banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś sobota, 25 listopada 2017 roku       Jesteś 1130891 naszym gościem.       Osób on-line: 20

Słowo na dziś

 
45. Uzdrowienie opętanego i chorych.
     Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!» Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy». Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».
(Mt 9,32-38)


Komentarz: W tym fragmencie chcę zwrócić naszą uwagę na dwie sprawy. Otóż na wielkie bluźnierstwo, grzech, jaki popełniali faryzeusze mówiąc o Bogu, że mocą szatana czyni to wszystko. Druga sprawa to litość i wielka miłość, jaka w sercu Boga powstawała, gdy widział te wielkie tłumy ciągnące po nadzieję do Niego.
     Jeśli chodzi o słowa faryzeuszy, można stwierdzić krótko: grzeszy ten, kto takie słowa wypowiada. Obciąża sumienie straszliwym grzechem. Powód, dla którego tak postępowali był złożony. Niestety ich świadomość znaków poprzedzających przyjście Jezusa oraz ich zgodność z zapowiedziami świadczy przeciw nim. Ich grzech jest ciężki. Nie byli ludźmi nie znającymi pism, historii, proroctw. Dobrze znali Prawo, a to, co czynili - robili w pełni świadomości swych czynów od strony moralnej. Biada temu, kto mając taką świadomość wypowiada takie lub podobne słowa.
     A dotyczy to również późniejszych proroctw, objawień i wizji, jakie miały miejsce i mają nadal w Kościele św. Bowiem Bóg nie ustał w opiece nad ludem swoim. Nadal kocha, pomaga, prowadzi. Nadal oznajmia swoją wolę, uzdrawia i poucza. Przez wieki czynił to poprzez wielkich świętych. Teraz przychodzi do prostaczków, do tych najmniejszych, bo ich umiłował najbardziej. Biada tym, którzy wykształcenie odpowiednie mając, nie przyjmą tej obecności Boga pośród swego ludu. Bo kto ma, od tego jeszcze więcej wymagać się będzie.
     Teraz druga sprawa. Otóż czytamy dzisiaj, iż Jezus: „Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”. Zwróćmy uwagę na kolejne objawienie Boga. Bóg tym razem zwraca naszą uwagę na swoje oblicze pełne litości, litości wypływającej z miłości. Dzieci. Jezusem chodziły tłumy. To nie było 10 osób, czy 20. To były setki, a nawet tysiące. Uczniowie musieli chronić Go, aby tłum Go nie ścisnął. Musieli niekiedy torować Mu drogę. Jego osoba, nauka stały się bardzo szybko głośne. Był pierwszym człowiekiem, który wzbudzał tak wielkie emocje. W dodatku tak skrajne. Był kochany, uwielbiany i wychwalany przez jednych i znienawidzony przez innych. Był pierwszym, który uczynił tyle znaków, tyle cudów, tyle uzdrowień. Był pierwszym, który w taki sposób mówił o Bogu i relacji do Niego. Był pierwszym, który w ten sposób mówił o miłości. Był pierwszym, który tak kochał, tę miłość przejawiał do każdego. Był pierwszym, który samym spojrzeniem dokonywał w sercach przemiany. Którego miłość tak bardzo dotykała ludzkich serc. Sama Jego postać emanowała miłością, dobrocią i czystością. I chociaż próbowano mówić o Nim różne plugastwa, chociaż znieważano Go w ten sposób, obrażano, to jednak On był niezłomny. Szedł do miast, wsi z Nowiną o Bożej Miłości, o Bożym Królestwie, o potrzebie przemiany serca. A wszędzie, gdzie szedł, podążali uczniowie. Wszędzie wyprzedzała Go sława proroka, sława uzdrowiciela, sława Nauczyciela. Ludzie słysząc o Nim, potrafili przejść wiele kilometrów, by tylko móc Go zobaczyć, posłuchać, być przez Niego uzdrowionym. A w sercu Jego stale pojawiała się litość na widok ludzkiej biedy, chorób, nędzy. Pobudzała Go jeszcze bardziej do dalszej wędrówki, dalszej nauki, do pomocy tym ludziom. I, o ile lubił przebywać z ludźmi prostymi, biednymi, szedł do nich chętnie i chętnie wobec nich czynił cuda, bo doznawał ich miłości i wdzięczności, o tyle tam, gdzie miał się spotkać z uczonymi, wykształconymi, bogatymi, tam doświadczając obłudy, zakłamania, wręcz nienawiści, szedł niechętnie, bowiem znał zatwardziałość ich serc. Widząc ludzką nędzę, słabość i choroby, a jednocześnie miłość, wdzięczność i pokorę, tam leczył, uzdrawiał, czynił dużo znaków. Tam chętnie nauczał i udzielał swego błogosławieństwa. Gdy zaś zderzał się z murem chłodu i nienawiści, niewiele mógł zdziałać cudów, bo ludzkie serca Go nie przyjmowały. On zaś litował się nad tymi tłumami, bo byli znękani i porzuceni jak owce nie mające pasterza. Widział, jak wielka jest potrzeba głoszenia Jego nauki. Widział, jak ludzie chłoną Jego słowa o miłości, jak oczekują Jego błogosławieństwa i Jego modlitwy nad nimi.
     Ludzie ci, choć żyjący w wierze zachowywali się tak, jakby tej wiary wcześniej nie doświadczali, jakby wcześniej nikt im o Bogu nie mówił. Dla wielu nauka Jezusa była wielkim odkryciem. Inni zaś doświadczali utwierdzenia w wierze. Jeszcze w innych dokonywała się przemiana. Ich wiara w jedynego Boga doznawała przeobrażenia, nabierała głębi pod wpływem słów Jezusa. A Jezus widział serca ludzkie, widział ich głód miłości, widział spragnione słowa dusze, dlatego stwierdził: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.
     Słowa te znalazły swój wydźwięk po śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa. Kościół tak mały, utworzony, zapoczątkowany napełnieniem Duchem Świętym podczas zesłania, rozrósł się i objął swoim zasięgiem cały świat. Ale nadal słowa te są aktualne, bowiem wiele jest krajów, gdzie „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Dlatego trzeba modlić się bardzo gorąco, aby Pan wyprawił robotników na swoje żniwo. Niech oblicze Boga pełne litości, miłości i wzruszenia na widok nędzy, słabości i chorób ludzkich oraz różnych ich nieszczęść, będzie w naszych sercach. Niech objawia nam prawdę o Bogu zniżającym się do swego stworzenia, o Bogu przychodzącym do swoich dzieci, o Bogu pełnym miłości i miłosierdzia. O Bogu mającym czułe serce na ludzkie cierpienie i współcierpiącymi z człowiekiem.
     Módlmy się, abyście to oblicze Boga dobrze poznali, przyjęli i jeszcze bardziej pokochali. Módlmy się też, aby Bóg wysłał swoich robotników tam, gdzie jeszcze oblicze pełne miłości jest nieznane. Niech dotrze tam Ewangelia o Królestwie Miłości - Królestwie Boga miłującego swoje stworzenie.


©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!