banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś czwartek, 17 sierpnia 2017 roku       Jesteś 1104213 naszym gościem.       Osób on-line: 5

Słowo na dziś

 
144. Zapowiedź upadku miasta.
     Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: "O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia".
(Łk 19,41-44)


Komentarz: „Nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.” Jezus na widok miasta zasmucił się. Powiedziane jest nawet, iż zapłakał. W sercu Jezusa była miłość do miasta i jego mieszkańców. Jerozolima była miastem świętym dla Żydów. Tu znajdowała się piękna świątynia, tutaj ze wszystkich stron ściągali Żydzi podczas ważnych uroczystości religijnych. Tu było Święte świętych, tu dawniej znajdowała się Arka Przymierza. Z tym miejscem wiązała się historia Izraela. Miasto było kochane i czczone przez Żydów. Zatem Jezus patrząc na nie, doświadczając niejednokrotnie zranienia ze strony jego mieszkańców, widząc wielowiekową tradycję oczekiwania na Mesjasza i zdając sobie sprawę z Jego nieprzyjęcia, znając przyszłość tę najbliższą związaną z Jego męką oraz tę dalszą, będącą konsekwencją zachowań mieszkańców, doznawał ogromnego smutku i bólu. Miasto to zostało niejako wyróżnione przebywaniem w nim Jezusa, a jednak nie rozpoznało znaków czasu. Odrzuciło Mesjasza, na którego czekało.
     Dramat jego mieszkańców był wielki. Z czcią traktowali pamiątki po przodkach, szczególnie po tych, którzy zaważyli na losach Izraela. Modlili się oczekując na obiecanego Wybawiciela, Pomazańca. A jednak ich zaślepienie było ogromne. Nie tylko, że nie rozpoznali w Jezusie Mesjasza, to jeszcze podnieśli na Niego rękę. Zabili Go! Sprowadzając na siebie straszliwy grzech. Czynnie wystąpili przeciwko Jezusowi! Nie uznali Jezusa za obiecanego Mesjasza. Nie przyjęli Jego nauki. Tkwili w swoim zasklepieniu, przez co ich wiara nie mogła się odrodzić. Ich serca nie poczuły powiewu Ducha Świętego. Zatem nie dokonała się w nich przemiana duchowa. Nie mogli doświadczyć Nowego Przymierza zawartego z ludźmi przez Boga. W związku z tym nie przyjęli Nowego Prawa - Prawa Miłości. Jak wiele tracili swoim zamknięciem się na Boga! Nie przyjęli Zbawienia, które do nich przyszło. Tyle wieków oczekiwań, tyle modlitw! A gdy Jezus przychodzi rozmijają się z Nim. Tkwią cały czas w starym, zamknięci zupełnie na światło! Nie rozumieją, że to właśnie ten czas łaski, ten Pomazaniec, to Nowe Przymierze, to jedyne w swoim rodzaju nawiedzenie! Nie będzie powtórki, drugiej szansy. Co za dramat! Jezus rozumie dramat tej sytuacji, dlatego płacze, a Jego dusza doznaje głębokiego zasmucenia. On widzi późniejsze losy mieszkańców Jerozolimy oraz samego miasta, które będą konsekwencją nieprzyjęcia Mesjasza.
     Ale słowa tego fragmentu Ewangelii Jezus kieruje również do nas - dusz najmniejszych. Bowiem i my wyglądamy Jezusa. Ale czy dostrzegamy czas nawiedzenia? To bardzo ważne, by zauważyć ten czas. Czas ogromnej łaski, kiedy Bóg udzielając jej oczekuje przyjęcia. A łaska ta nie jest dana ot tak sobie. Z Boga płynie sama mądrość. Jego działanie jest zawsze celowe i ma głęboki sens. Cokolwiek otrzymujemy oznacza, iż właśnie tego potrzebujemy. Właśnie to jest nam potrzebne ku wzrostowi, ku formacji, ku uświęceniu. Łaska czasu dana jest dokładnie wtedy, gdy Bóg uzna, iż należy ją dać. Nie powtórzy się drugi raz. Owszem, Bóg może dać drugą, ale już inną, bo to będzie inny czas, my będziemy w innym stanie ducha, a i otoczenie będzie już inne. Teraz jest czas łaski, czas nawiedzenia, czas szczególnego prowadzenia przez Jezusa, który przychodzi do nas i naucza. Przygotowuje nas, nasze serca, nasze dusze, by mogły w pełni przyjąć Zbawienie. Chce zawrzeć Nowe Przymierze, chce, by w sercach naszych zapanowało Nowe Prawo.
     Nie jest to proste: zmienić myślenie, postawy, życie. A jednak Jezus chce to w nas uczynić. Otrzymujemy jako Wspólnota szczególnie dużo. Jesteśmy wyróżnieni tą obfitością łaski i jej niezwykłością. Tak dużo od Boga otrzymują zazwyczaj ci, których Bóg przygotowuje do spełnienia pewnej misji w Kościele. Nie zlekceważmy tych darów, tego wyróżnienia. Niekiedy człowiek otrzymując dużo, zaczyna lekceważyć dary, bo i tak ma ich wiele. My napełniajmy się tą łaską do pełna. Każdy dar jest nam potrzebny. Pamiętajmy, że Bóg nie daje tego, co zbędne, co niepotrzebne. On daje dokładnie to, co naszą duszę ma uformować i przygotować do wypełnienia powołania. Brak czegoś sprawi, że nie w pełni wywiążemy się ze swego zadania.
     Jednocześnie zwróćmy uwagę na słowa: „O, gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. (…) Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię (…), powalą na ziemię, (…) nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu, za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.” Jezus wypowiada je nie tylko wobec świętego miasta. On wypowiada je wobec nas, a mówi ze smutkiem. Bowiem widzi w wielu sercach to zamknięcie, to zasklepienie się w sobie. Widzi konsekwencje odrzucenia Jezusa, odrzucenia łaski. Zapowiada, jakie one będą. Nie oznacza to, iż tak, jak Jerozolima została zburzona, tak i nasze domy zostaną zburzone. Tu chodzi o coś więcej. Jezus mówiąc o nieprzyjaciołach oblegających miasto i niszczących je, mówi również o całym narodzie, który doznawać będzie bolesnych konsekwencji nieprzyjęcia Mesjasza. A konsekwencje te dotkną również dusz, serc, narodu. Strony materialnej i duchowej. Cierpieć będzie cały naród i to nie przez krótki czas, ale przez wieki. A wybraństwo, którym był naznaczony, zostało niejako przeniesione na inne narody.
     To również może dotyczyć nas. Nieprzyjęcie tak obficie zlewanej z Nieba łaski może skutkować ogromnym cierpieniem. Módlmy się, abyśmy dostrzegli to Boże działanie we Wspólnocie, ten czas nawiedzenia, tę łaskę daną z Nieba. Módlmy się, abyśmy potrafili na to wybranie odpowiedzieć. Módlmy się, abyśmy niczego nie lekceważyli, a doceniali najdrobniejsze dobro, które nas spotyka. Módlmy się, aby Jezus mógł w nas i przez nas realizować swoje Dzieło Zbawcze, abyśmy żywo w nim mogli uczestniczyć i mieć udział w owocach. Módlmy się, a Boże błogosławieństwo towarzyszyć będzie naszym rozważaniom.


©2010-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!