banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś poniedziałek, 16 lipca 2018 roku       Jesteś 1185841 naszym gościem.       Osób on-line: 22

Ewangelia wg. św. Mateusza

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Mt
    Mt 1,1-17
    Mt 1,18-25
    Mt 2,1-12
    Mt 2,13-23
    Mt 3,1-12
    Mt 3,13-17
    Mt 4,1-11
    Mt 4,12-17
    Mt 4,18-22
    Mt 4,23-25
    Mt 5,1-12
    Mt 5,13-16
    Mt 5,17-20
    Mt 5,21-26
    Mt 5,27-32
    Mt 5,33-37
    Mt 5,38-42
    Mt 5,43-48
    Mt 6,1
    Mt 6,2-4
    Mt 6,5-8
    Mt 6,9
    Mt 6,10-15
    Mt 6,16-18
    Mt 6,19-24
    Mt 6,25-34
    Mt 7,1-6
    Mt 7,1-6
    Mt 7,7-11
    Mt 7,12
    Mt 7,13-14
    Mt 7,15-20
    Mt 7,21-23
    Mt 7,24-29
    Mt 8,1-4
    Mt 8,5-13
    Mt 8,14-17
    Mt 8,18-22
    Mt 8,23-27
    Mt 8,28-34
    Mt 9,1-8
    Mt 9,9-13
    Mt 9,14-17
    Mt 9,18-26
    Mt 9,27-31
    Mt 9,32-38
    Mt 10,1-4
    Mt 10,5-16
    Mt 10,17-23
    Mt 10,24-33
    Mt 10,34-39
    Mt 11,2-6
    Mt 11,7-15
    Mt 11,16-19
    Mt 11,20-24
    Mt 11,25-27
    Mt 11,28-30
    Mt 12,1-8
    Mt 12,9-14
    Mt 12,15-21
    Mt 12,22-30
    Mt 12,31-37
    Mt 12,38-42
    Mt 12,43-45
    Mt 12,46-50
    Mt 13,10-17
    Mt 13,31-35
    Mt 13,44-46
    Mt 13,47-52
    Mt 13,53-58
    Mt 14,1-12
    Mt 14,13-21
    Mt 14,22-33
    Mt 14,34-36
    Mt 15,1-9
    Mt 15,10-20
    Mt 15,21-28
    Mt 15,29-31
    Mt 15,32-39
    Mt 16,1-4
    Mt 16,5-12
    Mt 16,13-20
    Mt 16,21-23
    Mt 16,24-28
    Mt 17,1-8
    Mt 17,9-13
    Mt 17,14-21
    Mt 17,22-23
    Mt 17,24-27
    Mt 18,1-5
    Mt 18,6-11
    Mt 18,12-14
    Mt 18,15-20
    Mt 18,21-22
    Mt 18,23-35
    Mt 19,1-9
    Mt 19,10-12
    Mt 19,13-15
    Mt 19,16-22
    Mt 19,23-26
    Mt 19,27-30
    Mt 20,1-16
    Mt 20,17-19
    Mt 20,20-23
    Mt 20,24-28
    Mt 20,29-34
    Mt 21,1-11
    Mt 21,12-17
    Mt 21,18-22
    Mt 21,23-27
    Mt 21,28-32
    Mt 21,33-46
    Mt 22,1-14
    Mt 22,15-22
    Mt 22,23-33
    Mt 22,34-40
    Mt 22,34-40
    Mt 23,1-12
    Mt 23,13-36
    Mt 23,37-39
    Mt 24,1-3
    Mt 24,4-8
    Mt 24,9-14
    Mt 24,15-22
    Mt 24,23-31
    Mt 24,32-35
    Mt 24,36-41
    Mt 24,42-44
    Mt 24,45-51
    Mt 25,1-13
    Mt 25,14-30
    Mt 25,31-46
    Mt 26,1-2
    Mt 26,3-5
    Mt 26,6-13
    Mt 26,14-16
    Mt 26,17-19
    Mt 26,20-25
    Mt 26,26-30
    Mt 26,31-35
    Mt 26,36-46
    Mt 26,47-56
    Mt 26,57-68
    Mt 26,69-75
    Mt 27,1-2
    Mt 27,3-10
    Mt 27,11-14
    Mt 27,15-26
    Mt 27,27-31
    Mt 27,32-34
    Mt 27,35-38
    Mt 27,39-44
    Mt 27,45-50
    Mt 27,51-56
    Mt 27,57-61
    Mt 27,62-66
    Mt 28,1-8
    Mt 28,9-10
    Mt 28,11-15
    Mt 28,16-20
    
 
97. Nielitościwy dłużnik.
    "Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: "Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam". Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: "Oddaj, coś winien!" Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: "Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie". On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: "Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?" I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu»."
(Mt 18,23-35)


   Komentarz: Bóg jest Miłością. Boże serce wypełnione jest miłosierdziem dla każdej istoty. Bóg kocha nieskończenie, bez stawiania warunków i granic. Mówiliśmy już wczoraj, że miłość Boga jest wieczna, więc nigdy się nie kończy. Jej cechami jest między innymi ciągła łagodność, litość, przebaczenie, miłosierdzie.
    Jezus na przykładzie nielitościwego dłużnika daje nam pewne pouczenie. A mianowicie. Czyń swemu bliĽniemu to, co sam chciałbyś doznawać. Bóg okazuje swą cierpliwość wobec upadków, nieustannie. Nieustannie przebacza, podnosi, czeka na powrót. Nieustannie daje szansę na poprawę. Czyni tak, bo Jego miłość jest doskonała. W swej doskonałości zakłada przebaczanie. Nie byłaby prawdziwą miłością, gdyby w pewnym momencie mówiła: Stop. Dalej już nie ma przebaczenia. Bóg dając swego Syna na ofiarę, pokazał nam postawę, jakiej od nas oczekuje. To niepojęte, jak Bóg jest konsekwentny i jak poważnie traktuje człowieka. Sam na sobie doświadcza najpierw wszystkiego, aby potem tę drogę mógł przejść każdy z nas. Nie oczekuje od człowieka niczego, czego sam by nie przeżył. Można powiedzieć, że na sobie najpierw wszystko spraktykował, a dopiero potem wskazuje tę drogę człowiekowi. Bóg stawiając wymagania, sam im podlegał, żyjąc w ciele ludzkim.
    Jezus przeszedł przez życie zaznając przeróżnych trosk, kłopotów, niewygód, ale i radości, przyjaĽni, miłości. Wcielając się w człowieka, zebrał w sobie cale doświadczenie człowieczego życia. Bóg chciał, aby człowiek miał pewien wzór, aby miał przykład, który mógłby naśladować. Aby ten przykład był wiarygodny, „sprawdzony”. Wystawił się na wszelkie cierpienie ze strony człowieka, pozwolił z siebie szydzić, okrutnie żartować, męczyć i torturować, aby dać człowiekowi siły do jego zmagania się z codziennością. Bóg w osobie Jezusa przeżył, przecierpiał wszelkie możliwe udręczenie, aby w ten sposób uświęcić cierpienie człowieka, aby je przebóstwić, uczynić zasługującym, aby cierpienie ludzkie miało sens. Doznając nieludzkich wręcz tortur Jezus cały czas przebaczał. Nie znamy wszystkiego, co wycierpiał Jezus. Jest to częściowo zakryte tajemnicą. Tylko część z męczeństwa Boga zostało odkryte ludzkim oczom. Jednak tylko to, co jest nam znane wystarczy, aby stwierdzić, że męczeństwo Jezusa było nadludzkie, nie może się z nim równać nic, żadne cierpienie, bowiem w Jezusie zgromadziło się wszystko, co przeżywał człowiek od zarania dziejów, aż po jego kres. Jezus doświadczył każdego bólu, wziął na siebie wszystkie grzechy i wszystko cierpienie z nimi związane. Wziął na siebie konsekwencje tych grzechów. My tego nie rozumiemy. To jest ponad nasze możliwości pojmowania. Wielkość męki Jezusa nie jest człowiekowi znana do końca. Wieczności całej nie starczy, by ją zgłębić. Mimo tak niepojętego cierpienia Jezus przez cały czas modlił się za swoich oprawców i przebaczał. Patrzył na nich łagodnym wzrokiem. Z Jego ust nie wyszło ani jedno słowo skargi, buntu, złorzeczenia, groĽby. Jego odpowiedzią na wszystko, czego zaznawał było miłosierdzie!
    I tutaj dochodzimy do istoty sprawy. Wielkość Boga, wielkość misji Jezusa, wielkość Dzieła, którego dokonał przejawia się właśnie w tym miłosierdziu. Bóg stanął ponad to cierpienie, ponad całą przepaść ludzkiej nędzy, niegodziwości, nienawiści, złości, pychy, próżności, zarozumiałości i ukrzyżował je wraz ze sobą. On pierwszy postawił tamę złu tak globalnie, całkowicie, totalnie najpierw przyjmując całe to zło na siebie, a potem odpowiadając przebaczeniem za wszystko, czego doznał od człowieka. To, czego dokonał Jezus nie da się przyrównać do żadnego czynu, dzieła, misji. To jedyne w historii, w dziejach ludzkości. Jedyne mające takie skutki, niosące takie konsekwencje dla całego rodzaju ludzkiego. Swoją postawą pokazuje nam, ludziom drogę postępowania i jego konsekwencje. Pokazuje niepojętą wartość przebaczenia, darowania win drugiej osobie. Wskazuje na zbawienne jego skutki.
    Człowiek został podniesiony do niemalże równego poziomu z Bogiem, ponieważ przebaczając bierze udział w jedynym tego rodzaju zbawczym dziele Jezusa. Spójrzmy jak wielką rangę nadał nam ludziom Bóg! Możemy stać się niczym On, Jezus. Możemy przyczyniać się do ratowania ludzkich dusz, możemy wraz z Jezusem pokonywać szatana i zbawiać świat! A orężem jest miłosierdzie - Boski przymiot, którego Bóg hojnie udziela duszom o to proszącym. Jest to przymiot na miarę Boga. Przymiot, na którego nie każdego stać.
    Jednak Bóg chce i oczekuje od nas, dusz maleńkich, że domeną naszej duchowości będzie właśnie Boskie miłosierdzie. On nas obdarował swoimi zdrojami miłosiernymi i uczynił ich szafarzami. To jest zobowiązanie. To wielka odpowiedzialność spoczywa na nas. Ten, kto ma być szafarzem, sam musi stać się miłosiernym na wzór Jezusa. Żeby dysponować zdrojami, trzeba, aby one uwewnętrzniły się w nas, aby stały się prawdziwie naszymi, by wrosły w nas, by nasze serca, języki, myśli, postawa były pełne miłosierdzia. My cali musimy stać się miłosierni. Jednocześnie w tej przypowieści o nielitościwym dłużniku Jezus zwraca uwagę na jedną niezmiernie ważną rzecz. A mianowicie wielkość Boskiego przebaczenia wobec nas oraz na konieczność przebaczenia w naszych sercach wobec naszych „dłużników”.
    Jezus przyrównuje nasze winy w stosunku do Boga do dziesięciu tysięcy talentów oraz winy naszego bliĽniego wobec nas do jedynie stu denarów. Różnica jest ogromna. Dług stu denarów jest niczym wobec dziesięciu tysięcy talentów. Tak się mają nasze grzechy wobec przewinień naszych bliĽnich. Jeśli Bóg przebacza nam wszystko, daruje i nie pamięta, to tym bardziej my mamy być miłosierni wobec swoich bliskich, którzy zawinili nam jedynie „stu denarami”. Poza tym Jezus zaznacza pod koniec, iż na ile my okażemy się miłosierni, na tyle tego miłosierdzia będziemy dostępować od Boga.
    I to jest podsumowanie całej nauki dzisiejszej: Przebaczaj, abyś sam przebaczenia dostąpił. BądĽ miłosierny, aby Bóg okazał swe miłosierdzie wobec ciebie. Bierz przykład z Jezusa, abyś upodobnił się do Niego jak najbardziej. Abyś był miłosierny i uczestniczył w wielkim dziele zbawczym ludzkości.
    Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech miłosierdzie, ten największy Boski przymiot stanie się od dzisiaj naszym wewnętrznym pragnieniem, dążeniem. Umiłujmy go i pragnijmy całym sercem stać się miłosiernymi. Niech Jezus Chrystus, w którym ten przymiot Boga znalazł swą zewnętrzną formę, stanie się dla nas wzorem, niech nasze serca skłania do nieustannego przebaczania. Niech Bóg błogosławi nas tym największym, Boskim przymiotem - Miłosierdziem. Niech Matka Boża Miłosierdzia nam również błogosławi.

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!