banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś środa, 24 stycznia 2018 roku       Jesteś 1145974 naszym gościem.       Osób on-line: 12

Wybrane fragmenty Pisma Świętego

 Rozdział i wersety
 Tytuł poszczególnych fragmentów
    Dz 17,1-9
    Ez 39,21-29
    Mdr 9,1-18
    Pnp 1,1
    Pnp 1,1-2,7
    Pnp 5,2-6
    Pnp 5,2-16
    Pnp 7,2-10
    Iz 41,25-29
    Jer 5,20-31
    Jer 29,4-32
    Jer 30,1-11
    Jer 2,1-19
    Iz 57,14-21
    Jer 2,33-37
    Ez 33,10-20

Upodobanie w słabościach.
    " Jeżeli trzeba się chlubić - choć co prawda nie wypada - przejdę do widzeń i objawień Pańskich. Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty - czy w ciele - nie wiem, czy poza ciałem - też nie wiem, Bóg to wie - został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek - czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, Bóg to wie - został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać. Z tego więc będę się chlubił, a z siebie samego nie będę się chlubił, chyba że z moich słabości. Zresztą choćbym i chciał się chlubić, nie byłbym szaleńcem; powiedziałbym tylko prawdę. Powstrzymuję się jednak, aby mnie nikt nie oceniał ponad to, co widzi we mnie lub co ode mnie słyszy. Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny. Oszalałem, a wyście mnie do tego zmusili! To wy powinniście wyrażać mi uznanie. W niczym przecież nie byłem mniejszy od "wielkich apostołów", chociaż jestem niczym."
(2 Kor 12,1-11)


   komentarz: Ten największy przymiot Boga, jakim jest Jego Miłosierdzie, zwykliśmy odbierać i naśladować jako czyny miłosierdzia jako tylko te bardzo widoczne, spektakularne, które ogólnie uznaje się za miłosierne, a więc pomoc biednym i potrzebującym. Bóg jednak oczekuje od nas, dusz najmniejszych przede wszystkim czynów miłosiernych czynionych w ukryciu, w cichości swego serca. One bardzo wiele nas „kosztują” i to o wiele więcej od wspomnianych wcześniej.
    Takim przejawem miłosierdzia wobec bliskich jest reakcja pełna miłości na to, czego doświadczamy w rodzinie, w pracy czy we Wspólnocie. Miłosierdziem wobec tych dusz będzie nasza postawa otwartości i gotowości na przebaczenie od razu w danej sytuacji. Bóg poprzez nasze dusze pragnie objawiać swoje Miłosierdzie. Im dusza bardziej zjednoczona, tym mniej „skrzywia” obraz Oblicza Boga, którym jest Miłosierdzie. Tak więc chodzi o to, abyśmy przyjmowali wszystko sercem pełnym miłości, abyśmy od razu przebaczali i miłością odpowiadali.
    To nie jest dla nas niczym nowym. Mówimy o tym od zawsze. Teraz jednak mamy realizować to w większej świadomości tego, kim jesteśmy, kim nas czyni Bóg. Zjednoczona dusza z Bogiem, mimo swej małości, mimo słabości i nędzy, ma pozwolić Bogu objawiać swe Miłosierdzie innym duszom poprzez jej serce. Pozwolić działać Duchowi Świętemu w sobie. Sama ma się stawać miłosierną wobec innych, ale i wobec siebie. Nie roztrząsajmy zatem stale swoich słabości, jakie wyszły, jakie zauważyliśmy. Jest to bowiem przejaw naszej pychy i braku miłosierdzia wobec siebie. To również przejaw braku miłości wobec Boga i braku wiary w Jego Miłosierdzie. To rani i zasmuca Boga. A teraz jeszcze boleśniej dotykamy Boga takim zachowaniem niż to było w początkach formacji.
    Powinniśmy na obecnym etapie bardziej już rozumieć istotę Miłosierdzia. To ciągłe miłowanie bez względu na to, jak ta miłość jest przyjmowana, jak jest traktowana. To zalewanie miłością szczególnie tych relacji międzyludzkich, gdzie brakuje tej miłości, a tym bardziej, gdzie zaznajemy zranienia, bólu i cierpienia. To niejako otaczanie miłością wszystkich ludzkich bolączek, słabości. Naszą odpowiedzią jedyną na wszystko ma być miłość bez roztrząsania, ile nas to kosztuje, jak bardzo cierpimy i na ile czujemy się niesprawiedliwie traktowani. To również nie zastanawianie się nad tym, czy ma to sens i przyniesie skutki, bo nie nasza w tym sprawa. Dajemy swoje serce w ten sposób Bogu do dyspozycji. On kocha, przebacza, okazuje miłosierdzie, a Jego działanie jest skuteczne i ma wymiar wieczny. Więc nie główkujmy, nie rozmyślajmy niepotrzebnie, nie kombinujmy, tylko stale odpowiadajmy miłością. Odrzućmy zupełnie ze swego serca żal, smutek, pretensje, poczucie niesprawiedliwości, własnej dumy, miłości własnej. One nie pomogą nam być miłosiernymi, a staną się przeszkodą.
    Miłosierdzie jest przymiotem Boga. Człowieka na to nie stać własną mocą. Jednak, gdy zjednoczy się z Bogiem, gdy w sposób szczególny ukocha Krzyż i Jezusa Ukrzyżowanego, gdy Krzyż zacznie wrastać w jego serce i staną się jedno: i Krzyż i serce człowieka, to wtedy płynąć w jego żyłach będzie Boska Krew będąca przecież zdrojem Miłosierdzia. To z Boskiego Serca popłynie na świat, na Kościół zdrój Boskiego Miłosierdzia. A człowiek ten stanie się jego kanałem. Bo sam z siebie nie jest w stanie wzbudzić w sobie tego Boskiego przymiotu.
    A zatem, otwórzmy swoje serca na Boże Miłosierdzie wobec siebie i swoich bliskich, wobec wszystkich dusz, wobec których Bóg pragnie nieustannie objawiać swoje Oblicze. Pozwólmy Mu wylewać Miłość Miłosierną na świat poprzez nasze serca. W tym celu nie odchodźmy z Golgoty. Jezus dał nam związane z Golgotą odczucia, doznania, obrazy, abyśmy łatwiej mogli trwać przy Nim, wiszącym nieustannie na Krzyżu, a więc nieustannie wylewającym Swoje Zdroje na świat. Niech w naszych sercach zatriumfuje Boża Miłość i Boże Miłosierdzie. Niech objawi się światu Oblicze Boga pełne Miłosierdzia. Ukochajmy łaskę cierpienia, bo odtąd tego będziemy kosztować najczęściej. Jednak wiedzmy, że ten pokarm stanie się dla nas rozkoszą Nieba, bez niego nie będziemy mogli żyć i chociaż nieraz wydawać nam się będzie, że już więcej nie zniesiemy, nie damy rady udźwignąć, nie wytrzymamy, to wysiłek poniesiony, by mimo wszystko pozwolić Bożemu Miłosierdziu popłynąć przez nasze serca, stanie się wielkim zwycięstwem, triumfem Boskiej Miłości Miłosiernej i przynosić będzie nam rozkosz, słodycz Bożej miłości, wdzięczności. Przyniesie nam doznania mistyczne Bożej obecności w naszych sercach.
    Niech Bóg błogosławi nam, duszom maleńkim. Niech Boża Miłość wypełni nasze serca. Odtąd ona staje się naszym pokarmem na wieki.
    

poprzedni          następny

©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!