banner

 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.     Dziś niedziela, 20 maja 2018 roku       Jesteś 1175239 naszym gościem.       Osób on-line: 10

Słowo na dziś

 
24. Przypowieść o lampie.
     Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!».
(Mk 4,21-23)


Komentarz: Spójrzmy na słowa Jezusa, jako słowa, które On kieruje dzisiaj konkretnie do nas. Do naszej Wspólnoty. Odbierzmy je bardzo osobiście. Otwórzmy serca i sercem przyjmujmy Ewangelię i rozważania.
     Jezus przygotowuje nas do apostolstwa. Czyni to od dłuższego czasu. Powołanie to nie jest niczym nowym w Jego Kościele. Prawdą jest, iż każdy wierzący powołany jest do apostolstwa. Zanikła jednak gdzieś świadomość tego powołania. Dzisiaj wierzący kojarzą sobie apostolstwo jedynie z kapłaństwem, czy też życiem zakonnym, ewentualnie z misjami, do których Bóg powołuje również świeckich. Pojęcie o apostolstwie ma wypaczony charakter. Dzisiaj postaramy się nieco je naprostować i rozjaśnić nasze umysły Bożą prawdą.
     Apostolstwo jest świadczeniem o Prawdzie. O Prawdzie, czyli o Bogu pełnym miłości i miłosierdzia. ¦wiadczyć zaś można słowem, czynem, modlitwą.  Każdy chrześcijanin powołany jest do świadczenia o Bogu. Bo jakaż jest wiara tego, który mówi, iż wierzy, a ukrywa się z lękiem i boi się lub wstydzi mówić o Bogu? Jakaż jest wiara człowieka, który nie kieruje się zasadami wiary, przykazaniami Boga, którego ponoć wyznaje? Jaka jest wiara nasza, skoro nie żyjemy tym, co Bóg głosi i nie realizujemy w swoim życiu? Wielu z nas żyje wiarą niejako ukrywając się, chowając się z nią przed innymi ludĽmi, nawet bliskimi.
     Otrzymujemy jako Wspólnota bardzo wiele. Jesteśmy prowadzeni krok po kroku. Bóg poucza nas, powoli kształtując nasze dusze. On opiekuje się nami niczym ogrodnik swoimi kwiatami. Podlewa łaską, ogrzewa słońcem miłości, chroni przed wiatrem złego. Dokarmia Słowem i Ciałem Swoim. Dba o nasz rozwój i wzrost. Widzi każdy kolejny pączek, pęd w rozwoju naszej duszy. Wyrywa chwasty, które mogłyby zagłuszyć nasze życie wiarą. Jesteśmy kwiatami w Jego ogrodzie. Różne są gatunki, odmiany. Różne wielkości, kolory i kształty. Ale każdy kwiat jest piękny i jedyny w swoim rodzaju. Do każdego zlatują się różne owady i karmią się naszym nektarem oraz pyłkiem służąc jednocześnie i nam. Pod naszymi liśćmi znajdują cień przeróżne stworzenia. Wśród korzeni naszych mają swoje domki. Każda roślina spełnia swoje zadanie w przyrodzie. Brak jednego gatunku zakłóca harmonię i porządek. Pociąga za sobą nawet śmierć gatunków od niej zależnych. Tak więc potrzebne jest i to, co małe, niepozorne, i to co duże i silne. A wszystko służy dobru ogólnemu. Tak, jak w Kościele. Różne są dary i różne łaski. Różne stopnie świętości, na które się wspinamy. Jednak wszystkie dusze potrzebne są do tego, by rozwijało się, kształtowało prawidłowo całe Ciało Mistyczne Chrystusa. Niedomaganie jednej części, a wręcz niedorozwój, pociąga za sobą skrzywiony, nieprawidłowy, inny, niż zaplanował Bóg rozwój pozostałych członków. Stąd płynie dla każdej duszy pouczenie o odpowiedzialności za cały Kościół. Bowiem dusza nie należy sama do siebie i nie żyje w próżni. A jej życie, jakość życia ma wpływ na jakość życia Kościoła.
     W dzisiejszych rozważaniach pragniemy zwrócić naszą uwagę na jeden z aspektów tego życia dusz w Kościele. A jest nim świadectwo wiary. Jest świadczenie o Bogu. Jest apostolstwo. Jak już wspomnieliśmy, otrzymujemy bardzo wiele. Nie otrzymujemy tylko dla siebie. Miłość Boża, którą Bóg nam daje, w której żyjemy ma to do siebie, że rozrasta się w miarę dzielenia się nią. Natomiast, jeśli człowiek nią nie żyje, nie dzieli z innymi, nie świadczy o niej, ona niejako maleje, kurczy się, by w pewnym momencie zaniknąć. Jeśli zapaloną świeczkę przykryjemy kloszem, nie damy dostępu powietrza, bardzo szybko zgaśnie, bo zabraknie tlenu potrzebnego do spalania. A więc by płonąć, by móc się spalać, potrzebuje powietrza. Gdyby człowieka zamknięto w małym, szczelnym pomieszczeniu, po krótkim czasie z powodu braku tlenu udusiłby się. Miłość, by płonąć potrzebuje otwarcia się duszy z jednej strony na łaskę, z drugiej na inne dusze. Zamknięta - dusi się i zamiera.
     To niezmiernie ważna prawda. Bowiem jesteśmy Wspólnotą, której charyzmatem jest niesienie orędzia o Bożej Miłości Miłosiernej do świata. Byśmy mogli pełnić swoje powołanie, otrzymujemy od Boga w darze właśnie tę Miłość. Ona niczym światło rozświetla nasze dusze. Niczym słońce daje nam wzrost. Jednak otrzymujemy po to, by móc dawać. Nie po to, by chować, ale ukazywać. Bo tak jak światła nie chowa się pod korcem lub łóżkiem, ale stawia na świeczniku, tak miłość Boża, która rozświetla mroki ciemności, ma być widoczna. A orędzie o niej ma być przez naszą Wspólnotę głoszone światu.
     Zamiary Boga wobec nas są wielkie. Plany ogromne. Gdyby Jezus na początku powoływania apostołów zapowiedział, do czego ich powołuje konkretnie, gdyby wyjawił im ich przyszłość i męczeńską śmierć, czy poszliby za Nim? Jak myślimy, jak potraktowaliby wezwanie Jezusa? Część z nich wystraszyłaby się przyszłości, a część wyśmiałaby Jego słowa po prostu im nie wierząc. Powołując jakieś dusze do szczególnego zadania, Bóg objawia im tyle, by mogły zrozumieć i przyjąć, będąc na danym poziomie rozwoju duszy. W miarę wzrostu, Bóg daje szersze poznanie. Zawsze dostosowując je do możliwości przyjęcia. Tak, jak z dziećmi w szkole. Muszą zacząć naukę od poznania ogólnie pojęcia liczby i jej różnych aspektów, bowiem rachunek prawdopodobieństwa jest na zbyt wysokim poziomie nawet często dla licealistów. Niektórzy do końca życia nie potrafią objąć swym umysłem tego zagadnienia. Tak jest i z rozwojem duszy. Bóg pomaga jej, poucza dostosowując Swoją naukę do jej możliwości odbioru i przyswajania.
     Nam Bóg daje teraz dużo. Jesteśmy na etapie „intensywnej nauki”. Jednak nie zapominajmy, że dostajemy darmo. Nie dla siebie, ale by się tym dzielić. Darmo dostaliśmy, darmo dawajmy. Nie chowajmy daru pod korcem, ale ustawiajmy wysoko na świeczniku. Stańmy się świadkami Bożego światła. Głośmy światu orędzie Miłości. mówmy ludziom o wielkim Bożym Miłosierdziu. BądĽmy przy tym pełni Jego miłości. Nie czyńmy niczego siłą. Czyńmy z Miłością. Miejmy wyczucie czasu i miejsca. Miejmy wzgląd na uczucia, wrażliwość, potrzeby innych.
     Bycie świadkiem nie musi oznaczać pouczania słowem. Często najlepszą nauką jest przykład. Jest nim życie. Nasze życie Miłością. Życie pełne pokory, cichości, łagodności, poddania Bożej woli. Życie, w którym Boża Miłość objawiać się będzie w naszych codziennych obowiązkach wykonywanych ze świadomością przyjmowania Krzyża codzienności z radością i ochotą. W naszych relacjach z bliskimi pełnymi pokornej miłości i uległości. Mamy odczytywać ich życzenia, a nie realizować własne. Nie narzucać się z pouczeniami, ale poprzez zapieranie się siebie, zapomnienie o sobie, służyć z miłością tym, którzy tak, jak i my potrzebują nawrócenia. Nie zapominajmy, że jesteście takimi samymi grzesznikami, jako ci, do których nas Bóg posyła. Tak więc pokora powinna nas cechować i ciągła świadomość własnej nicości. Nie wywyższanie się a uniżanie. Mamy iść do ludzi, nie ze świadomością, że ich nawracamy, ale że służymy Bogu i poprzez realizację powołania nawracamy siebie i staramy się kroczyć ku świętości. Miłość, miłość i jeszcze raz miłość. Właściwe rozumienie tego, to podstawa w apostolstwie miłości.
     Tak, więc, nieśmy światu orędzie o Bożej Miłości i Miłosierdziu. Głośmy je na placach i ulicach. Ale czyńmy to swoim pokornym dążeniem do stawania się jako nasz Mistrz - Jezus Chrystus, naszym przemienianiem się w Jego Miłość. Jednocześnie w różnych sytuacjach miejmy odwagę opowiedzieć się śmiało i stanowczo za Jezusem. Bo kto przyzna się do Niego, do tego i Jezus przyzna się przed Ojcem. BądĽmy światłami Boga stawianymi wysoko, by było je widać, by oświetlały drogę do Boga, by wskazywały właściwy kierunek, by świadczyły o Nim, o Jego niepojętej Miłości rozlewanej na świat w sposób szczególny w tych czasach.
     Niech Bóg błogosławi nas na czas tych rozważań. Niech prowadzi nas Duch ¦więty.


©2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest własnością Katolickiego Stowarzyszenia Konsolata. polityka prywatności


Do góry!