tobie przysparzają cierpień, kłopotów, trosk, problemów. Także za nich. Bo kocha bez pamięci każdego człowieka! Skoro wiesz, że Bóg kocha każdego tak wielką, szaleńczą, niepojętą miłością, to nie pozostaje ci nic innego, jak spojrzeć na bliĽniego właśnie oczami Boga. Skoro On kocha, to czy ty masz prawo czynić, inaczej, traktować inaczej? Masz. Ale czy się ośmielisz? Czy wiedząc, jak wielką miłością Bóg obdarza każdego, jak wielką cenę zapłacił za każde życie, każde istnienie ludzkie, czy odważysz się teraz twierdzić, że danej osobie nie przebaczysz, że masz jej dosyć, już więcej nie zniesiesz jej zachowania, tych problemów z nią związanych? Czy nadal będziesz twierdził, że przebrała się miarka, że wystarczy już dawanych szans, że nadwerężył limit twojej cierpliwości? Bóg przecież przebaczył do końca. Wszystko. Całkowicie. Bez stawiania warunków. Nie robił wymówek i nie okazał zniecierpliwienia. On poszedł na Krzyż przebaczając w milczeniu, łagodności, pełen cierpliwości. On już przebaczył tobie i tej drugiej osobie. A skoro Bóg przebaczył, to czy ty będziesz nadal się gniewał?
    Mając, zatem na uwadze tak wielką, niepojętą miłość Boga i Jego przebaczenie, zmazanie grzechu na Krzyżu, spojrzyj jeszcze raz na dzisiejszy fragment: „Wtedy Piotr podszedł do Niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”. Liczba siedemdziesiąt siedem oznacza tutaj po prostu wiele razy. Jezus mówi nam, że mamy stale przebaczać. Skoro On Bóg doznając tak strasznej obrazy przebaczył wszystko całej ludzkości i poniósł za nas ofiarę, to ty człowiecze zobowiązany jesteś do naśladowania Go we wszystkim, a w miłości bliĽniego przede wszystkim. Miłość zaś ta zakłada ciągłe przebaczanie, cierpliwość i łagodność oraz miłosierdzie. Ty doznajesz tego od Boga, sam, zatem udzielaj go swoim bliĽnim.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań oraz podejmowania pewnych ważnych postanowień. Niech miłość Boża dzisiaj szczególnie w nas się objawia.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!